Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 94
Перейти на страницу:

Tymczasem tym, którzy przeżyli pogrom, udało się zebrać w różnych ukrytych miejscach i powołać organizację dla żyjących na pustkowiu. Przewodziła jej da Kura Hsiu, antropolog kultury, która przybyła na Meduzę w celu prowadzenia badań nad wpływem organizmu Wardena na społeczeństwo. Pociągała ją szczególnie idea społeczeństwa zmieniającego płeć z równą łatwością, jak zmienia się ubranie, i uważała, że praca ta warta jest poświęcenia, jakim jest dożywotni pobyt na tej planecie. Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że te niedobitki wokół niej nie stanowią dostatecznej przeciwwagi dla potęgi Meduzy, ale Ypsir wydawał się je tolerować tak długo, jak mu nie przeszkadzano i nie wtrącano się w jego rządy. Meduza była zbyt dużą planeta, by opłacało się tropić tak niewielką grupę, tym bardziej że dwaj poprzedni Lordowie uważali ją za rozproszoną i zneutralizowaną.

Dr Hsiu wiedziała, że następne pokolenie urodzi się już na pustkowiu i że to obecne będzie kulturowo znacznie oddalone od pokolenia swych dzieci i dlatego postanowiła stworzyć społeczeństwo, które pozwoliłoby Dzikim wzrastać i rozwijać się w ramach kultury tubylczej, wolnej od wszelkich zanieczyszczeń z przeszłości. Pod wieloma względami było to największe z zadań, a także eksperyment dla antropologa na skalę historyczną.

Logicznym rozwiązaniem wydawał się system wielkiej rodziny, czyli system plemienny. Grupy miały być dostatecznie duże, by móc się wzajemnie wspierać, i zarazem na tyle małe, by móc się przemieszczać w zależności od pogody i dostępności pożywienia, bez przyciągania uwagi Ypsira. System bardzo prosty, a oparty pierwotnie na kryterium wiekowym, został z czasem rozwinięty i wypracował zespół zasad przekazywany młodszym członkom: młodzi mieli obdarzać szacunkiem starszych i postępować zgodnie z ich zaleceniami i kiedyś, jeśli będą żyć dostatecznie długo, mieli sami przejąć odpowiedzialność za grupę. Pierwotnym zamierzeniem było utrzymanie pod jakąś kontrolą tego pierwszego pokolenia, jednakże ciężkie warunki życia spowodowały, że tradycja ta bardzo szybko się zinstytucjonalizowała.

Ponieważ polityczna jedność wykraczająca poza system plemienny była niemożliwa, jedynym, co mogło łączyć te plemiona, stała się religia. W ten sposób powstało kilka miejsc świętych i pojawił się jeden system wierzeń na bazie wielu różnych religii.

Na samym początku religia ta przejawiała się jednak w dość dziwnej formie. Zamiast kultu jakiegoś antropomorficznego boga, obdarzano kultem samą planetę. Bóg nie znajdował się w niebie, ale we wnętrzu ziemi i każda planeta miała swojego boga lub boginię. Dla młodych było to całkiem logiczne, bo czyż Starsi nie powiadali, że niebiosa wypełnione są gwiazdami i planetami, wśród których podróżują ludzie? Jeśli tedy Bóg nie znajdował się w przestrzeni kosmicznej, to gdzież mógł być?

Pierwsi Starsi nie występowali przeciwko takiej teorii, a to ze względu na jej skuteczność; dr Hsiu zauważyła, iż podobne wierzenia, w takiej czy innej formie, istniały na innych światach Wardena. Po jakimś czasie sami Starsi zaczęli w nią wierzyć, a obecnie wyznaje ją większość, choć jednak nie wszyscy.

Kiedy nastało drugie pokolenie, wszystko stało się już w dużym stopniu zinstytucjonalizowane. Wszystkie Wolne Plemiona wznosiły swe modły w kierunku Góry Boga, wysokiego szczytu na północy, o którym powiadano, iż jest kręgosłupem Samej Meduzy, Bogini Matki. Wyjaśniało to zarówno zrytualizowane modlitwy, jak i ofiarę z resztek zwierzęcych, których byliśmy świadkami nad tamtym gorącym jeziorkiem, było to zapewne oddanie Matce Meduzie tego, co do niej należało, i… powrót do Matki Meduzy.

Te ośrodki religijne stały się z czasem zarówno miejscem studiów i medytacji, jak i domami spokojnej starości, a także miejscem, do którego ciężarne kobiety przybywały, o ile tylko miały taką możliwość, by rodzić swe dzieci. To wyjaśniało obecność tamtej ciężarnej kobiety w grupie myśliwych, a także obecność tutaj tak nieproporcjonalnie dużej liczby brzemiennych kobiet.

Szczególnie interesował mnie jednakże powód, dla którego Góra Boga była tym miejscem wybranym. Powiadano, że jakaś grupa myśliwych natknęła się na nią w okresie rozszalałego pogromu i prześladowań i stoczyła tam walkę z „groźnymi demonami, które wydawały się tę górę oblegać, lecz nie mogły się na nią wspiąć; z demonami o tak potwornym wyglądzie, że umysł ludzki nie był w stanie pojąć tej ich szpetoty”. „Demony” uśmierciły kilkoro myśliwych, reszta jednak znalazła schronienie na górze, gdzie doświadczyła czegoś, co można jedynie nazwać klasycznym przeżyciem religijnym. Twierdzili bowiem, iż w jakiś sposób udało im się tam dotknąć umysłu samego Boga i że w wyniku tego doświadczenia zyskali umiejętność zmiany kształtów, postaci i pici, zgodnie ze swą wolą. To właśnie najprawdopodobniej dało początek kultowi planety, a inni, którzy odbyli podróż ich śladem, dali świadectwo ich słowom.

Istniał tu tedy Bóg w formie namacalnej, choć trudno dostępnej, Bóg atakowany stale przez potworne demony, które chciały Go zniszczyć, lecz nie potrafiły wspiąć się na górę, by tego dokonać. Demony były bardzo groźne i zbierały okrutne żniwo z ludzi ciekawych, z pielgrzymów i ze wszystkich innych; jednakże każdy, kto dotarł do góry i stamtąd powrócił, doświadczał takich samych przeżyć — doświadczał uczucia rozmowy z Bogiem i zyskiwał moc kontroli nad każdą bez wyjątku komórką swego ciała, kontroli sprawowanej jedynie siłą woli.

Doskonale rozumiałem, dlaczego rewolucja takich plastycznie kształtozmiennych ludzi byłaby dziś ogromnym problemem, i to nie tylko ze względów kulturowych. Czymkolwiek były te zwierzęta czy stworzenia, nazywane we wszystkich opowiadaniach demonami, były one straszne i śmiertelnie niebezpieczne… i bardzo rzeczywiste. Tego byłem pewien. Dlatego niełatwo będzie dostać się na tę górę i wrócić. A przecież ta góra posiadała — coś, jakąś dziwną moc, która nie tylko obdarowywała ludzi na całe życie ową szczególną umiejętnością, ale potrafiła przekonać wielu zatwardziałych materialistów do tej, niemądrej przecież, religii.

Wiedziałem już, dokąd powinienem się teraz udać. Ku memu zdumieniu Starsi zgodzili się ze mną.

— Tak, musisz tam iść — powiedziała pierwsza kobieta, która, jak sądzę, mogła być nawet samą dr Hsiu. — Ty jesteś bowiem kluczem do zbawienia twej rodziny. Bez twej energii i nieustępliwej woli pozostała trójka osiadłaby tutaj i zaakceptowała tę kulturę. One śnią twe sny, bo cię kochają. Jeśli tedy odbędziesz Wielką Pielgrzymkę i przeżyjesz tę próbę z demonami, zetkniesz się bezpośrednio z umysłem Boga i będziesz wiedział. Wówczas twój obraz świata i obraz życia zmienią się nieodwołalnie, tak jak nasze uległy kiedyś zmianie. I jeśli po takim doświadczeniu ciągle jeszcze będziesz musiał snuć ambitne marzenia, to przynajmniej będziesz posiadał tę moc, której tak poszukujesz.

Uśmiechnąłem się i skinąłem głową.

— Uważam, że wpierw powinniśmy zyskać większą biegłość w posługiwaniu się tą prymitywną bronią, którą tu dysponujemy. Nie chciałbym, by ktoś z nas zginął z powodu braku podstawowych umiejętności.

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)