Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]
Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]

Электронная книга - «Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]». Краткое содержание книги:

„Lustrzany taniec” stanowi szczególną część sagi barrayarskiej. Powraca w niej Mark, klon-bliźniak Milesa Vorkosigana/Naismitha, który podając się za dowódcę Najemnej Floty Dendarii, przeprowadza szaleńczą akcję desantową w Obszarze Jacksona — części wszechświata, gdzie inżynieria genetyczna rozwija się bez żadnych ograniczeń. Niestety, ponosi klęskę i z pomocą musi mu pospieszyć prawdziwy admirał Naismith. Podczas odwrotu Miles zostaje zabity, ale jego śmierć daje początek lawinie wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Przed Markiem stoją nowe nieoczekiwane zadania, którym musi sprostać. Czy przyjaciele Milesa mu pomogą? Jak przyjmie go Barrayar? Czy ma szansę odciąć się od mrocznej przeszłości i przeistoczyć z genetycznej repliki Milesa w człowieka?
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 137
Перейти на страницу:

Pchnął ją na łóżko, całował gorączkowo piękne ciało, schodząc coraz niżej. Zaskoczona wydała krótki, zduszony jęk. Jego oddech stawał się coraz głębszy, lecz nagle ustał. Skurcz sięgnął w głąb płuc, jak gdyby oskrzela zwęziły się jednocześnie, zamykając się niczym sidła.

Nie, tylko nie to! Znów to samo co przy próbie w zeszłym roku…

Zsunął się z niej, czując na całym ciele zimny pot. Walczył z niewidzialną ręką zaciskającą się na jego gardle. Zdołał jak astmatyk wciągnąć ze świstem powietrze. Dawne wspomnienia wróciły do niego niczym halucynacja, przerażająco realne.

Wściekłe krzyki Galena. Lars i Mok przytrzymują go z rozkazu Galena, zdzierają z niego ubranie, jak gdyby bicie nie było wystarczającą karą. Zanim zaczęli go bić, wygonili dziewczynę; uciekła jak spłoszony królik. Splunął słoną krwią, która miała posmak żelaza. Paralizator dotyka go tu i tam, trzask za trzaskiem. Twarz Galena czerwienieje jeszcze bardziej, stary oskarża go o zdradę i co gorsza zaczyna wykrzykiwać coś o rzekomych skłonnościach seksualnych Arala Vorkosigana, zwiększając moc paralizatora. „Odwróćcie go”. Dławiony przerażeniem, czuje w trzewiach tamten ból, upokorzenie, oparzenia i skurcze, dziwne podniecenie, jak krótkie spięcie, a potem haniebne rozładowanie na przekór wszystkiemu, swąd przypalanego ciała…

Odepchnął od siebie te wizje i bliski omdlenia zdołał w końcu wykonać głęboki wdech i wydech. Okazało się, że zamiast na łóżku, siedzi na podłodze, podkuliwszy kurczowo ręce i nogi. Blondynka klęczała półnaga na wymiętym materacu i przypatrywała się Markowi w zdumieniu.

— Co ci jest? Dlaczego przestałeś? Umierasz?

Nie, ale chciałbym. To było nie fair. Doskonale wiedział, skąd się wziął ten odruch warunkowy. To nie z powodu wspomnienia ukrytego głęboko w podświadomości ani tym bardziej niewyraźnego obrazu pochodzącego z wczesnego dzieciństwa. Stało się to dokładnie przed czterema laty. Czyżby wyraźne uświadomienie sobie tego faktu zawsze miało uwalniać demony przeszłości? Czy przy każdej próbie uprawiania seksu z żywą kobietą będzie przeżywał podobne katusze, które przecież sam wywoływał? A może powód stanowiło wyjątkowe napięcie w tej szczególnej chwili? Gdyby kiedykolwiek nie musiał czuć wyrzutów sumienia, gdyby kiedykolwiek miał naprawdę dużo czasu, by skoncentrować się na uprawianiu miłości, zamiast gnać na oślep w pośpiechu — może udałoby mu się pokonać wspomnienia i szaleństwo — a może nie… Jeszcze raz z trudem wciągnął haust powietrza. I jeszcze jeden. Płuca znów zaczęły funkcjonować normalnie. Ciekawe, czy rzeczywiście mógłby się zadusić na śmierć. Prawdopodobnie, gdyby naprawdę zemdlał, układ nerwowy zacząłby działać niezależnie.

Rozsunęły się drzwi kabiny. Na tle jasnego korytarza ukazały się sylwetki Eleny Bothari-Jesek i sierżant Taury, które zaglądały w mrok wnętrza kabiny. Bothari-Jesek zaklęła, a Taura przepchnęła się naprzód.

Zapragnął zemdleć właśnie w tej chwili, teraz. Lecz jego demon myślał tylko o jednym i odmówił współpracy. Mark skulił się, ale nadal oddychał. Spodnie miał opuszczone do kolan.

— Co ty robisz? — zabulgotała Taura. Jej głos zabrzmiał naprawdę groźnie, jak stłumione warknięcie wilka. W kącikach ust błysnęły kły. Mark widział przecież, jak jedną ręką rozszarpywała ludziom gardła.

Dziewczyna-klon uklękła na łóżku, sprawiając wrażenie śmiertelnie przerażonej. Jej dłonie jak zwykle próbowały przysłonić i podtrzymać najbardziej rzucające się w oczy części ciała, z normalnym skutkiem — jeszcze bardziej zwracał uwagę wszystkich ich nadnaturalny rozmiar.

— Chciałam się tylko napić wody — chlipnęła. — Przepraszam. Sierżant Taura pospiesznie przyklękła na jedno kolano, by nie górować nad nią wzrostem, po czym rozłożyła ręce, pokazując wnętrze dłoni na znak, że nie jest zła na dziewczynkę. Mark nie był pewien, czy Maree pojęła subtelne znaczenie gestu.

— Co tu się stało? — spytała surowo Bothari-Jesek.

— Zmusił mnie, żebym go pocałowała.

Bothari-Jesek obrzuciła krótkim spojrzeniem jego skuloną sylwetkę i strój w nieładzie. W jej oczach zamigotała wściekłość. Napięła się jak łuk gotowy do wypuszczenia strzały. Odwróciła się i popatrzyła mu prosto w twarz.

— Próbowałeś ją zgwałcić? — spytała niemal szeptem.

— Nie! Nie wiem, ja tylko…

Sierżant Taura podniosła się, schwyciła go za koszulę i częściowo za skórę, postawiła, unosząc go nawet nieco powyżej podłogi, a potem rozpłaszczyła na najbliższej ścianie. Podłoga znalazła się metr pod jego bezradnie wymachującymi stopami.

— Odpowiadaj jasno — warknęła sierżant olbrzymka.

Zamknął oczy i głęboko nabrał powietrza. Nie, nie lękał się gróźb kobiet Milesa. Ale przypomniał sobie dalszy ciąg upokorzeń, jakich doznał od Galena, które stanowiły znacznie okrutniejszy gwałt niż te wcześniejsze. Kiedy zaniepokojeni Lars i Mok zdołali w końcu przekonać Galena, by przestał, Mark był w tak głębokim szoku, że groziło mu nawet zatrzymanie akcji serca. Galen musiał więc w środku nocy zabrać cennego klona do swego lekarza, którego wcześniej zdołał siłą nakłonić, by ten dostarczał mu leki i hormony konieczne do zapewnienia właściwego kierunku rozwoju ciała Marka. Tłumacząc powód oparzeń, Galen wmówił lekarzowi, że Mark ukradkiem masturbował się paralizatorem, przypadkowo włączył zbyt wysoką moc i z powodu skurczu mięśni nie potrafił wyłączyć urządzenia. Dopiero jego krzyk sprowadził pomoc. Lekarz wybuchnął nawet krótkim śmiechem. Cichym głosem Mark potwierdził tę wersję wydarzeń, bo bał się przeczyć słowom Galena, nawet gdy był sam na sam z lekarzem. Jednak doktor, ujrzawszy jego sińce, musiał się domyślić brakujących elementów opowieści. Ale nic nie powiedział. Niczego nie zrobił. Dziś Mark najbardziej żałował swojej słabości i niemego potwierdzenia kłamstwa, tamtego ponurego śmiechu, który dotknął go do żywego. Nie mógł dopuścić, by Maree wyszła stąd, ujrzawszy podobną próbę.

Krótko i bezceremonialnie dokładnie opisał to, co właśnie zamierzał zrobić. Brzmiało okropnie, choć przecież wszystkiemu winna była uroda i wdzięk dziewczyny. Miał zamknięte oczy. Nie wspomniał o ataku paniki ani nie starał się tłumaczyć Galena. Skręcało go ze wstydu, lecz mówił prawdę. Mówił, a jego kręgosłup powoli przesunął się w dół ściany i Mark stanął obiema nogami na pokładzie. Ręka ściskająca go za koszulę rozluźniła się i wreszcie odważył się otworzyć oczy.

Ale zaraz zapragnął z powrotem je zamknąć, ponieważ w twarzy Bothari-Jesek dostrzegł bezgraniczną pogardę. Tragedia. Jedyna osoba, która okazywała mu coś w rodzaju współczucia i życzliwości, była mu niemal przyjazną duszą, stała teraz naprzeciw niego, dysząc wściekłością. Wiedział, że zraził do siebie ostatnią osobę, która mogła grać rolę jego rzecznika. Miał tak niewiele i wszystko stracił. Boleśnie to odczuł.

— Kiedy Taura zameldowała, że brakuje jednej dziewczynki — wyrzuciła z siebie Bothari-Jesek — Quinn powiedziała nam, że koniecznie chciałeś odprowadzić tę małą. Teraz wiemy dlaczego.

— Nie. Wcale nie… niczego nie zamierzałem zrobić. Ona naprawdę chciała się tylko napić wody. — Pokazał kubek leżący na podłodze.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)