Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М.
- Год: 1999
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-7150-479-9
- Переводчик: Marcin Krygier
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:
— To mi się nie podoba — skrzy wił się Harry. — Jakich szkód?
Poole podłożył sobie dłonie pod głowę.
— Jak mam ci to wytłumaczyć? Harry, ma to bezpośredni związek z warunkami brzegowymi…
Czasoprzestrzeń mogła się rozwijać w uporządkowany i przewidywalny sposób, jeśli jej brzegi, w czasie i przestrzeni, same były uporządkowane. Brzegi musiały wypełniać tak zwane „warunki Cauchy’ego”. Sama przyczynowość rodzić się mogła jedynie ze stabilnych brzegów Cauchy’ego.
Wyróżniano trzy rodzaje brzegów: na początku istniała pierwotna osobliwość — Wielki Wybuch, po którym nastąpiła ekspansja wszechświata. To pierwszy brzeg: początek czasu.
Kolejne brzegi znajdowały się w punktach nieskończoności: wprzesirzennopodobnej nieskończoności obejmującej wszystkie miejsca nieskończenie odległe od obserwatora… oraz, daleko w przedzie, w czasopodobnej nieskończoności. U kresu wszystkich historii.
Pierwotna osobliwość oraz brzegi w przestrzennopodobnej i czasopodobnej nieskończoności wszystkie były brzegami Cauchy'ego…
Istniała wszakże jeszcze jedna kategoria brzegów.
Nagie osobliwości.
— Brzmi fantastycznie — stwierdził Harry.
— Może i tak. Ale nikt nie potrafi znaleźć powodu, dla którego takie obiekty nie mogłyby powstawać. Istnieją całkiem łatwe sposoby ich uzyskania, jeśli ma się dosyć czasu. Wiesz, że „czarne dziury” tak naprawdę nie są wcale czarne, że mają swoją temperaturę…
— Owszem, wskutek procesu Hawkinga. Tak jak dziury na pokładzie ziemiostatku.
— Małe dziury, takie jak te w warstwie osobliwości ziemiostatku. po prostu implodują, skoro tylko całkowicie wyparują. Lecz w odległej przyszłości, gdy osobliwości w jądrach czarnych dziur o masie zbliżonej do mas całych galaktyk zaczną wynurzać się spoza swych wyparowujących horyzontów…
— Harry, nagie osobliwości są dla czasoprzestrzeni czymś innym niż brzegi Cauchy'ego. W czasoprzestrzeni, jaka mogłaby powstać z nagiej osobliwości, nie obowiązuje żaden ład, żaden porządek. Nie możemy dokonywać jakichkolwiek założeń dotyczących związków przyczynowo-skutkowych między wydarzeniami. Niektórzy teoretycy utrzymują, że gdyby naga osobliwość rzeczywiście się uformowała, wówczas czasoprzestrzeń — kosmos — po prostu uległaby zniszczeniu.
— O Jezu. W takim razie może jednak coś takiego nie może się uformować'?
— Powinieneś zostać Filozofem, Harry.
— Naprawdę?
— Na tym opiera się zasada Cenzury Kosmicznej — założenie, że istnieje coś, może coś na kształt zasady wykluczania Paul i ego, co zapobiega powstawaniu nagich zaburzeń. To jedna z teorii.
— Aha. Ale kim jest ów Cenzor Kosmiczny? I czy możemy mu zaufać?
— Chodzi o to, że umiemy wyobrazić sobie wiele sposobów powstawania nagich osobliwości. Natomiast nikomu nie udało się znaleźć w miarę inteligentnego wyjaśnienia natury Cenzury Kosmicznej…
Parz unosząc się w powietrzu, przysłuchiwał się tej wymianie zdań z zamkniętymi oczami.
— W rzeczy samej. I być może taki jest właśnie cel Przyjaciół.
Michael poczuł nagle, jak wszystkie kawałki układanki wsuwają się na swoje miejsce.
— Mój Boże — powiedział cicho. — Oni wspominali o tym, że mają władzę nad historią. Myślisz, że mogliby być aż tak głupi? — Zerknął na wirluala. — Harry, być może Przyjaciele usiłują zmienić bieg historii przy użyciu nagiej osobliwości…
— Ale za nic w świecie nie byliby zdolni jej kontrolować — stwierdził Parz, nie otwierając oczu. — Byłaby całkowicie przypadkowa i nieprzewidywalna. W najlepszym przypadku uzyskaliby coś na kształt granatu ciśniętego w sam środek politycznej debaty. Owszem, zmieniłoby to temat dyskusji, ale w całkowicie nieciągły sposób. W najgorszym…
— W najgorszym razie mogliby zniszczyć czasoprzestrzeń — dokończył Michael.
Harry spojrzał na nich. dla odmiany poważny i wyciszony.
— Co zrobimy, Michael? Mamy im pomóc?
— Za cholerę, nie — odparł cicho Michael. — Musimy ich powstrzymać.
Shira podniosła wzrok znad ekranów, jej długa szyja wydawała się rozprostowywać.
— Nic nie rozumiecie — powiedziała spokojnie. — Jesteście w błędzie.
— W takim razie będziesz musiała mi to wytłumaczyć odparł zmęczonym głosem Michael. — Harry, dysponujemy tą opcją, o którą cię pytałem'?
Przez uśmiech Harry'ego przebijało napięcie.
— Według naszych sztucznych inteligencji jesteśmy zdolni zamknąć Złącze. Ale nie rozumiem jak. Poza tym nie sądzę, by to rozwiązanie przypadło ci do gustu.
Michael poczuł olbrzymi ciężar usiłujący zmiażdżyć mu klatkę piersiową.
— Ostatnio nic nie przypada mi do gustu. Harry. Ale i tak będziemy musieli przez to przejść. Harry, zacznij, skoro tylko będziesz gotów.
Zamknął oczy i rozłożył się wygodniej na kanapie, mając nadzieję, że nadejdzie sen. Po paru sekundach ciąg wewnątrzsystemowego napędu splina wcisnął go głębiej w poduszki.
13
W zenicie portal Złącza przypominał maleńki, rozwijający się kwiat elektrycznego błękitu. Splin znajdował się już wewnątrz szerokiego na tysiąc mil rejonu przestrzeni egzotycznej, sprężonej próżni otaczającej wylot tunelu czasoprzestrzennego.
Jasoft Parz spłynął na podłogę niczym ptak pod wpływem nowej, sztucznej grawitacji splina. Zaraz jednak usiadł i spojrzał uważnie na Michaela swymi skupionymi, przepełnionymi fascynacją zielonymi oczami.
Shira podniosła się z fotela i niepewnie przeszła przez pokład. Jej wielkie oczy nabiegły krwią, kształt jej czaszki prześwitywał przez cienką warstwę ciała.
— Nie wolno ci Lego zrobić — powiedziała.
— Moja droga… — zaczął Michach lecz Harry zaraz mu przerwał.
— Michael, znaleźliśmy się w środku burzy informacyjnej. Dziwne, że pancerz kopuły nie zapalił się pod ogniem laserów komunikacyjnych… Myślę, że powinieneś się tym zając. Wszystkie statki w promieniu tysiąca mil odnotowały nasze poruszenie i tuzin różnych ośrodków władzy chciałby wiedzieć, co, do jasnej cholery, zamierzamy.
— Czy ktoś może nas powstrzymać, zanim dotrzemy do Złącza? Harry zastanowił się przez chwilę.
— Raczej nic. Splin, nawet tak uszkodzony jak nasz, jest tak wielki, że zatrzymałoby go wyłącznie rozbicie na drobne kawałki. A w okolicy nie ma nikogo dysponującego taką siłą ognia.
— W porządku. Zignoruj ich.
— Odbieramy też przekazy z ziemiostatku — zameldował Harry — Również pytając uprzejmie, co też mamy zamiar uczynić.
Shira splotła dłonie.
— Musisz ich wysłuchać, Michael.
— Odpowiedz mi uczciwie, Shira. Czy Przyjaciele są zdolni nas powstrzymać w jakikolwiek sposób?
Jej usta poruszyły się, oczy nabrzmiały, jak gdyby ledwie powstrzymywała się przed histerycznym płaczem. Michael poczuł irracjonalną potrzebę pocieszenia jej.
— Nie — odparła w końcu cichym głosem. — Nie, fizycznie nie. Ale…
— W takim razie ich również zignoruj. — Michael zastanowił się głęboko. — Właściwie. Harry. wyłącz cały ten cholerny moduł łączności… I cały sprzęt splina. Nieodwracalnie. Masz zamienić wszystko w kupę złomu. Potrafisz to zrobić?
Krótkie zawahanie.
— Owszem, Michael — odparł niepewnie Harry. — Ale… jesteś pewien, że to taki dobry pomysł?
— Tam, gdzie się udajemy, nie będzie nam potrzebny — powiedział Michael. — Tylko nas rozprasza. Za ile… — spojrzał w kierunku zenitu. — Czterdzieści minut… ?