Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М.
- Год: 1999
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-7150-479-9
- Переводчик: Marcin Krygier
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:
Lecz według Shiry życie trwać będzie dalej, z coraz większą wydajnością wykorzystując szczątkowe źródła energii wszechświata. Takie jak blada poświata gwiezdnych resztek, utrzymujących temperaturę o parę stopni wyższą od zera absolutnego dzięki powolnemu rozpadowi protonów.
I wciąż pozostanie wiele do zrobienia.
Wyparowywanie czarnych dziur trwać będzie dalej, prowadząc ostatecznie do kurczenia się i zniknięcia horyzontów zdarzeń wielkości galaktyk i gromad galaktyk. Nagie osobliwości pojawią się we wciąż rozszerzającym się bezmiarze czasoprzestrzeni.
Być może wszechświat nie przetrwa powstania nagiej osobliwości. Być może utworzenie się takiego zaburzenia doprowadzi do zaniku czasu i przestrzeni, końca wszelkiego istnienia.
— A może — powiedziała Shira — zadaniem życia w schyłkowym okresie ewolucji wszechświata jest manipulowanie horyzontami zdarzeń w celu niedopuszczenia do powstania nagiej osobliwości.
— Ach — uśmiechnął się Parz. Kolejna elegancka idea. A więc nasi potomkowie być może zostaną przysposobieni do zawodu Cenzorów Kosmicznych.
— Albo Zbawców Kosmicznych — uzupełnił sucho Michael.
— A jak można manipulować horyzontami zdarzeń? — zapytał Harry, wyraźnie pod wrażeniem słów Shiry.
— Bez wątpienia istnieje wiele sposobów — odparł Michael. — Nawet dziś potrafimy wyobrazić sobie parę prymitywnych metod. Na przykład wywoływania połączeń czarnych dziur, zanim zdążą wyparować.
— Paradoks Wignera jest nieunikniony — stwierdziła Shira. — Ciągi niezredukowanych stanów kwantowych będą się nieustannie rozwijać, rosnąc niczym kwiaty, zagłębiając się w przyszłość, dopóki obserwacje przeprowadzane przez obejmujące cały kosmos umysły nie będą opierać się na warstwach historii grubych na eony, naszpikowanych skamielinami dawnych wydarzeń. Ostatecznie — powiedziała Shira głosem miarowym i dziwnie bezbarwnym — życie wypełni cały kosmos, nieustannie obserwując, tworząc zapadające się ciągi funkcji kwantowych. Życie wpływać będzie na dynamiczną ewolucję kosmosu jako całości. Można oczekiwać, że połączona moc życia wykorzysta nawet i ostatnie źródło energii, czystą energię ekspansji czasoprzestrzeni…
— Świadomość istnieć będzie tak długo, jak istnieć będzie sam kosmos — gdyż bez obserwacji nie może być mowy o realizacji, o istnieniu — a ponadto życie musi dorównywać kosmosowi zasięgiem, by wszystkie wydarzenia mogły zostać zaobserwowane.
Parz roześmiał się cicho, zadziwiony.
— Co za wizja. Dziewczyno, ile ty masz lat? Mówisz tak, jakbyś miała ich z tysiąc.
Lecz Shira ciągnęła dalej. Ciągi funkcji kwantowych musiały wreszcie ulec ostatecznemu połączeniu, skulminowaniu w ostatnim brzegu wszechświata, w czasopodobnej nieskończoności.
— Zaś w czasopodobnej nieskończoności rezyduje Ostateczny Obserwator — powiedziała cicho Shira. I tam dokonana zostanie Ostateczna Obserwacja…
— Dokładnie — przyznał Parz — doprowadzając do kolapsu wszystkich ciągów funkcji kwantowych pod prąd czasu — przez ruiny galaktyk do dnia dzisiejszego i jeszcze dalej w przeszłość, po drodze mijając Wignera, jego przyjaciela, kota i jego pudło — co za urocza koncepcja.
— Retrospektywnie patrząc, zrealizowana zostanie historia wszechświata — powiedziała Shira. — Ale dopiero po dokonaniu Ostatecznej Obserwacji. Pierwszy raz od powrotu na fotel odwróciła się do Michaela. — Pojmujesz implikacje tego wydarzenia. Michaelu Poole?
Michael zmarszczył czoło.
— Te pomysły są wstrząsające, to oczywiste. Ale wy poszliście o jeden krok dalej, prawda? Wysunęliście jeszcze jedną hipotezę.
— Ja… tak. — Pochyliła głowę w dziwnym, niemalże modlitewnym geście szacunku. — Nie potrafimy zaakceptować tego, że Ostateczny Obserwator będzie jedynie pasywnym okiem. Kamerą obejmującą całokształt historii.
— Nie — powiedział Michael. — Myślę, że według was Ostateczny Obserwator będzie mógł wpłynąć na proces urzeczywistniania. Mam rację? Wierzycie, że Ostateczny Obserwator będzie miał moc przejrzenia wszystkich nieskończonych potencjalnych historii wszechświata, zmagazynowanych w zapadających się ciągach funkcji kwantowych. I że Ostateczny Obserwator wybierze, urzeczywistni tę historię, która jest… jaka?
— Może po prostu najelegantsza z estetyczynego punktu widzenia? — podsunął Parz na swój starczy, suchy sposób.
— Która zmaksymalizuje potencjał istnienia — powiedziała Shira. — Tak przynajmniej wierzymy. Która zamieni kosmos na przestrzeni całego czasu w lśniące miejsce, ogród wolny od brudu, bólu i śmierci. — Uniosła głowę raptownym gestem. Michael był poruszony kontrastem między krańcowym wychudzeniem napiętej twarzy dziewczyny a pięknem — mocą, tęsknotą — jej koncepcji.
Harry odezwał się głosem nabrzmiałym podziwem:
— Bóg u kresu czasu. Czy to możliwe?
Michael poczuł, że pragnie dotrzeć do tej dziewczyny, i postarał się, by jego głos zabrzmiał łagodnie.
— Teraz chyba was rozumiem — powiedział. — Wierzycie, że nic z tego — nasze położenie na pokładzie martwego splina, qaxańska okupacja Ziemi, qaxańska inwazja z przyszłości — nie jest rzeczywiste. Wszystko to jest w pewnym sensie chwilowe, przemijające. Po prostu zmuszeni jesteśmy do znoszenia ruchu naszej świadomości wzdłuż jednego z ciągów funkcji kwantowych, który według was zostanie zwinięty, odrzucony przez waszego Ostatecznego Obserwatora na korzyść…
— Nieba — podsunął Harry.
— Nie, nic tak prostackiego — odparł Michael. Spróbował to sobie wyobrazić. — Harry, jeśli ona ma rację, ów ostateczny stan — końcowa forma istnienia kosmosu — zakładać się będzie na globalnej i lokalnej optymalizacji, maksymalizacji potencjału, wszędzie i w każdej chwili, od początku czasu. — Lśnienie, powiedziała wcześniej Shira. Tak, lśnienie stanowiłoby dobre słowo na określenie takiego istnienia… Michael zamknął oczy, starając się przywołać obraz takiego stanu. Wyobraził sobie, jak obskurna rzeczywistość wypala się, odsłaniając szare światło ukrytego optymalnego stanu.
Łzy powoli napłynęły do jego zaciśniętych oczu. Gdyby komuś umożliwiono ujrzenie, choćby na moment, takiego stanu, po powrocie do bagniska tego niezrealizowanego ciągu oszalałby bez wątpienia.
Jeśli na tym opierała się wiara Przyjaciół, nic dziwnego że wydawali się tak oderwani od rzeczywistości, tak zawzięci — że tak lekceważyli sobie własne życie, ból i śmierć innych. Ich historia stanowiła jedynie żałosny prototyp przyszłej globalnej optymalizacji, kiedy to Ostateczny Obserwator odrzuci wszystkie niedoskonałe historie.
I nic dziwnego też, że Przyjaciele byli tak bardzo odseparowani od ludzkości. Ich mistyczna wizja pozbawiła jakiegokolwiek znaczenia ich życie — jedyne, jakiego było im dane doświadczyć, niezależnie od prawdziwości ich filozofii — i napiętnowała ich głęboko, wyjałowiła z jakiejś cząstki człowieczeństwa. Otworzył oczy i uważnie przyjrzał się Shirze. Raz jeszcze dostrzegł cierpliwą zawziętość kryjącą się w tej delikatnej dziewczynie — pojął teraz, jak wielkie szkody w jej psychice poczyniła jej filozofia.
Jakaś jej część była martwa, być może zawsze już miała taka pozostać. Teraz zrozumiał, że jej współczuje.
— W porządku, Shira — powiedział łagodnie. — Dziękuję, że aż tyle mi powiedziałaś.
Parz westchnął niemalże ze smutkiem. Na jego drobnej, zamkniętej twarzy pojawił się wysublimowany niepokój.
— Ale wszystkiego to nam jeszcze nie powiedziała. Zgadza się, dziewczyno? — Ciągnął dalej zjadliwym tonem. — To znaczy, jeżeli naprawdę wierzycie w tak cudowną wizję — jak to historia, jaką przeżyliśmy, teraźniejszość i przyszłość, jaka nas czeka, są jedynie prototypami jakiejś olbrzymiej, idealnej wersji, która pewnego dnia zostanie nam narzucona z kresu czasu — o co chodzi w waszym projekcie? Dlaczego dążycie do zmiany swego położenia tu i teraz? Dlaczego po prostu nie zaciśnięcie zębów, pokornie znosząc ból, i nie pozwolicie, by wszystko dobiegło końca, oczekując na naprawienie niesprawiedliwości u kresu wszechrzeczy?