Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]

Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:

Michael Poole spędził wiele lat, zmagając się z problemem fizyki kwantowej podczas budowy niezwykłego tunelu czasoprzestrzennego, łączącego teraźniejsze, przeszłe i przyszłe światy. Kontynuując samotnie swe badania w Chmurze Oorta, Michael nie wie, że jego odkrycia są wykorzystywane przez buntowników z przyszłości odległej o tysiąc pięćset lat. Fantyczna grupa Przyjaciół Wignera ucieka w przeszłość sprzed okresu, w którym Ziemia jest okupowana przez tajemniczą rasę qaxów. Dawna przyjaciółka Poole'a, utalentowany naukowiec Miriam Berg, zostaje zmuszona do współpracy z buntownikami. Przewidując katastrofalny wpływ ich działań na rozwój historii, wysyła wiadomość do Michaela z prośbą o pomoc. Qaxowie ruszają w głąb czasu z zamiarem unicestwienia ludzkości.
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 59
Перейти на страницу:

— Ostatni głaz kręgu — stwierdziła.

— Cóż. przynajmniej jeden z tych starych kamieni ocalał. Być może przez następne sto tysięcy lat wędrować będzie wokół Jowisza.

Berg potrząsnęła głową.

— Cholera. Chyba powinnam odczuwać większą radość. Uratowaliśmy gatunek ludzki! Ale za jaką cenę.

Jaar schylił głowę w jej stronę z niezgrabną czułością.

— Miriam. sądzę, że pierwsi budowniczowie tego starego kręgu — gdyby potrafili to sobie wyobrazić — byliby szczęśliwi, że pozostawili po sobie taki pomnik jak ten orbitujący menhir.

— Być może.

Miriam rozejrzała się po tym, co pozostało z ziemiostatku. Budynki Przyjaciół z materiału xeelee zostały spłaszczone niczym namioty podczas wichury. Ujrzała Przyjaciół w przygnębieniu przetrząsających ruiny. Choć podstawowe urządzenia utrzymujące na powierzchni znośne warunki ocalały w sali warstwy osobliwości, wiedziała, że większość osobistych drobiazgów Przyjaciół została porzucona tutaj w chwili ataku: pamiątki po rodzinach i miejscach zagubionych piętnaście stuleci w przyszłości większość z tego. co nadawało sens codziennemu życiu, gdy był już czas na troski mniej poważne niż losy wszechświata.

Berg zadrżała. Jej pierś i płuca które nie miały okazji należycie się zagoić po skoku w górne warstwy atmosfery w trakcie ataku pulsowały tępym, złowieszczym, nieustępliwym bólem. Na powierzchni atmosfera była już zauważalnie rzadsza. Osłabienie pola grawitacyjnego ziemiostatku wytwarzanego przez zdewastowaną warstwę osobliwości było znaczne. W niektórych miejscach ludzie właściwie nie mogli już przebywać na powierzchni. Według ostatnich szacunków Przyjaciół równe czterdzieści procent zasobów osobliwości zostało wystrzelone albo utracone, gdy gwiazdołamacze splina przedarły się przez warstwę ochronną pojazdu niczym palce przez papier. Wiele osobliwości wystrzelonych, zanim Berg przedostała się pod kopułę, trafiło w swój pierwotny cel. Wyglądało na to, że Jowisz zapłodniony został wystarczającą liczbą osobliwości, by wywołać implozję, i — pewnego dnia, po upływie wielu stuleci — w miejscu największej z planet znajdować się będzie pojedyncza, wirująca osobliwość. Lecz ani jej wielkość, ani prędkość obrotowa, ani też inne tajemnicze kryteria wyznaczone przez Przyjaciół nic będą miały wartości pozwalających na sukces ich projektu. Teraz zaś pozostało im za mało osobliwości, by dokończyć dzieła.

— A więc — odezwała się do Jaara. — Co teraz czeka Przyjaciół Wignera?

Ten uśmiechnął się ze śladowym smutkiem, obracając swą wielką, kruchą z pozoru czaszkę, w miarę jak przepatrywał zmasakrowaną powierzchnię ziemiostatku.

— Statek odniósł zbyt wielkie uszkodzenia, by można było na nim przeżyć przez dłuższy czas…

— Ucieczka atmosfery?

— Tak — spojrzał na nią — lecz także, co ważniejsze, utrata napędu superprzestrzennego wskutek zawalenia się kopuły… — Zacisnął długie palce w pięść. Bez napędu superprzestrzennego nie dysponujemy skuteczną osłoną antyradiacyjną. Ta niewielka warstwa atmosfery ledwie wystarczy, by ochronić nas w przestrzeni okołojowiszowej, i wątpię, byśmy zdołali przeżyć najkrótsze nawet zetknięcie ze strumieniem magnetycznym Io.

— Jasne — Berg zerknęła nerwowo na niebo. Nagle jej położenie — świadomość faktu, że stoi na kawałku skały zagubionym na orbicie wokół Jowisza, mając nad głową jedynie odrobinę gazu — stało się boleśnie realne. Niebo wydało się jej bardzo bliskie i złowieszcze.

— Oczywiście będziemy musieli się ewakuować — stwierdził sztywno Jaar. — Przyjmiemy pomoc od twoich rodaków. Miriam. Jeśli możemy.

— Nie musicie się obawiać — odparła tak łagodnie, jak tylko potrafiła. — Porozmawiam z Michaelem, jeśli mi pozwolicie. On wstawi się za wami u władz. W tym rejonie znajduje się mnóstwo statków.

— Dziękuję.

— A co potem, Jaar?

— Będziemy pracować dalej. — Spojrzenie jego bladobrązowych oczu było namiętne i ponownie przesycone niewzruszoną wiarą. Berg z trudem zmusiła się do jego odwzajemnienia. Znajdziemy sposób na kontynuację projektu.

— Ale, Jaar… pokręciła głową. Wasz projekt już raz o mały włos nie ściągnął nam na głowy katastrofy. Nieprawdaż? Nie wolno zapominać ci o jednym prostym fakcie, Przyjacielu — mieliśmy szczęście, że udało nam się odeprzeć qaxańską inwazję z przeszłości. Gdyby reagowali odrobinę szybciej, gdyby nie byli tacy zadufani, tak przekonani o znikomości groźby z naszej strony — zdołaliby zniszczyć cały nasz gatunek. Czy wasz projekt jest wart wystarczająco wiele, by ponownie iść na takie ryzyko?

— Berg — odparł z naciskiem Jaar — twoje słowa w sali osobliwości, w szczytowym punkcie walki ze splinem — to, że muszę przetrwać, by móc dalej walczyć, by kontynuować projekt — zmieniły mnie, przekonały mnie. Tak, projekt jest tego wart. Jest wart każdego ryzyka — wierz mi, każdej ceny.

— Posłuchaj, mówiłam to wszystko w chwili, gdy strop sypał się nam na głowy. Dosłownie. To był wybieg, Jaar. Próbowałam tobą manipulować, zmusić cię do walki, nakłonić do zrobienia tego, czego od ciebie chciałam.

— Wiem — uśmiechnął się. — Oczywiście, że wiem. Ale pobudki kryjące się za twymi słowami nie umniejszają ich słuszności. Nie pojmujesz tego?

Przez długą chwilę przypatrywała się jego pociągłej, nacechowanej pewnością siebie twarzy, a potem zaniepokojona splotła ramiona na piersiach.

Harry Poole, załadowany do systemu nerwowego splina, cierpiał katusze.

Jezu Chryste…

Ciało i ośrodek zmysłów splina zamknęły go niczym wnętrze jego własnej czaszki. Wszędzie wokół siebie wyczuwał jego olbrzymią, przytłaczającą masę. Utwardzony zewnętrzny kadłub sprawiał wrażenie oparzeliny trzeciego stopnia. Otwory czujników i uzbrojenia odbierał jako otwarte rany.

Uświadomił sobie, że splin musiał nieustannie odczuwać nigdy nie gasnący ból. Owszem, został przystosowany do życia w kosmosie i superprzestrzeni, lecz teraz było jasne, że uczyniono to niestarannie. Czuł się jak pacjent po amputacji kończyn, któremu zakończenia nerwów niechlujnie przyspawano do młotów parowych i podnośników.

Czy warto było zapłacić taką cenę, nawet za szczególną długowieczność? Qaxowie również musieli przeżywać te potworności. Z drugiej strony, dla kogoś tak obcego jak qax, ból może mieć zupełnie inne znaczenie.

Wstrząs wywołany brutalnym atakiem Poole'a wystarczył, by zabić splina. Ból jaki znosił teraz Harry, porównywalny był z cierpieniem towarzyszącym nowym narodzinom w świecie mroku i strachu.

A jednak, w miarę jak przyzwyczajał się do wielkości i rozmiarów splina. do nieustannego bolesnego skowytu, Harry zaczął dostrzegać obecność czynników kompensujących.

Niektóre czujniki — nawet część dawnych, pierwotnych oczu splina, takich jak to skatowane przez Jasotta Parza nadal funkcjonowały. Ujrzał gwiazdy oczami rozumnego statku kosmicznego. Były odległe, lecz osiągalne, niczym ideały młodości. Nadal mógł się obracać, splin potrafił się jeszcze toczyć. Olbrzymie, ukryte, kostne koła zamachowe poruszały się gdzieś w jego wnętrzu i nagle poczuł odśrodkowe szarpnięcie rotacji, jak gdyby to gwiazdy obracały się wokół niego, ciągnąc go.

I, niczym ogień gorejący w jego wnętrznościach, poczuł potęgę silnika superprzestrzennego. Ostrożnie napiął te dziwne, pośrednie mięśnie, i przeszył go dreszcz podniecenia wywołany mocą, jaką mógł rozporządzać — mocą władną odsłaniać wymiary samej czasoprzestrzeni.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)