Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 448 449 450 451 452 453 454 455 456 ... 508
Перейти на страницу:

już tak potężny...

- Nawet osłabiony, Czarny Pan wciąż pozostaje najpotężniejszym czarodziejem

wszech czasów.

Harry poczuł ukłucie buntu.

- Ale przecież musi istnieć jakiś sposób. Ten eliksir musi na niego jakoś zadziałać.

Przecież to ty go uwarzyłeś i...

- Dlaczego tak się interesujesz tym eliksirem? - Pytanie padło nagle, tnąc powietrze

niczym lodowy skalpel i Harry poczuł, że język przykleja mu się do podniebienia.

Zagalopował się.

Ale był ciekaw. Chciał się dowiedzieć czegokolwiek. To była jego ostatnia szansa. Za

kilka godzin...

Przełknął ślinę.

Co miał odpowiedzieć? Jakie kłamstwo wymyślić tym razem?

- Spójrz na mnie. - W głosie Snape'a wyczuł zniecierpliwienie. I coś jeszcze. Coś, co

próbowało wedrzeć się do jego duszy, rozrywając ją drżącymi palcami.

Niepokój.

- Po prostu jestem ciekawy - odparł cicho, starając się brzmieć tak beztrosko, jakby

mówił o pogodzie.

Nie chciał spoglądać na Severusa. Nie mógł. Wiedział, że jeżeli to zrobi, mężczyzna

wszystkiego się domyśli.

- Myślisz, że uwierzę w te brednie? Masz natychmiast na mnie spojrzeć. - Głos

Severusa zmienił się. Stał się zimny. Ostry.

- A dlaczego miałbym się tym nie interesować? - odparł pytaniem Harry, mając

wrażenie, że grunt powoli usuwa mu się spod stóp.

Musi stąd uciec! Już za dużo czasu minęło... Nie może tu zostać ani chwili dłużej!

Inaczej Severus...

Czując, że pocą mu się ręce, oderwał je od skóry Severusa i z bijącym mocno

sercem, uniósł się na łokciu.

- Muszę się napić - wyszeptał, uwalniając się z uścisku Severusa i podnosząc z

pościeli. - Zaraz wrócę.

Ani razu nie spoglądając w stronę mężczyzny, wsunął na siebie spodnie i buty i

sięgnął po porwaną koszulę.

Wystarczy, że się stąd wydostanie. Potem jakoś to będzie... Miał eliksir. Miał szansę.

Miał cel.

Gdyby sprawy nie przybrały takiego obrotu, nie miał pojęcia, jak zdołałby z własnej

woli stąd wyjść. Opuścić te ciepłe ramiona, to łóżko, te komnaty... wiedząc, że nigdy

tutaj nie powróci. Przedłużał tę chwilę i przedłużał, spychając gdzieś bardzo głęboko

zadanie, które go czekało.

Wyczuwał na sobie sztyletujące go spojrzenie ciemnych oczu. Nienawidził tego

uczucia. Uczucia, jakby to spojrzenie rozbierało go na kawałki. Podążało za nim,

obserwując każdy jego ruch, analizując.

Ruszył ku drzwiom, czując zapierające dech w piersiach pragnienie, by się odwrócić.

By spojrzeć na niego po raz ostatni. By jeszcze raz przylgnąć wargami do jego ust i

odcisnąć na nich swój ślad.

Ale nie mógł. To byłby jego koniec.

Na drżących nogach wszedł do słabo oświetlonego salonu i z trudem odszukał swoją

porzuconą na podłodze różdżkę i okulary. Szybko rzucił zaklęcie reperujące i założył

koszulę na ramiona, ale w momencie, w którym podnosił z ziemi pelerynę-niewidkę,

poczuł świst magii, peleryna wyrwała mu się z rąk, a jego serce zatrzymało się

gwałtownie.

Poderwał się i spojrzał w stronę sypialni.

Severus stał z uniesioną różdżką, ubrany jedynie w czarne spodnie, trzymając w

dłoni pelerynę Harry'ego, a jego wzrok...

Harry przełknął ślinę i wciągnął głęboko powietrze, próbując uciszyć nagły atak

paniki, który wypełnił go duszącym przerażeniem.

- Wybierasz się dokądś? - zapytał Severus doskonale opanowanym, chłodnym

głosem. - To może wydać ci się nieprawdopodobne, Potter, ale posiadam w swych

komnatach dosyć spory zapas różnego rodzaju trunków, które w dostatecznym

stopniu ugasiłyby twoje pragnienie. Nie musisz od razu wybierać się aż nad jezioro,

aby się czegoś napić. - Ironia, którą włożył w ostatnie słowo, zawisła w powietrzu

niczym zbyt mocno napompowany balon, który w każdej chwili groził eksplozją.

Harry czuł, że zaczyna się dusić.

Był idiotą, jeżeli sądził, że Severus chociaż na ułamek sekundy da się nabrać na jego

kłamstwa. Ale ten jeden ułamek sekundy w zupełności by mu wystarczył...

- Ja chciałem... zaczerpnąć świeżego powietrza. - Tak, brnął dalej. Chociaż

doskonale wiedział, jak może się to skończyć. - Nagle zrobiło mi się duszno i...

- Doprawdy? - Głos Severusa ociekał lodem. - Jak to więc przewidująco z twojej

strony, że założyłeś buty... - Harry czuł na sobie sztyletujący wzrok mężczyzny. Czuł,

jak niemal wypala mu rany na skórze, rozcinając ją niczym skalpelem i próbując

wedrzeć mu się w duszę. - Po raz ostatni mówię, że masz na mnie spojrzeć!

Harry skulił się, niemal wgnieciony w ziemię tonem Severusa.

Boże, niech on przestanie... niech przestanie...

Jego oczy drżały, kiedy wpatrywał się w podłogę, zaciskając pięści i próbując

pozbierać się do kupy.

- Co się dzieje? - Usłyszał nagłe pytanie, kiedy w żaden sposób nie zareagował na

wydany przed chwilą rozkaz. I tym razem w głosie mężczyzny wyczuł coraz

wyraźniejsze, coraz bardziej chropowate pęknięcie. - Co głupiego zrobiłeś, Potter? I

przysięgam, że jeżeli jeszcze raz spróbujesz obrazić mnie równie żałosnym

kłamstwem, to nie ręczę za siebie.

Harry zacisnął usta. Już prawie nie mógł oddychać. Nie, kiedy Severus znajdował się

tak blisko, zaledwie kilka kroków od niego, a on nie mógł... musiał...

Wystarczyło tylko... wyrzucić to z siebie. Cały ten ciężar. Ten paraliżujący strach.

Zamknąć oczy i po prostu... tulić się do tych czarnych szat. I już nigdy nie musieć

wynurzać się z obejmującej go ciemności.

Jego gardło było tak ściśnięte i paliło tak bardzo, jakby ktoś wlał mu w nie kwas, który przeżarł je na wylot, sprawiając, że Harry nie był w stanie wydusić z siebie słowa.

Odwrócił się gwałtownie, nie chcąc, by Severus to zobaczył.

To nie należało do niego. To był jego sekret. Jego ciężar. Ciężar, który już za parę

godzin zniknie na zawsze.

I wtedy usłyszał głos Severusa. Znacznie bliżej. Tuż za sobą.

- Co się stało? - Jego ton stał się subtelniejszy, jakby Severus nie chciał go spłoszyć.

I Harry wyczuwał w nim znacznie większe... zdenerwowanie. - Co próbujesz przede

mną ukryć? Co chciałeś zrobić?

Harry zacisnął powieki.

Nie. Niech do niego nie podchodzi! Niech go zostawi! Niech pozwoli mu odejść.

- Potter? - Ostrożny dotyk na ramieniu sprawił, że Harry gwałtownie otworzył oczy.

Zaledwie kilka godzin temu wszystko wyglądało tak inaczej. Wystarczyło tylko wziąć

eliksir i pójść.

A teraz?

Zamknął oczy, odwrócił się i rzucił do przodu, oplatając ramionami nagą klatę

piersiową Severusa i wtulając się w niego z taką siłą, jakby pragnął się z nim stopić.

- Ja... naprawdę muszę zaczerpnąć powietrza... duszno mi. Nie martw się. Nic się nie

stało.

Błagam, uwierz w to i mnie puść. Błagam, błagam, błagam...

Severus poruszył się i Harry poczuł łagodny dotyk na brodzie, unoszący jego twarz.

Jeszcze mocniej zacisnął powieki, chociaż niewiele brakowało, a rozchyliłby je, kiedy

poczuł gorący język, wślizgujący mu się do ust niczym wąż. Kolana ugięły się pod

nim, a skórę pokryła misterna siatka dreszczy. Twarde, wilgotne wargi przywarły

ciasno do jego warg, a oddech Severusa zmieszał się z oddechem Harry'ego.

Boże, to było tak cudowne... uwielbiał, kiedy Severus całował go w ten sposób...

Jego dłonie mimowolnie powędrowały w górę, wplatając się we włosy mężczyzny, a

1 ... 448 449 450 451 452 453 454 455 456 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)