Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
cholerny czas... zależało ci na mnie...
Wydawało się, że Severus na moment przestał oddychać. Spróbował wstać, uwolnić
się od bliskości Harry'ego, od jego namolnych dłoni i gorących ust, ale nie był w
stanie. Harry sięgnął po jego dłoń i uniósł do swojej twarzy.
- Dziękuję - wyszeptał i pocałował jego chłodne palce. - Dziękuję. Za to, co zrobiłeś.
Dla mnie. Jeszcze nikt, nigdy... - Musiał wziąć głęboki oddech, ponieważ jego gardło
ścisnęło się boleśnie. Ale jak, po tym, co zobaczył... miał wyrazić to, co czuje? Jak
miał mu podziękować, skoro nie istniały żadne słowa, które byłyby odpowiednie? -
Powinienem był się domyślić. - Pocałował wewnętrzną stronę dłoni i przywarł do niej
policzkiem. - Kiedy wyszedłem ze szpitala... wszystko wróciło i ja nie rozumiałem
tego, coś mi się nie zgadzało... ale moje zachowanie było niewybaczalne i
powinienem był...
- Przestań - Severus przerwał mu chrapliwym głosem - Zachowywałeś się tak, jak
tego po tobie oczekiwałem i... - złożył pocałunek pod jego okiem - ...będziesz dalej
się tak zachowywał. - Tym razem jego wargi przywarły do skroni, jakby Severus w
ogóle nie kontrolował swoich ust i pozwalał im błądzić w obłąkańczej wędrówce po
skórze Harry'ego, smakując i odnajdując to, co utraciły dawno temu. - To niczego nie
zmienia - zakończył cicho, owiewając gorącym oddechem jego policzek.
Jak to niczego nie zmienia? To zmienia wszystko. Wszystko!
Jak miał teraz iść na spotkanie ze śmiercią, wiedząc jak wiele Severus dla niego
poświęcił? Jak miał teraz wypić eliksir, wiedząc ile kosztowało Severusa, żeby go
chronić? Jak miał go teraz opuścić, wiedząc... wiedząc...
O boże!
- Powinieneś był mi powiedzieć. Straciliśmy tyle czasu.
- Nie możemy. - Usta Severusa były już na jego podbródku. - Musisz wrócić... Nie
możemy. Priorytety... - powiedział niewyraźnie.
Ale Harry w ogóle go nie słuchał. Teraz już nic nie potrafiłoby go od niego odciągnąć.
Nie, kiedy wiedział, że to... ostatni raz. Kiedy wiedział, jak dużo czasu minęło i że już nigdy więcej nie będzie mógł...
Próbując zagłuszyć przenikliwe wycie, które wydobyło się z jego duszy, przesunął
głowę i odsuwając nosem łaskoczące go ciemne kosmyki włosów, polizał jego ucho.
Jęk, który wyrwał się z ust Severusa, sprawił, że ciało Harry'ego pokryło się gęsią
skórką, a dłonie, którymi mężczyzna ściskał ramiona chłopca, wbiły się w jego ciało
niczym szpony. I Harry usłyszał przepełniony udręką szept:
- Harry, posłuchaj mnie...
W głowie Harry'ego nastąpiła gwałtowna reakcja porównywalna do zderzenia się na
miotle z pędzącym Hogwart Ekspresem.
Czy on właśnie usłyszał...? Czy Severus naprawdę powiedział... powiedział...
- Powiedziałeś do mnie 'Harry'... - wyszeptał, wpatrując się w Severusa z mieszaniną
niedowierzania i wzruszenia.
Zanim zdążył się zorientować, mężczyzna wykorzystał jego chwilowe zamroczenie,
błyskawicznie uwalniając się z jego uścisku i z pewnymi trudnościami podniósł się z
podłogi. Poprawił swoją szatę, zmrużył oczy i odsunął się jeszcze o krok, tak jakby
chciał znaleźć się jak najdalej od Harry'ego.
- A teraz porozmawiamy poważnie - powiedział wyważonym tonem. Jego głos był
opanowany, tak jak cała jego postawa, jedynie oczy go zdradzały. Wciąż błyszczały
dziwnie, kiedy wpatrywał się w Harry'ego. - Nie obchodzi mnie, co sobie ubzdurałeś,
ale musisz zrozumieć, że nie możemy już tego robić. To nie jest zabawa. Każde,
nawet najbardziej niewinne spojrzenie może sprowadzić na nas kłopoty. To zbyt
niebezpieczne, a ty nigdy nie potrafiłeś ukrywać swoich emocji. Oczekuję, że
będziesz zachowywał się dokładnie tak samo jak wcześniej. Nic nie może się
zmienić. Zrozumiałeś mnie? Nic.
Harry patrzył na niego szeroko otwartymi oczami. Zdawał sobie sprawę z tego, że
Severus coś do niego powiedział, ale wszystko było niewyraźne, ponieważ w jego
głowie wciąż wibrowało echo tylko jednego, jedynego słowa.
- Powiedziałeś do mnie 'Harry'...
Severus westchnął cicho i przymknął na chwilę powieki.
- To, czego się dowiedziałeś, wcale niczego ci nie ułatwi - warknął Severus,
przewiercając Harry'ego zniecierpliwionym spojrzeniem. - Wręcz przeciwnie. Teraz
będzie ci o wiele trudniej, ponieważ ja nie mam zamiaru przestać odgrywać swojej
roli. Swoim wścibstwem zrujnowałeś wszystko, co starałem się osiągnąć, i po raz
kolejny naraziłeś się na niebezpieczeństwo. Ale zapewniam cię, że będziesz się
trzymał ode mnie z daleka. A jeżeli nie zrobisz tego z własnej woli, to wiedz, że znam
kilka zaklęć, które ci to ułatwią.
Harry nie wiedział nawet kiedy i w jaki sposób, ale w ułamku sekundy zerwał się na
równe nogi i znalazł przy Severusie, obejmując go ramionami w pasie z taką siłą,
jakby chciał go zmiażdżyć w uścisku.
- Właśnie dlatego nie mogłem powiedzieć ci prawdy. - Głos Severusa wydał się
odległy i zmęczony. - Nie potrafisz się kontrolować. Nigdy nie potrafiłeś panować nad
swoimi emocjami.
- Severusie... - wyszeptał cicho Harry, podnosząc głowę i spoglądając wprost na
pochyloną nad sobą, ściągniętą twarz i zmrużone, czarne oczy. Widział w nich
płomienie. Widział, jak Severus próbuje je zdusić, ale nic to nie dawało, ponieważ
one wciąż tam były. Za każdym razem, kiedy na niego patrzył, za każdym razem,
kiedy znajdował się blisko, zbyt blisko...
- Musisz to zrozumieć. - Głos Severusa stał się cięższy, tak jakby ponownie nasączał
się uczuciami, których mężczyzna za wszelką cenę nie chciał do siebie dopuścić, ale
oddziaływanie Harry'ego było silniejsze. Silniejsze niż jakakolwiek maska, którą starał
się przywdziać. - Powinieneś stąd natychmiast wyjść. I nigdy nie wracać. - Dłoń
Severusa już była na jego szyi, już pieściła ją w tak delikatny, niesamowity sposób,
przenosząc się na kark i muskając ciemne kosmyki włosów. - Zapomnieć o tym
wszystkim. - Ale jego gesty przeczyły słowom. Oczy również. Przesuwały się po
twarzy Harry'ego rozgorączkowanym spojrzeniem, a jego dolna warga zaczęła
niebezpiecznie drżeć. - To jedyny sposób, żebyś...
- Severusie... - przerwał mu Harry, nie odrywając wzroku od wbitych w siebie
czarnych oczu i obserwując, jak płomienie rozrastają się, wypełniając gorącem ich
wieczny chłód. Przywarł do odzianego w czerń ciała jeszcze mocniej, nie pozwalając,
by drżące dłonie mężczyzny ponownie go od siebie odsunęły.
- Nie możemy. - Wydawało się, że każde wypowiedziane przez Severusa słowo
przychodzi mu z największym trudem. Jego dłonie wbiły się w ramiona Harry'ego
niczym szpony. - Posłuchaj mnie. Nie możemy wrócić do tego, co było. To zbyt
niebezpieczne. Musisz mnie nienawidzić, musisz... Puść.
- Severusie... kocham cię.
To był ułamek sekundy. Chwila całkowitej ciszy, a po niej... eksplozja.
- Do diabła! - warknięcie, które wydobyło się z ust Severusa, przypominało ostatnie
tchnienie pokonanego, zanim jego usta pochłonęły wargi Harry'ego, a gorący język
zagłębił się w nim z taką zachłannością, jakby umierał z pragnienia i tylko w ten
sposób mógł je ugasić. Harry oplótł go swym własnym językiem, zanurzając się w
skamlącej z potrzeby tęsknocie i w tej jednej chwili wszystko przestało mieć
znaczenie. Jutrzejszy poranek. Każde niedomówienie pomiędzy nimi. Tajemnice,