Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 432 433 434 435 436 437 438 439 440 ... 508
Перейти на страницу:

Spojrzał na swych podopiecznych, czując kąsający jego wnętrzności żar gniewu.

Jego dłonie zacisnęły się mimowolnie i musiał szybko się odwrócić, ponieważ

uświadomił sobie, że jego maska opada i nie jest w stanie dłużej jej utrzymać. I w

momencie, w którym to zrobił, wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił. Na ułamek

sekundy rozbłysła skumulowanymi emocjami, zmieniającymi się niczym w

kalejdoskopie, ale już po chwili ponownie była zacięta i niedostępna. Przypominało to

bezgłośną eksplozję, która dokonuje się na dnie morza. To, co widać na powierzchni,

jest tylko dalekim echem piekła rozgrywającego się na samym dnie.

Wiedział, że obserwują go wszyscy Ślizgoni. Na pewno oczekują stosownego

komentarza. I z pewnością ich nie zawiedzie...

Sięgnął po różdżkę i machnął nią w stronę tablicy. Na ciemnej powierzchni pojawiły

się litery. Następnie odwrócił się z powrotem w stronę klasy. Jego twarz wykrzywiał

teraz zimny, szyderczy grymas.

- Mam nadzieję, że wasze wyniki będą znacznie lepsze, skoro nie ma dzisiaj wśród

was osoby, która najbardziej zaniżała poziom tej klasy - wypowiedział, wkładając w

słowa tyle kpiny, ile tylko zdołał. Zobaczył pełne zadowolenia uśmieszki na twarzach

Ślizgonów. - Na tablicy i w książkach na stronie trzysta dziewiętnastej znajdziecie

wszelkie informacje dotyczące Eliksiru Odkażającego. Macie czas do końca zajęć.

Zaczynajcie.

Po tych słowach podszedł do swojego biurka, usiadł przy nim, wyciągnął z szuflady

pierwszą lepszą książkę, rozłożył ją przed sobą i pochylił się nad nią, wbijając w litery niewidzące spojrzenie i pogrążając się w myślach.

Wiedział, że to, co zamierza zrobić, było ryzykowne i nieprzemyślane, ale musiał

dowiedzieć się, w jakim Potter jest stanie.

Pójdzie do niego dzisiejszej nocy.

Nic innego się nie liczyło.

***

Severus wyciągnął z ukrytej w szacie kieszeni niewielką buteleczkę. Przyłożył ją do

ust i wypił dwa łyki. Spojrzał na przezroczysty płyn i po chwili ponownie przyłożył

butelkę do ust, tym razem wypijając całość. Zakorkował ją i włożył z powrotem w

szaty. Po krótkiej chwili powietrze wokół niego zaczęło falować, a sylwetka zlewać

się z przestrzenią. Tak jakby tracił kontury i wtapiał się w otoczenie. Zanim jednak

stopił się z nim całkowicie, wyciągnął jeszcze różdżkę i kierując ją na siebie,

wyszeptał:

- Invisibilis Verum.

Schował różdżkę z powrotem i sięgnął do klamki. Delikatnie uchylił drzwi i wśliznął

się do pogrążonego w ciemności szpitala. Jedynie wpadające przez wysokie okna

promienie księżyca dawały odrobinę światła, a raczej rozświetlały mrok.

Severus bezszelestnie zbliżył się do jedynego zajętego łóżka. Zmarszczył brwi, kiedy

jego spojrzenie padło na bladą, pogrążoną w głębokim śnie twarz, na ciemne plamy

wokół oczu, zapadnięte policzki, czarne włosy, rozrzucone w nieładzie na białej

poduszce.

Prawa dłoń mężczyzny drgnęła i uniosła się nieco, ale zatrzymał ją i zacisnął w pięść.

Przymknął na chwilę powieki.

Nie możesz tego zrobić... Miałeś go tylko zobaczyć...

Otworzył oczy. Jego spojrzenie niemal z czułością otuliło twarz Harry'ego. Długie

palce rozprostowały się.

Tylko ten jeden raz...

Nie był w stanie się powstrzymać. Jego dłoń łagodnie dotknęła twarzy Harry'ego i w

momencie, kiedy to zrobił, kiedy jego chłodne palce musnęły gładką skórę... cała

przestrzeń wypełniła się czerwienią. Gorącą i falującą, niczym płynny, przelewający

się przez gardło żar. Wszystko wokół wydawało się wirować, coraz szybciej i

szybciej.

Przez pewien czas Severus po prostu stał nad nim, delikatnie gładząc policzek

Harry'ego, ale po chwili oderwał rękę i złapał leżącą na przykryciu bladą dłoń. Z

dziwnym, przypominającym ostatni oddech pokonanego westchnieniem, opadł na

stojące obok łóżka krzesło i nie odrywając spojrzenia od twarzy Harry'ego, ujął tę

dłoń w obie ręce, przyciągając ją do swych ust i całując z oddaniem. Wszystko

wirowało teraz jeszcze szybciej i wydawało się, że płomienie liżą już nawet sufit. Na

przemian ściskał i całował bezwładną rękę, tak jakby... jakby przepraszał.

W końcu znieruchomiał, z dłonią przyciśniętą do cienkich warg i wzrokiem utkwionym

w twarzy Harry'ego.

Wiem, że jest ci ciężko... Mnie też nie jest łatwo, wiedząc, że masz mnie za

potwora...

Płomienie odrobinę opadły. Severus oderwał dłoń Harry'ego od swych ust, ale nie

puścił jej. Wciąż ściskał ją tak, jakby bał się, że ktoś mu ją zabierze.

...ale tak musi być. To jedyny sposób, aby cię ochronić.

Wzdrygnął się, kiedy poczuł, jak drobna dłoń Harry'ego zaciska się na jego palcach.

Szybko przeniósł spojrzenie na jego twarz. Na wargach chłopca widniał delikatny

uśmiech. W tej samej chwili Harry mruknął coś niezrozumiale i przekręcił się na bok,

przyciągając rękę Snape'a do swojej twarzy i przytulając się do niej.

Severus znieruchomiał. Mógł wyciągnąć rękę. Mógł ją po prostu wyciągnąć i odejść.

Dlaczego więc tego nie zrobił, a zamiast tego po prostu siedział jak ogłuszony,

pochłaniając spojrzeniem twarz Harry'ego, jakby wciąż nie mógł się nią nasycić?

Głupiec...

***

Niepotrzebnie to zrobił.

Wiedział to od razu, kiedy poczuł na sobie pierwsze, dłuższe spojrzenie Pottera w

Wielkiej Sali. A kiedy poczuł dwa kolejne, podczas lekcji, wiedział, że popełnił błąd.

Błąd, który mógł go kosztować bardzo wiele.

Twarz Harry'ego zmieniła się. Nie była już tak samo nieprzystępna, zamknięta i

nieczytelna, jak wcześniej. Zaczął się otwierać. Coś wydarzyło się tamtej nocy, którą

Severus przy nim spędził. Ale przecież Potter nie mógł tego pamiętać. Spał tak

mocno, że tylko cienka granica dzieliła go od śpiączki. Jak to się stało? Dlaczego

jego maska zaczęła pękać?

Severus widział to, widział wzrok, którym Harry zaczął go obdarzać, i czuł, jak

wściekłość na samego siebie niemal wypala mu przełyk.

Czy Czarny Pan już wie? Czy obserwatorzy mogli odnieść jakiekolwiek wrażenie, że

nie są to już te same pełne pogardy, zimne spojrzenia, co wcześniej? Że coś się w

nich zmieniło? Że wkradło się do nich... wahanie? Jakby coś go nagle otrzeźwiło, z

jego oczu opadła przysłaniająca wszystko zasłona nienawiści i zaczął się...

zastanawiać.

Do jasnej cholery, gdyby Severus zginął, nic takiego nie miałoby miejsca! Potter nie

miałby z nim żadnego kontaktu, nie zacząłby się otwierać i wciąż czułby do niego

jedynie obrzydzenie! Nie byłby w niebezpieczeństwie... a przynajmniej nie w takim, w

jakim może znaleźć się teraz, jeśli Czarny Pan uzna, że pozostała w nim jakakolwiek

iskierka, którą wystarczy tylko rozdmuchać.

Severus zaczął łapać się już nawet na tym, że co jakiś czas nerwowo podwijał rękaw

i spoglądał na Mroczny Znak, w każdej chwili spodziewając się wezwania... Co wtedy

zrobi? Co zrobi, gdy Czarny Pan wezwie go i każe mu doprowadzić plan do końca?

Powie mu, żeby poszedł do diabła.

Na jego wargi wypłynął gorzki uśmiech. Sięgnął po wypełnioną bursztynowym

płynem szklankę i odchylił się w fotelu, przysuwając ją do ust, ale w tym samym

momencie jego dłoń znieruchomiała, a ciało przeszył zimny dreszcz, kiedy nagle

poczuł ciepło w wewnętrznej kieszeni szaty.

1 ... 432 433 434 435 436 437 438 439 440 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)