Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 435 436 437 438 439 440 441 442 443 ... 508
Перейти на страницу:

That makes me want to live at all

When I am with you

There's no reason to pretend

When I am with you

I feel flames again

Just put me inside you

I would never ever leave

Just put me inside you

I would never ever leave

You*

Część 1

Chronił go.

Przez cały czas.

Wszystko, co robił, co mówił... każdy gest, spojrzenie... to wszystko, co Harry brał

jedynie za objaw pozbawionej skrupułów, chorej nienawiści. Nienawiści tak wielkiej,

iż wydawało się wręcz niemożliwym, by jakakolwiek istota ludzka mogła ją w sobie

pielęgnować aż tak długo i aż tak zajadle.

Jak mógł tego nie widzieć? Jak mógł nie dostrzec tego, co kryło się pod trującymi

kolcami, za obnażonymi zębami?

Jak mógł mu nie zaufać?

Pamiętał swoją oziębłość, swoją palącą pogardę, słowa, którymi celował tak, by jak

najdogłębniej zranić, by mu oddać, zniszczyć go, rozdeptać.

Jak pies, który z zaciekłością gryzie dłoń weterynarza.

Nie mógł tego znieść. Nie był w stanie udźwignąć tego ciężaru. Miał wrażenie, jakby

wgniatał go aż w podłogę, miażdżył płuca, nie pozwalając złapać tchu. I tylko chłodna

dłoń wpleciona w jego włosy... gładząca je... tylko ona utrzymywała go jeszcze na

powierzchni, nie pozwalając mu się poddać i zatonąć w bagnie rozgoryczenia.

- Przepraszam - wyszeptał spękanymi wargami, czując na języku słony smak łez.

Przełknął je z trudem, mając wrażenie, że wypalają mu przełyk.

Jak wiele by oddał, by cofnąć czas, by wszystko wyglądało zupełnie inaczej... jak

wiele...

Jego ciało przeszył niekontrolowany dreszcz, kiedy poczuł, jak dłoń Severusa powoli

przesuwa się na jego policzek, gładząc go z tak niesamowitą delikatnością, jakby

mężczyzna obawiał się, że Harry jest jedynie zjawą, która w każdej chwili może

rozpłynąć się w nicość, znikając z jego życia już na zawsze. I... nie, to nie było

wrażenie. Ta dłoń naprawdę drżała. Drżała tak bardzo, jak Harry drżał w środku, i w

tej sytuacji mógł zrobić tylko jedno. Złapać ją, ścisnąć i uspokoić. I przytulić się do

niej, tak jakby była jedyną realną rzeczą we wszechświecie stworzonym z

niedomówień, sekretów i kłamstw.

Harry'emu wydawało się, że łomotanie w piersi stało się jeszcze boleśniejsze. Jakby

w miejscu jego serca pojawiła się rana i każde uderzenie podrażniało ją, a ból

rozchodził się falami po całym ciele. Powoli uniósł głowę, przesuwając rozmytym

wzrokiem po czarnej szacie i długim rzędzie maleńkich guziczków, coraz wyżej i

wyżej, aż w końcu jego spojrzenie padło na ukrytą w cieniu włosów twarz Severusa. I

nagle poczuł się tak, jakby całe powietrze uleciało mu z płuc, a serce szarpnęło się,

wywołując kolejną niepowstrzymaną eksplozję bólu.

Severus wyglądał na kompletnie rozbitego. Jakby całkowicie stracił grunt, po którym

dotychczas stąpał, i teraz chwiał się niebezpiecznie na krawędzi, nie mając pojęcia,

gdzie postawić stopę, aby nie runąć w przepaść. I patrzył na Harry'ego w taki

sposób, jak jeszcze nikt... nigdy.

- Musiałem pozwolić ci odejść. - Szept, który wydobył się spomiędzy warg Severusa,

był tak cichy, tak przytłumiony przez gorycz, którą był nasiąknięty, że Harry ledwie był

w stanie go zrozumieć. - Przy mnie nie byłbyś bezpieczny.

Te ciche słowa... to, co się za nimi kryło... niczym bezdenna otchłań wypełniona po

brzegi czymś tak intensywnym, że powietrze wokół Severusa wydawało się drgać i

wibrować. Coś tak niewyobrażalnie silnego, że Harry poczuł, jak jego ciało pokrywa

się gęsią skórką.

Jego dłonie całkowicie bez udziału świadomości wystrzeliły do przodu i zacisnęły się

na czarnej szacie. I Harry już wspinał się po piersi Severusa, pragnąc dosięgnąć

twarzy, ust, włosów...

I dosięgnął. Złapał w dłonie jego twarz, by nie pozwolić mu się odsunąć i z czułością

pocałował długą, głęboką bliznę na jego policzku. Jedyny widoczny dowód mówiący

o tym, jak wiele ten mężczyzna poświęcił, by go chronić. Jedyne pęknięcie w jego

powłoce, które stworzyła światłość. Nie ciemność.

Do uszu Harry'ego dotarło długie, głębokie westchnienie. Severus objął go i zagarnął

bliżej, przyciskając go do siebie z taką siłą, że Harry na moment stracił oddech. Ale

nawet pomimo zakleszczenia w gorącym uścisku, nie oderwał warg od skóry

Severusa, z utęsknieniem przypominając sobie jej smak i aromat.

- Mogłeś mi powiedzieć... nie musiałeś... - szeptał, całując ciemne brwi i skronie

mężczyzny. Poczuł, jak dłonie Severusa uwalniają go, a następnie otulają jego twarz,

ostrożnie zdejmując mu okulary i odrzucając je na podłogę. Ciężki, przyspieszony

oddech połaskotał go w nos tuż przed tym, jak gorące wargi przywarły do jego

powiek.

- Nie mogłem. Jesteś zbyt... - odparł słabo mężczyzna, błądząc ustami po oczach i

skroniach Harry'ego. - Nie potrafiłbyś... On by się dowiedział...

Ten zapach... Harry czuł, jak kręci mu się w głowie, kiedy aromat ziół wdzierał mu się

do nozdrzy, podczas gdy on walczył z dłońmi Severusa, próbując przejąć inicjatywę i

wycałować każdą część jego twarzy. Wypełnić nim pustkę, którą odczuwał przez

ostatnie dwa tygodnie. Tę lodowatą, przerażającą pustkę. Wypełnić ją skórą

Severusa, jego głosem i zapachem, jego spojrzeniem, dotykiem oraz bliskością.

Wypełnić ją tak, by nie pozostawić już miejsca na nic innego.

- Tak bardzo tęskniłem... - wymruczał, wplatając dłonie w ciemne włosy i składając

wygłodniałe pocałunki na jego brodzie i żuchwie. - Tak straszliwie za tobą

tęskniłem... Severusie.

Przywarł wargami do jego szyi, smakując słoną skórę. Czuł ręce Severusa,

wędrujące po jego twarzy, włosach, szyi, ramionach... próbujące go odsunąć, ale

zamiast tego jedynie przyciągające go jeszcze bliżej ku spragnionym ustom.

- To zaklęcie... - Szept Severusa był tak ciężki, że aż wibrował. Wydawało się, że

każde słowo przychodzi mu z nieopisanym trudem. - Jak ty... jak ci się udało...?

- Nie wiem. Po prostu musiałem się dowiedzieć - odpowiedział niewyraźnie Harry, nie

odrywając ust od szyi mężczyzny. - Dlaczego mi nie powiedziałeś? Mogliśmy... tak

wiele dni. Przepadło...

- Nie - szept Severusa stał się niższy. Bardziej charczący. - Nie rozumiesz. - Harry

czuł jego silne dłonie. Czuł, jak łapią go za ramiona i próbują odciągnąć. Severus

walczył. Wydawało się, że próbuje to przerwać, zakończyć ten szaleńczy upadek w

przepaść. Ale jednocześnie nie potrafił przestać całować jego twarzy i Harry był

pewien, że czuje, jak wargi Severusa drżą przy każdym pocałunku. - To nie powinno

się wydarzyć. Nigdy. Nie powinieneś...

Dłonie naparły mocniej, ale Harry wczepił się w szaty mężczyzny z taką siłą, że był

niemal gotów gryźć, gdyby Severus próbował go odsunąć.

- Poświęciłeś wszystko... dla mnie - wyszeptał, wdychając głęboko upajający zapach

Severusa. Czuł zawroty głowy i pulsowanie w skroniach, a nieokiełznane fale gorąca

już dawno roztopiły jego samoopanowanie. - Przez cały ten czas... przez cały ten

1 ... 435 436 437 438 439 440 441 442 443 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)