Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]
Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]

Электронная книга - «Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]». Краткое содержание книги:

Wszyscy miłośnicy Herkulesa Piorota z pewnością pokochają także Alberta Campiona. Ten niezwykłe inteligentny i błyskotliwy detektyw amator, bohater siedemnastu powieści Margery Allingham, z pomocą służącego, Lugga – zresztą byłego włamywacza – rozwiązuje równie skomplikowane zagadki jak te, z którymi przyszło się zmierzyć słynnemu Belgowi…
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 57
Перейти на страницу:

Campion zakaszlał dyskretnie.

– Trudno oprzeć się myśli, że był zamieszany w coś naprawdę poważnego, nie sądzi pan?.

– Zupełnie prawdopodobne. – Temat ten najwidoczniej drażnił Luke'a.

– No i jeszcze tych dwóch grabarzy, po drugiej stronie ulicy – ciągnął z większą nadzieją w glosie. – Rozpracowujemy ich teraz na kawałeczki. Przepraszam bardzo, może pan dostał jakieś ważne informacje? – Spojrzał z taką nadzieją na list Campiona, że temu aż przykro było go rozczarować.

– Nic istotnego – odparł zgodnie z prawdą. – Zadałem kilka pytań i prawie we wszystkich przypadkach odpowiedź jest raczej przecząca. Looky Jeffreys umarł w szpitalu więziennym nie wyjawiając nic na temat Apron Street z wyjątkiem tego, że trzeba jej unikać. Aresztowano go podczas zwykłego włamania, którego dokonał sam.

– Niezwykle pomocna dla nas informacja!

– Zapytałem również o Bellę Musgrave. Ona i jej niemłode już siostry prowadzą małą farbiarnię i pralnię na Stepney. W chwili obecnej nie ma jej w domu. Jej siostry 'nie wiedzą, gdzie się podziewa, i w każdej chwili spodziewają się jej powrotu. I wreszcie to – Campion odłączył trzy kartki od reszty maszynopisu. – Pytałem naszych chemików, czy amator może otrzymać hioscyjaminę z lulka czarnego. Oto ich orzeczenie. Yeo przetłumaczył nam to tutaj, na dole.

Luke wytężył wzrok, żeby odcyfrować pisaną ołówkiem notatkę:

– Oznacza to chyba odpowiedź przeczącą – przeczytał głośno i parsknął ze zniecierpliwieniem. – Wszyscy nam bardzo pomagają, ale się nie posuwamy naprzód, jak powiedział osioł do drzwi stodoły. – Luke zamknął oczy. – Ten cały Lawrence zachowuje się dziwnie i z pewnością nie mówi całej prawdy. Ale wie pan, co ja sobie o nim myślę? – Otworzył oczy i spojrzał poważnie na Campiona. – Nie wierzę w to, żeby mógł zabić nawet kota. Proszę.wejść. Ach to ty, George. Panie Campion, to sierżant Picot. Był właśnie u Bowelsów. No i jak tam, George, powiodło się?

Nowo przybyły promieniował powagą i poszanowaniem prawa i przywilejów obywatelskich.

– Dobry wieczór, panie inspektorze, dobry wieczór panu – szybko się przywitał. – Tak, widzieliśmy ich obu. Obejrzeliśmy wszystko, sprawdziliśmy księgi. Wszystko w największym porządku. – Spojrzał swemu zwierzchnikowi prosto w oczy. – To bardzo przyzwoicie prowadzona firma.

Luke skinął głową. Gdy był przygnębiony, wyglądał równie malowniczo jak i u szczytu entuzjazmu. Plecy miał przygarbione i zdawało się, że nawet włosy mu zmatowiały.

– Pan Campion zastanawiał się, czy sprowadzał ostatnio jakieś ciało, żeby je tu pochować.

– Od dziewiętnastej trzydzieści nic takiego nie miało miejsca. Grzebanie zmarłych to nie jest najlepszy sposób, żeby robić jakieś machlojki. Trzeba tyle papierków, zaświadczeń i tak dalej. Szczerze mówiąc nie widzę powodu, dla którego miałby coś szmuglować. Cokolwiek by to było, ciężarówka lepiej by się nadawała do tego. Nikt nie zwraca uwagi na rzeczy dostarczane ciężarówką, ale każdy zawsze popatrzy na trumnę. – Potrząsnął głową. – Nie widzę w tym celu.

– Nie widzisz, George? – Luke uśmiechał się gorzko do siebie. – Czy widziałeś trumnę ze złotymi ozdobami?

– Nie, panie inspektorze. – Picot otworzył swój notes mówiąc: – Widziałem tylko cztery trumny z jasnego drzewa z ornamentami. Bowels-senior stwierdził, że zabierał trumnę z piwnicy, którą wynajmuje w tym. domu, ale powiada, że potrzebował jej dla klienta z Lansbury Terrace. Możemy mieć jej opis od świadków pogrzebu, ale żeby się całkowicie upewnić, musielibyśmy złożyć podanie o nakaz ekshumacji. Nie sądzę, żeby pan chciał to robić. Zwłaszcza, że chyba nic to nie da.

Luke zrobił grymas do Campiona.

– A co z tą historią Bowelsa w hotelu?

– Z pudłem fortepianu panie inspektorze? – Picot zmarszczył czoło. – Szczerze przyznał się do tego. Było to przeszło rok temu. Pudło jest własnością hotelu, nie jego. Pochował ciało bardzo przyzwoicie, jak tylko przewiózł je do zakładu. Jedna szopa służy za rodzaj prywatnej kostnicy. Wszystko w największym porządku, władze o tym wiedzą.

– Czym przewozi? Czy ma samochód? -. spytał ciekawie Campion.

– Nie, proszę pana, ma własne pojazdy konne. – Picot znowu zerknął do notesu."- Ma dwa karawany, jeden elegantszy. To niezbyt zamożna dzielnica, widzi pan, i tutejsi ludzie poważnie podchodzą do śmierci. Są bardzo konserwatywni, jeśli chodzi o pogrzeby. Na śluby wolą samochód. Więc, jak powiedziałem, są dwa karawany, jeśli potrzeba więcej, Wynajmują limuzyny. Jest też specjalny wóz do przewożenia trumien. I to wszystko. Mają cztery konie, same czarne. Trzy – nie pierwszej młodości, ale czwarty zupełnie młody.

– Czy to wszystko obejrzał pan sam osobiście, sierżancie?

– Tak, proszę pana. Nawet pogłaskałem konie.

– Co to za wóz do. przewożenia trumien? Czy to taki ponury wehikuł, który wygląda jak hebanowe pudełko do cygar na kółkach?.Od czasów dzieciństwa nic takiego nie widziałem.

– Doprawdy, nie widział pan? – W głosie Picota można było wyczuć, że uważa to za wielką stratę dla Campiona..-Ludzie tutejsi lubią, żeby im w ten sposób przywozić trumnę. Uważają, że to jakoś godniej, kiedy karawan nie przyjeżdża dwukrotnie. Bowels ma bardzo porządny taki wóz: stary, ale dobrze utrzymany. Wysokie siedzenie dla woźnicy. Wygląda bardzo przyzwoicie. Aha, jest jeszcze jedna rzecz, o której powinienem powiedzieć. Przez cały czas, kiedyśmy byli ze starym Bowelsem, pocił się jak ruda mysz. Odpowiadał na pytania szczerze i wszystko znaleźliśmy w największym porządku. Wykazywał najlepszą wolę, prowadził nas wszędzie bez szemrania i był niezwykle grzeczny; ale się pocił.

– Jaki wniosek pan z tego wyciąga, sierżancie? Ze był zaziębiony? – Charlie Luke był nieludzko zmęczony.

– Nie, panie inspektorze. – W głosie Picota brzmiała wyraźna wymówka. – Wydaje mi się, że był śmiertelnie przerażony. Ale nie wiem dlaczego. Oczywiście wzmiankuję o tym w moim raporcie. Dobranoc panom.

Inspektor sięgnął po kapelusz.

– Chyba pójdę do domu – powiedział. – Panna Ruth została otruta, chłopak Kłytii oberwał po głowie, Tata Wilde zabił się, kapitan wyłączył się, Jas jest niewinny, ale poci się, a my ciągle jesteśmy tam, gdzieśmy byli na początku. Cholerny świat! Nie wiemy nawet, kto pisał te pełne jadu anonimy. – Och, to mi coś przypomina – powiedział Campion. – Nie dałem panu ostatniego listu, jaki otrzymał doktor. Mam pewną myśl w- związku z tym. – Wyciągnął kartkę z kieszeni marynarki i rozłożył ją na kapie łóżka koło siebie.

Akapit, który go interesował, znajdował się przy końcu.

Przeczytał go głośno:

– …Obserwują ciebie, ty jesteś winien wszystkim nieszczęściom i kłopotom Bóg jeden 'to wie amen, szkło powiada: nie zapomnij…

Spojrzeli sobie z Lukiem w oczy.

– Natrafiłem na to już przedtem – powiedział. – To mówiące „szkło" może oznaczać kryształ, kryształową kulę. Czy macie tutaj w dzielnicy jakichś jasnowidzów, wróżki?

Luke usiadł gwałtownie, w zwieszonej ręce trzymając kapelusz.

– Mam na myśli kapitana i kobietę, na którą czekał przy skrzynce pocztowej – mówił powoli Campion. – On nosi stosunkowo nowy pierścionek z małym szmaragdem. Dziwaczny kamień dla mężczyzny w jego wieku, ale Renee powiedziała mi, że urodził się w maju, a ja wyczytałem w „Poradniku dla Kobiet", że jeśli urodzeni w maju chcą Zapewnić sobie szczęście, powinni nosić coś zielonego najlepiej szmaragdy. To człowiek skoncentrowany tylko na sobie, mający dużo czasu. – Popatrzył na uważnie słuchającego Luke'a. – Nikt się nie dowiaduje tylu rzeczy, co wróżki od swoich klientów. Mogę sobie wyobrazić niemądrą przyjaźń, o zabarwieniu lekko seksualnym, pomiędzy mężczyzną tego pokroju a zwariowaną, niezbyt uczciwą kobietą, liczącą pięćdziesiąt, sześćdziesiąt lat, którą często odwiedza i której paple wszystko o sobie i o innych. Kiedy sprawa zrobiła się głośna i zaczęto szeroko komentować te listy, musiał nabrać podejrzeń. Może nawet doszło do kłótni. Może zagroziła, że i jemu prześle list. Nie wiem. Kiedy Lawrence zapytał go o list, z pewnością stracił głowę.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)