Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]
Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]

Электронная книга - «Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]». Краткое содержание книги:

Wszyscy miłośnicy Herkulesa Piorota z pewnością pokochają także Alberta Campiona. Ten niezwykłe inteligentny i błyskotliwy detektyw amator, bohater siedemnastu powieści Margery Allingham, z pomocą służącego, Lugga – zresztą byłego włamywacza – rozwiązuje równie skomplikowane zagadki jak te, z którymi przyszło się zmierzyć słynnemu Belgowi…
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 57
Перейти на страницу:

– Nie przeczytam.

– Czytaj!

Charlie Luke wyszedł szybko na środek pokoju i schwycił list. Był ogromnie wzburzony.

– Dosyć tego. – W jego głosie zabrzmiała wielka siła.

Wyglądał jak anioł zemsty we współczesnym moralitecie.

Było typowe dla Lawrence'a Palinode, iż nie zauważył, że Luke nie wszedł przez drzwi.

– Nie słyszałem, żeby pan pukał – powiedział z godnością. Była to zapewne jedyna uwaga, jaka mogła zaskoczyć Luke'a w tym momencie. Otworzył usta i zamknął z powrotem, bez słowa, jednak jego pełne dezaprobaty spojrzenie było jak sztylet.

Stał mierząc wzrokiem Lawrence'a przez jakieś piętnaście sekund, zanim spojrzał na Kłytię. Była o wiele bardziej wzburzona niż wuj, ale udawała butę. Gambit Luke'a zaskoczył ją zupełnie.

– Czy masz jakieś ubranie wyjściowe? – spytał. – Wytworne szmatki, które nosisz, jak się masz spotkać ze swoim chłopcem?

Skinęła głową z poczuciem winy.

– Idź i włóż je. Już czas, żebyś dała temu spokój, jak myślisz? – Szerokim gestem ręki ogarnął zarówno wszystkie rodzinne autorytety, jak też inwektywy Lawrence'a na temat stanu umysłowego towarzyszącego dojrzałości płciowej. – Mam w swojej dzielnicy siedemnastoletnie dziewczyny, które od kilkunastu miesięcy są dobrymi żonami i matkami – dodał jakby dla wyjaśnienia. Kiedy zwracał się do Kłytii, cechowała go łagodność i rozsądek.

Mimo różnicy wieku doskonale ją rozumiał. A ona była tego w pełni świadoma.

– Oczywiście, ma pan-rację – powiedziała. – Tak, zaraz się przebiorę.

– Gdzie idziesz? Gdzie idziesz, pytam! – Lawrence ruszył za nią chwytając ją za ramię.

Uwolniła się łagodnie, prawie uprzejmie.

– Żeby wyglądać odpowiednio na mój wiek, wujku. Zaraz wracam.

Stał patrząc tępo na zamknięte drzwi, aż wreszcie odwrócił się i dopiero teraz stwierdził, że w pokoju znajduje się również Campion.

20. Dużo słów

– Wcale nie jestem zachwycony pańskim wtargnięciem tutaj. Wcale nie. – Lawrence wzruszył ramionami z oburzeniem, ale zaraz na jego twarzy pojawił się charakterystyczny, zawstydzony, uśmiech. Usiadł przy tym krańcu stołu, który pełnił rolę biurka, przewracając mały kałamarz. Wytarł plamę bibułą, którą najwidoczniej trzymał w pogotowiu na takie okazje, i dalej ciągnął swoją przemowę, a głos jego to nabierał siły, to. cichł – jak zepsuty głośnik.

– Odbyłem bardzo ważną rozmowę z przedstawicielką mojej rodziny. Proszę nie nadużywać swoich przywilejów zawodowych. Bardzo o to proszę. – Jego długa czerwona szyja chwiała się jak -tyczka obarczona ciężarem. – Pan ma mój list, inspektorze. Proszę mi go oddać.

Charlie Luke spojrzał na kartkę trzymaną w ręku.

– Chce pan przez to powiedzieć, że pan to napisał? – spytał bezceremonialnie.. -

Krótkowzroczne oczy rozszerzyły się z zaciekawienia.

– Ja? Chyba w przystępie aberracji. Ciekawa to teoria, ale nie do utrzymania. Nie. Proszę mi to oddać. W obecnej sytuacji uważam ten list za dość ważny dokument.

– Ja również. – Charlie Luke schował papier do wewnętrznej kieszeni.

Policzki Lawrence'a Palinode pokryły się czerwonymi plamami.

– To nieuczciwe – zaprotestował. – Ma pan przecież wszystkie pozostałe listy.

– Skąd pan wie?

– Mój drogi panie, to nie są banialuki. Ludzie ze sobą rozmawiają, a niektórzy nawet czytają gazety.

Luke był uparty i ponury.

– Na jakiej podstawie przypuszcza pan, że list napisała ta Sama osoba, jeśli nie widział pan pozostałych?

– Ależ ja je widziałem. Widziałem przynajmniej pierwszy i zrobiłem sobie z niego odpis. Pokazał mi go doktor zaraz po otrzymaniu. Kiedy dzisiaj dostałem ten, z pocztą, od razu poznałem pismo madame Pernelle.

– Co ją do tego skłoniło? Przed chwilą wydawało mi się, że pan oskarżał pannę White?

Wyraz niekłamanego zmartwienia przemknął przez tę twarz o opuszczonej dolnej szczęce, ale Lawrence zaraz się opanował i najwidoczniej dokonał odkrycia.

– To musi być kobieta! – zawołał. – Może nie uważa pan tego za tak wstrząsające, jak ja. – Po chwili potrząsnął głową. – Zapewne ma pan rację. Wiem tylko, że to madame Pernelle.

Tego rodzaju oświadczenie dla celów policyjnych było zupełnie niezadowalające. Grube brwi inspektora zbiegły się jak chmura gradowa. By i zupełnie osłupiały i na nowo rozgniewany przypomnieniem doznanego zawodu.

Campion doszedł do wniosku, że nadeszła odpowiednia chwila dla jego interwencji.

– Nie sądzę, by należało wplątywać w to animo. – mruknął, dodając z przekąsem: – Policja jest zbyt nieruchawa na stosowanie metod psychoanalizy. Czy pan naprawdę.nic nie wie o madame Pernelle, inspektorze?

– Czy nie wiem? Oczywiście, że tak! – Luke był wściekły. – Prowadzi bar na Suffolk Street, tuż koło kościoła. Biedna stara! Gruba jak beczka, ale serce ma złote. Ledwie mówi po angielsku, a już pisać nie potrafi wcale. Pan Palinode już przedtem wystąpił z tym oskarżeniem.i zajęliśmy się tym.

Lawrence westchnął i wzruszył chudymi ramionami.

Campion usiadł i wyjął papierosy.

– O ile sobie przypominam, la Pernelle to również niezwykle jadowita i agresywna sekutnica u Moliera – mruknął wreszcie.

– W,,Świętoszku". Dla człowieka wykształconego to jasne jak słońce. – W głosie Lawrence'a brzmiało znużenie. – Spojrzał na inspektora z łagodnym zgorszeniem. – Bardzo trudno rozmawiać z panem.

– A niech to licho! – mruknął Luke pod nosem.

– Co pana skłoniło do przypuszczenia, że to pańska siostrzenica mogła napisać te listy? – Campion zdjął okulary i mówił tonem konwersacyjnym.

– Wolałbym na to nie odpowiadać.

Pomimo protestującego chrząknięcia Luke'a Campion wskazał głową w kierunku tacy na nóżkach.

– Czy te wszystkie książki są z wypożyczalni?

– Niestety, większość z nich. Moje zasoby finansowe 'nie pozwalają mi na zakup tylu książek, ile bym chciał.

– Od jak dawna ma pan je u siebie?

– Och, widzę, do czego pan zmierza. Od kiedy przeczytałem pierwszy anonimowy list. Naturalnie, trzeba coś niecoś przeczytać na dany temat, zanim człowiek zajmie się praktyką.

– Oczywiście. – Campion był poważny. – Proszę mi wybaczyć, ale czy skoncentrował się pan wyłącznie na anonimowych listach?

– Oczywiście.

– Dlaczego?

Ostatni z Palinode'ów obdarzył, go jeszcze jednym czarującym uśmiechem.

– Ponieważ, moim zdaniem, to jedyna tajemnica – oświadczył pogodnie.

Luke spojrzał na swego towarzysza. Campion robił wrażenie doskonale zorientowanego.

– Tak się też domyślałem – mówił dalej przyjaźnie. – Widzi pan, umył pan wszystkie szklanki i filiżanki. Gdyby się pan ograniczył do jednej, może by nam wybaczono, że doszliśmy do odmiennych wniosków. Dlaczego sądził pan, że siostra popełniła samobójstwo?

Lawrence z roztargnieniem potraktował pytanie.

– . Nie jestem przygotowany do dzielenia się moimi poglądami- powiedział wreszcie – ale fakt, że pan jest tak dobrze poinformowany, oszczędzi wielu kłopotów. Zapewne widział mnie przedsiębiorca pogrzebowy? No cóż, Ruth była postrzelona i zastawiła swój niewielki dochód. Moja siostra Evadne i ja złamaliśmy naszą zasadę niewtrącania się w cudze sprawy i dość ostro wyraziliśmy swoją dezaprobatę. Ruth poszła spać bardzo wzburzona, następnego dnia umarła. Zupełnie nie potrafiła kontrolować swoich wydatków.

– Chce pan powiedzieć, że lubiła hazard?

Podniósł brwi.

– Jest pan tak dobrze poinformowany, że nie rozumiem, dlaczego nie widział pan tak doskonale rzeczy oczywistych przedtem.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)