Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 428 429 430 431 432 433 434 435 436 ... 508
Перейти на страницу:

oczami tę płonącą w zielonych oczach jadowitą pogardę? Czy to coś, co z powodu

własnej głupoty do siebie dopuścił, zawsze tak... okaleczało? To... to...

przekleństwo?

W takim razie myśl, że to wszystko już niedługo zniknie, że umrze wraz z jego

ostatnim oddechem, wydawała się wręcz... kojąca.

- Jak mogłem cokolwiek w tobie widzieć? Jesteś odrażający! Jesteś... jesteś... nikim!

Nienawidzę cię! Słyszysz? Nienawidzę!!! Nigdy ci tego nie wybaczę! Nigdy!!!

Drzwi trzasnęły. W pomieszczeniu zapanowała cisza. Gładka niczym tafla jeziora, w

którego głębinach nastąpiła niszcząca wszelkie życie erupcja. Severus przymknął

powieki i z jego piersi wyrwało się długie westchnienie.

Już. Po wszystkim.

Kataklizm przeminął, a on wciąż tu stał. Pomimo iż jego wnętrze przypominało

rozbite na tysiące odłamków lustro, które jedynie siła woli utrzymywała w całości.

Zdjął rękę z regału i zacisnął dłoń na płonącym pod materiałem szaty Mrocznym

Znaku. Dopiero teraz zauważył, że jego palce były zakrwawione, a paznokcie

połamane. Nie zwrócił na to jednak uwagi. Podwinął rękaw i spojrzał na rozległe

zaczerwienienie wokół wijącego się po skórze Znaku.

Teraz był gotów.

Uniósł głowę i rozejrzał się po pomieszczeniu, a następnie podszedł do jednego z

regałów i spomiędzy kilku znajdujących się na nim tomów, wyjął plik kartek, które

swego czasu wyrwał z jedynej znajdującej się w Hogwarcie księgi przybliżającej

potęgę zaklęcia Legilimens Evocis. Na pierwszej z nich, noszącej numer dwieście

pięćdziesiąty trzeci, widniał wyraźny napis: "Legilimens Evocis: Jak sfałszować myśli i zmienić ich znaczenie".

Ułożył je na stole, wyciągnął różdżkę i po chwili kartki już płonęły, zwijając się i

zmieniając w czarny popiół. Schował różdżkę z powrotem i jeszcze raz powiódł

wzrokiem po pomieszczeniu.

Nie mógł tu zostawić niczego, co mogłoby wskazywać jego prawdziwe intencje.

Wtedy dostrzegł małe, pogniecione czerwone pudełko, leżące na podłodze przed

myślodsiewnią. To samo pudełko, które wypadło z dłoni Pottera. Severus podszedł

do niego i przez jakiś czas po prostu przyglądał mu się. Wiedział, że nie powinien po

nie sięgać. Nie teraz. Nie po tym, co przed chwilą zaszło. Mógłby znaleźć tam coś,

co...

Zrobił to jednak. Pomimo ostrzegawczego krzyku w swym umyśle, schylił się i drżącą

ręką podniósł je z podłogi. Otworzył. W środku znajdowała się niewielka kartka.

Rozwinął ją ostrożnie i czując się jak tonący, który zamiast płynąć do brzegu, z

własnej woli pozwala się porwać rozbijającym się o skały falom, zaczął czytać:

Severusie...

Nie umiem ubierać w słowa tego, co czuję, ale chciałbym, żebyś wiedział, że

niezależnie od tego, gdzie jestem i co robię, zawsze jesteś w moich myślach, w moim

sercu, w każdym moim oddechu.

Nienawidzę za Tobą tęsknić. Kiedy nie ma Cię w pobliżu, czuję się niekompletny.

Jakby coś ze mnie wyrwano. Jakby gasło światło.

Pewnie uznasz to za głupie i sentymentalne, ale nie obchodzi mnie to. Jesteś dla

mnie wszystkim, czego potrzebuję i wszystkim, dla czego warto żyć. Bez Ciebie nie

istnieję. Nie potrafię już istnieć bez Twojego spojrzenia, bez dotyku, nawet bez

Twoich złośliwych komentarzy... Merlinie, chyba zwłaszcza bez nich.

I im dłużej nad tym myślę, próbując zrozumieć, co się ze mną dzieje, tym większą

mam pewność, że... że zakochałem się w Tobie.

Możesz się śmiać. Możesz uśmiechać się szyderczo. Wiem, że pewnie właśnie to

robisz. Ale to jest silniejsze. To coś... potężnego. Nigdy przedtem nie czułem czegoś

takiego. I wiem, że gdybyś chciał wyrwać to uczucie, to tylko z sercem. Ponieważ

ono zawsze we mnie będzie. Cokolwiek byś nie zrobił.

Zawsze będę.

Twój Harry

Głęboki wdech, który wziął, przypominał ostatni oddech przed śmiertelnym

uderzeniem w skały, i Severus utonął w morzu czerwieni, które zamknęło mu się nad

głową, pochłaniając wszystko.

***

Mrok Zakazanego Lasu był nieprzenikniony. Za każdym razem, kiedy Severus w

niego wstępował, czuł się tak, jakby wstępował w otchłań. I rozciągał się teraz przed

nim niczym mroczna kurtyna, za którą mogło znajdować się wszystko.

Odwrócił się i spojrzał na pozostawiony za plecami Hogwart. Cicho sypiący śnieg

bezszelestnie zasypywał jego ślady. W oddali widział płonące w niektórych oknach

światła. Płonęły również we wschodniej wieży. Wieży Gryffindoru.

Nigdy więcej już go nie zobaczy.

To ostatnie pół roku, które z nim spędził... było jak powiew wolności wśród murów,

które przez całe życie były dla niego więzieniem. Przypominało... szczęście. Gdyby

Severus wiedział, jak ono smakuje...

Na jego ustach pojawił się pełen goryczy grymas. Niewielki, tlący się resztkami sił

blask w jego oczach zgasł całkowicie.

Jakiż się zrobiłeś sentymentalny...

Nie pozostało już nic. Nic oprócz ciemności.

Ale to właśnie ona była jego domeną. Wkroczy w nią z taką samą dumą, z jaką nosił

ją przez całe życie. Tylko, że tym razem... już z niej nie wróci.

Ale to przynajmniej jego własny wybór. Nie Czarnego Pana, nie Dumbledore'a, nie

jakiegoś przypadkowego ścierwa. Jego. Tylko jego.

Przynajmniej tyle kontroli nad swym życiem mógł zachować...

Oderwał spojrzenie od świateł wieży i powoli odwrócił się w stronę rozciągającego się

przed nim mroku.

Już czas.

Przymknął powieki i... aportował się.

***

Już pierwsza klątwa zwaliła go z nóg. Przetoczyła się przez jego ciało niczym

chlaśnięcie batem, porażając wszystkie nerwy. Druga była jeszcze gorsza. Nie

słyszał niczego, poza własnym krzykiem. Nie dostrzegał niczego, poza rozbłyskującą

potwornym bólem ciemnością. Jego rzucane drgawkami ciało trawiła gorączka, jakby

żywcem wyrywano z niego wnętrzności i wbijano szpile, które sięgały aż do kości i

przebijały je na wylot. Czuł swąd spalonej skóry. Własnej skóry.

Jego umysł skamlał, niezdolny do jakiejkolwiek obrony. Ale Czarny Pan nie próbował

go przeszukiwać. Pragnął go po prostu unicestwić. Jego gniew nie znał granic. Kąsał

i uderzał, dusił i rozrywał. Skórę, ciało, zmysły. Duszę.

Klątwa za klątwą. Klątwa za klątwą.

Ale Severus ich nie słyszał. Nie widział. Leżał na dnie otchłani, żywcem

rozszarpywany przez żyjące w niej stworzenia, i tylko gdzieś u samej góry, daleko

poza jego zasięgiem, tam, gdzie powinno istnieć światło... widział coś, co

przypominało dwie, lśniące w mroku, zielone iskry.

Aż w końcu nadeszła ciemność.

*

Wynurzenie się z niej przypominało wynurzenie się z oceanu lawy. Wszystko w nim

płonęło, szarpało się i pulsowało.

Z trudem uniósł powieki i do ciemności wdarła się odrobina światła. I twarz

pochylonego nad nim Czarnego Pana, wykrzywiona nieludzką wściekłością. Jego

pozbawione warg usta poruszały się, ale Severus nie słyszał wypowiadanych przez

niego słów. Był zbyt zamroczony.

Przymknął ociężałe powieki, nie będąc w stanie utrzymać ich otwartych, i wtedy

poczuł rozrywające zmysły chlaśnięcie na policzku, które z powrotem wtrąciło go na

dno otchłani wypełnionej jedynie wrzaskiem i agonią. I kolejną klątwą. I kolejną.

I znowu nadeszła ciemność.

*

Mrok wydawał się... chłodny. Lawa zamieniła się w ocean lodu. Wynurzenie się z

1 ... 428 429 430 431 432 433 434 435 436 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)