Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 146
Перейти на страницу:

Unia przełknęła wszystko z zamiarem przetrawienia… na razie.

Nie mogli wszcząć dyskusji, nie mogli podnosić niebezpiecznych kwestii w swoim gronie, bo prawdopodobnie byli inwigilowani. Podpisać dokument i zawieźć go do domu. Ważne było to, co miał w głowie. Poznali Pogranicze; otaczało ich w osobach żołnierzy o jednakowych twarzach i praktycznie tym samym umyśle; w niesubordynacji kapitana Norwegii, w arogancji Konstantinów, kupców, którzy ignorowali wojnę toczącą się wokół nich od pokoleń… w stosunkach, których Ziemia nigdy nie rozumiała, nie mogła zrozumieć, że rządzą tu inne prawa, obowiązuje inna logika.

Pokolenia, które dawno strząsnęły ze swych stóp pył Ziemi. Wracać do domu — podpisując ten bezsensowny papier, którego Mazian i tak nigdy nie uzna, tak samo zresztą jak Mallory nie przybiegnie w te pędy na zawołanie — wydostanie się stąd żywym też było ważne. Musi wytłumaczyć, co tu zobaczył. I dlatego zrobi co trzeba, podpisze kłamstwo i nadzieję.

3

PELL: BIURO KOMENDANTA STACJI,
SEKTOR NIEBIESKI JEDEN:
9/9/52; GODZ. 1100

Codzienna porcja nieszczęść rozciągała się nawet na obszary leżące poza stacją. Angelo Konstantin podpierając głowę ręką studiował leżący przed nim wydruk. Wywaliło uszczelkę w Kopalni Centaura na trzecim księżycu Pell IV… zginęło czternastu ludzi. Czternastu — nie mógł sobie tego darować — wyszkolonych, doświadczonych robotników. Po drugiej stronie granicy Q mieli ludzi taplających się we własnych odchodach, a musieli stracić takich jak ci. Braki w zaopatrzeniu, wysłużone części, eksploatowanie elementów, które dawno należało wymienić. Puściła uszczelka za ćwierć kredyta i czternastu ludzi poniosło śmierć w próżni. Stukał w klawisze, przeglądał rejestry poszukując wśród personelu technicznego Pell robotników, którzy mogliby zastąpić poległych; ich własne doki stały… zapchane były statkami cumującymi przy stanowiskach głównych i pomocniczych, ale przylotów ani odlotów niemal nie notowano… i ci ludzie bardziej przydadzą się tam, w kopalniach, gdzie ich doświadczenie może być spożytkowane z korzyścią dla wszystkich.

Nie wszyscy przenoszeni robotnicy posiadali kwalifikacje niezbędne do prac, które mieli wykonywać. Na Podspodziu zginął robotnik zmiażdżony przy próbie wyprowadzenia łazika gąsiennicowego z błota, w które wpakował go niedoświadczony kolega. Do kondolencji dla rodziny, które Emilio właśnie nadesłał, trzeba dołączyć wyrazy współczucia od siebie.

W Q stwierdzono dwa kolejne morderstwa, a w pobliżu doków znaleziono dryfujące w próżni ciało. Przypuszczalnie ofiarę wypchnięto w kosmos żywcem. Podejrzewano Q. Służba bezpieczeństwa starała się ustalić tożsamość trupa, ale ciało było poważnie okaleczone.

Był też przypadek innego rodzaju, proces, w którym stronami były dwie rodziny od dawna zamieszkujące stację, dzielące kwaterę w rotacji przemiennodniowej. Główni lokatorzy oskarżali współlokatorów o drobną kradzież i sprzeniewierzenie. Damon przesłał mu tę sprawę jako przykład narastającego problemu. Rada będzie musiała podjąć działania legislacyjne mające na celu wyraźne ustalenie odpowiedzialności w podobnych sytuacjach.

Doker nowo obsadzony na tym stanowisku walczył ze śmiercią w szpitalu skatowany przez załogę zmilitaryzowanego statku kupieckiego Janus. Zmilitaryzowane załogi domagały się przywilejów przysługujących kupcom i dostępu do barów, wbrew niektórym autorytetom spośród mieszkańców stacji, które usiłowały narzucić im wojskową dyscyplinę. Kości się zrosną, w gorszym stanie były natomiast stosunki pomiędzy oficerami ze stacji a załogami statków kupieckich. Następny oficer ze stacji, który wyruszy z patrolami, będzie musiał uważać, żeby nie poderżnięto mu gardła. Kupieckie rodziny nie były przyzwyczajone do obcych na pokładzie.

„Nie przydzielać do statków milicyjnych nikogo z personelu stacji bez zgody kapitana statku”, wysłał zalecenie do posterunku milicji. Statki milicyjne będą prowadziły patrole pod dowództwem własnych oficerów aż do rozwiązania trudności natury moralnej.

W konsekwencji pogorszą się warunki w niektórych dzielnicach. Ale i tak lepsze to niż bunt — statek kupiecki przeciwko władzom stacji, które starają się nim kierować. Elena go ostrzegała. Znalazł teraz okazję, żeby zastosować się do jej słów, sytuację zapalną, w której komendant stacji mógłby sprzeciwić się nieprzemyślanym dążeniom rady do roztoczenia ścisłego nadzoru nad uzbrojonymi frachtowcami.

Następna sprawa: drobne braki w zaopatrzeniu. Przybijał pieczątkę pod upoważnieniami tam, gdzie to było konieczne, czasem po fakcie, pochwalając pomysłowość lokalnych nadzorców, zwłaszcza tych z kopalni. Błogosławił spryt podwładnych, którzy nauczyli się wydębiać ukryte zapasy od innych sekcji.

Zachodziła konieczność przeprowadzenia naprawy w Q i służba bezpieczeństwa zwracała się z prośbą o wydanie uzbrojonym siłom zezwolenia na oczyszczenie i zamknięcie pomarańczowego trzy do czterdzieści ileś tam na czas trwania robót, co oznaczało wykwaterowanie mieszkańców baraków trzeszczących w szwach. Sprawa zakwalifikowana była do pilnych, ale nie stwarzających zagrożenia dla życia; wprowadzenie brygady roboczej bez zamknięcia tego rejonu zagrożenie takie stwarzało. Przystawił pieczątkę „zezwalam”. Lepiej odciąć instalację wodociągową w tym sektorze niż narażać ich na wybuch epidemii. — Kapitan statku kupieckiego Ilyko do pana, sir.

Westchnął i stuknął w klawisz na konsoli, zapraszając interesantkę do wejścia. Drzwi otworzyły się i stanęła w nich potężnie zbudowana, siwiejąca kobieta o twarzy pooranej latami, których środek odmładzający nie zdążył na czas powstrzymać. A może zbliża się już do kresu swych dni… leki nie odsuwają go w nieskończoność. Wskazał jej fotel; kapitan skorzystała z wdzięcznością. Przysłała prośbę o rozmowę przed godziną, kiedy statek podchodził do stacji. Była z Oka Łabędzia, holownika z Marinera. Znał ludzi stamtąd, ale jej sobie nie przypominał. Teraz, po zmilitaryzowaniu statku, była jedną z nich; wskazywał na to niebieski sznur na rękawie jej kurtki.

— Co to za wiadomość — spytał — i od kogo?

Stara kobieta poszperała w kieszeniach kurtki, wydobyła stamtąd kopertę i nachyliła się do przodu, żeby położyć ją na biurku.

— Z Młota pod dowództwem Olviga — powiedziała. — Lecą z Vikinga. Wywołał nas przez radio. Zamierzają pozostać przez jakiś czas poza zasięgiem skanerów stacji… boją się, sir. Wcale im się nie podoba to, co widzą.

— Viking. — Wiadomość o katastrofie przyszła już dawno. — A gdzie się podziewali od tamtego czasu?

— Może wyjaśni rzecz bliżej ich komunikat; twierdzą że opuszczając Vikinga mieli stłuczkę. Wyszli za szybko ze skoku i zawiśli w pustce. Tak mówią. I na pewno są wystraszeni, ale mają pełne spiżarnie. Szkoda, że my, uciekając, nie mieliśmy takiego szczęścia. Nie odwalilibyśmy wtedy służby w milicji za dokerów, prawda, sir?

— Zna pani treść?

— Znam — przyznała. — Coś się szykuje. Nadciąga kryzys, panie Konstantin. Według mnie… Młot próbował skoczyć na stronę Unii, ale mu się tam nie spodobało; wygląda na to, że Unia chciała go capnąć, ale udało mu się prysnąć. Tego samego boi się tutaj. Prosił, żebym poszła przodem i dostarczyła tę wiadomość, bo on nie będzie sobie tym paprać rąk. Niech pan się zastanowi nad jego położeniem, jeśli Unia się dowie, że się na nich wypięli. Unia nadciąga.

Angelo przyjrzał się bacznie kobiecie: okrągła twarz i głęboko osadzone oczy. Skinął powoli głową.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)