Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 146
Перейти на страницу:

No i oczywiście Marsha Uniowcy upatrzyli sobie na obiekt szczególnego zainteresowania. Gdy wzywano ich na rozmowę pojedynczo, Marsh był spośród nich najdłużej nieobecny; przy każdej z czterech ostatnich przeprowadzek Marsh zawsze docierał na nową kwaterę jako ostatni. Bela i Dias nie komentowali tego; tych dwoje nie rozmawiało ani nie spekulowało na żaden temat. Ayres nie robił żadnych uwag na ten temat sadowiąc się w jednym z siedmiu foteli stojących na patio ich apartamentu przed obowiązkowym odbiornikiem vid i skupiając na najnowszym, przygotowanym przez Uniowców specjalnie dla nich programie propagandowym; czy nadawano go w zamkniętej sieci kablowej, czy ze studia wideo stacji, miał do czynienia z ludźmi o mentalności niewiarygodnie odpornej na nudę — same historie sprzed lat, rozliczenia katalogujące rzekome okrucieństwa, jakich dopuściła się Kompania i Flota Kompanii.

Nie było to dla niego nic nowego. Zażądali udostępnienia stenogramów przesłuchań, jakie przeprowadzały z nimi władze lokalne, ale spotykali się z odmową. Środki, za pomocą których mogli prowadzić własne notatki, nawet przybory do pisania, wykradziono im z bagaży, a ich protesty oddalano i ignorowano. Tym ludziom nie znany był respekt dla konwencji dyplomatycznych… typowe, myślał Ayres, dla tej sytuacji, dla władz podpierających się uzbrojonymi po zęby szczeniakami o oczach szaleńców, recytującymi z pamięci regulaminy. Oni najbardziej go przerażali, ta szalonooka młodzież, ci młodzi ludzie nienaturalnie podobni jeden do drugiego. To byli fanatycy, wiedzieli tylko tyle, ile nakładziono im do głów. Nie rozmawiajcie z nimi, ostrzegał swoich towarzyszy. Róbcie, co każą, a w kwestiach spornych zwracajcie się do ich przełożonych.

Dawno już stracił wątek programu. Zerknął na Dias siedzącą z oczyma wlepionymi w ekran i na Belę grającego w grę logiczną prowizorycznymi pionkami. Spojrzał ukradkiem na zegarek, który na próżno usiłował zsynchronizować z czasem Uniowców, mierzonym tutaj inaczej niż na Ziemi czy Pell i inaczej, niż to zalecały normy ustanowione przez Kompanię. Marsha nie było już ponad godzinę. Minęła godzina, od kiedy tu przybyli.

Zagryzł usta, wysiłkiem woli skupił uwagę na przedstawianym na ekranie materiale, który nadawał się tylko do poduszki, a i to nie za bardzo: do tych oszczerstw zdążyli się już przyzwyczaić. Jeśli miały ich denerwować, nie spełniały swojego zadania.

W końcu za drzwiami rozległ się szmer. Otworzyły się i do środka wślizgnął się Ted Marsh z dwoma swoimi torbami; w korytarzu mignęli dwaj młodzi, uzbrojeni strażnicy. Drzwi zamknęły się. Marsh przeszedł przez patio ze spuszczonym wzrokiem, ale drzwi do wszystkich sypialni były zasunięte.

— Która moja? — spytał nie mając innego wyjścia, jak zatrzymać się i odezwać.

— Nie z tej strony i nie tędy — powiedział Ayres.

Marsh przemknął się na drugą stronę patio i postawił torby przy drzwiach sypialni. Rude włosy opadały mu w nieładzie, rzadkimi pasmami na uszy; kołnierz miał pomięty. Nie patrzył na nich. Wszystkie jego ruchy były niepewne i nerwowe.

— Gdzie byłeś? — spytał ostro Ayres, zanim tamten zdążył skryć się w swoim pokoju.

Marsh rzucił za siebie spłoszone spojrzenie.

— Małe nieporozumienie z moim przydziałem. Ich komputer umieścił mnie na jakiejś innej liście.

Pozostali podnieśli głowy i słuchali. Marsh patrzył na nich i pocił się.

Zarzucić mu kłamstwo? Okazać oburzenie? Wszystkie pomieszczenia były monitorowane; nie mieli co do tego złudzeń. Mógł nazwać Marsha kłamcą i dać wyraźnie do zrozumienia, że gra osiągnęła kolejny poziom. Mogli… wzdrygnął się instynktownie na tę myśl… mogli zabrać tego człowieka do łazienki i~ pod groźbą utopienia wydobyć z niego całą prawdę tak samo skutecznie, jak wcześniej mogła to uczynić Unia. Gdyby przesłuchujący tak zrobili, nerwy Marsha raczej na pewno by nie wytrzymały. Zysk stał pod znakiem zapytania na wszystkich frontach.

A może, do głosu doszło współczucie, a może Marsh zachował nakazane mu milczenie. A może Marsh chciałby im się zwierzyć, ale przestrzegał nakazu milczenia cierpiąc w imię lojalności. Wątpił w to. Nie ulegało wątpliwości, że Uniowcy zagięli na Marsha parol wyczuwając w nim człowieka jeśli nie słabego, to najsłabszego z nich czworga. Marsh uciekł ze wzrokiem, wniósł swoje torby do pokoju i zasunął za sobą drzwi.

Ayres powstrzymał się nawet od wymiany spojrzeń z pozostałymi. Nieprzerwana inwigilacja była prawdopodobnie prowadzona i na wizji. Odwrócił się do ekranu i dalej oglądał program.

Potrzebowali czasu, czasu zyskiwanego czy to w ten sposób czy też poprzez przeciąganie negocjacji. Ta świadomość pozwalała lepiej znosić stres. Codziennie dyskutowali z Unią, ze zmieniającą się wciąż procesją jej oficjalnych przedstawicieli. Unia zgadzała się w zasadzie na ich propozycje, zapewniała o swym zainteresowaniu, rozmawiała i dyskutowała, odsyłałam ich od jednego do drugiego komitetu, redagowała punkty protokołu. Protokołu, kiedy z bagaży skradziono im wszystkie materiały! Sprawa nie posuwała się naprzód po żadnej ze stron i bardzo chciałby wiedzieć, co przeszkadza Unii.

Działania wojskowe na pewno były prowadzone nadal; to mogło zaszkodzić w negocjacjach. Rezultaty spadną im na głowę w najmniej odpowiednim momencie i będą zmuszeni pójść na dalsze ustępstwa.

Oczywiście Pell. Pierwszym ustępstwem, o jakie ich poproszą, będzie najprawdopodobniej Pell; a do tego nie można dopuścić. Drugą pozycją na tej liście będzie bez wątpienia żądanie postawienia oficerów Kompanii przed rewolucyjnym trybunałem Unii. Zadanie prawdę mówiąc niewykonalne, ale w drodze kompromisu można sporządzić jakiś nie mający znaczenia dokument: może wyjęcie spod prawa. Nie zamierzał podpisywać wyroków śmierci na personel Floty, jeśli znajdzie się jakieś inne wyjście, ale zgłaszanie sprzeciwu wobec nakazu ścigania niektórych, sklasyfikowanych przez oficjalne czynniki Unii jako wrogowie stanu… może być do tego zmuszony. Unia i tak postąpi, jak będzie chciała. A to, co dzieje się tak daleko, nie będzie miało większego politycznego oddźwięku na Ziemi. To czego nie mogły przekazać do mieszkań media wizualne, nie przykuwało na długo uwagi opinii publicznej. Statystycznie rzecz biorąc większość elektoratu nie umiała czytać albo z zasady nie czytywała prasy drukowanej; nie ma obrazów, nie ma wiadomości; nie ma wiadomości, nie ma wydarzeń; nie ma solidaryzowania się ze strony szerokich mas społeczeństwa ani ciągłego zainteresowania środków masowego przekazu… zostawmy politykę Kompanii. Przede wszystkim nie mogli narażać na niebezpieczeństwo tej większości, jaką zdobyli w poprzednich kadencjach, przez pół wieku ostrożnych manewrów, dyskredytowania w oczach opinii publicznej przywódców Separatystów… dotychczasowych poświęceń. Poczynienie dalszych było nieuchronne.

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)