Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 146
Перейти на страницу:

— Sprawa Pell — podjął Azov — jest prosta. Czy orientuje się pan, jak bezbronna jest stacja? A skoro wola jej mieszkańców nie koliduje z dążeniami czynników zewnętrznych, sprawa staje się bardzo prosta. Nie chodzi tu o zniszczenie; nie jest ono naszym celem. Ale Flota nie będzie mogła operować swobodnie nie mając bazy… a wy jej nie macie. Podpiszemy porozumienie w proponowanej przez was postaci, włączając w to ustęp dotyczący ustanowienia Pell wspólnym punktem stycznym… ale pozostającym w naszych rękach, nie w waszych. Właściwie co to za różnica… nie licząc spełnienia woli ludu… który, jak twierdzicie, tak kochacie.

Wyglądało to lepiej, niżby się można spodziewać; ale też miało tak wyglądać.

— Nie ma tu — powiedział — żadnych przedstawicieli obywateli Pell z wyjątkiem tego samozwańczego rzecznika. Chciałbym obejrzeć jego listy uwierzytelniające.

Azov wziął w dłonie leżącą przed nim dotąd, oprawną w skórę teczkę.

— To może pana zainteresować, sir. Dokument proponowany przez pana… podpisany przez rząd i Dyrektoriat Unii oraz przez radę, bez żadnych poprawek z naszej strony… wyjąwszy kontrolę nad stacją, która obecnie znajduje się w naszych rękach, i kilka mniej znaczących słów dotyczących statusu Pelclass="underline" usunięto mianowicie słowa „pod Zarządem Kompanii” zarówno tutaj, jak i w dokumencie porozumienia. Trzy krótkie słowa. Cała reszta jest wasza, dokładnie w takim brzmieniu, jakie zaproponowaliście. Zakładam, że z uwagi na odległości, z jakimi mamy do czynienia, jest pan upoważniony do podpisywania porozumień w imieniu swego rządu i Kompanii.

Miał już na ustach odmowę. Zastanowił się jednak, tak jak miał w zwyczaju zastanawiać się nad wszystkim, co mówi.

— „Podlega ratyfikacji przez mój rząd.” Brak tych słów mógłby stać się powodem pewnych nieporozumień.

— Mam nadzieję, że po namyśle będzie pan nalegał na zatwierdzenie dokumentu. — Azov położył folder na stole i przesunął go w kierunku Ayresa. — Proszę to przestudiować w wolnej chwili. Z naszej strony wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Są tu wszystkie klauzule, których żądaliście, szczerze mówiąc wszystkie klauzule, których uwzględnienia możecie żądać, ponieważ wasze terytoria nie istnieją.

— Szczerze w to wątpię.

— Ach. To pana prawo. Ale wątpliwości nie zmienią faktu, sir. Radzę panu, aby zadowolił się pan tym, co zyskał… porozumieniami, które przyniosą korzyść obu stronom i położą kres zadawnionemu konfliktowi. Panie Ayres, niech pan będzie rozsądny, czegoż jeszcze mógłby pan żądać? Żebyśmy zrzekli się tego, co obywatele Pell chcą nam podarować?

— Nieprawda.

— A jednak brak panu środków, aby to sprawdzić, co daje świadectwo ograniczoności waszych wpływów i stanu posiadania. Mówi pan, że rząd, który przysłał was z Ziemi, przeszedł głębokie przemiany, i musimy was traktować jako nową ekipę uznając wszystkie dawne urazy i żale za niebyłe. Czy ta nowa ekipa pragnie odpowiedzieć na podpisanie przez nas ich dokumentu dalszymi roszczeniami? Chciałbym panu przypomnieć, sir, iż wasze siły zbrojne znajdują się w stanie rozkładu… że nie macie żadnych środków do weryfikowania czegokolwiek, że byliście zmuszeni przybyć tu przesiadając się z frachtowca na frachtowiec, zdani na łaskę i niełaskę kupców. Ta nieprzejednana postawa nie przyniesie waszemu rządowi niczego dobrego.

— Czy to groźby?

— Podsumowanie realiów. Rząd bez statków, bez możliwości sprawowania kontroli nad własnymi siłami zbrojnymi i bez zaplecza nie może żądać podpisania proponowanego przez siebie dokumentu bez wprowadzenia poprawek. Wyrzuciliśmy kilka nie mających znaczenia klauzul i trzy słowa, pozostawiając rządy na Pell w zasadzie w rękach ciała, które obywatele Pell zechcą sami sobie wybrać; czyż z punktu widzenia interesów, które pan reprezentuje, zgłaszanie obiekcji w tej sprawie jest stosowne?

Ayres siedział przez chwilę nieruchomo.

— Muszę się skonsultować z pozostałymi członkami delegacji. Nie chciałbym, aby odbywało się to przy włączonym podsłuchu.

— Nie ma żadnego podsłuchu.

— W naszym przekonaniu jest wprost przeciwnie.

— I znowu nie macie środków, aby zweryfikować w taki czy inny sposób swoje podejrzenia. Musicie radzić sobie, jak umiecie.

Ayres wziął teczkę.

— Nie planujcie już dzisiaj żadnych spotkań ze mną ani z moim personelem. Będziemy się naradzać.

— Jak pan sobie życzy. — Azov wstał i wyciągnął rękę. Jacoby pozostał w fotelu i nie silił się na żadne uprzejmości. — Nie obiecuję złożenia mojego podpisu.

— Konferencja. Doskonale to rozumiem, sir. Proszę postąpić zgodnie ze swoim przekonaniem; ale radziłbym poważnie się zastanowić nad skutkami odrzucenia tego porozumienia. Obecnie uważamy Pell za swoją granicę. Pozostawiamy wam Gwiazdy Tylne, które, jeśli chcecie, możecie z powodzeniem rozwijać. W razie gdyby niniejsze porozumienie nie doszło do skutku, inaczej ustalimy swoje granice i staniemy się bezpośrednimi sąsiadami.

Serce waliło mu jak młotem. Rozmowa zbaczała na tematy, których nie chciał w ogóle poruszać.

— Co więcej — ciągnął Azov — na wypadek gdybyście chcieli ocalić życie załóg waszej Floty i odzyskać te statki, dołączyliśmy do tej teczki swój własny dokument. Jeśli zgodzicie się na próbę odwołania Floty i wydania jej rozkazu wycofania się na wasze terytorium, którego granice wytyczacie podpisując ten traktat, my ze swej strony anulujemy wszystkie zarzuty stawiane jej i wszystkim wrogom stanu, których nazwiska wymienicie. Pozwolimy im się wycofać pod naszą eskortą i towarzyszyć wam w drodze powrotnej do domu, chociaż zdajemy sobie sprawę, że jest to z naszej strony poważne ryzyko.

— Nie jesteśmy agresywni.

— Prędzej byśmy w to uwierzyli, gdybyście do tej pory nie odmawiali odwołania swoich statków, które obecnie atakują naszych obywateli.

— Powiedziałem wam wyraźnie, że nie mam żadnej władzy nad Flotą i nie jestem w stanie jej odwołać.

— Jesteśmy przekonani, że może pan zrobić użytek ze swych poważnych wpływów. Udostępnimy panu aparaturę do wysłania komunikatu… wstrzymanie przez Flotę ognia pociągnie za sobą zaprzestanie działań wojennych.

— Rozważymy to.

— Sir.

Ayres skłonił się, odwrócił i wyszedł z pokoju, natykając się od razu na wszechobecnych młodych strażników, którzy poprowadzili go dokądś poprzez biura.

— Drugie spotkanie zostało odwołane — poinformował ich. — Wracamy do mojej kwatery. Będą tam wszyscy moi towarzysze.

— Mamy swoje rozkazy — odezwał się idący z przodu; po raz pierwszy usłyszał głos strażnika.

Wszystko wyjaśniło się dopiero wtedy, gdy dotarli na miejsce spotkania wyznaczonego na godzinę 0800, gdzie zebrała się cała grupa. Stamtąd odprowadził ich z powrotem nowy oddział strażników, ale przedtem musieli długo czekać, aż wyjaśni się ich sytuacja. Tak było zawsze, bałagan miał ich doprowadzić do szału.

Dłoń zapotniała mu od trzymanej teczki, teczki z dokumentami podpisanymi przez rząd Unii. Pell stracona. Szansa odzyskania przynajmniej Floty i propozycja, która może doprowadzić do jej zniszczenia. Obawiał się poważnie, że rząd Unii w swych planach wybiega w przyszłość dalej, niż Ziemia to sobie wyobraża. Myślenie perspektywiczne. Unia urodziła się z nim. Ziemia dopiero się go uczyła. Czuł się przezroczysty i bezbronny. Wiemy, że utknęliście w martwym punkcie, wyobrażał sobie myśli przewijające się w głowie Azova. Wiemy, że chcecie zyskać na czasie i wiemy dlaczego; na razie nam też odpowiada to bałamutne porozumienie, które i my, i wy złamiemy przy najbliższej okazji.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)