Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Oooooch... - Z ust Pottera wyrwał się skamlący jęk, kiedy pulsujący z potrzeby
penis Severusa zagłębiał się w jego ciele, w jego gorącym, wilgotnym wnętrzu, tak
doskonale już do niego dopasowanym, jakby urodził się do tego, aby go przyjmować.
Ale nawet, gdy Severus dotarł już do samego końca, a jego jądra dotknęły gładkich
pośladków, wciąż było mu mało. Pragnął sięgnąć jeszcze głębiej. Jeszcze dalej.
Stopić się z nim.
Naparł więc na Harry'ego całym ciałem, wgniatając go w drewnianą powierzchnię
drzwi z nieposkromioną, dziką siłą, aż usłyszał jęk i trzask pękających okularów.
Uniósł płonące powieki, spoglądając na jego przyciśniętą do drzwi, odwróconą w bok
twarz oraz zgięte palce wbijające się w drewno i zobaczył, jak pęknięte szkła zsuwają
się z jego nosa i spadają na podłogę.
Słodki Merlinie, wyglądał teraz niczym te potrzaskane kawałki szkła... zgnieciony w
jego uścisku, tak mocno, iż Severus czuł każdą kość jego szczupłego ciała wbijającą
mu się w skórę. Wyczuwał nawet drżenie jego ud, kiedy usiłował stać na palcach,
aby ułatwić mu dostęp... taki uległy...
Nie czekał dłużej. Nie mógł.
Zanurzył twarz w jego rozczochranych włosach, wysuwając się z niego i wbijając
ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze. Słyszał, jak biodra Harry'ego uderzają w drzwi pod
naporem siły, z jaką w niego wchodził, słyszał jego głośne kwilenie, słyszał nawet jak
drapie paznokciami drewnianą powierzchnię... ale nic nie mogło się równać z
pomrukiem przyjemności, jaki Potter wydał z siebie, kiedy Severus wsunął mu w
otwarte od jęków usta swoje długie palce, zanurzając je w ciepłej wilgoci i
pozwalając, by miękkie wargi zamknęły się wokół nich, a zęby zagryzły na skórze.
Ale wtedy do uszu Severusa wdarł się jeszcze jeden dźwięk. Dźwięk... poruszającej
się klamki.
Zamarł, dysząc ciężko w kark Pottera, ale nie wysuwając się z niego.
Ktoś próbował dostać się do schowka.
Wyciągnął palce z ust chłopaka i sięgnął po swoją różdżkę, zdejmując z drzwi
zaklęcie wyciszające.
Z zewnątrz dobiegł przytłumiony głos:
- Harry! Harry? Jesteś tam? Co się stało? Odezwij się! Chyba nie zaatakowały cię
szpiczaki? Może pójść po kogoś? Harry! Wszystko w porządku?
Lovegood.
Severus przewrócił oczami. Musiała widzieć, jak Potter wchodzi do schowka i
zapewne czekała przez pewien czas, aż wyjdzie, ale kiedy się nie pojawiał...
Przesunął nieco twarz, parząc gorącym oddechem ucho Pottera i szepcząc mu w nie
rozkazującym tonem:
- Pozbądź się jej.
Harry odchrząknął, próbując zapewne odzyskać głos po całej serii jęków, które
mężczyzna wydobył z niego w ciągu ostatnich kilku minut, po czym powiedział w
drzwi:
- Nic mi nie j...
Severus pchnął.
Chłopak niemal połknął własny język, by nie zajęczeć.
O nie, Severus z pewnością nie zamierzał przerywać. Nic nie odciągnie go od
posiłku.
- Nic mi... - zaczął i przerwał na chwilę, by przyjąć kolejne pchnięcie, po którym
niemal osunął się na podłogę - ...nie jest. Ja tylko...
Severus zatrzymał się na chwilę i stopą przesunął mu obie nogi nieco na boki, by
rozstawił je jeszcze szerzej.
- ...zrobiło mi się niedobrze i musiałem...
Złapał w obie dłonie jego szczupłe biodra i zaczął nacierać na nie gwałtownymi,
ostrymi ruchami. Przez chwilę Potter po prostu wciskał otwarte usta w drewnianą
powierzchnię drzwi, nie będąc w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku, poza
długim, bezgłośnym kwileniem.
- Harry? Wszystko dobrze?
Severus nie potrafił powstrzymać szyderczego uśmieszku, który wypłynął mu na
wargi.
- Taaak... ja... ja musiałem szybko... - Patrzenie na to, jakie trudności sprawiało
chłopakowi poskładanie kilku wyrazów w jedno, sensowne zdanie, było zaskakująco
zabawne. - ...poszukać jakiegoś ustronnego miejsca do...
Złapał go za włosy i nie przestając się w nim poruszać, odciągnął jego głowę do tyłu,
niemal wciskając usta w jego ucho i szepcząc:
- Jeżeli zaraz tego nie załatwisz, to o każde następne pchnięcie będziesz musiał
mnie błagać.
- ...do błagania - wyrzucił z siebie na wydechu i Severus musiał zacisnąć wargi. - To
znaczy do... no wiesz, do czego. Nic mi nie będzie.
Severus odsunął nieco biały kołnierzyk koszuli i zacisnął dłoń na jego rozgrzanej
szyi, by po chwili zatopić w niej zęby, poruszając się w nim jeszcze szybciej i niemal
czując, jak płynna lawa przelewa mu się przez lędźwie.
- Jesteś pewien? Mogę iść po Tonks...
- Jestem. Nie... nie czekaj na mnie. Zaraz... wyjdę.
- Skoro tak mówisz... To... do zobaczenia.
Niemal usłyszał, jak Potter wzdycha z ulgi. Z powrotem przysunął wargi do jego
ucha, szepcząc w nie:
- Grzeczny chłopiec.
- S...Severusie... ja... - zaczął niewyraźnie, podczas gdy mężczyzna ponownie naparł
na niego całym ciałem, wbijając się w niego wargami, palcami i penisem. Coraz
mocniej i szybciej, i szybciej, i szybciej i już prawie, już prawie... - Ja... musisz
wyciszyć... nie wytrzymam... zaraz...
- A może przećwiczymy twoją kontrolę? - wydyszał mu do ucha Severus, zagryzając
zęby na miękkim płatku ucha i pogrążając się w jego rozgrzanym ciele każdym
szalejącym z głodu zmysłem...
Ale zrobił to. Ostatnią resztką nie pochłoniętego Potterem umysłu, rzucił na drzwi
zaklęcie wyciszające... ponieważ to nie o jego kontrolę się martwił.
I uwolnił ją. Spiętrzoną i popękaną i czuł, jak spływa mu po ciele niczym gęsta,
płonąca lawa, zatapiając jego ciało i umysł w odmętach szaleństwa, w których istniał
tylko zapach Pottera, i jego drżące ciało, i jego przeciągłe skamlenie, kiedy
dochodził, wytryskując na drzwi... i jego miękka skóra, w której Severus zatapiał
palce i zęby, próbując zdusić własny jęk, kiedy orgazm złapał go w swe rozżarzone
szpony i nie chciał wypuścić, dopóki nie wypełnił Pottera swą spermą aż do ostatniej
kropli i nie poczuł, jak roztapia się w nim.
I dopiero, kiedy rozszarpujące go szpony wycofały się, pozostawiając w mięśniach
bolesne rany, zorientował się, że oplata go ramionami tak mocno, jakby próbował
zmiażdżyć go w swym uścisku i przyciskając usta do jego ucha, szepcze jak w
letargu:
- Mój. Tylko mój.
***
Potter zawsze potrafił znaleźć jakiś sposób, aby wyprowadzić Severusa z równowagi.
I najwyraźniej robił to celowo, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt przyjęcia od tej rudej
wywłoki prezentu w postaci krawatu i przyjścia w nim na spotkanie z Severusem?
Ten nieobliczalny chłopak musiał mieć głęboko ukryte skłonności samobójcze, skoro
próbował czegoś takiego i jeszcze ośmielał się sprzeciwiać rozkazowi ściągnięcia go
z siebie. Było więc oczywiste, że rozpęta tym piekło. A teraz stał po prostu na środku
zdemolowanego salonu, wśród rozwiewającej się z wolna mgły. Mgły nieobliczalnego
gniewu, który potrafił siać spustoszenie większe od tornada, oraz pożądania
silniejszego niż erupcja wulkanu. Stał wśród szczątek fotela, posiekanych na kawałki
książek oraz rozwalonych drzwi. I rozglądał się wokół, uśmiechając się do Severusa
tak, jakby właśnie przed chwilą nie próbowali się nawzajem pozabijać.
- Chyba zareagowałeś zbyt gwałtownie, nie sądzisz? - zapytał, spoglądając na
mężczyznę z bezczelnym uśmiechem. - Wydaje mi się, że czeka cię teraz dużo