Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 417 418 419 420 421 422 423 424 425 ... 508
Перейти на страницу:

- Oooooch... - Z ust Pottera wyrwał się skamlący jęk, kiedy pulsujący z potrzeby

penis Severusa zagłębiał się w jego ciele, w jego gorącym, wilgotnym wnętrzu, tak

doskonale już do niego dopasowanym, jakby urodził się do tego, aby go przyjmować.

Ale nawet, gdy Severus dotarł już do samego końca, a jego jądra dotknęły gładkich

pośladków, wciąż było mu mało. Pragnął sięgnąć jeszcze głębiej. Jeszcze dalej.

Stopić się z nim.

Naparł więc na Harry'ego całym ciałem, wgniatając go w drewnianą powierzchnię

drzwi z nieposkromioną, dziką siłą, aż usłyszał jęk i trzask pękających okularów.

Uniósł płonące powieki, spoglądając na jego przyciśniętą do drzwi, odwróconą w bok

twarz oraz zgięte palce wbijające się w drewno i zobaczył, jak pęknięte szkła zsuwają

się z jego nosa i spadają na podłogę.

Słodki Merlinie, wyglądał teraz niczym te potrzaskane kawałki szkła... zgnieciony w

jego uścisku, tak mocno, iż Severus czuł każdą kość jego szczupłego ciała wbijającą

mu się w skórę. Wyczuwał nawet drżenie jego ud, kiedy usiłował stać na palcach,

aby ułatwić mu dostęp... taki uległy...

Nie czekał dłużej. Nie mógł.

Zanurzył twarz w jego rozczochranych włosach, wysuwając się z niego i wbijając

ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze. Słyszał, jak biodra Harry'ego uderzają w drzwi pod

naporem siły, z jaką w niego wchodził, słyszał jego głośne kwilenie, słyszał nawet jak

drapie paznokciami drewnianą powierzchnię... ale nic nie mogło się równać z

pomrukiem przyjemności, jaki Potter wydał z siebie, kiedy Severus wsunął mu w

otwarte od jęków usta swoje długie palce, zanurzając je w ciepłej wilgoci i

pozwalając, by miękkie wargi zamknęły się wokół nich, a zęby zagryzły na skórze.

Ale wtedy do uszu Severusa wdarł się jeszcze jeden dźwięk. Dźwięk... poruszającej

się klamki.

Zamarł, dysząc ciężko w kark Pottera, ale nie wysuwając się z niego.

Ktoś próbował dostać się do schowka.

Wyciągnął palce z ust chłopaka i sięgnął po swoją różdżkę, zdejmując z drzwi

zaklęcie wyciszające.

Z zewnątrz dobiegł przytłumiony głos:

- Harry! Harry? Jesteś tam? Co się stało? Odezwij się! Chyba nie zaatakowały cię

szpiczaki? Może pójść po kogoś? Harry! Wszystko w porządku?

Lovegood.

Severus przewrócił oczami. Musiała widzieć, jak Potter wchodzi do schowka i

zapewne czekała przez pewien czas, aż wyjdzie, ale kiedy się nie pojawiał...

Przesunął nieco twarz, parząc gorącym oddechem ucho Pottera i szepcząc mu w nie

rozkazującym tonem:

- Pozbądź się jej.

Harry odchrząknął, próbując zapewne odzyskać głos po całej serii jęków, które

mężczyzna wydobył z niego w ciągu ostatnich kilku minut, po czym powiedział w

drzwi:

- Nic mi nie j...

Severus pchnął.

Chłopak niemal połknął własny język, by nie zajęczeć.

O nie, Severus z pewnością nie zamierzał przerywać. Nic nie odciągnie go od

posiłku.

- Nic mi... - zaczął i przerwał na chwilę, by przyjąć kolejne pchnięcie, po którym

niemal osunął się na podłogę - ...nie jest. Ja tylko...

Severus zatrzymał się na chwilę i stopą przesunął mu obie nogi nieco na boki, by

rozstawił je jeszcze szerzej.

- ...zrobiło mi się niedobrze i musiałem...

Złapał w obie dłonie jego szczupłe biodra i zaczął nacierać na nie gwałtownymi,

ostrymi ruchami. Przez chwilę Potter po prostu wciskał otwarte usta w drewnianą

powierzchnię drzwi, nie będąc w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku, poza

długim, bezgłośnym kwileniem.

- Harry? Wszystko dobrze?

Severus nie potrafił powstrzymać szyderczego uśmieszku, który wypłynął mu na

wargi.

- Taaak... ja... ja musiałem szybko... - Patrzenie na to, jakie trudności sprawiało

chłopakowi poskładanie kilku wyrazów w jedno, sensowne zdanie, było zaskakująco

zabawne. - ...poszukać jakiegoś ustronnego miejsca do...

Złapał go za włosy i nie przestając się w nim poruszać, odciągnął jego głowę do tyłu,

niemal wciskając usta w jego ucho i szepcząc:

- Jeżeli zaraz tego nie załatwisz, to o każde następne pchnięcie będziesz musiał

mnie błagać.

- ...do błagania - wyrzucił z siebie na wydechu i Severus musiał zacisnąć wargi. - To

znaczy do... no wiesz, do czego. Nic mi nie będzie.

Severus odsunął nieco biały kołnierzyk koszuli i zacisnął dłoń na jego rozgrzanej

szyi, by po chwili zatopić w niej zęby, poruszając się w nim jeszcze szybciej i niemal

czując, jak płynna lawa przelewa mu się przez lędźwie.

- Jesteś pewien? Mogę iść po Tonks...

- Jestem. Nie... nie czekaj na mnie. Zaraz... wyjdę.

- Skoro tak mówisz... To... do zobaczenia.

Niemal usłyszał, jak Potter wzdycha z ulgi. Z powrotem przysunął wargi do jego

ucha, szepcząc w nie:

- Grzeczny chłopiec.

- S...Severusie... ja... - zaczął niewyraźnie, podczas gdy mężczyzna ponownie naparł

na niego całym ciałem, wbijając się w niego wargami, palcami i penisem. Coraz

mocniej i szybciej, i szybciej, i szybciej i już prawie, już prawie... - Ja... musisz

wyciszyć... nie wytrzymam... zaraz...

- A może przećwiczymy twoją kontrolę? - wydyszał mu do ucha Severus, zagryzając

zęby na miękkim płatku ucha i pogrążając się w jego rozgrzanym ciele każdym

szalejącym z głodu zmysłem...

Ale zrobił to. Ostatnią resztką nie pochłoniętego Potterem umysłu, rzucił na drzwi

zaklęcie wyciszające... ponieważ to nie o jego kontrolę się martwił.

I uwolnił ją. Spiętrzoną i popękaną i czuł, jak spływa mu po ciele niczym gęsta,

płonąca lawa, zatapiając jego ciało i umysł w odmętach szaleństwa, w których istniał

tylko zapach Pottera, i jego drżące ciało, i jego przeciągłe skamlenie, kiedy

dochodził, wytryskując na drzwi... i jego miękka skóra, w której Severus zatapiał

palce i zęby, próbując zdusić własny jęk, kiedy orgazm złapał go w swe rozżarzone

szpony i nie chciał wypuścić, dopóki nie wypełnił Pottera swą spermą aż do ostatniej

kropli i nie poczuł, jak roztapia się w nim.

I dopiero, kiedy rozszarpujące go szpony wycofały się, pozostawiając w mięśniach

bolesne rany, zorientował się, że oplata go ramionami tak mocno, jakby próbował

zmiażdżyć go w swym uścisku i przyciskając usta do jego ucha, szepcze jak w

letargu:

- Mój. Tylko mój.

***

Potter zawsze potrafił znaleźć jakiś sposób, aby wyprowadzić Severusa z równowagi.

I najwyraźniej robił to celowo, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt przyjęcia od tej rudej

wywłoki prezentu w postaci krawatu i przyjścia w nim na spotkanie z Severusem?

Ten nieobliczalny chłopak musiał mieć głęboko ukryte skłonności samobójcze, skoro

próbował czegoś takiego i jeszcze ośmielał się sprzeciwiać rozkazowi ściągnięcia go

z siebie. Było więc oczywiste, że rozpęta tym piekło. A teraz stał po prostu na środku

zdemolowanego salonu, wśród rozwiewającej się z wolna mgły. Mgły nieobliczalnego

gniewu, który potrafił siać spustoszenie większe od tornada, oraz pożądania

silniejszego niż erupcja wulkanu. Stał wśród szczątek fotela, posiekanych na kawałki

książek oraz rozwalonych drzwi. I rozglądał się wokół, uśmiechając się do Severusa

tak, jakby właśnie przed chwilą nie próbowali się nawzajem pozabijać.

- Chyba zareagowałeś zbyt gwałtownie, nie sądzisz? - zapytał, spoglądając na

mężczyznę z bezczelnym uśmiechem. - Wydaje mi się, że czeka cię teraz dużo

1 ... 417 418 419 420 421 422 423 424 425 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)