Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 72
Перейти на страницу:

— Rzeczywiście.

— Ty jesteś tobą, a ja jestem mną. Zadziwiające. I trwa tu i teraz.

— Tak, ale wtedy było wtedy.

— Wysłałem ci mnóstwo listów — przypomniał Ridcully.

— Nie dostałam ich.

W oczach nadrektora pojawił się dziwny błysk.

— To dziwne. A ja rzucałem na nie wszystkie zaklęcia celu… — Przyjrzał się jej krytycznie. — Ile ważysz, Esme? Założę się, że nie masz jednej zbędnej uncji.

— Po co chcesz to wiedzieć?

— Zrób przyjemność staremu człowiekowi.

— No dobrze. Sto dwadzieścia pięć funtów.

— Hmm… Powinno się mniej więcej zgadzać… Trzy mile do Osi… Poczujesz lekkie pchnięcie w lewo, ale nie ma powodu do obaw…

Błyskawicznym ruchem chwycił jej dłoń. Znów czuł się młody i beztroski. Magowie z Niewidocznego Uniwersytetu byliby zdumieni.

— Pozwól, że zabiorę cię stąd.

Pstryknął palcami.

Trzeba zadbać o chociaż przybliżone zachowanie masy. To fundamentalna zasada magii. Jeśli coś przemieszcza się z punktu A do punktu B, to coś, co dotąd było w B, musi się znaleźć w A.

Ważny jest też moment obrotowy. Choć Dysk obraca się wolno, jednak różne punkty na jego promieniu poruszają się z różnymi prędkościami względem Osi, a mag przenoszący się na większą odległość w stronę Krawędzi powinien być gotów na krótki bieg.

Trzy mile do mostu nad Lancre poskutkowały jedynie lekkim szarpnięciem, na które Ridcully był przygotowany. Wylądował oparty o balustradę, z Esme Weatherwax w ramionach.

Troll ze służby celnej, który siedział tam jeszcze ułamek sekundy wcześniej, znalazł się na podłodze w głównym holu, przypadkiem wyciągnięty jak długi na kwestorze.

Babcia Weatherwax spojrzała na rzekę w dole, a potem na Ridcully’ego.

— Natychmiast zabierz mnie z powrotem — nakazała. — Nie masz prawa tak się zachowywać.

— Och, nie! Chyba wyczerpałem swoją moc! Nie rozumiem tego… Co za wstyd! Palce mam całkiem bezwładne — oświadczył Ridcully. — Oczywiście, możemy się przespacerować. Taki piękny wieczór. Tutaj zawsze były piękne wieczory.

— To było pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat temu! — przypomniała mu babcia. — Nie możesz wracać tak nagle i udawać, że te lata nie minęły.

— Oczywiście, wiem, że minęły. Jestem teraz głównym magiem. Wystarczy, że wydam rozkaz, a tysiące magów… hm… nie posłucha, o ile mogę to sobie wyobrazić, albo zapyta „co?”, albo zacznie się kłócić. Ale na pewno zwrócą uwagę.

— Byłam parę razy na Niewidocznym Uniwersytecie. Banda grubych staruchów z brodami.

— Zgadza się! To właśnie oni!

— Wielu pochodzi z Ramtopów — zauważyła babcia. — Znałam w Lancre kilku chłopców, którzy zostali magami.

— To bardzo magiczny region — zgodził się Ridcully. — Pewnie coś jest w powietrzu.

W dole mknęły ciemne wody, zawsze tańczące w rytm grawitacji i nigdy nie płynące pod górę.

— Dawno temu jakiś Weatherwax był nawet nadrektorem — dodał Ridcully.

— Słyszałam. Daleki kuzyn. Nie znałam go. Przez chwilę oboje patrzyli na rzekę. Od czasu do czasu w nurcie wirowała jakaś gałąź czy konar.

— Pamiętasz…

— Mam… bardzo dobrą pamięć, nie narzekam.

— Zastanawiałaś się kiedyś, jakie byłoby życie, gdybyś powiedziała „tak”? — spytał Ridcully.

— Nie.

— Przypuszczam, że byśmy się ustatkowali, mieli dzieci, potem wnuki i w ogóle…

Babcia wzruszyła ramionami. Romantyczni idioci zawsze mówią takie rzeczy. Ale rzeczywiście, tego wieczoru coś unosiło się w powietrzu…

— A co z pożarem? — spytała.

— Jakim pożarem?

— Tym, co wybuchł w naszym domu krótko po ślubie. I zabił nas oboje.

— Jaki pożar? Nic nie wiem o żadnym pożarze! Babcia odwróciła się do niego.

— Oczywiście, że nie wiesz. Bo on się nie wydarzył. Ale chodzi o to, że mógł. Nie wolno mówić: Gdyby to się nie stało, to tamto by się spełniło, bo przecież nie wiesz wszystkiego, co mogło się stać. Może ci się wydawać, że coś było dobre, ale to dobre może się przecież obrócić na gorsze. Nie mów „Gdybym tylko…”, bo nie wiadomo, do czego by to doprowadziło. Chodzi o to, że nigdy nie wiesz na pewno. Chwila przeminęła. Nie warto już o tym myśleć. Więc nie myśl.

— Spodnie Czasu — westchnął smętnie Ridcully. Podniósł ukruszony odłamek balustrady i rzucił go w dół. Zabrzmiało ciche „chlup”, jak to często się dzieje.

— Co?

— O takich rzeczach ciągle gadają ci z budynku Magii Wysokich Energii. I ośmielają się nazywać siebie magami! Powinnaś usłyszeć te ich wywody. Żółtodzioby, nie poznaliby magicznego miecza, choćby ich ugryzł w kolano. Tacy są dzisiaj ci młodzi magowie. Wydaje im się, że to oni wymyślili magię.

— Tak? No to powinieneś sobie obejrzeć te dziewczyny, które ostatnio próbują zostać czarownicami — odparła babcia Weatherwax. — Aksamitne kapelusze, czarna szminka i koronkowe rękawiczki bez palców. A jakie bezczelne…

Stali teraz obok siebie, zapatrzeni w wodę.

— Spodnie Czasu — powtórzył Ridcully. — Jedna ty idziesz jedną nogawką, a druga ty drugą. Wszędzie tam są continuinuinuumy. Kiedy byłem młody, mieliśmy tylko jeden przyzwoity wszechświat i na tym koniec. Człowiek martwił się o Stwory przebijające się z Piekielnych Wymiarów, ale przynajmniej Wymiary leżały w tym samym wszechświecie i wiadomo było, na czym się stoi. Teraz się okazuje, że są całe miliony tych łobuzów. I jeszcze taki kot, którego odkryli: można go wsadzić do pudełka, a on będzie żywy i martwy równocześnie. Albo coś w tym rodzaju. A oni ciągle biegają w kółko i powtarzają: „Wspaniale, wspaniale, hurra, leci następny kwant”. Poprosisz, żeby rzucili jakieś porządne zaklęcie lewitacji, to patrzą, jakbyś zaczęła się nagle ślinić. Masz szczęście, że nie słyszałaś, co opowiada młody Stibbons. Cały czas gadał, jak to nie zaprosiłem siebie na własny ślub. Ja!

Z bocznej ściany wąwozu sfrunął zimorodek, zanurkował nad wodą i wzleciał, niosąc w dziobie coś srebrzystego i ruchliwego.

— Ciągle tłumaczy, że wszystko dzieje się równocześnie — mówił posępnie Ridcully. — Że niby nie ma czegoś takiego jak wybór. Decydujesz tylko, w którą nogawkę chcesz skręcić. I tłumaczy, że naprawdę się pobraliśmy. Uważa, że wszystko, co mogło się stać, musiało się stać. Więc gdzieś tam są tysiące mnie, którzy nigdy nie zostali magami, i są tysiące ciebie, które… no, odpowiadały na listy. Ha! Dla nich jesteśmy czymś, co mogło nastąpić. I co, czy dorastający chłopak powinien myśleć o takich rzeczach? Kiedy ja zaczynałem, nadrektorem był stary „Tęgus” Spold. Gdyby któryś z młodych magów choćby wspomniał o czymś takim, zaraz by poczuł jego laskę na grzbiecie. Ot co!

Gdzieś w dole żaba zeskoczyła z kamienia.

— Chociaż przyznaję, że oboje od tego czasu przelaliśmy wiele wody.

Ridcully zaczął sobie nagle uświadamiać, że dialog zmienił się jakoś w monolog. Zerknął na babcię. Patrzyła na rzekę szeroko otwartymi oczami, jakby nigdy w życiu nie widziała wody.

— Głupia, głupia, głupia — szepnęła.

— Słucham? Ja tylko…

— Nie ty! Nie mówiłam do ciebie. To ja byłam głupia! Głupia, ale nie ślepa! To jasne. A bałam się, że pamięć mnie opuszcza. To prawda: opuszczała mnie i wracała, niosąc coś nowego.

— Co?

— Zaczynałam się bać. Ja! I nie myślałam jasno. Tyle że właśnie myślałam.

— Co?

— Mniejsza z tym. Cóż, nie powiem, że to nie było… hm… miłe, ale teraz muszę wracać. Zrób znowu tę sztuczkę z palcami. Tylko szybko.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)