Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 102
Перейти на страницу:

— Wykorzystałam czas wolny, którego mam, jak wiesz, w nadmiarze. Sekunda tutaj, sekunda tam… i jakoś dałam radę.

Geary zacisnął pięści.

— Zatem mamy szanse na zajęcie wraku.

— Tak — przyznała Tania. — Jednakże ten, kto wejdzie na pokład, musi zakładać, że superpancernik może w każdej chwili wylecieć w powietrze, nie mówiąc już o tym, że mogą się na niego rzucić tysiące zeków walczących do ostatniej kropli krwi, aby nie zostać zjedzonym, czego niewątpliwie spodziewają się po tak straszliwych drapieżcach jak my. Wspominałam ci już, dlaczego nie wstąpiłam do korpusu?

— Wiem, że dowodziłaś kilkoma grupami abordażowymi — powiedział admirał, przypominając sobie krzyż floty Sojuszu, o którym Desjani wspominała tylko półsłówkami.

— Gdy byłam jeszcze młoda i szalona. — Pokręciła głową. — Nadal nie doszło do samozniszczenia. Hej, mam pewien pomysł. Pająkowilki z taką taktyką i bronią nie zdołaliby rozgromić tej armady, ale jakimś cudem udawało im się powstrzymywać krodźwiedzie z dala od tego systemu.

— Już o tym wspominałaś.

— Naprawdę? To posłuchaj, na co wpadłam teraz. Może zekowie nie stracili nigdy okrętu we wrogim systemie. Może walczyli tylko na swoim terenie, gdzie dobijali tych, których nie udało się wysadzić ich samobójcom. W takiej sytuacji nie mieliby kapsuł ratunkowych, ponieważ nigdy nie byłyby im potrzebne. Spójrz tylko na ten wrak — wskazała palcem superpancernik. — Wyobrażasz sobie sytuację, w której taki gigant zostaje unieruchomiony i jest praktycznie bezbronny?

— Taki znów bezbronny to on nie jest. Jego systemy uzbrojenia i tarcze nadal funkcjonują.

— Celna uwaga. Dowódcy znajdujący się na jego pokładzie musieli mieć powody, by przygotować sobie drogę ucieczki. Może to był okręt flagowy tej armady?

— Nie da się tego wykluczyć. — Dowódca floty powinien mieć możliwość opuszczenia uszkodzonego okrętu, by kontynuować walkę z pokładu innej jednostki. — Jeśli nawet masz rację, nie zmienia to faktu, że pozostawiona na superpancerniku załoga nie mogła zaminować rdzenia reaktora. Sęk w tym, że nic nie wiemy na pewno.

Desjani wskazała głową ekran wyświetlacza.

— Niedobitki armady wciąż lecą w kierunku punktu skoku. Czterdzieści jeden okrętów. Cieszy mnie, że pająkowilki ruszyli w pogoń za nimi, bo ja nie miałabym na to ochoty. Ale gdy ostatni z uciekinierów opuści ten system, a wrak superpancernika nadal nie wyleci w powietrze, będziemy musieli zdecydować, czy zaryzykujemy życie ludzi, by go zająć.

— Ja będę musiał zadecydować — poprawił ją Geary.

* * *

Holograficzna generał Carabali wskazała ręką na włączony wyświetlacz w kajucie Geary’ego.

— Chodzi o ten wrak?

— Tak. — Admirał powiększył obraz, centrując go na uszkodzonym superpancerniku. — Czy pani komandosi dadzą radę to zrobić?

— Czy dadzą radę? Jasne, że tak, jestem tego pewna. Nie wiem tylko, jak wysokie poniosą przy tym straty.

To była ważna kwestia.

— Rozumiem. W świetle tej wypowiedzi chciałbym, aby to pani powiedziała mi, czy powinniśmy podejmować próbę zajęcia tej jednostki.

Carabali milczała przez chwilę, kalkulując.

— W tym równaniu jest zbyt wiele niewiadomych. Mamy blade pojęcie o zdolnościach bojowych zeków. Widzieliśmy jedynie przejęte programy historyczne. A sam pan wie, jak takie przekazy mogą się różnić od rzeczywistości, poza tym nikt nie rozstrzygnął jeszcze kwestii, czy to były materiały propagandowe czy dokumentalne. Trudno też powiedzieć, ilu zeków pozostało na pokładzie wraku. Moim zdaniem na pewno z tysiąc, choć może ich tam być o wiele więcej. Na okręcie tej wielkości można upchać nawet dziesięć tysięcy członków załogi, gdyby ktoś się uparł.

— Dziesięć tysięcy? — powtórzył Geary z niedowierzaniem. — Tak pani szacuje liczebność załogi superpancernika?

— Nie, sir. Tylu zeków może się na nim pomieścić. Najbardziej prawdopodobne wydaje się pięć do sześciu tysięcy, ale to i tak cała masa Obcych. — Carabali zamilkła na moment, by zebrać myśli. — Nie wiemy nic o rozkładzie pomieszczeń na tym okręcie. W czasie normalnych operacji abordażowych moi ludzie zmierzają do konkretnych celów, przejmują kontrolę nad źródłami zasilania, mostkiem i innymi ważnymi miejscami. W tym przypadku nie będziemy wiedzieli, gdzie ich szukać, a nawet jak je rozpoznać.

— To prawda, nie wiemy, czy mają na swoich okrętach odpowiedniki naszych przedziałów bojowych — przyznał Geary.

— Rozmiary pomieszczeń… — Carabali wzruszyła ramionami. — Zekowie są o wiele niżsi od nas. Ich korytarze mogą okazać się za ciasne dla komandosa w pełnym pancerzu. Nawet jeśli będziemy dysponowali przewagą ognia, to i tak nie da się z niej skorzystać podczas ewentualnej walki. Jeśli to wszystko zliczyć, otrzymujemy bardzo ryzykowną operację. Coś w rodzaju szturmowania fortecy, a nie abordażu innej jednostki.

To nie była kusząca perspektywa, ale Carabali nie należała do ludzi, którzy owijają w bawełnę. Mówiła po prostu, jak jest. Pozostawało więc pytanie: czy zyski z zajęcia tego superpancernika przewyższą poniesione w trakcie walk straty i w ogóle usprawiedliwią przeprowadzenie podobnej operacji. Kapitan Smythe i cywilni eksperci już się głowili nad odpowiedzią, lecz w ich wypadku było niemal pewne, że przeważy chęć wejścia na pokład obcej jednostki w poszukiwaniu dokładniejszych informacji o krodźwiedziach i ich technologii.

Być może ludzie znajdą na pokładzie tego superpancernika odpowiedź na pytanie, jak zbudować nieznane do tej pory systemy obrony planet przed bombardowaniami z orbity. Samo to odkrycie warte byłoby poniesienia każdej ceny i każdego poświęcenia.

— Ale możecie to zrobić? — zapytał raz jeszcze admirał.

— Tak jest. O ile zekowie nie wysadzą swojego okrętu, zanim im to uniemożliwimy. I jeszcze jedna sprawa: musicie zredukować ich zewnętrzne uzbrojenie, zanim rozpoczniemy desant, a po wejściu moich ludzi na pokład zapewnić bezpośrednie wsparcie, co oznacza konieczność podprowadzenia bliżej kilku okrętów wojennych i umieszczenia ich w polu rażenia potencjalnej eksplozji.

— Rozumiem. — W tę operację będzie musiał zaangażować wielu komandosów i sporą liczbę okrętów. Jeśli zekowie chcieli zwabić ludzi w pułapkę, uda im się zniszczyć wszystko, co Geary pośle w pobliże wraku superpancernika. Istniały zatem duże szanse na to, że straci naprawdę wiele, nie zyskując nic w zamian.

Jeśli jednak nie podejmie ryzyka, też nic nie zyska, a straci być może niepowtarzalną okazję zdobycia technologii Obcych.

— Proszę rozpocząć planowanie tej operacji — rozkazał. — Proszę też założyć, że dysponuje pani wszystkimi zasobami floty. Ja zadbam o to, by moje okręty zniszczyły maksymalną liczbę stanowisk ogniowych wroga, zanim pani ludzie ruszą do abordażu. To nie będzie łatwa robota, ale wiem, że podołacie.

Carabali zasalutowała, uśmiechając się ironicznie.

— Po coś zabieracie ze sobą komandosów, admirale. Kto inny miałby odwalać brudną robotę, której nikt inny się nie podejmie?… Na kiedy ma być gotowy ten plan?

— Tak szybko, jak to tylko możliwe, byle nie po łebkach. I tak stąd nie odlecimy, dopóki nie dokonamy większości napraw.

— Rozumiem, sir. W takim razie będziemy mieli łatwą robotę ze względu na kompletny brak rozpoznania. Wygląda bowiem na to, że szczegółowe planowanie będzie trzeba robić na bieżąco, po dotarciu na miejsce. Na szczęście komandosi są w tym dobrzy.

Geary usiadł, gdy hologram Carabali zniknął znad jego biurka, i złożywszy twarz w dłoniach, zaczął się zastanawiać, ilu ludzi zginęło już w tym systemie i jak wielu jeszcze polegnie z powodu tej decyzji.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)