Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Szminka w wielkim mieście
Szminka w wielkim mieście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szminka w wielkim mieście

Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:

Nowy bestseller autorki Seksu w wielkim mieście! Magnetyzujący Nowy Jork, eleganckie salony, pokazy mody, wielkie pieniądze. Spektakularne sukcesy i druzgoczące porażki, życie na najwyższych obrotach. W takiej właśnie scenerii umieszcza swoje bohaterki Candace Bushnell, autorka kilku światowych bestsellerów, na czele z kultowym Seksem w wielkim mieście. Piękne, bogate, samodzielne kobiety poszukujące spełnienia i miłości to postaci także z ostatniej powieści Bushnell. Bohaterkami książki są trzy przyjaciółki: Victory, Nico i Wendy. Pierwsza jest utalentowaną projektantką mody, druga redaktor naczelną opiniotwórczego magazynu dla kobiet, trzecia producentką filmową. Być kobietą sukcesu i przetrwać w męskiej dżungli Nowego Jorkua Niełatwe zadanie! Ambitna kobieta, która chce zaistnieć w świecie wielkiego biznesu, musi zużyć do tego dwukrotnie więcej siły niż mężczyzna. Oczywiście bohaterki Candace Bushnell radzą sobie w tym nieprzyjaznym środowisku świetnie jak nikt potrafią wykorzystać zarówno swoją inteligencję, jak i urodę. Ta ostatnia sprzyja także nawiązywaniu gorących romansów, których pikantne opisy na pewno zadowolą miłośników serialu Seks w wielkim mieście. Dzień po pozytywnej recenzji w aNew York Timesiea Szminka w wielkim mieście wskoczyła na listy bestsellerów w Stanach zjednoczonych i błyskawicznie rozpoczęła wspinaczkę na czołowe miejsca. zawrotna kariera książki specjalnie nie dziwi po pierwsze wpływa na nią sława poczytnej autorki, po drugie forma i treść samej książki sprawiają, że nie trzeba przekonywać do niej ani zwolenniczek literatury typu chick-lit, ani dojrzałych fanek powieści kobiecych. Połączenie lekkiej formy z soczystym językiem oraz trafnych, zjadliwo-ironicznych uwag dojrzałej kobiety zjedna sobie serca zarówno tych czytelniczek, które czują się spełnione w życiu zawodowo-osobistym, jak i tych, które tęsknią do lepszej rzeczywistości.
1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 104
Перейти на страницу:

– Nie powinnam mu mówić, co może, a czego nie – mruknęła Nico.

– No właśnie.

W środowe poranki odbywały się spotkania Nico z Bruce'em i jego ludźmi. Pod koniec zebrania wspomniała o Chile.

– Nie chcę, żebyś leciał – oświadczyła typowym dla siebie monotonnym, wypranym z emocji tonem. – Myślę, że znacznie lepiej spożytkowałbyś czas, gdybyś pozostał w Nowym Jorku.

Bruce z wściekłością uniósł brwi, ale szybko doszedł do siebie.

– Znów się bawisz w mamuśkę? – Brzmiało to jak żart, ale usłyszała rozdrażnienie w jego głosie.

Dziesięć minut później już był w jej gabinecie. Zatrzasnął drzwi.

– Musimy pogadać – oświadczył. – Nigdy mi nie mów przy moich ludziach, co mam robić, a czego nie.

– To również moi ludzie – odparła spokojnie. – Muszę mieć pewność, że czasopismo będzie trzymało się rozkładu.

– Sam ustalam swój rozkład.

– Rób, co chcesz – oświadczyła. – Ja tylko próbuję cię chronić.

Prychnął z niedowierzaniem i wyszedł.

Naturalnie połknął haczyk. Kiedy szalał na nartach w Chile w towarzystwie modelek od bikini, Nico i Victor wybrali jego następczynię. Mike Harness mógł kryć ulubieńca, ale Nico podejrzewała, że Victor wykorzystał Bruce'a, żeby usadzić Mike'a, i nalegał, by Bruce wyleciał.

Bruce miał dostać zwolnienie dzień po powrocie z Chile. Chyba zaczął podejrzewać, że coś się wydarzyło pod jego nieobecność, bo tego popołudnia, gdy wrócił, zadzwonił do Nico i nalegał, żeby wieczorem zjedli razem kolację i opracowali „strategię".

Tej propozycji nie mogła się oprzeć. Była to jedna z najmilszych chwil w jej karierze. Na zawsze zapamiętała ten wieczór, to, jak siedzi naprzeciwko Bruce'a, który nie przestaje gadać o tym, że źle zaczęli, ale powinni jednak postarać się pracować razem, jak drużyna. Nico potakiwała, wiedząc, że jutro w południe już będzie po nim, Bruce opuści budynek, a ona zwycięży. Parę razy podczas tej kolacji zrobiło się jej go żal i nawet zastanawiała się, czy nie wyznać mu prawdy. Szybko jednak zrezygnowała z tego pomysłu. Ogarnęło ją słodkie, rozkoszne poczucie władzy. To był biznes dla dorosłych, a Bruce był dorosły. Musi nauczyć się dbać o siebie.

Tak jak ona.

O wpół do pierwszej, pół godziny po zwolnieniu, Bruce zadzwonił do Nico.

– To twoja robota, prawda? – zapytał z goryczą. – Muszę ci pogratulować. Nie sądziłem, że jesteś do tego zdolna. Myślałem, że brak ci jaj.

– To tylko biznes, Bruce – powiedziała.

– Boże, to ją upajało. W życiu nie doświadczyła podobnego uczucia. Gdzieś podświadomie czuła, że jako kobieta powinna mieć wyrzuty sumienia. Powinien ją trapić smutek albo przygnębienie, że nie jest „miła". Przez jedną krótką chwilę się bała. Ale czego? Swojej władzy? Samej siebie? Archaicznego przekonania, że skoro zrobiła coś złego, zostanie ukarana?

Tego dnia w biurze, tuż po rozmowie z Bruce'em, nagle zrozumiała, że nie spotka jej kara. Ze nie ma żadnych zasad. To, co większość przedstawicielek jej płci uważała za zasady, było zwykłymi zarządzeniami, które miały sprowadzać kobiety do odpowiednio niskiego poziomu. „Miła" – oto wygodna, niegroźna szuflada, w której społeczeństwo trzymało kobiety. Rozpowszechniło się przekonanie, że jeśli z niej nie uciekną, będą bezpieczne. Nikt jednak nie był bezpieczny. Bezpieczeństwo było kłamstwem, zwłaszcza w interesach. Jedyne prawdziwe zasady dotyczyły władzy: tego, kto ją miał i kto mógł z niej korzystać.

A skoro mógł z niej korzystać, to ją miał.

Po raz pierwszy poczuła się ważna. Była graczem.

Tamtej nocy kupiła kawior z bieługi i szampan Cristal, po czym razem z Seymourem uczciła swój sukces. Później Seymour chciał się kochać, ale Nico nie. Doskonale to zapamiętała: nie chciała nikogo w środku. Najwyraźniej wypełniła wszystkie puste zakamarki w sobie i ten jeden raz czuła się samowystarczalna.

Czy nadal tak było?

Podeszła do okna w sypialni i wyjrzała. W latach, które minęły od fiaska Bruce'a Chikalisa, ostrożnie wykorzystywała swoją władzę, używając jej z pełną mocą tylko z konieczności. Nauczyła się nie przechwalać zwycięstwami ani nawet się do nich nie przyznawała, gdyż prawdziwa władza oznacza możliwość używania niewidzialnej, kontrolującej wszystko ręki. Zawsze czuła dreszcz po zwycięstwie, ale inni wcale nie musieli o tym wiedzieć.

Kiedy myślała o Mike'u i o tym, co mu zrobi, znów poczuła nieuchronny przypływ triumfu. Było to jednak trochę płytkie i nieco smutne. Jakaś część Nico wciąż miała nadzieję, że ludzie na czele korporacji będą zachowywali się przyzwoicie, doświadczenie jednak nauczyło ją, że tam, gdzie w grę wychodzą pieniądze i władza, zawsze jest tak samo. Gdyby chociaż Mike był starszy, tuż przed emeryturą… Ale nie był, i wiedziała, że jeśli go nie usunie, on zamieni jej życie w piekło. I tak dwa razy już nią wstrząsnął: następny cios mógłby ją znokautować.

Odwróciła się od okna i zaczęła spacerować po orientalnym dywanie. To tylko biznes, przypomniała sobie. Mike Harness wiedział, jak wygląda sytuacja w Splatch-Verner. Musiał się spodziewać tego, że pewnego dnia Victor skróci go o głowę. A w końcu Mike też odwalił już swoją działkę skracania o głowy…

Tyle że każdy zawsze uważał, że to zdarza się wyłącznie innym. Nigdy jemu.

Pomyślała, że może to właśnie różni ją od pozostałych szefów w Splatch-Verner, przeważnie mężczyzn. Nico wiedziała, że i ją to może spotkać. I że jeśli dostanie posadę Mike'a, w zależności od okoliczności może utrzyma ją przez dwa lata, może przez pięć, a jeśli się jej naprawdę poszczęści, to i dziesięć. Ale i ją w końcu wyleją.

Chyba że zdobędzie posadę Victora Matricka.

Popatrzyła na pogrążoną w mroku ulicę i się uśmiechnęła. Nico O'Neilly, prezes zarządu Splatch-Verner, pomyślała. To wcale nie było nieprawdopodobne.

Rozdział 6

Wendy przebudziła się raptownie.

Wciąż miała ten sam sen. Była gdzieś (nie wiadomo gdzie), słaba i chora. Ledwie mogła chodzić. Ktoś kazał jej wsiąść do windy. Nie dawała sobie rady. Dramatycznie osuwała się na podłogę. Nie mogła wstać. Jej życie odchodziło. Nie miała nad nim kontroli. Teraz, gdy wiedziała, że umiera, było jej wszystko jedno. Leżała spokojnie, ze świadomością, że nie ma wyjścia, że musi się poddać…

Otworzyła oczy. Cholera. W pokoju wciąż było ciemno. Wiedziała, że jest czwarta rano, choć postanowiła nie patrzeć na zegarek. Za parę godzin nadejdzie nowy dzień. Dzień czterdziesty trzeci, ściśle rzecz biorąc. Czterdzieści trzy dni i pięć godzin, odkąd Shane zniszczył jej idealną rodzinę.

Wstyd przygniótł pierś Wendy i zdawał się chwytać ją za szyję czarnymi, tłustymi mackami. Zacisnęła powieki i zazgrzytała zębami. Znała mnóstwo ludzi, którzy się rozwiedli, ale nikt nigdy nie mówił, jak to jest naprawdę. Słyszy się o oszustwie, o tym, że partner staje się nagle kimś zupełnie nieznanym. O gniewie i nienormalnym zachowaniu. Nikt jednak nie wspomina o wstydzie. Ani o wyrzutach sumienia. Ani o przytłaczającym poczuciu klęski, które sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy życie w ogóle ma sens.

Wstyd był jak nóż. Już kilka razy w trakcie tego trwającego kilkanaście lat małżeństwa czuła jego ostrze na swojej skórze, kiedy ona i Shane byli na siebie tak wściekli, że przyszła jej do głowy myśl o rozwodzie. Jednak ból i siła wstydu zawsze wystarczały, żeby Wendy zawróciła. Zęby pomyślała, że niezależnie od tego, jak strasznie jest w tym momencie, zakończenie tego byłoby jeszcze gorsze.

I przez następny dzień, albo dwa, albo trzy, albo siedem, kiedy Wendy i Shane wracali na właściwy tor (zwykle po sesji wyjątkowego seksu), bardzo doceniała Shane'a i ich małżeństwo. Nie było konwencjonalne, ale co z tego? Sprawdzało się. Wiedziała, że część kobiet szlag by trafiał, gdyby musiały za wszystko płacić, ale jej sprawiało to przyjemność. Uwielbiała zarabiać pieniądze, wielkie pieniądze. Cieszyło ją, że odniosła sukces w szalonym, bezwzględnym świecie rozrywki, który faktycznie był rozrywkowy (choć często również frustrujący i przerażający, ale Wendy zawsze powtarzała sobie, że woli się bać niż nudzić). Wiedziała, że da sobie radę, bo miała odskocznię. Miała rodzinę, swoją oazę.

1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)