Szminka w wielkim mieście
- Автор: Бушнелл Кэндес
- Язык: польский
- Жанр: Романы для взрослых
Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:
Potem dopadło ją przelotne pogorszenie nastroju podczas gwiazdkowego urlopu w Aspen. Czuła się zmęczona, pusta i samotna, mimo że nie rozstawała się z Seymourem i Katriną w małym, trzypokojowym apartamencie w hotelu Little Nell. Lekka depresja minęła w chwili, gdy samolot wylądował na lotnisku JFK. Biedny Kirby jednak nie otrzymał zaproszenia na jacht Lyne'a (zawsze ją zdumiewało, że znał Lyne'a, ale piękni młodzi mężczyźni, tacy jak Kirby, kręcili się wokół wielu ludzi) i pojechał do rodziny w St. Louis. W końcu spotkali się w pierwszy czwartek po Nowym Roku. Nico zręcznie skróciła lunch i pobiegła do niego. Przez pierwszych dziesięć minut był rozkapryszony, siedział na sofie i usiłował zmienić baterie w pilocie od telewizora. Co pewien czas spoglądał na Nico z przygnębioną miną. W końcu zdołał prawidłowo umieścić baterie i włączył telewizor.
– No tak. – Udawał, że interesuje go program Ellen DeGeneres. – Spałaś z nim?
– Z kim? – zapytała, myśląc o tym, że jeśli mu nie przejdzie i nie zajmą się seksem, będzie musiała wyjść i wcale tego nie zrobią.
– Przecież wiesz – odparł z wyrzutem. – Ze swoim mężem.
– Z Seymourem?
– Tak. Z Seymourem. – Wydawało się, że wypowiedzenie tego imienia sprawia mu ból.
Jest zazdrosny, pomyślała. Zazdrosny o Seymoura. Gdyby tylko wiedział…
– Nie, nie spałam – odparła.
– Z mojego powodu?
– Tak, kochanie. Z twojego – zapewniła go.
Nie z jego powodu, ale nie musiał o tym wiedzieć. Co za ironia, że jej życie intymne z Seymourem było znacznie większym i bardziej wstydliwym sekretem niż potajemny romans z Kirbym.
Nico i Seymour nie uprawiali seksu od co najmniej trzech lat.
Wcześniej miesiącami potrafili obywać się bez niego, a jeśli już się kochali, dla obojga było jasne, że robią to raczej z obowiązku niż z pożądania. Seks jednak stanowił najmniejszy problem. Ledwie się dotykali, poza okazjonalnymi cmokami. Gdy ich stopy niechcący dotknęły się w łóżku, Seymour zawsze najpierw kurczył palce, dopiero potem je rozluźniał. Wiedziała, że powinni o tym porozmawiać, ale coś w zachowaniu Seymoura nie zachęcało do intymnych pytań. Domyślała się, że powiedziałby: „Nie jestem szczególnie zainteresowany seksem. To nie ma nic wspólnego z tobą, ale nie zamierzam robić czegoś, na co nie mam ochoty". Podejrzewała, że rozwikływanie zagadek i dociekanie motywów, które stały za jego stosunkiem do seksu (oraz do seksu z nią), byłoby bolesne i szkodliwe dla ich małżeństwa, więc sobie odpuściła. Na początku nic nie rozumiała, było jej przykro, ale mijały miesiące i odkryła, że nie tęskni tak strasznie za seksem. Wmawiała sobie, że potrafi się obejść bez dobrego seksu, zwłaszcza że istniało mnóstwo ważniejszych rzeczy. No i wreszcie napatoczył się Kirby…
Dochodziło wpół do jedenastej w nocy, siedziała na tylnym siedzeniu służbowej limuzyny i jechała do domu. Był wilgotny, zimny wieczór. Wcześniej padało, a teraz temperatura spadła poniżej zera. Ulice lśniły w blasku ulicznych latarni i sklepowych witryn. Nico obciągnęła obcisłą czarną suknię i opatuliła się długim futrem z norek. Wracała z uroczystej gali charytatywnej, gdzie zbierano fundusze na edukację. Kirby również tam przyszedł. Naturalnie nie siedział przy stoliku Nico, byłoby to zbyt ryzykowne. Susan Arrow, nestorka public relations, z wielką radością usadziła go przy swoim stole – na takich imprezach brakowało pięknych młodzieńców. W grudniu Nico załatwiła Kirby'emu spotkanie z Susan, licząc na to, że pomoże mu ona w aktorskiej karierze. Susan i Kirby się zakolegowali, nic zatem dziwnego, że Kirby zasugerował nowej znajomej, że chętnie będzie jej towarzyszył, gdyby potrzebowała eskorty. I tak oto Kirby siedział przy sąsiednim stoliku i nikt nie wiedział, że to Nico go tu sprowadziła.
Oparła się o zagłówek. Przez cały wieczór zdołała jedynie dwa razy zamienić słówko z Kirbym. Nie to jednak było najważniejsze. Chciała, by kochanek widział ją w pełnej krasie, z włosami upiętymi na czubku głowy i w brylantowo-rubinowym naszyjniku, który kupiła sobie trzy lata wcześniej, gdy otrzymała pół miliona premii.
– Pięknie wyglądasz – wyszeptał Kirby, kiedy pochyliła się nad nim, żeby się przywitać.
– Dziękuję – szepnęła w odpowiedzi, przelotnie dotknąwszy jego ramienia.
Nie chodziło jej jednak tylko o wygląd zewnętrzny. Chciała, żeby Kirby zrozumiał, kim była w świecie i jak wysoko zaszła. Chciała, żeby ujrzał ją w szerszym kontekście – przy głównym stoliku, obok Victora Matricka. I później, na podium, kiedy odbierała nagrodę za zbieranie funduszy na komputery w szkołach…
Nie zawstydzało jej, że pragnie zrobić wrażenie na kochanku, zwłaszcza że nie mogła zaimponować mężowi, a przynajmniej nie w taki sposób. Seymour nie chadzał z nią na przyjęcia, twierdził, że nie chce być postrzegany jako pan Nico O'Neilly. Kiedyś i to bolało, ale w końcu przeszło. Nie miało sensu zastanawiać się nad tym, co, po bliższych oględzinach, okazywało się przejawem nieco urażonej próżności.
Drgnęła i wreszcie zdołała skupić się na tym, co zdarzyło się podczas uroczystości. Seymour nie przyszedł, nieważne. I tak będzie z niej zadowolony, zwłaszcza po tym, jak Nico mu powie, co zaszło przy stole, przy którym siedziała z Victorem Matrickiem i Mikiem Harnessem.
Radośnie zmrużyła oczy, wyglądając przez zaciemnione szyby na sklepy, rozsypane wzdłuż Piątej Alei niczym lśniące żółte góry lodowe. Czy powinna zadzwonić do Seymoura i powtórzyć mu, co powiedział jej Victor? Nie. Kierowca mógłby podsłuchać i powtórzyć to innym szoferom. Pomyślała, że nikomu nie można ufać. Widziała już kariery zrujnowane przez niedyskretne chwalipięctwo. Lepiej powie Seymourowi osobiście. Może włączą kominek, a ona zdejmie buty i wtedy pogadają o tym, co się stało.
Pozwoliła sobie na cień uśmiechu, myśląc o tym, jak podczas gali Victor Matrick odwrócił się do niej i powiedział cicho:
– Chciałabym, żebyś przyjechała z Seymourem na weekend do St. Barts.
Natychmiast zrozumiała, że nie chodzi o wizytę towarzyską, ale tajne spotkanie w interesach, które trzeba zorganizować z dala od wścibskich oczu. Czas na chwilę stanął w miejscu. Popatrzyła na Mike'a Harnessa. Wpychał do ust wielki kawał chleba (potrawy na takich galach zawsze były niejadalne) i wydawał się mocno zirytowany tym, że posadzono go obok towarzyszki Seldena Rose'a, atrakcyjnej młodej kobiety po trzydziestce, którą Mike bez wątpienia uważał za kogoś zupełnie bez znaczenia.
Mike, kotku, masz przesrane, pomyślała.
I to ona go wyrzuci.
Ta myśl była jednocześnie okropna i głęboko satysfakcjonująca. A więc Mike jednak poszedł do Victora w sprawie spotkania z Huckabees i, tak jak podejrzewała, Victora bardzo zbrzydziło to oczywiste kłamstwo. Osuszyła usta serwetką i skinęła głową.
– Naturalnie, Victorze – powiedziała cicho. – Z radością przyjedziemy.
Samochód skręcił w ulicę Sullivana. Nie czekając, aż kierowca otworzy jej drzwi, Nico wysiadła. Szczupły mężczyzna w narciarskiej parce i kudłatych buciorach schodził po stromych schodach z piaskowca. Wpatrywał się w trzy małe jamniki na trzech smyczach. Odkąd dwa lata wcześniej Seymour zaczął hodować jamniki (zamierzał przynajmniej zdobyć nagrodę za najlepszego jamnika miniaturkę), zachowywał się, jakby był jakimś traperem, stąd te buciory.
– Seymour? – powiedziała z ożywieniem.
Seymour uniósł głowę i, po chwili wahania, podszedł do niej.
– Jak tam gala? – zapytał.