Szminka w wielkim mieście
- Автор: Бушнелл Кэндес
- Язык: польский
- Жанр: Романы для взрослых
Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:
– Chcę tylko wiedzieć, czy umówisz mnie z nią na randkę?
– Słucham? – odezwała się Nico.
– Jeśli umówisz mnie z nią na randkę, zatrzymasz tę posadę – oznajmił z uśmiechem świadczącym o tym, że przywykł do zachwytów pań.
– Z takim podejściem to chyba ty się powinieneś przejmować zatrzymaniem posady – odparła.
– Jeszcze zobaczymy. Ostatnia naczelna niedługo zagrzała tu miejsce. – Bruce usiadł i przesłał jej zwodniczo chłopięcy uśmiech.
Nico wstała.
– Nie jestem ostatnią naczelną, Bruce. A teraz wybacz, mam spotkanie z Victorem Matrickiem.
I wyszła ze swojego gabinetu, a on został tam i zastanawiał się nad swoim losem.
Naturalnie nie miała spotkania z Victorem Matrickiem, ale Bruce nie mógł udowodnić, że mówiła nieprawdę. Nico poszła do damskiej toalety i zamknęła się na dziesięć minut w jednej z kabin, chcąc pomyśleć. Musiała wyeliminować Bruce'a Chikalisa. Bez wątpienia nie kłamał, gdy twierdził, że Rebecca DeSoto wyleciała z jego powodu. Przede wszystkim domyślała się jednak, że Bruce'owi wcale nie zależało na „Bonfire". Dla niego był to zaledwie stopień w drabinie do lepszej posady, która naturalnie oznaczała większe pieniądze i lepsze laski. Jeśli i jej by się nie udało, on bez wątpienia wyszedłby z opresji obronną ręką. Wybrał sobie jednak niewłaściwego przeciwnika. Nico nie mogła zaryzykować zwolnienia dwa razy z rzędu. Raz to przypadek, dwa razy przegrywa nieudacznik. Jej kariera dobiegłaby końca, no i co powiedziałby Seymour? Co pomyślałaby o niej mała córeczka?
Odpowiedź była prosta: musiała zniszczyć Bruce'a Chikalisa.
Zanim ją wylali z „Glimmer", zanim poznała Bruce'a, nigdy nie pomyślałaby o swojej karierze w taki sposób. Powiedziałaby sobie, że eliminowanie przeciwników jest poniżej jej godności. Ale byłoby tak tylko dlatego, że nie miała pewności, czy faktycznie zdoła ich zniszczyć. Nie wiedziała, czy wystarczy jej jaj. Kiedy jednak siedziała na muszli klozetowej, myśląc o tym, uświadomiła sobie, że nie tylko nie ma wyboru, ale może nawet sprawi jej to przyjemność.
Zetrze Bruce'owi Chikalisowi ten drwiący, pogardliwy, seksistowski uśmieszek z twarzy.
Następnego dnia zadzwoniła do Rebecki DeSoto. Przez całą godzinę dyskutowała z Seymourem na temat tego, gdzie ma się odbyć spotkanie. Seymour uważał, że powinno być tajemnicą, jednak Nico się sprzeciwiła. Nie mogła zaprosić Rebecki DeSoto na lunch i zabrać ją do jakieś dziury – Rebecca uznałaby to za zniewagę. Nico pamiętała, jaka odrzucona się czuła po zwolnieniu. Nie mogła prosić Rebecki o informację i zachowywać się tak, jakby wstydziła się pokazać w jej towarzystwie.
Poszły na lunch do Michael's.
– Jesteś jedyną osobą, której starczyło przyzwoitości, żeby do mnie napisać – powiedziała Rebecca. Siedziały przy jednym ze stolików przy wejściu, doskonale widoczne. Nico czuła na sobie ciekawskie spojrzenia innych bywalców. – Musisz uważać na Bruce'a. Jest niebezpieczny – dodała Rebecca ostrożnie.
Nico skinęła głową.
– W jaki sposób niebezpieczny? Konkretnie.
– Reklama – odparła Rebecca. – Ustala istotne spotkania z reklamodawcami i potem zmienia termin, a jego asystentka „zapomina" ci powiedzieć.
Następnego dnia Nico wpadła w windzie na Mike'a Harnessa.
– Słyszałem, że wczoraj jadłaś lunch z Rebecca DeSoto, w Michael's – zauważył od niechcenia.
Poczuła ucisk w żołądku, ale przecież celowo wybrała Michael's, żeby to się rozniosło. Ludzie musieli zrozumieć, że się nie boi.
– Zgadza się – odparła obojętnie. Nie siliła się na wymówki ani wyjaśnienia. Piłka była po jego stronie.
– Dziwny wybór towarzystwa, prawda? – Mike podrapał się pod kołnierzykiem.
– Naprawdę? – zdziwiła się Nico. – To moja znajoma.
– Na twoim miejscu bym uważał. – Mike zerkał na pomarańczową skórę na wnętrzu dłoni. – Słyszałem, że straszna z niej kłamczucha.
– Dziękuję. Będę o tym pamiętała – odparła Nico.
Sukinsyn, pomyślała, patrząc, jak wychodził z windy. Mężczyźni zawsze trzymali się razem, niezależnie od swoich błędów. No cóż, kobiety też mogły grać w tę grę.
Dwa tygodnie później zaczęła wcielać swój plan w życie.
Dla wybranych kierowników w Splatch-Verner Victor co roku organizował „majówkę" w swojej posiadłości w Greenwich w Connecticut. Dom był z szarego kamienia, z wieżyczkami, zbudowano go w latach dwudziestych i osadzono na pięćdziesięciu akrach nieopodal rezerwatu. Wtedy Nico i Seymour jeździli jeepem wagoneer. Kiedy parkowali na końcu długiego na kilometr podjazdu, Bruce Chikalis zajechał z rykiem silnika klasycznego porsche 911. Nico wysiadła z jeepa z Katriną w ramionach, a Bruce powoli wyśliznął się z porsche, leniwie czyszcząc okulary przeciwsłoneczne specjalną szmatką. Ostrożnie nasunął je na nos, popatrzył na Nico i się uśmiechnął. W tym samym momencie zza domu wyszedł Victor Matrick w stroju do tenisa.
– Tak cię właśnie widzę, Nico – oświadczył Bruce głośno.
– Typowa matka. Czy to nie cudowne, Victorze?
Nico miała ochotę go zabić, ale tylko zerknęła na Victora. Poklepał Bruce'a po plecach.
– Ty też powinieneś wkrótce pomyśleć o dzieciach, Bruce – powiedział. – Uważam, że ojcowie rodzin to lepsi kierownicy.
To jej wystarczyło.
W którymś momencie tego popołudnia zabrała Katrinę do jednego z pokoi dla gości na piętrze, żeby nakarmić ją piersią. Kiedy wracała na przyjęcie, wpadła w korytarzu na Victora.
– Dziękuję ci bardzo – powiedziała rzeczowym tonem, odnosząc się do incydentu przy aucie.
Wydawało się jej, że Victora rozpiera duma.
– Trzeba utrzeć nosa tym młodym byczkom – oświadczył.
– Przy okazji, jak ci idzie?
Dochodzili do schodów. Za kilka sekund mieli się rozstać, to mogła być jedyna okazja do rozmowy na osobności.
– Pierwszy numer będzie niesamowity – powiedziała z wielką pewnością siebie, przekładając dziecko z jednego biodra na drugie. – I wiem, że nakład zacznie rosnąć, nie wolno nam tylko zapominać, że „Bonfire" ma promować kobiety. Kiedy reklamodawcy widzą wydawcę płci męskiej… Hm, nie jestem pewna, czy to wystarczająco mocny i wyrazisty sygnał.
Victor pokiwał głową.
– Może i masz rację – powiedział. – Przemyślę to.
Trzymała się planu, punkt po punkcie, korzystała z każdej okazji, by przypomnieć Victorowi o komunikacie do reklamodawców, i uważała na tyły. Przez kilka miesięcy nie poczyniła żadnych postępów, ale w końcu, jak to zwykle bywa, nadarzyła się okazja.
Jeden z gigantów kosmetycznych urządzał weekendową promocję i świętowanie w ekskluzywnym kurorcie narciarskim w Chile. Przewozili gwiazdy, modelki i ludzi z branży wydawniczej prywatnym 747 na wyjątkowe „wakacje". Dla takich właśnie chwil żył Bruce. Niestety w Splatch-Verner nie pochwalano wycieczek dyrektorów do odległych miejsc, z których trudno ich było ściągnąć. Nico wiedziała, że gdyby Bruce miał odrobinę oleju w głowie, zrezygnowałby z wyprawy. Sztuczka polegała na to, żeby przekonać go do wyjazdu i podjąć ryzyko.
Tylko jak?
– To łatwiejsze, niż myślisz – powiedział Seymour. – Mężczyźni są prości. Powiedz mu, że nie może lecieć.