Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
strugi spermy wypływające z jego drżącego, pulsującego członka i zalewające uda i
brzuch. Wszystkie mięśnie ciała spięły się gwałtownie, jakby przeszył je prąd. Jego
skóra rozpaliła się żywym ogniem, a odległa część świadomości, która była jeszcze
na tyle trzeźwa, by w miarę funkcjonować, zdziwiła się, że jego ciało nie trawi
prawdziwy ogień, który spaliłby go na popiół, pozostawiając jedynie żarzące się
szczątki.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że krzyczy, a jego dłonie gniotą i rozrywają
leżące pod nim testy. Jego plecy ponownie uderzyły o blat biurka, kiedy opadł na nie
dysząc ciężko i pojękując, gdy ostatnie części jego ciała drżały jeszcze odległym
echem orgazmu.
Zanim zdążył jednak choćby zaczerpnąć tchu, poczuł, jak penis Snape'a wysuwa
się z niego, a jego dłonie łapią go za biodra i obracają na brzuch, twarzą do biurka, a
tyłem do Snape'a.
Kiedy Gryfon zdał sobie sprawę, że mężczyzna ma zamiar wejść w niego od tyłu,
poczuł, jak jego zaczerwieniona już twarz, robi się jeszcze bardziej purpurowa.
Widząc leżące przed nim wypracowania, uderzyła go nagle niewyobrażalna myśl, że
pieprzy się właśnie z nauczycielem, w klasie, na jego biurku, na którym nadal leżą
testy, które jeszcze niedawno sprawdzał. Spojrzał w dół i zobaczył jedno z
wypracowań. Na samym dole widniał podpis Neville'a, ale wzrok Harry'ego
przyciągnęła napisana czerwonym atramentem uwaga Mistrza Eliksirów:
Jeżeli uważasz, że korzeń waleriany jest jednym ze składników Eliksiru
Rozciągającego, to musisz być równie szalony, jak twoi rodzice...
Jednak zanim zdążył oburzyć się na tę brutalną uwagę, wszystko rozmazało mu
się przed oczami, gdyż Snape wszedł w niego jednym, szybkim pchnięciem.
Mimowolnie zacisnął pięść na wypracowaniu, zgniatając je w dłoni, a z jego ust
wydobył się ochrypły krzyk.
Zaraz po pierwszym pchnięciu nastąpiło kolejne. Potem następne i następne.
Harry złapał się brzegu biurka, gdyż tempo pchnięć było tak szybkie, że uderzał
boleśnie biodrami o kant mebla. To już nie były te dogłębne, rozciągnięte w czasie
ruchy, które miały doprowadzić go do spełnienia.
Teraz Mistrz Eliksirów brał Harry'ego mocno, szybko i brutalnie, przytrzymując
jego biodra w silnym uścisku i wchodząc w niego z miażdżącą wszystkie bariery
szybkością, jakby w końcu mógł dać upust swojemu pragnieniu, które do tej pory
wciąż musiał trzymać na wodzy.
Teraz Harry nie mógł go widzieć i Snape to wykorzystywał. Wbijał się w niego tak
mocno, że biurko trzeszczało pod naporem wkładanej w to siły. Harry zaciskał zęby i
jęczał przez cały czas, przytrzymując się blatu i starając się wytrzymać powracający
z coraz większą mocą ból. Mistrz Eliksirów sprawiał teraz przyjemność tylko sobie.
Skóra Harry'ego ocierała się o drewno i arkusze pergaminu, do których był
przyciśnięty przez przygniatający go ciężar. Nad sobą słyszał stłumione
pomrukiwania i ciężki oddech. Miał wrażenie, że Snape postanowił przebić się aż do
jego gardła.
Krzyknął zaskoczony, kiedy mężczyzna wyszedł z niego prawie całkowicie, a
następnie gwałtownie zanurzył się w nim aż po same jądra i znieruchomiał. Palce
ściskające jego biodra wbiły się boleśnie w ciało. Wiedział, że zostaną siniaki. Do
jego uszu dotarło przeciągłe, pełne z trudem ukrywanej przyjemności westchnienie.
Poczuł coś gorącego, rozlewającego się w jego wnętrzu.
Z trudem łapiąc oddech, odwrócił głowę, by spojrzeć na twarz Snape'a. Chciał
zobaczyć go podczas orgazmu. Ale w tej samej chwili dłoń Mistrza Eliksirów
wystrzeliła do przodu, odwracając brutalnie jego głowę z powrotem i przyciskając ją
do biurka. Harry jęknął, kiedy uderzył boleśnie o twardą powierzchnię i starał się
uwolnić, ale Snape trzymał jego głowę w żelaznym uścisku.
"To dlatego mnie odwrócił. Nie chciał, żebym na niego patrzył..." - pomyślał,
czując, jak poprzez ból, dreszcze i podniecenie, przebija się promień zawodu.
Poczuł, jak wciąż gorący i pulsujący penis Snape'a wysuwa się z niego powoli,
ręka przyciskająca jego głowę do biurka wycofuje się, a ciężar przygniatający biodra
znika.
Harry leżał na pokrytym sprawdzianami blacie jeszcze przez jakiś czas, próbując
uspokoić oddech i oszalałe bicie serca. Czuł się tak, jakby jego mięśnie zamieniły się
w kisiel. Nie był w stanie się poruszyć. Nie potrafił zmusić swojego obolałego ciała do
jakiegokolwiek wysiłku. Ale przecież nie mógł tu leżeć wiecznie.
Całą siłą woli zmusił się, by podnieść się i stanąć na nogach, jednak te ugięły się
pod nim i musiał oprzeć się rękami o blat, żeby się nie przewrócić. W głowie wirowało
mu tak bardzo, że przez chwilę nie wiedział, gdzie znajduje się góra, a gdzie dół. Z
pomiędzy pośladków promieniował przenikliwy ból. Zacisnął zęby i odwrócił się w
stronę Mistrza Eliksirów, który stał w pewnej odległości od niego, całkowicie już
ubrany. Na jego ustach błąkał się pełen satysfakcji uśmiech.
Czarne brwi uniosły się w geście ponaglenia, a oczy powędrowały ku ubraniom
Harry'ego leżącym na podłodze. Harry schylił się po nie i drżącymi rękami zaczął się
ubierać.
Panująca w pomieszczeniu cisza przytłaczała swym ciężarem.
Kiedy Harry próbował zapiąć koszulę, zorientował się, że przecież Snape zerwał ją
z niego i że nie ma już na niej ani jednego guzika.
Jak on się teraz komuś pokaże?
Zobaczył, jak Mistrz Eliksirów wyjmuje różdżkę i jednym machnięciem sprawia, że
wszystkie guziki powracają na swoje miejsca. Harry przełknął ślinę widząc, jak
kolejnym machnięciem nauczyciel zdejmuje z pomieszczenia zaklęcie wyciszające, a
z drzwi zaklęcie zamykające.
Czyli to już koniec? A tak chciał z nim porozmawiać. Zapytać go o tyle rzeczy...
Przecież Snape nie może go tak po prostu przelecieć i odesłać bez słowa
wyjaśnienia.
Harry zapiął szatę i spojrzał na mężczyznę. Otworzył usta, ale Mistrz Eliksirów był
szybszy.
- No, Potter. Jeżeli się pospieszysz, to może jeszcze zdążysz na obiad.
Harry nie mógł uwierzyć własnym uszom. JAK Snape, po tym, co przed chwilą się
wydarzyło, może myśleć, że Harry tak po prostu mógłby teraz pójść na obiad?
Jednak widząc ironiczny uśmiech wykrzywiający wargi mężczyzny, zrozumiał, że
Snape kpi sobie z niego.
- Bardzo śmieszne - wymamrotał, postanawiając jednocześnie, że nie wyjdzie
stąd, dopóki Snape nie przyzna się, że było mu przyjemnie.
Harry nie chciał kolejnego tygodnia udawania, podchodów i prowokacji.
Chciał tutaj zostać. Z nim.
Chciał... by Snape też tego pragnął.
W kilku krokach znalazł się przy nauczycielu, owinął ramiona wokół jego pasa,
stanął na palcach i przycisnął wargi do jego ust, wykorzystując zaskoczenie
mężczyzny i wślizgując się językiem do ciepłego wnętrza.
Jednak Snape szybko się zreflektował. Oderwał głowę i złapał Harry'ego za
ramiona, by go od siebie odsunąć. Gryfon jednak przycisnął się do niego jeszcze
mocniej, składając pocałunki na jego odsłoniętej szyi.
Zanim jednak zdążył się rozkręcić, Snape odsunął go od siebie na odległość
wyciągniętych ramion.
- Dosyć tego, Potter! - wysyczał przez zaciśnięte zęby, wbijając w niego spojrzenie