Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Wrażenie, że jeszcze chwila i eksploduje zostało nagle zastąpione zimnym,
lodowatym wręcz dreszczem, który wstrząsnął ciałem Harry'ego.
Nie! Nie chcę!
Chłopak spuścił wzrok. Zdał sobie sprawę, że jego spocone dłonie drżą tak
bardzo, że z trudem może utrzymać test.
To nie może się tak skończyć!
Zamknął oczy, walcząc z opanowującym jego ciało chłodem.
Nadal czuł wbijające się w niego spojrzenie płonących oczu. Spojrzenie, które
spalało go swoja intensywnością, jakby Snape tylko czekał, aż Harry coś zrobi, coś
powie. Jakby czekał na sygnał. Nie zrobi niczego, dopóki Harry nie zacznie o to
prosić.
Serce Gryfona już dawno wyrwało się z jego piersi i odleciało. Krew spaliła jego
żyły. Temperatura w klasie wydawała się wyższa niż w saunie. W miarę, jak w
Harrym narastało zdecydowanie, powietrze stawało się jeszcze gorętsze i jeszcze
bardziej lepkie.
Gryfon czuł, jak po jego plecach spływają krople potu.
Podniósł głowę i wbił spojrzenie w wwiercające się w jego dusze oczy.
Chciał tego. Nie mógł teraz zrezygnować. Nie wybaczyłby sobie tego.
Snape czekał.
Harry przełknął ślinę.
- Nikt nigdy nie będzie cię pragnął tak, jak ja. Nikt nigdy nie będzie patrzył na
ciebie tak, jak ja. I nie obchodzi mnie to, co mówią o tobie inni. Dla mnie jesteś
doskonały. Tylko ja to odkryłem, nikt inny o tym nie wie i nigdy się nie dowie. Jesteś
tylko mój. Twoja doskonałość należy tylko do mnie. Cały należysz tylko do mnie. I
jeżeli uważasz, że jestem obłąkany, jeżeli uważasz mnie za szaleńca, to proszę
bardzo. Jestem szalony.
Masz władzę nad moim sercem. Wiedziałeś o tym?
Możesz mnie ranić słowami, możesz mnie ranić czynami, ale nic mnie to nie
obchodzi, ponieważ zatraciłem się w tobie i nic nie może mnie już ocalić. Zawsze
będę do ciebie wracał.
Wiem, że wszyscy uważają cię za zimnego i nieczułego drania. Wiem, że
rozciągnąłeś wokół siebie barierę tak grubą i nieprzystępną, by nic nie mogło się
przez nią przedostać. Ale ja będę próbował się przez nią przebić. Zawsze będę
próbował. Ponieważ wierzę, że pewnego dnia uda mi się. I dasz mi wtedy chociaż
cząstkę swojego ciepła. Chociaż odrobinę. Tyle mi wystarczy.
A jednocześnie moje serce oplata strach. Boję się, że kiedyś zapomnisz, a ja
wciąż będę pamiętał. Pewnie nazwiesz mnie głupcem, bo jak inaczej można określić
kogoś, kto potrzebuje twojego spojrzenia żeby dalej istnieć?
Nienawidzę, kiedy udajesz, że mnie nie widzisz. Rani mnie twoja obojętność.
Czuję się wtedy tak, jakby moje serce przebijał lodowaty sztylet, który mrozi je i
zatrzymuje. Nie mogę wtedy oddychać. Czuję się, jakbym powoli umierał z zimna.
Jednak podczas tych krótkich chwil, kiedy dajesz mi siebie... to wszystko przestaje
mieć znaczenie. A twój orgazm... twój orgazm jest dla mnie największą nagrodą.
Twoja twarz łagodnieje, twoje oczy zamykają się, a usta otwierają, kiedy dysząc i
jęcząc, dochodzisz w moich ustach. Starasz się ukryć przyjemność rozlewająca się
po twojej twarzy, ale ja ją widzę. I z rozkoszą chłonę ten widok. Widok, który jest
przeznaczony tylko dla moich oczu. Wtedy właśnie to czuję. Czuję, że naprawdę
jestem Wybrańcem.
Nie proszę o wiele. Chcę tylko, żebyś mnie chciał. Żebyś mnie pragnął. Tylko tyle.
Proszę, pragnij mnie.
Harry wiele by oddał, żeby móc wypowiedzieć te słowa głośno. Pozostały one
jednak w jego duszy. A każde z nich wypaliło w jego wnętrzu bolesną ranę. Jedynym,
co zdołało się wydostać z drżących ust Harry'ego, było:
- Pieprz mnie.
_____________
* "Extasy" by ATB
--- rozdział 09 ---
9. Satisfaction
When you take me,
and make me cry
Then I feel you satisfy... *
- Pieprz mnie.
Harry nie wiedział, jak to się stało, ale chwilę po tym, jak to powiedział, zderzył się
z biurkiem. Zachwiał się oszołomiony, próbując odzyskać równowagę i kontrolę nad
tym, co się działo.
Nie wiedział jednak, że tymi dwoma słowami pozbawił się jakiegokolwiek wpływu
na dalszy rozwój sytuacji.
Gryfon podniósł wzrok i napotkał spojrzenie człowieka ogarniętego szaleństwem.
Chociaż może nie do końca szaleństwem... raczej wściekłością.
Oczy Snape'a płonęły. Nie był to jednak płomień pożądania. Raczej głodu,
nieuchronności i pragnienia zemsty.
Harry zadrżał. Przez ułamek sekundy pomyślał, że Mistrz Eliksirów został opętany.
Krzyknął zaskoczony, kiedy Snape znalazł się przy nim i popchnął go do tyłu tak
mocno, że Harry uderzył plecami o blat biurka, na którym wciąż leżały porozrzucane
testy. Jednak, kiedy silne ręce rozerwały jednym szarpnięciem jego szatę i koszulę,
Harry przestał się zastanawiać nad czymkolwiek.
Wciągnął gwałtownie powietrze widząc, jak długie, smukłe palce rozsuwają zamek
jego spodni.
- Pieprzyć cię? - do uszu Harry'ego dobiegł syk, wydobywający się ze ściśniętych
w grymasie szyderstwa warg mężczyzny. Harry zadrżał na dźwięk tego głosu. - Nie
wiesz, o co prosisz, chłopcze.
Wstrzymał oddech widząc, jak oczy Mistrza Eliksirów ślizgają się po jego
obnażonej klatce piersiowej i rozgrzewają jego skórę. Harry miał wrażenie, że płonie.
Zagryzł wargę widząc, jak Snape zaczyna zsuwać spodnie z jego bioder, wciąż
bombardując go kąśliwymi uwagami, które piekły Gryfona i zadziwiająco skutecznie
podsycały jeszcze bardziej płonący w nim ogień.
- Przyznaję, iż jestem zaskoczony, że miałeś tyle tupetu, żeby prowokować mnie
w klasie. Kto by pomyślał, że nasza mała znakomitość jest zdolna do takich rzeczy?
Uwodzić nauczyciela? Na lekcji? Co by na to powiedzieli twoi fani, Potter?
Uszczypliwy ton głosu Mistrza Eliksirów sprawił, że Harry'ego zalała fala wstydu, a
jednocześnie w głębi jego świadomości, która nie pozostawała jeszcze całkowicie
pod wpływem oddziaływania Snape'a, pojawiła się iskierka oporu.
- Ja tylko... - Gryfon chciał zaprzeczyć, wytłumaczyć, ale przerwał mu ostry,
chłodny głos:
- Milcz!
Spodnie Harry'ego wylądowały na podłodze. Snape pochylił się nad nim tak nisko,
że Harry czuł jego oddech na twarzy. Podniecenie szarpnęło jego lędźwiami, kiedy
patrzył w dwa czarne, nieskończone tunele oczu Mistrza Eliksirów, który wbijał w
niego twarde spojrzenie.
- Nie mogłeś zostawić popędu za drzwiami klasy, musiałeś nękać mnie swoimi
wizjami nawet na lekcji - w oczach Mistrza Eliksirów płonął gniew, który sprawiał, że
Harry nie potrafił złapać tchu. - Zapłacisz mi za to, Potter. Kiedy z tobą skończę,
pożałujesz, że jestem twoim pragnieniem.
Harry jęknął, czując jak jego samoopanowanie eksploduje na tysiące
kawałeczków. Jego dłonie samowolnie złapały czarne szaty i przyciągnęły bliżej.
Usta Harry'ego odnalazły zimne wargi Mistrza Eliksirów i wpiły się w nie z
nieokiełznaną potrzebą, która musiała zostać zaspokojona. Teraz, w tej chwili!
Kiedy Snape nie odpowiedział, Harry jęknął ponownie, oderwał usta i zaczął
składać szybkie, wygłodniałe pocałunki na brodzie, policzkach i wszystkim, czego
tylko był w stanie dosięgnąć. Smakował go, mrucząc z przyjemności. Skóra
mężczyzny była lekko słonawa, ale każdy złożony na niej pocałunek wprawiał