Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 158
Перейти на страницу:
* * *

Całe popołudnie trwało przeszukiwanie „Prześwietnego” i załogi. Martinez i Kazakov wezwali do kwater sypialnych osoby, które nie miały służby; zorganizowali oficerów i podoficerów w grupy i wszystkich poddali drobiazgowym oględzinom. Sprawdzono szafki i schowki, szukając jakiegoś przedmiotu, który ktoś mógłby wziąć z kwatery kapitana. W końcu sami oficerowie poddali siebie nawzajem tym procedurom. Martinez i lady Michi stali w korytarzu przy mesie oficerskiej i czekali na wynik.

Michi okazywała coraz większe rozdrażnienie: popołudnie mijało, a spodziewanych dowodów nie udało się znaleźć. Stała z dłońmi zaciśniętymi w pięści, ze zmarszczonymi brwiami, podnosiła się na palcach i opadała.

Martinez postanowił zająć czymś jej myśli, nim sam zwariuje od tych jej nerwowych ruchów.

— To może wprowadzić zamęt wśród załogi — powiedział. — Powinniśmy ich jak najszybciej uspokoić. Może jutro zarządzimy te odroczone manewry.

Pięty Michi wreszcie zostały na podłodze. Spojrzała uważnie na Martineza.

— Bardzo dobrze. Robimy manewry. — Zmarszczyła brwi, coś sobie przypominając. — Kogo mam wziąć na nowego oficera taktycznego?

— Nie chce pani Coena ani Li?

Pokręciła głową.

— Nie mają doświadczenia. Służyli tylko w łączności. Niejasne poczucie zobowiązania zmusiło Martineza do wysunięcia propozycji:

— Może Chandra Prasad.

Michi spojrzała na niego podejrzliwie.

— Dlaczego Prasad?

— Jest najstarszym oficerem po Kazakov, a ja nie mogę oddać Kazakov. Nie teraz.

To brzmiało lepiej niż „Wymusiła na mnie obietnicę”, a już na pewno znacznie lepiej niż „Jeśli to ona zabiła Fletchera, postarajmy się być dla niej mili w nadziei, że nie zabije również nas”.

— Poproszę ją o zaprojektowanie jednego eksperymentu — odparła Michi po chwili zastanowienia. — Innych poruczników również o to poproszę. Przekonamy się, czy ktoś z nich ma do tego talent.

Gdy Kazakov i Husayn przyszli z raportem, że w mesie i kwaterach poruczników nie znaleziono żadnych dowodów, Michi przyjęła to bez komentarza.

— Teraz pan, lordzie kapitanie — zwróciła się do Martineza.

— Ja? — odparł zdziwiony.

— Przecież pan też jest podejrzany — rzekła Michi. — To pan najwięcej zyskał na śmierci Fletchera.

Nie patrzył na tę sytuację w ten sposób. Ale obiektywnie rzecz biorąc, uwaga była słuszna.

— Nie było mnie na statku, gdy umarł Kosinic — zauważył.

— Wiem, ale co to ma do rzeczy?

Oczywiście nic. Oficerowie mężczyźni — Husayn, Mersenne i lord Phillips — przeszukali jego kwaterę i rzeczy osobiste. Martinez poddał się temu bez protestu. Alikhan obserwował cała procedurę, stojąc w drzwiach. Zesztywniały z oburzenia, patrzył na każdy ich ruch rozognionymi oczyma, jakby podejrzewał trzech parów, że podczas przeszukania mogliby przywłaszczyć sobie coś wartościowego.

Bezcelowa popołudniowa krzątanina opóźniła kolację, a w rezultacie również nieformalne spotkanie poruczników na „Żonkilu” — zarekwirowanym luksusowym jachcie, którym Martinez przybył na statek jako oficer taktyczny Michi.

Przyjęcie nie udało się. Wszyscy byli zmęczeni bezsensownym obmacywaniem osobistych rzeczy kolegów. Ponadto oficerowie nie wiedzieli, jak teraz ułożą się ich stosunki z Martinezem. Poprzednie spotkania na jachcie — był wówczas oficerem sztabowym — odbywały się w znacznie swobodniejszej atmosferze niż sztywne obiady i przyjęcia organizowane przez kapitana Fletchera. Choć Martinez miał wyższy od nich stopień, nie byli jego podwładnymi i nie czuli takiego skrępowania, jak wobec bezpośredniego przełożonego. Teraz jednak wzajemne układy się zmieniły i porucznicy bardziej się pilnowali. Martinez hojnie częstował ich wódką, ale alkohol działał na oficerów przeważnie depresyjnie.

Tylko Chandra Prasad trajkotała i śmiała się cały wieczór, nie zwracając uwagi, że jej dobry humor irytuje innych. Może nie widzi powodów, żeby się pilnować w mojej obecności, ponieważ łączą nas specjalne stosunki — pomyślał Martinez.

Miał nadzieję, że Chandra się myli.

Wreszcie zakończył ten ponury wieczór i na dobranoc zapowiedział im na przedpołudniową wachtę manewry.

W kabinie czekał Alikhan, by wziąć do odświeżenia jego spodnie, buty i bluzę munduru.

— Co się mówi w klubie podoficerskim? — spytał Martinez.

— Milordzie — powiedział Alikhan stanowczym tonem — mówią o panu, że jakoś obleci.

Kapitan stłumił uśmieszek.

— A co mówią o Fletcherze?

— W ogóle nic nie mówią o zmarłym kapitanie.

Martinez poczuł irytację.

— Szkoda. — Podał Alikhanowi bluzę. — Nie wydaje ci się, że wiedzą więcej niż mówią?

— Milordzie, to podoficerowie z długim stażem — odparł Alikhan tonem największego samozadowolenia. — Zawsze wiedzą więcej niż mówią.

Martinez zdjął buty i wręczył je Alikhanowi.

— Powiesz mi, gdyby mówili coś istotnego? — spytał kwaśno. — Na przykład kto zabił kapitana.

Alikhan wrzucił buty do małej torby.

— Postaram się informować pana na bieżąco, milordzie. — Zamknął szczelnie torbę i spojrzał na Martineza. — Przy okazji, milordzie, chciałbym nadmienić, że jest problem ze służącymi kapitana Fletchera.

— Mianowicie?

Każdy oficer w stopniu kapitana miał prawo do czterech służących, których mógł zabierać ze sobą, gdy przenosił się z jednego statku na inny. Martinez miał czterech swoich służących i Fletcher również, więc teraz, gdy został tylko jeden kapitan, było o czterech służących za dużo.

— Czy ludzie Fletchera coś potrafią? — spytał Martinez. — Oczywiście poza byciem służącymi.

Alikhan lekko wydął usta; jako zawodowiec z długim stażem we Flocie miał wydać opinię na temat osób o niższej pozycji.

— W cywilu Narbonne był pokojowcem, Baca kucharzem. Jukes to artysta, a Buckie to fryzjer, manikiurzysta i wizażysta.

— Hmmm, chyba Bakę można odesłać do mesy szeregowców — powiedział Martinez bez przekonania.

— A jeśli sprzeciwi się główny kucharz Yau? Może nie zechce, żeby ten tłuścioch zabierał miejsce w kuchni i mieszał mu w garnkach.

Kapitan przejrzał się w lustrze nad umywalką.

— Alikhanie, czy uważasz, że potrzebny mi wizażysta?

Alikhan znów wydął usta.

— Jest pan za młody, milordzie. Martinez uśmiechnął się.

— Miałem nadzieję, że to powiesz.

Służący przewiesił sobie spodnie przez ramię, na wierzchu położył bluzę. Martinez skinął w stronę drzwi prowadzących do gabinetu.

— Czy znowu kazałeś tam komuś spać? — spytał.

— Ayutano, milordzie.

— Dobrze. Gdyby zabójcy przyszli przez jadalnię, krzyknę i dam mu znać.

— Jestem pewien, że będzie wdzięczny, milordzie. — Ręką, która nie trzymała ubrań Martineza, Alikhan zręcznie otworzył srebrny termos z gorącym kakao i nalał go do kubka.

— Dziękuję, Alikhanie. Dobrych snów.

— Panu też, milordzie.

Służący wyszedł drzwiami prowadzącymi do jadalni. Martinez przebrał się w piżamę i usiadł na łóżku. Popijając kakao, patrzył na stare, pociemniałe obrazy. Młoda matka trzymała dziecko, małe ognisko płonęło, kot przycupnął, kładąc uszy po sobie, a wszystko to działo się wewnątrz namalowanej ramy albo na scenie.

Długo oglądał obraz, aż wreszcie zgasił światło.

* * *
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)