Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
oczy zacisnęły, zęby obnażyły. Na skroniach i szyi pojawiły się pulsujące żyły, kiedy
skóra na plecach otworzyła się, niczym przecięta niewidzialnym skalpelem,
wytrawiając trzy długie, krwawe ślady. Ale krew nie przestawała płynąć, nawet kiedy
Voldemort opuścił różdżkę. Severus szarpał się w kajdanach i chociaż z jego
zaciśniętych w bladą linię ust nie wydobywał się żaden dźwięk, jego stężała z bólu
twarz krzyczała. Wydawało się, że szramy na plecach stają się coraz wyraźniejsze,
jakby coś je wciąż i wciąż rozcinało na nowo.
Voldemort rozejrzał się po sali, spoglądając po zgromadzonych w pomieszczeniu,
zastygłych w pełnym przerażenia milczeniu Śmierciożercach i przemówił:
- Taka kara spotyka tych, którzy nie wykonują moich poleceń. Zapamiętajcie to sobie.
Wizja ponownie zadrżała i rozbiła się na odłamki. Na odłamki, w których majaczyły
kolejne sceny. Płonące domy, wijąca się w spazmach bólu młoda kobieta, fruwające
w powietrzu klątwy, dłoń Severusa rzucająca kolejne zaklęcia na kolejne osoby, na
mugoli i czarodziejów, na ojców, matki i dzieci, głos Severusa, wypowiadający klątwę
za klątwą...
Crucio Sectumsempra Flagello Lacrima Avada Kedavra
CrucioAvadaKedavraCrucioAvadaKedavraCrucioCrucioCruc...
Wszystkie odłamki ponownie złączyły się w jedno, ale tym razem pokazały gabinet
Dumbledore'a. A w nim trzymającego się za lewe przedramię Snape'a i chodzącego
po pomieszczeniu dyrektora.
- Wiedziałem, że kiedyś wróci, ale nie spodziewałem się, że to nastąpi tak szybko.
Musisz odpowiedzieć na jego wezwanie. Musisz się do niego udać, Severusie.
Zostać naszym szpiegiem.
Twarz Snape'a była nieruchoma, chociaż w oczach jarzył się żywy płomień.
- Dyrektorze... Czarny Pan uważa mnie za zdrajcę. Zabije mnie, kiedy tylko postawię
stopę w kręgu Śmierciożerców.
Dumbledore zatrzymał się i rzucił mu długie spojrzenie.
- Nie zabije cię. Potrzebuje w tej chwili swoich sług, potrzebuje ich siły, by rozpocząć na nowo swoją krucjatę. Nie może cię zabić.
- Ale może mnie torturować... - Snape zawiesił głos.
Dumbledore westchnął i spuścił wzrok.
- Będziemy musieli podjąć to ryzyko. Tylko ty możesz zbliżyć się do niego na tyle,
aby móc śledzić każdy jego krok i donosić nam o wszystkim.
W oczach Severusa zapłonął jeszcze większy ogień, chociaż nie było w nim wcale
ciepła.
- Każesz mi się do niego udać, wiedząc, że mogę nie wrócić z tej wyprawy? Każesz
mi się przed nim czołgać, wiedząc, że jedyne, co mogę od niego otrzymać na
powitanie to seria Cruciatusów?
Dyrektor długo nie odpowiadał. Stał z opuszczoną głową, wpatrując się w dywan. Po
chwili jednak uniósł twarz i spojrzał na stojącego naprzeciw niego mężczyznę,
którego zaciśnięte w dłonie pięści drżały.
- Tak - odparł cicho i obraz ponownie rozbił się na maleńkie odłamki, a kiedy
fragmenty wielu scen tortur, zachlapanych czerwienią białych masek i gasnącego w
przerażonych oczach życia na powrót złączyły się ze sobą, ukazały stojącego w
ciemności sypialni Snape'a, którego oczy były zaciśnięte, a postawa napięta. Z oddali
dobiegł trzask drzwi. Mężczyzna uniósł powieki. W czarnych tęczówkach nie było
teraz niczego oprócz lodu.
Tyle lat czekania... ale już niedługo.
Obraz ponownie zafalował i zmienił się, przeobrażając sypialnię w mroczne
pomieszczenie, w którym znajdowały się jedynie dwie osoby: Snape i Voldemort.
Voldemort śmiał się, oglądając w głowie swego sługi wizję, w której Severus brutalnie
wchodził w Harry'ego, bez litości wbijając się w jego miękkie ciało i doprowadzając
go do skamlących jęków. Usatysfakcjonowany, opuścił jego umysł i uśmiechnął się
szeroko, co w jego przypadku wcale nie oznaczało radośnie. Snape stał
wyprostowany niczym struna, trzymając w dłoni maskę, na której widniały czerwono-
czarne smugi, pozostawione przez – teraz już zaschnięte - krople krwi. Jego
nieruchoma, wpatrzona w dal twarz przypominała taką samą maskę.
- Sprawiłeś mi dzisiaj ogromną satysfakcję. Zasłużyłeś na nagrodę.
Severus pokornie pochylił głowę.
- Radość z powodu tego, że znów mogłem ci to pokazać, jest całkowicie
wystarczającą nagrodą, mój Panie.
W eterze rozległ się wysoki, kobiecy śmiech. Powietrze zaczęło się gotować i w
chwilę później tonące w mroku pomieszczenie przeobraziło się w niewielką sypialnię,
którą przeszukiwali Snape i Bel atriks.
- Jak to jest rżnąć takiego kretyna? - zapytała Bel atriks, przeszukując znajdujące się
w pomieszczeniu szafki i komody, podczas gdy Snape rzucał na ściany jakieś
niewerbalne zaklęcia. - Jak w ogóle możesz się nie brzydzić go dotknąć?
- Wiesz, że to mnie zawsze przypadają w udziale najbardziej niewdzięczne zadania -
prychnął mężczyzna, kopiąc stojący mu na drodze przewrócony fotel. - Ale mam
przynajmniej satysfakcję z wyobrażania sobie, co zrobiłby jego plugawy ojciec, gdyby
widział, jak zabawiam się z jego jedynym synem.
- Albo ten jego nędzny ojciec chrzestny. Och, już wyobrażam sobie jego minę, gdyby
zobaczył, że z jego chrześniaka wyrosła taka mała dziwka - chichotała Bellatriks,
wyrzucając na podłogę szuflady.
- Nie od dzisiaj wiadomo, że Potter jest imbecylem. Zawsze myślałem, że jest
całkowicie pozbawiony jakiegokolwiek talentu, ale ostatnio musiałem zweryfikować
swój pogląd...
- Tak? - zapytała z zaciekawieniem kobieta, odwracając głowę w jego stronę.
- Potter ma niezrównany talent do obciągania.
Ta uwaga doprowadziła Bellatriks do kolejnego wybuchu dźwięcznego śmiechu.
- Widzę, że nasz mały Złoty Chłopczyk zamienił się przy swoim profesorze w
prawdziwą wywłokę - parsknęła, powracając do przeszukiwania szafy i znajdujących
się w niej kufrów i walizek. - Zapewne znakomicie go już wytresowałeś, Sevciu.
Pójdzie za tobą bez wahania?
Wizja utonęła w mroku, z którego powoli wyłoniła się komnata Mistrza Eliksirów.
Harry siedział na kolanach Severusa, wtulony w jego szyję. Zasypiał.
Snape, oparty o fotel, wpatrywał się w przestrzeń. Jego twarz była całkowicie
nieczytelna. W eterze słychać było jedynie taki sam dziwny szum, jak wcześniej.
Jakieś nieregularne zakłócenia.
- Dosyć tego - powiedział nagle mężczyzna, przymykając na chwilę oczy i
wzdychając. - Idziesz spać. - Po tych słowach wsunął dłonie pod pośladki Harry'ego i
uniósł go do góry, z trudem podnosząc się razem z nim z fotela i ruszając w stronę
sypialni. Kiedy jednak dotarł do drzwi, wizja zatrzymała się, obraz zaczął się trząść i
cofnął się. Snape ponownie siedział w fotelu z Harrym na kolanach, wpatrując się w
przestrzeń. Szum przybrał na sile. Mężczyzna wstał, podnosząc Harry'ego i ruszył w
stronę sypialni, ale obraz znowu zafalował i zaciął się. W eterze rozległy się głośne
trzaski i wszystko zniknęło. Zapadła cisza.
Po chwili jednak obraz powrócił w migoczących jedne po drugich wspomnieniach,
które przesuwały się z taką prędkością, że trudno je było w ogóle rozpoznać. Był tam
Snape w splamionych krwią szatach Śmierciożercy i ze zranioną ręką, Snape
przywołujący do siebie Harry'ego za pomocą kamienia, pieprzący go w schowku, w
swoim gabinecie, w komnacie, przy drzwiach, na podłodze, na biurku...
A w eterze rozbrzmiewały myśli, nałożone na siebie, splątane, odbijające się od