Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 348 349 350 351 352 353 354 355 356 ... 508
Перейти на страницу:

kominkiem siedział Harry. Snape zatrzymał się na chwilę, a następnie ruszył w jego

stronę, ale wtedy coś się stało. Wizja zatrzymała się nagle, po czym obraz cofnął się i

Snape ponownie wszedł do Pokoju Wspólnego, przeszedł kawałek i wszystko kolejny

raz się zatrzymało, zaczęło falować, zanikać i znowu się cofnęło. W końcu wszystko

pochłonęła ciemność i na pewien czas zapadła całkowita cisza.

Po chwili jednak z mroku zaczęły wyłaniać się kształty. Była to Wielka Sala,

przystrojona świątecznymi dekoracjami. Przy stole nauczycielskim siedzieli wspólnie

nauczyciele i uczniowie, w tym również Harry i Snape. Dumbledore, przyodziany w

swą odświętną purpurową szatę, wygłaszał właśnie świąteczną mowę. Wszyscy

wpatrywali się w dyrektora z uśmiechami na twarzy, jedynie Snape patrzył na niego

ponurym wzrokiem.

- ...Życzę wam wszystkim wytrwałości i odwagi na krętych ścieżkach życia,

najeżonych przeszkodami i trudnymi wyborami, ale wiedzcie, że zawsze odnajdziecie

drogę, jeżeli tylko będziecie podążali za światłem miłości. Życzę wam także, aby te

święta zmieniły coś w waszym życiu, abyście mogli przeżyć je w radości i z

uśmiechem na twarzy - Dumbledore zerknął w kierunku skwaszonego Snape'a, a

jego oczy zamigotały. - I mam nadzieję, że za rok również się tu spotkamy,

niezależnie od tego, co się w międzyczasie wydarzy.

W tym samym momencie Snape zmarszczył brwi, odwrócił wzrok i zatrzymał go na

płonącej w lichtarzu świecy.

Och, wydarzy się i to bardzo wiele... Czarny Pan będzie martwy, Potter również, ty,

jeżeli mi się poszczęści, także... a mnie już dawno tu nie będzie...

- A teraz wystarczy już, bo pewnie jesteście równie głodni jak ja. Wesołych Świąt,

pełnego brzucha i dobrej zabawy! - zawołał jowialnie dyrektor i wszyscy zaczęli bić

brawa, łącznie z Harrym. Mistrz Eliksirów klasnął dwa razy, musnął wzrokiem twarz

Harry'ego i szybko przeniósł go ponownie na płomień świecy, który rozrósł się,

pochłaniając całą scenę i zmieniając ją w kolejną.

Z płomieni wyłoniła się sypialnia Snape'a, pogrążona w mdłym świetle zaledwie kilku

zapalonych świec. Harry i Snape stali w drzwiach do łazienki. Severus obejmował

Harry'ego ramionami, a chłopak wtulał twarz w jego pierś. Był blady i drżał lekko.

- Nic ci nie będzie... prawda?

Snape poruszył się i odsunął, ujmując twarz Harry'ego w dłonie i unosząc ją do góry.

Spojrzał mu prosto w oczy i powiedział cicho:

- Nie, nic mi nie będzie. To był tylko sen.

- Obiecujesz? - W głosie Harry'ego zabrzmiała desperacja.

- Obiecuję - odparł mężczyzna, a na jego twarzy pojawił się ledwie widoczny, krzywy

uśmiech. - Twoja troska jest wzruszająca, Potter. - Snape puścił jego twarz i

wyprostował się. - A teraz wracaj do łóżka. Chyba nie masz zamiaru stać tutaj do

rana i użalać się nad sobą?

Harry uśmiechnął się mimowolnie.

- Nie - odparł.

- A to nowość - prychnął mężczyzna, odsuwając się i odwracając głowę. Jego głos

stał się nagle ostrzejszy. - Przecież ty tak uwielbiasz się nad sobą użalać.

Ciągle muszę cię niańczyć, Potter, pocieszać, wspierać, wyciągać z kolejnego dołka,

w który postanowiłeś wdepnąć w tej swojej spirali samounicestwienia. Ciągle tylko

jęczysz i zawodzisz. Doprowadzasz mnie do białej gorączki. Jak taki nadwrażliwy,

żałosny dzieciak może być uważany za tajną broń w walce przeciwko Czarnemu

Panu? Jak Dumbledore może być aż tak pomylony, by uważać, że go pokonasz?

Jesteś zbyt słaby, zbyt głupi...

- Nie użalam się - odparł Harry. - Miałem tylko zły sen. Powiedziałem ci, że możemy

już iść spać.

- To dobrze, bo mam dosyć niańczenia cię - odparł cierpko Snape.

Gardzę takimi słabeuszami jak ty. Nie masz do zaoferowania niczego

wartościowego. Żadnej nadzwyczajnej mocy, żadnej cechy, która mogłaby mnie

zainteresować. Nic, poza wiernością i oddaniem, ale te można wypracować u

każdego zgarniętego z ulicy psa. Gdybyś nie był mi potrzebny do zabicia Czarnego

Pana, to w ogóle nie zawracałbym sobie tobą głowy.

Obraz zaczął falować i rozmywać się. Nałożyły się na niego cienie innych scen.

Ponownie znajdowali się w komnatach Mistrza Eliksirów, siedząc w fotelach

naprzeciw siebie.

- Ciekaw jestem... co by się stało, gdybyś to ty wypił ten eliksir? Jakie jest twoje

największe pragnienie? - zapytał Harry, uśmiechając się szelmowsko.

Oczy Severusa rozświetlił nagły, krótki rozbłysk, kiedy odwrócił głowę w stronę

biblioteczki. Przyglądał jej się przez chwilę, a w eterze rozbrzmiała echem jedna, ale

bardzo wyraźna myśclass="underline"

Opanuj się! Natychmiast się opanuj!

Powoli odwrócił się z powrotem w stronę Harry'ego. Jego oczy znów były czarne jak

tafla jeziora w czasie bezwietrznej nocy, a twarz nieczytelna.

- Ja niczego nie pragnę, Potter - odparł twardo z goryczą w głosie. - Jestem teraz

zajęty - rzucił nagle, zrywając się z fotela i odwracając w stronę swojej sypialni - więc mam nadzieję, że sam trafisz do wyjścia. Żegnam. - Po tych słowach ruszył naprzód i

w kilku krokach opuścił pomieszczenie, głośno trzaskając drzwiami. Kiedy znalazł się

sam w swej pogrążonej w ciemności sypialni, oparł się plecami o drewnianą

powierzchnię, pochylił głowę i zacisnął powieki.

Obraz zadrżał i rozbił się na bardzo wiele odłamków, a w każdym z nich zamajaczyło

odbicie wielu różnych scen. Po chwili jednak wszystkie połączyły się w jedną,

ukazując rozległe, pogrążone w mroku pomieszczenie, pod którego ścianami stało

kilkadziesiąt osób odzianych w ciemne szaty, kaptury i maski. Absolutna, pełna

zgrozy cisza, która wisiała w powietrzu, była wynikiem rozgrywającej się na środku

pomieszczenia sceny. Wzrok wszystkich obecnych skierowany był na odzianego w

czerń mężczyznę, przywiązanego za nadgarstki do ciężkich, zwieszających się z

sufitu magicznych łańcuchów. Jego plecy były obnażone, a głowa pochylona do

przodu, ukrywając twarz pod kurtyną czarnych włosów. Jego klatka piersiowa unosiła

się i opadała w płytkich, szybkich oddechach. Unieruchomione w kajdanach dłonie

zaciskały się w pięści z taką siłą, iż paznokcie wbijały się w skórę i po jego

nadgarstkach spływała krew, wsiąkając w mankiety szaty.

Stojący przed nim Voldemort opuścił różdżkę, w jego czerwonych oczach płonął

gniew.

- Zawiodłeś mnie. Wydałem ci jasny rozkaz, a ty go zignorowałeś. Nie tego

spodziewałem się po jednym z moich najwierniejszych sług. Miałeś wyciągnąć z nich

informacje, bardzo ważne dla nas informacje. A nie zabijać! - ryknął z wściekłością,

która zamieniła jego twarz w upiorną maskę.

Severus poruszył się i uniósł głowę. Jego czarne, pozbawione jakichkolwiek emocji

oczy spoczęły na Voldemorcie.

- Wybacz mi, mój Panie - wyszeptał zachrypniętym, zdartym głosem.

Voldemort ponownie wyciągnął ramię, w którym trzymał różdżkę i zaczął go okrążać,

niczym drapieżnik szykujący się do zadania ostatecznego ciosu swojej ofierze.

- Ja nie wybaczam - wysyczał Voldemort, zatrzymując się za plecami Snape'a i

unosząc rękę. Skierował różdżkę na obnażone plecy mężczyzny, a z jego ust

wypłynęło kilka przesiąkniętym sykiem słów w mowie węży. Severus szarpnął się i

wygiął do przodu, jakby próbował uciec przed bólem. Jego głowa uniosła się w górę,

1 ... 348 349 350 351 352 353 354 355 356 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)