Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 330 331 332 333 334 335 336 337 338 ... 508
Перейти на страницу:

Życzeń, to wszystko, co się wydarzyło, było tylko... moim życzeniem. Iluzją. Że to się

nie stało naprawdę. Wiem, że to głupie... - dodał, widząc marszczące się czoło

mężczyzny. - Ale tak strasznie chciałem, byś wrócił, że przez jakiś czas wydawało mi

się, że wszystko to sobie wymyśliłem. Jednak potem... sięgnąłem do kieszeni i

znalazłem kamień. I już wiedziałem, że to było prawdziwe. Że ty byłeś prawdziwy. I

że naprawdę wróciłeś. - Uśmiechnął się promiennie, nie potrafiąc powstrzymać

radości w swoim głosie.

Severus przymknął oczy. Jednym szybkim ruchem przechylił szklankę i wypił całą jej

zawartość, a następnie odstawił ją z trzaskiem na blat i nie patrząc na Harry'ego,

nalał sobie kolejną porcję.

Harry zagryzł wargę. Cóż, nie spodziewał się, że Severus zareaguje jakoś bardzo

entuzjastycznie na jego wyznanie, ale sądził, że może... nieważne. Sięgnął po swoją

filiżankę, a wtedy oczy mężczyzny momentalnie skierowały się na jego dłoń i wbiły w

nią z taką przenikliwością, że to aż parzyło. Harry przysunął filiżankę do siebie, ale

zatrzymał ją w połowie drogi, słysząc wydobywające się z ust Snape'a słowa:

- Wiesz... w całym swoim życiu nie spotkałem większego tchórza niż twój ukochany

ojciec chrzestny. Nigdy nie odważył się zaatakować samotnie. Zawsze musiał mieć

jak największą widownię, żeby wszyscy mogli oglądać jego szczeniackie popisy i

zadzieranie nosa.

Harry zamarł, wpatrując się w Snape'a szeroko otwartymi oczami.

Co to miało znaczyć? Co Snape sobie wyobrażał, tak nagle atakując Syriusza? Co

go nagle ugryzło?

- Czy moglibyśmy o tym nie rozmawiać? - zapytał, przysuwając filiżankę do ust.

Widział, jak oczy mężczyzny uważnie śledzą każdy jego ruch i wpatrują się w niego z

niemal płonącą intensywnością. - Nie mam ochoty słuchać o tym, jak bardzo

nienawidziłeś Syriusza. - Kiedy Harry dotknął wargami brzegu naczynia, Snape

wypalił ostrym, kąsającym tonem:

- Twój ojciec był jeszcze gorszy. Arogancki do granic możliwości. Uwielbiał się

popisywać. Wiecznie otoczony wianuszkiem takich samych przygłupów jak on,

którym imponował swoimi niebezpiecznymi, idiotycznymi pomysłami. Chodził po

szkole, zachowując się jak pan i władca, wyobrażając sobie, że wszystko mu wolno,

a prawda jest taka, że był napuszonym, żałosnym prostakiem.

Harry odsunął filiżankę od ust, czując, jak wzbiera w nim gniew. Jak Snape śmie

mówić takie rzeczy o jego ojcu? Jak śmie? Przecież doskonale zdaje sobie sprawę,

że to drażliwy temat! Jak może, teraz, przed ich wspólnym wyjściem, zachowywać

się tak, tak... egoistycznie?

- Mój ojciec wcale nie był prostakiem - wysyczał, wbijając wyzywające spojrzenie w

siedzącego naprzeciw i przyglądającego mu się z szyderczym uśmieszkiem na

cienkich wargach mężczyznę. - Nie życzę sobie, żebyś tak o nim mówił! Co cię tak

nagle ugryzło? - Położył filiżankę na kolanach i machnął drugą ręką w nieokreślonym

kierunku. - Jeszcze przed chwilą wszystko było w porządku, a teraz nagle

wyskakujesz z czymś takim. Nie mam ochoty wysłuchiwać tych twoich nędznych

wynurzeń. - Zobaczył, jak po tych słowach w oczach Severusa rozbłyska ogień, ale

nie interesowało go to. Nie pozwoli mu na takie zagrywki. Nie po to tu przyszedł! -

Chciałem po prostu miło spędzić z tobą czas. Zresztą sam tego chciałeś, więc o co ci

teraz chodzi?

Severus zacisnął usta. Harry westchnął.

- Czasami w ogóle nie potrafię cię zrozumieć. Jesteś tak cholernie... trudny w obyciu.

- Pokręcił głową i ponownie podniósł filiżankę do ust, a wtedy znowu usłyszał ten

kpiący, obliczony jedynie na zadanie ciosu głos:

- Nie tylko był żałosnym prostakiem - kontynuował Snape, zupełnie ignorując słowa

Harry'ego - ale również najgorszą kanalią, jaką kiedykolwiek spotkałem na swojej

drodze. Razem z Blackiem zaśmiewali się ze swych marnych dowcipów i w tych

swoich mikroskopijnych móżdżkach uroili sobie, że są ponad resztą, że nie dotyczą

ich żadne zakazy ani reguły, że na zawsze pozostaną lepsi od innych... a teraz obaj

nie żyją. Jakież to przykre... - Lekceważące prychnięcie, które towarzyszyło ostatnim

słowom, sprawiło, że w Harrym coś pękło. Z całej siły odstawił filiżankę, rozlewając

jej zawartość na blat i zerwał się na równe nogi.

- Dosyć! Odwołaj to! Natychmiast to odwołaj! Nic nie wiesz o moim ojcu! To ty jesteś

żałosnym prostakiem, a nie on! - krzyczał, kipiąc z gniewu i zaciskając dłonie w

pięści. Okrążył stolik i stanął nad mężczyzną, który jednak na niego nie patrzył.

Wpatrywał się w rozlaną na stoliku herbatę, a w jego oczach płonęło coś bardzo

niebezpiecznego. - Mówisz te wszystkie rzeczy teraz, kiedy już go nie ma i nie może

się obronić. Dlaczego wtedy mu się nie postawiłeś? Dlaczego nie wyzwałeś go na

pojedynek, skoro tak go nienawidziłeś?

Snape oderwał wzrok od rozlanej herbaty i podniósł się z fotela, spoglądając na

Harry'ego z góry. Wyglądał na absolutnie rozjuszonego, jakby coś go nagle jeszcze

bardziej rozwścieczyło.

- Ponieważ był tchórzem - wysyczał Harry'emu prosto w twarz. - Nigdy nie przyjąłby

mojego wyzwania na pojedynek sam na sam. Zawsze zasłaniał się swoimi durnymi

przyjaciółmi, grał odważnego tylko w otoczeniu swojego fanklubu. Bez nich był jak

kaleka, który nie trafiłby w cel, nawet gdyby dać mu mapę. Bez nich był nikim!

- Mówisz tak, bo mu zazdrościłeś!

TRZASK!

Głowa Harry'ego odskoczyła do tyłu, okulary zsunęły mu się na czubek nosa, a on

sam cofnął się o kilka kroków, odrzucony siłą uderzenia. Policzek piekł go żywym

ogniem. Odruchowo przycisnął dłoń do rozpalonej skóry.

O boże. Severus go uderzył. Severus go uderzył. Jeszcze nigdy... nigdy nie posunął

się do...

Harry znał to uczucie. Uczucie, kiedy w gardle pojawia się ta nieprzyjemna gula.

Kwaśna i gorzka zarazem, niepozwalająca na przełknięcie śliny. Kiedy oczy

zaczynają szczypać i nic nie można na to poradzić, ponieważ jedyne, co czujesz, to

przenikający wszystko ból.

Powoli odwrócił głowę i spojrzał na Snape'a z niedowierzaniem. Mężczyzna z

oszołomieniem wpatrywał się w swą uniesioną dłoń, jakby nie potrafił uwierzyć, że

należy do niego. Ostrożnie zgiął palce i przeniósł spojrzenie na trzymającego się za

wściekle zaczerwieniony policzek Harry'ego. Potem ponownie na swą dłoń i

ponownie na Harry'ego.

Harry nie mógł już tego znieść. Czuł napływające do oczu łzy. Łzy zdrady i

rozczarowania. Jeszcze wczoraj Severus go przepraszał, mówił te wszystkie rzeczy,

okazywał mu czułość i zachowywał się tak, jak Harry zawsze marzył... a dzisiaj

znowu go zaatakował, zupełnie bez powodu, pokazujący tym samym, że wcale się

nie zmienił. Że to wszytko, co wczoraj powiedział, było... tylko kłamstwem!

Opuścił rękę i rozmytym od łez wzrokiem zauważył, jak oczy Snape'a rozszerzają

się, kiedy mężczyzna ujrzał pełnię rozległej czerwieni pokrywającej policzek

Harry'ego. Przełykając pierwsze, spływające po twarzy łzy, odwrócił się. Stał bez

ruchu, próbując zebrać w sobie dostatecznie dużo siły, aby ruszyć z miejsca i dojść

do drzwi. Nie wiedział, jak ma to zrobić, ponieważ jego nogi trzęsły się tak bardzo, że

z trudem się na nich utrzymywał. Poprawił zsunięte okulary, mając nadzieję, że może

1 ... 330 331 332 333 334 335 336 337 338 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)