Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 101
Перейти на страницу:

— Pardon! — adazvaŭsia Fahot. — Ja prašu prabačennia, ale tut niama čaho raskryvać, tut usio jasna.

— Nie, vybačajcie! Vykryccio patrebna abaviazkova. Biez jaho vašy bliskučyja numary pakidajuć hniatlivaje ŭražannie. Hladackaja masa patrabuje vykryccia.

— Hladackaja masa, — pierapyniŭ Siemplajarava nachabny hajer, — jak byccam ničoha nie havaryła? Ale, uličvajučy vaša hłybokapavažanaje žadannie, Arkadzij Apałonavič, ja, niachaj budzie pa-vašamu, zrablu vykryccio. Ale dla hetaha dazvolcie jašče adzin maleńki numarok.

— Kali łaska, — vielikadušna adkazaŭ Arkadzij Apałonavič, — ale abaviazkova z vykrycciom!

— Słuchajusia, słuchajusia. Tady dazvolcie zapytacca ŭ vas, dzie vy byli ŭčora viečaram, Arkadzij Apałonavič?

U čas hetaha zusim niepatrebnaha i chamskaha pytannia tvar u Arkadzija Apałonaviča zmianiŭsia, i vielmi mocna zmianiŭsia.

— Arkadzij Apałonavič učora viečaram byŭ na pasiedžanni akustyčnaj kamisii, — davoli pahardliva skazała žonka Arkadzija Apałonaviča, — ale ja nie razumieju, jakija adnosiny heta maje da mahii.

— Voj, madam! — pacvierdziŭ Fahot. — Naturalna, vy nie razumiejecie. A nakont pasiedžannia vy całkam pamylajeciesia. Vyjechaŭšy na toje pasiedžannie, jakoje, darečy, učora i nie namiačałasia, Arkadzij Apałonavič adpusciŭ svajho šafiora la budynka akustyčnaj kamisii na Čystych sažałkach (uvieś teatr zacich), a sam u aŭtobusie pajechaŭ na Jałochaŭskuju vulicu ŭ hosci da artystki razjaznoha rajonnaha teatra Milicy Andrejeŭny Pakabaćka i pravioŭ u jaje ŭ hasciach kala čatyroch hadzin.

— Voj, — pakutliva ŭskryknuŭ niechta ŭ poŭnaj cišyni.

Maładaja ž svajačka Arkadzija Apałonaviča zasmiajałasia hłuchim i strašnym smiecham.

— Usio zrazumieła! — uskryknuła jana. — I ja daŭno ŭžo padazravała heta. Ciapier mnie zrazumieła, čamu heta biezdar atrymała rolu Łuizy!

I niespadziavana zamachnułasia karotkim i toŭstym liłovym parasonam i ŭdaryła Arkadzija Apałonaviča pa hałavie.

Niahodnik Fahot, jon ža i Karoŭieŭ, kryknuŭ:

— Voś, pavažanyja hramadzianie, adzin z vypadkaŭ vykryccia, jakoha hetak nazojliva dabivaŭsia Arkadzij Apałonavič!

— Jak mahła ty, niahodnica, zakranuć Arkadzija Apałonaviča? — hrozna spytałasia žonka Arkadzija Apałonaviča i ŭstała ŭ łožy na ŭvieś svoj hihancki rost.

Druhi karotki prystup sataninskaha smiechu avałodaŭ maładoj svajačkaju.

— Užo chto-chto, — adkazała taja z rohatam, — a ja mahu začapić! — i druhi raz pačuŭsia suchi tresk parasona, jaki adskočyŭ ad hałavy Arkadzija Apałonaviča.

— Milicyja! Uziać jaje! — hetakim strašnym hołasam pratrubiła žonka Siemplajarava, što ŭ mnohich pachaładzieła serca.

A tut jašče kot vyskačyŭ da rampy i raŭnuŭ na ŭvieś teatr čałaviečym hołasam:

— Sieans skončany! Maestra! Urežcie marša!

Ašaleły dyryžor, nie razbirajučysia, što robić, uzmachnuŭ pałačkaju, i arkiestr nie zaihraŭ, i navat nie hrymnuŭ, i navat nie chvatanuŭ, a mienavita, adpaviedna miarzotnamu pažadanniu kata, urezaŭ niejki nievierahodny, ni z čym nie paraŭnalny pa razbeščanasci marš.

Na niejkaje imhniennie zdałosia, što byccam čuvać stali kolišnija, pad zorkami paŭdniovymi, u kafešantanie, niejkija małazrazumiełyja, paŭslapyja, ale razhulnyja słovy z hetaha marša:

Ieho prievoschoditielstvo

Lubil domašnich ptic

i bral pod pokrovitielstvo

Chorošieńkich dievic!!!

A mahčyma, i nie było nijakich hetakich słoŭ, a byli inšyja, na hetuju ž samuju muzyku, zusim nieprystojnyja. Hałoŭnaje nie heta, a toje, što ŭ Varjete pasla pačałosia niejkaje stoŭpatvarennie vaviłonskaje. Da siemplajaraŭskaje łožy biehła milicyja, na barjer lezli cikaŭnyja, čulisia strašennyja vybuchi rohatu, šalonyja kryki, jakija hłušyŭ załaty zvon arkiestravych talerak.

I vidać było, što scena raptoŭna apuscieła i što ašukaniec Fahot i nachabny kaciła Biehiemot rastali ŭ pavietry, znikli, jak znik raniej mah u kresle z vyliniałaju abiŭkaju.

Razdziel 13

ZJAŬLENNIE HIEROJA

Dyk voś, nieviadomy pakivaŭ Ivanu palcam i prašaptaŭ: „Cicha!”

Ivan zviesiŭ nohi z łožka i pryhledzieŭsia. Z bałkona asciarožna zaziraŭ u pakoj paholeny, ciomnavałosy, z vostrym nosam, ustryvožanymi vačyma i sa zviešanaj na łob pasmaj vałasoŭ čałaviek prykładna hadoŭ tryccaci vaśmi.

Pierakanaŭšysia, što Ivan adzin, i prysłuchaŭšysia, tajamničy naviedvalnik asmialeŭ i ŭvajšoŭ u pakoj. Tut Ivan ubačyŭ, što pryšelec apranuty ŭ balničnaje. Na im była bializna, čaraviki na bosuju nahu, na plečy nakinuty rudy chałat.

Pryšelec padmirhnuŭ Ivanu, schavaŭ u kišeniu zviazak klučoŭ, šeptam spytaŭsia: „Možna prysiesci?” — atrymaŭ zhodu kiŭkom hałavy i ŭmasciŭsia ŭ kresła.

— Jak vy siudy trapili? — padparadkujučysia znaku suchoha palca, šeptam spytaŭsia Ivan. — Na bałkonnych rašotkach zamki.

— Rašotki na zamkach, — pacvierdziŭ hosć, — dy Praskoŭia Fiodaraŭna, — dobry, ale niaŭvažlivy čałaviek. Ja ŭkraŭ u jaje miesiac tamu zviazak klučoŭ i takim čynam atrymaŭ mahčymasć vychodzić na ahulny bałkon, a jon idzie vakol usiaho budynka, i ciapier ja mahu naviedvać susiedziaŭ.

— Kali vy možacie vychodzić na bałkon, to vy možacie i ŭciačy. Ci vysoka? — pacikaviŭsia Ivan.

— Nie, ja nie mahu ŭciačy adsiul nie tamu, što vysoka, a tamu, što mnie ŭciakać zusim niama kudy. — I pasla paŭzy jon dadaŭ: — Značyć, siadzim!

— Siadzim, — adkazaŭ Ivan, uzirajučysia ŭ karyčnievyja, nadta niespakojnyja pryšelcavy vočy.

— Aha… — tut hosć raptam zatryvožyŭsia, — ale vy, spadziajusia, nie bujny? A? Bo ja, viedajecie, nie lublu šumu, baraćby, hvałtu i astatniaha ŭ hetym rodzie. Asabliva nienavisny mnie ludski kryk, ci heta kryk ad pakut, złosci, ci niejki inšy kryk. Supakojcie mianie, skažycie, što vy nie bujny?

— Učora ŭ restaracyi ja adnamu typu ŭ mordu zasviaciŭ, — mužna pryznaŭsia paet.

— Za što? — stroha spytaŭ hosć.

— Kali ščyra, to i biez pryčyny, — zbiantežana adkazaŭ Ivan.

— Nieparadak, — asudziŭ Ivana hosć i dadaŭ: — Akramia taho, što heta za słoŭcy: u mordu zasviaciŭ? Nieviadoma, što ŭ čałavieka, morda ci tvar. Mabyć, usio ž tvar. Tamu, viedajecie, kułakami… Nie, heta vy kińcie raz i nazaŭsiody.

Hosć pasvaryŭsia na Ivana takim čynam i spytaŭ:

— Prafiesija?

— Paet, — čamuści nieachvotna pryznaŭsia Ivan.

Pryšelec zasmuciŭsia.

— Voj, jak mnie nie šancuje! — uskliknuŭ jon, ale tut ža spachapiŭsia, paprasiŭ prabačennia i spytaŭ: — A jak vaša prozvišča?

— Biazdomny.

— Voj, voj… — skazaŭ hosć i pamorščyŭsia.

— A vam što, maje vieršy nie padabajucca? — zacikaviŭsia Ivan.

— Žach, jak nie padabajucca.

— A što vy čytali?

— Nijakich ja vašych vieršaŭ nie čytaŭ! — niervova ŭskliknuŭ hosć.

— Dyk čamu ž vy havorycie?

— Nu, a što tut takoha, — adkazaŭ hosć, — byccam ja inšych nie čytaŭ? Miž inšym… Chiba što cud? Dobra, ja hatovy pavieryć. Dobryja vašy vieršy, skažycie sami?

— Pačvarnyja! — raptam smieła i ščyra pryznaŭsia Ivan.

— Nie pišycie bolej! — paprasiŭ umolna pryšelec.

— Abiacaju i klanusia! — uračysta pramoviŭ Ivan.

Klatva była zamacavana pociskam ruk, i ŭ hety čas u kalidory pačulisia miakkija kroki i hałasy.

— Cicha, — prašaptaŭ hosć, vyskačyŭ na bałkon i zamknuŭ za saboju rašotku.

Zazirnuła Praskoŭia Fiodaraŭna, spytała, jak Ivan siabie adčuvaje i jak choča spać — u ciemry ci sa sviatłom. Ivan paprasiŭ sviatło pakinuć, i Praskoŭia Fiodaraŭna pajšła, pažadaŭšy chvoramu spakojnaje nočy. I kali ŭsio scichła, znoŭ viarnuŭsia hosć.

Ion šeptam paviedamiŭ Ivanu, što ŭ 119-ty pakoj pryviezli novieńkaha, niejkaha taŭstuna z čyrvonym tvaram, jaki ŭvieś čas marmyča pra niejkuju valutu ŭ vientylacyi i klaniecca, što ŭ ich na Sadovaj pasialiłasia niačystaja siła.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)