Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 101
Перейти на страницу:

— Kaciciesia adsiul! Biez vas tut viesialej.

Niaŭciamna azirajučysia i chistajučysia, kanfieranśie dajšoŭ tolki da pažarnaha pasta, i raptam jamu stała drenna. Jon žałasliva ŭskryknuŭ:

— Hałava maja, hałava!

Razam z usimi da jaho kinuŭsia i Rymski. Kanfieranśie płakaŭ, łaviŭ niešta ŭ pavietry, marmytaŭ:

— Addajcie mnie maju hałavu! Hałavu addajcie! Kvateru zabiarycie, karciny zabiarycie, tolki hałavu addajcie!

Kurjer pabieh pa doktara. Bienhalskaha sprabavali pakłasci na kanapu, ale jon pačaŭ adbivacca, razbujaniŭsia. Daviałosia vyklikać karetu. Kali niaščasnaha kanfieranśie zabrali, Rymski pabieh nazad na scenu i ŭbačyŭ, što na joj adbyvajucca novyja dzivosy. Darečy, u hety čas ci kryšku raniej, ale mah razam sa svaim vyliniałym kresłam znik sa sceny, varta adznačyć, što publika zusim hetaha nie zaŭvažyła, zachoplenaja tym niezvyčajnym vidoviščam, jakoje razharnuŭ na scenie Fahot.

A Fahot, pasla taho jak pazbaviŭsia ad niaščasnaha kanfieranśie, abjaviŭ publicy takoje:

— Ciapieraka, kali hetaha nazołu spłavili, davajcie adčynim damskuju kramu!

I adrazu padłoha sceny pakryłasia piersidskimi dyvanami, uznikli vializnyja lustry, z bakoŭ asvietlenyja zielenavatymi trubkami, a pamiž lustrami vitryny, u ich hledačy ŭbačyli z viasiołym ašałamlenniem roznaha koleru i fasonu žanočyja sukienki. Heta ŭ adnych vitrynach, a ŭ druhich zjavilisia sotni kapialušykaŭ i z piorkami i biez piorak, i sa spražkami i biez ich, sotni tuflaŭ — čornych, biełych, žoŭtych, skuranych, atłasnych, zamšavych, i z ramieńčykami, i z kamieńčykami. Pamiž tuflaŭ zjavilisia futarały, a ŭ ich zazziali sviatłom bliskučyja hrani kryštalnych fłakonaŭ. Hory sumačak sa skury antyłopaŭ, zamšavych, šaŭkovych, a pamiž imi cełyja kučy čakannych załatych pradaŭhavatych futaralčykaŭ, u jakich zvyčajna byvaje hubnaja pamada.

Čortviedama adkul uziałasia ryžaja dziavula ŭ viačernim ubory, z usich bakoŭ spraŭnaja dziavula, kab nie psavaŭ jaje tolki dziŭny šram na šyi, zaŭsmichałasia la vitryn usmieškaju haspadyni.

Fahot z sałodkaju ŭchmyłkaju abjaviŭ, što firma zusim biapłatna mianiaje staryja žanočyja sukienki i abutak na paryžskija madeli i paryžski abutak. Hetaje ž samaje jon dadaŭ i ŭ dačynienni sumačak, duchoŭ i ŭsiaho astatniaha.

Kot pačaŭ rasšarkvacca zadniaju łapaju, piaredniaj adnačasna vykručvaŭ niejkija žesty, padobnyja da žestaŭ šviejcara, jaki adčyniaje dzviery.

Dziavula choć i chrypłavata, ale soładka zaspiavała, kryšku kartava, niešta mała zrazumiełaje, ale, miarkujučy pa žanočych tvarach, nadta spakuslivaje:

— Hierlen, Šanel numar piać, Micuka, Narsis Nuar, viačernija sukienki, sukienki kaktejl…

Fahot vyhinaŭsia, kot kłaniaŭsia, dziavula adčyniała šklanyja vitryny.

— Prašu! — kryčaŭ Fahot. — Biez usiakaha soramu i ahladki!

Publika chvalavałasia, ale isci na scenu pakul što nichto nie advažvaŭsia. Narešcie niejkaja brunietka vyjšła z dziesiataha rada, a ŭ partery ŭsmichnułasia hetak, što joj, maŭlaŭ, usio dazvolena i na ŭsio naplavać, prajšła pa bakavym trapie, uzyšła na scenu.

— Brava! — zakryčaŭ Fahot. — Vitaju pieršuju naviedvalnicu! Biehiemot, kresła! Pačniom z abutku, madam.

Brunietka sieła na kresła, i Fahot adrazu vyviernuŭ pierad joj cełuju kuču tuflaŭ.

Brunietka zniała svoj pravy tufiel, pamierała bezavy, patupała ab dyvan, ahledzieła abcas.

— A cisnuć nie buduć? — zadumliva spytałasia jana.

U adkaz Fahot pakryŭdžana ŭskliknuŭ:

— Što vy, što vy! — a kot ad kryŭdy navat miaŭknuŭ.

— Ja biaru hetuju paru, maśie, — skazała brunietka z honaram i abuła druhi tufiel.

Staryja tufli brunietki byli vykinuty za firanku, tudy pajšła i sama jana ŭ supravadženni ryžaje dziavuli i Fahota, jaki nios na plečkach niekalki madelnych sukienak. Kot mitusiŭsia, dapamahaŭ i kab vyhladać salidniej, pačapiŭ sabie na šyju kraviecki mietr.

Praz chvilinu z-za firanki vyjšła brunietka ŭ takoj sukiency, što ŭvieś parter až uzdychnuŭ. Smiełaja žančyna, jakaja nadziva papryhažeła, spyniłasia la lustra, paviała aholenymi plačyma, papraviła vałasy na patylicy i vyhnułasia, starajučysia zirnuć sabie na spinu.

— Firma prosić vas uziać heta na pamiać, — skazaŭ Fahot i padaŭ brunietcy adčynieny futaral z fłakonam.

— Miersi, — hanarliva adkazała brunietka i pajšła pa trapie ŭ parter. Pakul jana išła, hledačy ŭschoplivalisia, macali za futaral.

I tady prarvała ŭščent, i z usich bakoŭ na scenu pajšli žančyny. U ahulnaj uzbudžanaj hamanie, usmiešačkach, uzdychach pačuŭsia mužčynski hołas: „Ja nie dazvalaju tabie!” — i žanočy: „Despat i mieščanin, nie vykručvaj mnie ruku!” Žančyny znikali za firankaj, pakidali tam svaje sukienki i vychodzili ŭ novych. Na taburetačkach z pazałočanymi nožkami siadzieŭ ceły rad i enierhična tupaŭ abutymi nahami. Fahot stanaviŭsia na kaleni, dapamahaŭ ražkom, kot zniasilvaŭsia, nosiačy hory sumačak i tuflaŭ, snavaŭ ad vitryny da taburetak, dziavula z pakalečanaj šyjaj to zjaŭlałasia, to znikała i dajšła da taho, što zusim pačała tarabanić pa-francuzsku, i dziŭna było, što jaje z paŭsłova razumieli ŭsie žančyny, navat tyja, chto nie viedaŭ nivodnaha francuzskaha słova.

Ahulnaje zdziŭlennie vyklikaŭ mužčyna, jaki taksama ŭzbiŭsia na scenu. Jon abjaviŭ, što ŭ jaho žonki hryp, i tamu jon prosić pieradać što-niebudź. A kab dakazać, što jon i sapraŭdy žanaty, mužčyna hatoŭ byŭ pakazać pašpart. Zajava kłapatlivaha muža była sustreta ahulnym rohatam, Fahot zakryčaŭ, što vieryć jamu, jak i samomu sabie, i biez pašparta, i ŭručyŭ hramadzianinu dzvie pary šaŭkovych pančoch, kot ad siabie dadaŭ futaralčyk z pamadaj.

Žančyny, jakija spaznilisia, rvalisia na scenu, sa sceny płyli ščaslivyja ŭ balnych sukienkach, u pižamach z drakonami, u strohich vizitnych harniturach, u kapialušykach, nasunutych na adno bryvo.

Tady Fahot abjaviŭ, što z-za pozniaha času krama začyniajecca da zaŭtrašniaha viečara roŭna praz adnu chvilinu, i nievierahodnaja mitusnia ŭsčałasia na scenie. Žančyny chucieńka, biez usiakaje prymierki chapali tufli. Adna, jak bura, uvarvałasia za firanku, skinuła tam svajo adziennie, uchapiła pieršaje, što tolki trapiła pad ruku, — šaŭkovy, u vializnyja bukiety chałat i, akramia taho, uspieła ŭchapić dva futarały z duchami.

Roŭna praz chvilinu pačuŭsia pistaletny strel, lustry znikli, prapali vitryny i taburetki, dyvan rastaŭ u pavietry hetaksama, jak i firanka. Apošniaj znikła vialikaja kuča starych sukienak i abutku, i zrabiłasia scena znoŭ strohaja, parožniaja i hołaja.

I tut u padziei ŭmiašałasia novaja dziejučaja asoba.

Pryjemny, mocny i nastojlivy baryton pačuŭsia z łožy № 2:

— Usio ž pažadana, hramadzianin artyst, kab vy zaraz ža raskryli pierad hledačami techniku vašych fokusaŭ, asabliva fokusa z hrašyma. Pažadana taksama viarnuć na scenu kanfieranśie. Lios jaho chvaluje hledačoŭ.

Baryton naležaŭ nie kamu-niebudź, a pavažanamu hosciu sionniašniaha viečara Arkadziju Apałonaviču Siemplajaravu, staršyni akustyčnaj kamisii maskoŭskich teatraŭ.

Arkadzij Apałonavič razmiaščaŭsia ŭ łožy z dzviuma žančynami: pažyłoju, doraha i modna apranutaju, i druhoj — maładzieńkaju i pryhožańkaju, apranutaj prasciej. Pieršaja z ich, jak potym vysvietliłasia ŭ čas składannia pratakoła, była žonka Arkadzija Apałonaviča, a druhaja — dalokaja svajačka jaho, pačynajučaja i padajučaja spadziavanni artystka, jakaja pryjechała z Saratava i žyła na kvatery ŭ Arkadzija Apałonaviča i jaho žonki.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)