Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl]
Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl]

Электронная книга - «Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl]». Краткое содержание книги:

Dexter Morgan to za dnia wzorowy pracownik policyjnego laboratorium, a nocami kat, który wymierza swoją sprawiedliwość. Dwoistość jego natury jest tak zaskakująca, że nie jesteśmy już pewni, czy ten przykładny obywatel i wyrafinowany morderca to jedna osoba…
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 56
Перейти на страницу:

Harry ścisnął mnie za rękę i przestałem gadać.

— Nie pozwól jej — wychrypiał z zaskakującą siłą w głosie. — Nie pozwól jej mnie szprycować.

— Dexter — syknęła Debora, z trudem powstrzymując gniew. — O czym wy mówicie?

Spojrzałem na Harry’ego, ale on zamknął już oczy, bo nagle zaatakował go silny ból.

— Tato mówi, że… — Urwałem. Debora nie miała oczywiście pojęcia, czym jestem, a Harry stanowczo zabronił mi mówić. Więc jak miałem jej cokolwiek powiedzieć, niczego nie zdradzając? — Tato uważa, że pielęgniarka daje mu za dużo morfiny. Celowo.

— Zwariowałeś — odparła. — Przecież to pielęgniarka.

Cóż za niezwykła naiwność. Harry spojrzał na nią bez słowa. Szczerze mówiąc, mnie też nic nie przychodziło do głowy.

— Co mam zrobić? — spytałem.

Tato patrzył na mnie bardzo długo. Początkowo myślałem, że odpłynął z bólu, ale kiedy przyjrzałem mu się uważniej, stwierdziłem, że wciąż jest z nami. Zaciskał zęby tak mocno, że bałem się, iż pęknie mu szczęka, że kość przebije bladą, delikatną skórę. A oczy miał czyste i przytomne jak wtedy, gdy po raz pierwszy przedstawił mi rozwiązanie mojego problemu.

— Powstrzymaj ją — powiedział wreszcie.

Przeszedł mnie silny dreszcz. Powstrzymać ją? Czy to możliwe? Czy naprawdę chciał, żebym… żebym ją powstrzymał? Do tej pory zawsze pomagał mi okiełznać Mrocznego Pasażera, karmiąc go zabłąkanymi pieskami i kotkami czy polując ze mną na jelenie; raz — ale jakże cudowny raz — pojechałem z nim zapolować na zdziczałą małpę, która terroryzowała osiedle w południowym Miami. Z małpą było prawie, niemal jak z człowiekiem, ale oczywiście nie do końca. Przerobiliśmy też dokładnie całą teorię podchodzenia zdobyczy, pozbywania się dowodów i tak dalej. Harry wiedział, że wcześniej czy później do tego dojdzie i chciał, żebym był przygotowany, żebym zrobił to dobrze. Ale do tej pory zawsze mi zabraniał. Tymczasem teraz… Powstrzymać ją? Naprawdę tego chciał?

— Pójdę porozmawiać z lekarzem — powiedziała Debora. — Każe jej dobrać dawkę.

Otworzyłem usta, żeby coś powiedzieć, ale Harry ścisnął mnie za rękę i boleśnie kiwnął głową.

— Idź — szepnął.

Debora spojrzała na niego i poszła poszukać lekarza. Gdy zamknęły się drzwi, w pokoju zapadła cisza. Myślałem tylko o jednym, o tym, co powiedział tato: „Powstrzymaj ją”. Mogłem zinterpretować to tylko w jeden sposób: Harry spuścił mnie w końcu ze smyczy, pozwolił mi wreszcie zrobić to naprawdę. Ale nie śmiałem o nic go wypytywać, bojąc się, że powie, iż chodziło mu o coś innego. Dlatego stałem długo bez słowa, spoglądając w okno, na ogród, gdzie wokół fontanny czerwieniły się kwiaty.

— Dexter…

Nie odpowiedziałem. Nie przychodziło mi do głowy nic stosownego.

— To jest tak — powiedział Harry powoli i z bólem w głosie. Spojrzałem mu w oczy i gdy zobaczył, że wróciłem do rzeczywistości, uśmiechnął się słabo i z wysiłkiem. — Już niedługo mnie nie będzie — dodał. — Nie mogę zabronić ci być tym, kim jesteś…

— Czym jestem, tato. Machnął wątłą, kruchą ręką.

— Wcześniej czy później będziesz musiał zrobić to… człowiekowi. — Na tę myśl zaśpiewała mi krew w żyłach. — Komuś, kto na to zasługuje…

— Jak ta pielęgniarka — odparłem, z trudem poruszając spuchniętym językiem.

— Tak. — Harry zamknął oczy i długo ich nie otwierał. Głos miał przesycony bólem. — Ona na to zasługuje. Ona… — Chrapliwie wciągnął powietrze. Mlasnął językiem, jakby zaschło mu w ustach. — Ona celowo podaje pacjentom za dużą dawkę… Ona ich zabija… zabija. To morderczyni, Dexter. Morderczyni…

Odchrząknąłem. Szumiało mi w głowie i czułem się trochę nieswojo, ale cóż, była to bardzo ważna chwila w życiu młodego człowieka.

— Tato, chcesz, żebym… — Załamał mi się głos. — Będzie dobrze, jeśli ją powstrzymam?

— Tak — odrzekł. — Będzie dobrze.

Z jakiegoś powodu uznałem, że muszę być absolutnie pewny.

— To znaczy, wiesz. Tak jak to robiliśmy? Na przykład z małpą? Harry miał zamknięte oczy i najwyraźniej odpływał na fali bólu.

Oddychał cicho, powoli i nierówno.

— Powstrzymaj pielęgniarkę. Tak jak tamtą… małpę. — Odchylił głowę do tyłu. Oddychał teraz szybciej, lecz wciąż chrapliwie.

Hm…

No, proszę.

„Powstrzymaj pielęgniarkę. Tak jak tamtą małpę”. Pobrzmiewała w tym złowroga nutka. Ale w moim buzującym mózgu wszystko było muzyką. Harry spuszczał mnie ze smyczy. Dawał mi pozwolenie. Rozmawialiśmy o tym, mówiliśmy, że kiedyś to zrobię, ale zawsze mi zabraniał. Do teraz.

Do tej chwili.

— Rozmawialiśmy o tym — powiedział z zamkniętymi oczami. — Wiesz, co robić.

— Byłam u lekarza — rzuciła Debora, wchodząc szybko do pokoju. — Przyjdzie i zapisze wszystko na karcie.

— To dobrze — odparłem, czując jak coś we mnie rośnie, jak pełznie od podstawy kręgosłupa ku czubkowi głowy, silny prąd, który przeszył mnie nagle i okrył niczym czarnym kapturem. — Pójdę porozmawiać z pielęgniarką.

Siostra jakby się zmieszała.

— Dexter…

Przystanąłem, próbując zapanować nad dziką radością, która we mnie wzbierała.

— Żeby uniknąć nieporozumień — wyjaśniłem. Mój głos brzmiał dziwnie nawet dla mnie. Minąłem ją, zanim zdążyła zobaczyć moją minę.

I na korytarzu hospicjum, zygzakując między stertami czystych, białych, sztywnych od krochmalu prześcieradeł, po raz pierwszy poczułem, że moim nowym kierowcą jest Mroczny Pasażer, mój nieproszony doradca. Dexter stracił na znaczeniu, stał się prawie niewidzialny jak pastelowe pasy na groźnym, przezroczystym tygrysie. Całkowicie wtopiłem się w tło, ale byłem tam, krążyłem, podchodząc ofiarę pod wiatr. W tym fantastycznym rozbłysku wolności, w drodze na pierwsze prawdziwe polowanie, osobiście zatwierdzone przez wszechpotężnego Harry’ego, wycofałem się w głąb samego siebie, zanurzyłem w scenerii mojego posępnego „ja”, podczas gdy on, ja numer dwa, prężył się do skoku i warczał. Nareszcie to zrobię, nareszcie zrobię to, do czego zostałem stworzony.

I zrobiłem.

17

I zrobiłem. Tak dawno temu, mimo to wspomnienia wciąż pulsowały we mnie jak żywe. No i oczywiście wciąż miałem tę pierwszą kropelkę zakrzepłej krwi na szkiełku mikroskopowym. Tak, to była moja pierwsza i w każdej chwili mogłem cofnąć się w czasie, wystarczyło, że spojrzałem na szkiełko. I często spoglądałem. Dla Dextera był to wyjątkowy, bardzo specjalny dzień. Ostatnia Pielęgniarka stała się Pierwszą Towarzyszką Zabaw i otworzyła dla mnie tyle cudownych drzwi. Tyle się dzięki niej nauczyłem, tyle dowiedziałem.

Ale dlaczego przypomniała mi się akurat teraz? Dlaczego ciąg tych wszystkich zdarzeń zdawał się przenosić mnie w przeszłość? Nie mogłem sobie pozwolić na czułe wspominanie moich pierwszych długich spodni. Czekały mnie wielkie czyny, musiałem działać, musiałem podejmować ważkie decyzje. A nie wędrować ckliwymi zaułkami przeszłości i nurzać się w słodkich wspomnieniach o pierwszym szkiełku mikroskopowym.

Myśląc o szkiełku, nagle zdałem sobie sprawę, że nie pobrałem próbki krwi Jaworskiego. Był to jeden z tych małych, absurdalnie nieistotnych szczegółów, które silnych ludzi czynu zmieniają w rozedrganych, rozchlipanych neurotyków. Po prostu musiałem mieć to szkiełko. Śmierć Jaworskiego była bez niego kompletnie bezsensowna. Cały ten idiotyczny epizod zdawał się teraz jeszcze bardziej beznadziejny niż moja impulsywność i głupota. Był po prostu niepełny. Nie miałem szkiełka.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 56
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)