Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М., Кларк Артур Чарльз
- Год: 2001
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7245-544-9
- Переводчик: Piotr W. Cholewa
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]». Краткое содержание книги:
Twój wszczep nadal by robił to, co robił. Byłbyś spokojny i szczęśliwy. Chryste, żałuję, że jak byłem w twoim wieku, nikt mi nie wsadził czegoś takiego do głowy. Zaoszczędziłby mi masę kłopotów. A ty nie paplałbyś jak dureń przy Danie Schirra.
— Schirra? Z ENO?
— Z tym, że nazywał się inaczej, kiedy spotkał się z tobą w zeszłym tygodniu. Co zrobił? Upił cię, rozkleiłeś się, zacząłeś gadać o swoim złym ojcu i o matce, której nie znasz?
— Pamiętam — stwierdził Bobby. — Przedstawił się jako Meryyn. Mervyn Costa. Znam go od dawna.
— Oczywiście, że znasz. Podchodził do ciebie z ramienia ENO. Chciał się dobrać do mnie. Nie wiedziałeś, kim jest, ale wcześniej, kiedy jeszcze miałeś implant i sprawny umysł, trzymałeś dystans. A teraz to… Zaczął się sezon polowań na Hirama Pattersona. I to wszystko twoja wina, Manzoni.
Kate wciąż przewijała informacje i wszystkie łącza.
— To nie ja przeleciałam i rzuciłam tę kobietę dwadzieścia lat temu. — Stuknęła w ekran i przed Hiramem zajaśniał fragment stołu. — Schirra miał dowody potwierdzające jego tezę. Spójrzcie.
Bobby zajrzał ojcu przez ramię. Ekran ukazywał Hirama siedzącego przy stole — przy tym stole, uświadomił sobie Bobby, czując nagły dreszcz — w tym pokoju, pochylonego nad stosem papierów, które poprawiał i podpisywał. Obraz był ziarnisty, niestabilny, lecz dostatecznie wyraźny. Hiram dotarł do jakiegoś szczególnego dokumentu, z niechęcią pokręcił głową i podpisał szybko, a potem odłożył drukiem do dołu na stos po prawej stronie.
Potem obraz został odtworzony drugi raz, w zwolnionym tempie. Punkt widzenia zbliżył się do dokumentu, nastąpiła chwila zogniskowania, wyostrzenia obrazu i wreszcie dało się odczytać część tekstu.
— Widzicie? — powiedziała Kate. — Hiram, przyłapali cię, jak podpisujesz uaktualnienie umowy, jaką zawarłeś z Heather ponad dwadzieścia lat temu.
Hiram niemal błagalnie spojrzał na Bobby’ego.
Ta sprawa już dawno była skończona. Zawarliśmy umowę. Pomogłem jej zrobić karierę. Robi filmy dokumentalne. Odniosła sukces.
— Była rozpłodową klaczą, Bobby — wyjaśniła zimno Kate. — Płacił jej, żeby siedziała cicho i żeby nigdy nie próbowała się do ciebie zbliżyć.
Hiram krążył po pokoju, stukał pięściami o ścianę, oglądał sufit.
— Każę sprawdzać ten pokój trzy razy dziennie. Skąd mieli te zdjęcia? Te niekompetentne dupki z ochrony budynku znowu spieprzyły robotę.
— Daj spokój, Hiram — przerwała mu Kate, najwyraźniej bawiąc się sytuacją. — Zastanów się chwilę. ENO w żaden sposób nie mogło założyć podglądu w twoim biurze. Nie bardziej niż ty u nich.
— Przecież nie muszę im zakładać żadnych pluskiew — odparł wolno Hiram. — Mam WormCam… Och.
— Dobra robota. — Kate uśmiechnęła się. — ENO też musi mieć WormCam. Tylko w ten sposób mogli uzyskać informację. Straciłeś monopol, Hiram. A pierwsze, co zrobili ze swoim WormCamem, to skierowali go na ciebie. — Odchyliła głowę i roześmiała się głośno.
— O Boże — szepnął Bobby. — To katastrofa.
— Bzdura — mruknęła. — Pomyśl tylko, Bobby. Już wkrótce cały świat będzie wiedział, że istnieje WormCam; nie da się dłużej trzymać tego w tajemnicy. Wyrwanie WormCamu z rąk tego chorego duopolu, rządu federalnego i Hirama Pettersona, musi wyjść światu na dobre.
— Jeśli w Earth News poznali technikę WormCamu — oświadczył lodowatym tonem Hiram — jest oczywiste, kto im ją przekazał.
Kate zrobiła zdziwioną minę.
— Sugerujesz, że to ja?
— A kto inny?
— Jestem dziennikarką — wybuchnęła. — Nie szpiegiem. Do diabła z tobą, Hiram. To jasne, co się zdarzyło. ENO odgadło, że znalazłeś sposób, żeby wykorzystać te twoje tunele jako zdalne wizjery. Z tą wiedzą powtórzyli twoje badania. To nie takie trudne; większość danych jest powszechnie dostępna. Hiram, twoje prawa do WormCamu zawsze były dość kruche. Wystarczy jedna osoba, żeby opracować go niezależnie.
Ale Hiram jej nie słuchał.
— Wybaczyłem ci. Przyjąłem cię tutaj. Brałaś moje pieniądze. Zdradziłaś moje zaufanie. Zniszczyłaś umysł mojego syna i zatrułaś go złością do mnie.
Kate wstała.
— Jeśli naprawdę w to wierzysz, jesteś bardziej obłąkany, niż myślałam.
— Przepraszam, Hiram — odezwała się wyszukiwarka. — Michael Mavens chce się z tobą widzieć. Agent specjalny Mavens z…
— Niech zaczeka.
— Obawiam się, że nie ma takiej możliwości, Hiram. Mam też wezwanie od Davida. Twierdzi, że to pilne.
Bobby spoglądał na twarze Hirama i Kate. Był przerażony, przestraszony i zaskoczony — jego życie rozpadało się na kawałki.
Mavens usiadł i otworzył neseser.
— Czego pan chce, Mavens? — warknął Hiram. — Nie przypuszczałem, że znów się zobaczymy. Myślałem, że nasza umowa przewiduje wszystkie okoliczności.
Też tak myślałem, panie Patterson. — Agent sprawiał wrażenie szczerze rozczarowanego. — Problem polega na tym, że pan się jej nie trzymał. Cały OurWorld jako korporacja, a w szczególności jeden z pracowników. Dlatego tu jestem. Kiedy usłyszałem, że pojawiła się ta sprawa, poprosiłem, żeby mnie do niej włączyć. Jestem tym osobiście zainteresowany.
— Jaka sprawa? — westchnął ciężko Hiram.
Mavens wyjął z nesesera coś, co wyglądało jak lista zarzutów.
— Chodzi przede wszystkim o oskarżenie o kradzież tajemnic handlowych, zgodnie z ustawą o szpiegostwie ekonomicznym z 1996, wniesione przeciwko OurWorldowi przez IBM, konkretnie dyrektora ich laboratorium badawczego im. Thomasa J. Watsona. Panie Pat-terson, uważamy, że wykorzystano WormCam, aby uzyskać nielegalny dostęp do wyników badawczych IBM. Chodzi o coś, co określono jako zestaw oprogramowania tłumiącego synestezję, związanego z technologią rzeczywistości wirtualnej. — Uniósł głowę. — Czy państwo rozumieją, o co chodzi?
Hiram spojrzał na Bobby’ego.
Ogarnięty sprzecznymi emocjami Bobby siedział jak skamieniały. Nie miał pojęcia, jak powinien zareagować, co powiedzieć.
— Ma pan już podejrzanego, prawda? — odezwała się Kate. Agent FBI spojrzał na nią spokojnie, ze smutkiem.
— Myślę, że zna już pani odpowiedź na to pytanie, pani Manzoni.
Kate zdziwiła się wyraźnie.
— Ma pan na myśli Kate? — rzucił Bobby. — To śmieszne. Hiram uderzył pięścią w otwartą dłoń.
Wiedziałem. Wiedziałem, że sprowadzi na nas kłopoty. Ale nie sądziłem, że posunie się tak daleko. Mavens westchnął.
— Obawiam się, że wskazuje na panią bardzo poważny zbiór dowodów.
— Jeśli tak, to zostały sfałszowane — odparła gniewnie Kate.
— Jest pani aresztowana — powiedział agent. — Mam nadzieję, że nie będzie pani sprawiać kłopotów. Jeśli zechce pani siedzieć chwilę nieruchomo, wyszukiwarka odczyta pani prawa.
Kate wydawała się zaskoczona, gdy niesłyszalny dla pozostałych głos rozległ się w jej uszach. Hiram stanął przy Bobbym.
— Spokojnie, synu. Przejdziemy przez to bagno razem. Co próbowałaś zrobić, Manzoni? Znaleźć jeszcze jeden sposób, żeby dorwać się do Bobby’ego? O to ci chodziło?
Twarz Hirama stanowiła posępną maskę bez żadnych emocji. Nie było na niej ani śladu gniewu, ulgi, żalu czy triumfu.
Drzwi otworzyły się nagle. Stanął w nich uśmiechnięty David — jego niedźwiedzia sylwetka wypełniła całą futrynę. W ręku trzymał zwinięty softscreenowy ekran.
— Dokonałem tego — powiedział. — Boże święty, dokonałem… Co się tu dziej e?