Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Otrząsnął się, próbując pozbyć się tańczących mu przed oczami plam, i wtedy
zobaczył.
To była Ginny. Jęknęła, podnosząc się z podłogi i z przerażeniem wpatrując w
miejsce, w którym leżał Harry. To musiał być dla niej naprawdę ogromny szok,
zderzyć się z czymś niewidzialnym. Harry szybko ściągnął pelerynę z głowy.
- To ja - wyszeptał. Ale ona wcale nie wyglądała na uspokojoną. Podniosła się i
spojrzała za siebie rozszerzonymi ze strachu oczami. Harry zauważył, że jej bluzka
była wymięta i zapięta tylko na jeden guzik, szminka na ustach całkowicie
rozmazana, włosy w nieładzie, a na odsłoniętej szyi widniało kilka wyraźnych
malinek. Och, najwidoczniej wracała ze schadzki z Gregiem...
- Wstawaj - pisnęła cicho, a jej głos drżał tak bardzo, że z trudem nad nim panowała.
- Właśnie... właśnie prawie wpadłam na Snape'a. Chyba mnie nie widział, ale na
pewno usłyszał. Chodź, musimy...
Hary zamarł, słysząc odległe kroki. Miał wrażenie, że jego serce opadło aż do stóp, a
żołądek znalazł się w przełyku. Obejrzał się do tyłu, widząc nadbiegającą i
prychającą głośno kotkę.
- Musimy się schować! - Ginny przypadła do niego i szarpnięciem podniosła go na
nogi. - Tutaj! - Nie czekając na nic, pociągnęła go ku najbliższym drzwiom od
schowka. Harry nie zdążył nawet zaprotestować, kiedy wepchnęła go do środka,
zamknęła za nimi drzwi i wcisnęła ich w najdalszy kąt pomieszczenia, drżąc na całym
ciele. Ale Harry miał wrażenie, że sam trząsł się jeszcze bardziej od niej. Niemal
słyszał bicie własnego serca, którego uderzenia odbijały mu się echem w uszach.
Rozłożył pelerynę i zarzucił ją na siebie i Ginny, modląc się do wszystkich bóstw o to,
aby...
Za drzwiami usłyszał miauczenie i drapanie.
- Nie... - jęknęła Ginny, wciskając się jeszcze bardziej w ścianę. Harry i tak nie był w stanie wydusić z siebie słowa.
Kroki zbliżały się, a każdy z nich sprawiał, że Harry miał coraz większe problemy z
oddychaniem. W końcu zatrzymały się. Oboje przestali oddychać.
On wie, że to ja!, pomyślał w panice Harry. Usłyszał głośne prychnięcie pani Norris, a
klamka poruszyła się. Drzwi otworzyły się z cichym skrzypieniem i w wejściu pojawiła
się wysoka, mroczna sylwetka. Harry poczuł się tak, jak kilka miesięcy temu, kiedy
Severus po raz pierwszy wszedł do schowka, emanując tym przenikającym do szpiku
kości niebezpieczeństwem. Wtedy też nie mógł oddychać, wtedy tez miał wrażenie,
że mężczyzna zasysa do siebie przestrzeń. Ale teraz bał się go znacznie bardziej niż
wtedy.
- Potter - mruknął, wchodząc do środka i sięgając po różdżkę, którą zapalił kilka
stojących na półce świec. - Wiem, że to ty.
Harry miał ochotę wniknąć w ścianę i sądząc po przyciskającej się do niego Ginny,
ona marzyła dokładnie o tym samym. Snape zrobił krok w ich stronę. Harry cofnął się
jeszcze bardziej, potrącając miotłę, która powoli zsunęła się po ścianie z
przeraźliwym hałasem i spadła na podłogę.
Severus przeniósł wzrok z leżącej miotły i wbił go dokładnie w to miejsce, w którym
stali Harry i Ginny. Wyciągnął przed siebie rękę. Harry widział długie palce,
zaciskające się w powietrzu i zbliżające coraz bardziej. Zapomniał, jak się oddycha.
Wiedział, że to już koniec.
Palce zacisnęły się na pelerynie i przez twarz mężczyzny przepłynął wyraz triumfu.
Gwałtownym szarpnięciem przyciągnął ją do siebie, a wtedy, kiedy jego wzrok padł
na wciśniętych w ścianę Harry'ego i Ginny... triumf zamienił się w osłupienie tak
wielkie, iż Harry miał wrażenie, że mężczyzna także zapomniał jak się oddycha. Jego
rozszerzone, czarne oczy przeniosły się z przerażonej twarzy Harry'ego na kulącą
się u jego boku Ginny i powoli przesunęły w dół, poprzez rozczochrane włosy,
pomiętą, niemal całkowicie rozpiętą bluzkę oraz czerwone malinki pokrywające szyję
dziewczyny.
Kiedy ciemne, błyszczące dziwnie oczy mężczyzny przeniosły się z powrotem na
Harry'ego, chłopak zobaczył w nich tylko jedno... potworną nienawiść. Jakby nagle
wszystko zniknęło, pozostawiając jedynie ziejącą, jadowitą, piekielną odrazę. Jakby
nagle cofnęli się o kilka miesięcy wstecz, do tamtego dnia, w którym wszystko się
zaczęło...
I Harry czuł, że zaraz osunie się po ścianie, ponieważ Severus... jego Severus
patrzył teraz na niego w taki sam sposób... jak przez całe sześć lat.
* "I will remember you" by Sarah McLachlan
--- rozdział 48 ---
48. One day before everything changed
It's a sad, sad situation
And it's getting more and more absurd
Why can't we talk it over
What have I got to do to be heard
What do I say when it's al over
And sorry seems to be the hardest word
What do I do when lightning strikes me
And I wake to find that you're not there*
Jeżeli jeszcze raz przyłapię cię z nią sam na sam, nie będę słuchał żadnych
wyjaśnień. Żadnych.
Echo tych słów odbiło się w głowie Harry'ego tak wyraźnie, jakby Severus
wypowiedział je przed chwilą. I kiedy wpatrywał się w te przewiercające go, płonące
nienawiścią oczy, wiedział, że nic, co powie, nie będzie wystarczające... Ale musiał
spróbować!
- Panie profesorze... - zaczął drżącym głosem. Każde słowo wydawało się ranić mu
przełyk. - To nie to, co pan myśli. Przysięgam.
- Milcz! - Głos, który wydobył się spomiędzy cienkich warg, był niczym wykuty z lodu.
Tak ciężki, twardy i zimny... - Pan Potter i panna Weasley... przyłapani na gorącym
uczynku podczas intymnej schadzki... Czyżby uprawianie seksu w schowkach stało
się jakąś nową modą?
Harry poczuł, że żołądek wywraca mu się na drugą stronę.
Schowek. To było ich miejsce! A teraz Severus myśli, że oni... że on...
Przez jego głowę przesunął się cały ciąg sytuacji.
Coś mi wypadło i Snape natykający się na niego i Ginny w Sali Wejściowej.
Wszystko z tobą w porządku, Potter?, kiedy zapomniał wysłać mu "dobranoc".
Nie mogę zostać, kiedy miał spędzić wieczór ze Snape'em, podczas gdy naprawdę...
wyglądało to tak, jakby olał Snape'a, bo wolał spotkać się potajemnie z Ginny...
O kurwa!
Czuł wzbierającą panikę. Panikę, która nie pozwalała mu oddychać i wypowiedzieć
choćby słowa. Od czego zacząć? Co powiedzieć? Jak to wyjaśnić?
Tego się nie dało wyjaśnić!
- Ale to... - zaczął, mając wrażenie, że zaraz coś rozsadzi mu płuca.
- Jeżeli tak bardzo chcecie się parzyć, to proszę to robić poza granicami Hogwartu,
ponieważ w tym zamku dziwkarstwo nie będzie tolerowane! - przerwał mu Snape
podniesionym tonem. I Harry słyszał w tym głosie autentyczną nienawiść, spływającą
z gardła niczym jad, pragnącą kąsać, kąsać... - Oboje tracicie po pięćdziesiąt
punktów i możecie być pewni, że profesor McGonagall dowie się o tym, co tu zaszło.
Zapewne będzie zdruzgotana, że jej zacni Gryfoni rżną się po kątach jak króliki...
- My nie...
- ...ale czego można się było spodziewać po Weasleyach? - Pełne odrazy spojrzenie
mężczyzny przeniosło się na drżącą Ginny. - Nie potraficie nic więcej poza
rozkładaniem nóg i rozmnażaniem się jak szczury. Powinno się was wszystkich
wytępić. Szczególnie taką wywłokę jak ty.
Harry widział, jak oczy Ginny otwierają się z przerażenia i szoku i napływają do nich