Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 72
Перейти на страницу:

Babcia pochyliła się nad Diamanda i delikatnie uniosła jej powiekę.

— Jak trup — stwierdziła. — Poszła się bawić z duszkami.

Podniosła dziewczynę.

— Zbierajmy się. Ja poniosę ją, ty weźmiesz pana Blaszanego Dzwoneczka.

— Bardzo odważnie się zachowałaś, niosąc ją na ramieniu — pochwaliła ją niania Ogg. — A jeszcze te elfy strzelały z łuków…

— Dzięki temu trudniej im było trafić we mnie — wyjaśniła babcia. Niania Ogg była wstrząśnięta.

— Co? Nie wierzę, że tak pomyślałaś.

— Widzisz, ona już została trafiona. Gdyby trafili i mnie, żadna z nas by się nie wydostała — odparła z prostotą babcia.

— Ale to… to… objaw braku serca, Esme.

— Braku serca może, ale na pewno nie braku głowy. Nigdy nie twierdziłam, że jestem miła, tylko że rozsądna. I nie patrz tak na mnie. Idziemy, czy masz zamiar stać tu z otwartym ustami przez całą noc?

Niania zamknęła usta, po czym otworzyła je z powrotem, by zapytać:

— Ale co chcesz zrobić?

— Wiesz, jak ją wyleczyć?

— Ja? Nie.

— Właśnie. Ja też nie. Ale znam kogoś, kto wie. A elfa możemy wrzucić do lochu. Jest tam mnóstwo żelaznych prętów. To powinno go uciszyć.

— Jak w ogóle się przedostał?

— Trzymał mnie. Nie wiem, jak to działa. Może kamienie… moc kamieni otwiera się, żeby przepuścić ludzi albo co. Dopóki jego przyjaciele tkwią wewnątrz, nie interesuje mnie to szczególnie.

Niania bez specjalnego wysiłku zarzuciła sobie nieprzytomnego elfa na ramiona[17].

— Cuchnie gorzej niż ściółka w koziej zagrodzie. — Skrzywiła się. — Trzeba będzie wziąć w domu kąpiel.

— Oj — mruknęła babcia. — Jest coraz gorzej.

* * *

Czym jest magia?

Istnieje tłumaczenie czarownic, dostępne w dwóch wersjach, zależnie od wieku czarownicy. Starsze czarownice rzadko kiedy ubierają to w słowa, ale w głębi serca mogą podejrzewać, że wszechświat tak naprawdę w ogóle nie wie, co się, u licha, dzieje, i składa się z zylionów trylionów bilionów możliwości. Może stać się każdą z nich, jeśli umysł wyćwiczony i silny kwantową oznaczonością wsunie się w szczelinę i przekręci. I jeśli naprawdę chcemy, żeby czyjś kapelusz eksplodował, trzeba tylko przekręcić się do takiego wszechświata, gdzie duża liczba molekuł kapelusza postanowi równocześnie rozbiec się w różne strony.

Młode czarownice za to mówią o tym przez cały czas. Wierzą, że magia łączy się z kryształami, mistycznymi siłami i tańcami bez majtek.

Wszystkie mogą mieć rację jednocześnie. Tak to już jest z kwantami.

* * *

Był wczesny ranek. Shawn Ogg trzymał wartę na murach zamku Lancre — jedynej przeszkodzie stojącej pomiędzy mieszkańcami a potężnymi hordami barbarzyńców, które mogły akurat trafić w te okolice.

Podobało mu się wojskowe życie. Czasami chciałby nawet, by zaatakowała jakaś nieduża horda, a on mógłby wtedy zostać bohaterem. Marzył, że poprowadzi armię do bitwy, i żałował, że król jej nie ma.

Krótki krzyk był znakiem, że Hodgesaargh częstuje swoich podopiecznych porannym palcem.

Shawn nie zwrócił na to uwagi; podobne krzyki należały do tła akustycznego zamku. Zabijał właśnie czas sprawdzając, jak długo potrafi wstrzymywać oddech.

Znał mnóstwo sposobów zabijania czasu, ponieważ służba wartownicza w Lancre tego właśnie przede wszystkim wymagała. Znał na przykład Porządne Czyszczenie Dziurek w Nosie — bardzo dobre. Albo Puszczanie Wiatrów do Rytmu. Albo Stanie na Jednej Nodze. Ze Wstrzymywania Oddechu i Liczenia korzystał, kiedy nie mógł wymyślić niczego lepszego, a ostatnie posiłki nie były zbyt bogate w węglowodany.

Usłyszał kilka głośnych zgrzytów kołatki w dole. Kołatka tak zardzewiała, że aby jakoś wydobyć z niej dźwięk, trzeba było podnieść pierścień do góry — wtedy zgrzytała, po czym z całej siły ściągnąć go w dół — wtedy zgrzytała po raz drugi. Jeśli gość miał szczęście, uzyskiwał też cichy stuk.

Shawn nabrał tchu i wychylił się za blanki.

— Stój! Kto idzie? — zawołał. Z dołu dobiegł dźwięczny głos:

— To ja. Twoja mama.

— Dzień dobry, mamo. Dzień dobry, pani Weatherwax.

— Wpuść nas, synku.

— Przyjaciel czy wróg?

— Co?

— Muszę zapytać, mamo. Jestem na służbie. A ty masz wtedy odpowiedzieć: przyjaciel.

— Jestem twoją matką!

— Trzeba to robić jak należy, mamo — wyjaśnił Shawn ponurym tonem człowieka, który wie, że przegra niezależnie od tego, co się za chwilę stanie. — Inaczej służba nie ma sensu.

— Chłopcze, lada chwila to będzie wróg!

— Oj, mamo…

— No dobrze. Przyjaciel.

— Owszem, ale może tylko tak mówisz…

— Wpuść nas natychmiast, Shawnie Ogg!

Shawn zasalutował, uderzając się w głowę drzewcem piki.

— Tak jest, pani Weatherwax.

Jego okrągła, szczera twarz zniknęła znad muru. Po minucie czy dwóch usłyszały zgrzyt podnoszonej brony.

— Jak to zrobiłaś? — zdziwiła się niania Ogg.

— To proste — odparła babcia. — On wie, że nie doprowadzisz tej jego durnej łepetyny do eksplozji.

— No tak… Ale ja wiem, że ty też nie.

— Nie, wcale nie wiesz. Wiesz tylko, że dotąd tego nie zrobiłam.

* * *

Magrat sądziła, że takie rzeczy zdarzają się tylko w anegdotach, ale okazało się, że to prawda. W głównym holu zamku w Lancre był tylko jeden długi, bardzo długi stół, a ona i Verence siedzieli na jego końcach.

Wynikało to z etykiety.

Król musiał zajmować miejsce u szczytu stołu. To oczywiste. Ale gdy ona siadała obok, oboje czuli się zakłopotani, bo musieli się odwracać, żeby porozmawiać. Przeciwne końce i krzyki były jedynym rozwiązaniem.

Kłopot sprawiała też logistyka kredensu. I znowu, najprostsza możliwość — że oboje wstają i sami się częstują, czym zechcą — nie wchodziła w grę. Gdyby królowie mieli sami nakładać sobie jedzenie na własne talerze, cały system monarchii runąłby z hukiem.

Niestety, oznaczało to, że obsługiwać ich musi pan Spriggins, kamerdyner. Miał słabą pamięć, tik nerwowy i chore kolano. Dysponował rodzajem średniowiecznej windy, łączącej hol z kuchnią i zgrzytającej jak wóz drabiniasty. Szyb windy działał jak pochłaniacz termiczny: gorące posiłki docierały zimne, zimne docierały jeszcze zimniejsze. Nikt nie wiedział, co by się stało z lodami; prawdopodobnie wymagałyby przeformułowania praw termodynamiki.

Poza tym kucharka nie mogła jakoś przyswoić idei wegetarianizmu. Tradycyjna zamkowa kuchnia była aż ciężka od blokujących arterie dań, tak pełnych tłuszczów nasyconych, że wydzielały je w postaci wielkich, trzęsących się kropli. Warzywa istniały tylko po to, by zetrzeć nimi nadmiar sosu, a poza tym i tak podawano je rozgotowane do jednolitej żółtej barwy. Magrat usiłowała wytłumaczyć coś pani Scorbic, kucharce, ale trzy podbródki kobiety tak groźnie się zakołysały na sam dźwięk słowa „witaminy”, że Magrat przeprosiła i wycofała się z kuchni.

W tej chwili zadowalała się jabłkiem. Kucharka wiedziała o istnieniu jabłek: były to duże, opieczone w cieście przedmioty z usuniętym miąższem, napełnione rodzynkami i śmietaną. Magrat musiała więc wykradać surowe ze stryszku. Planowała też, że wykryje, gdzie kucharka trzyma marchewki.

Verence był ledwie widoczny za srebrnymi lichtarzami i stosem ksiąg obrachunkowych.

вернуться

17

Jak wspomniano już wcześniej w kronikach świata Dysku, całe gospodarki rolnicze opierały się często na sile nośnej niskich staruszek w czarnych sukniach.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)