Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 72
Перейти на страницу:

— Tnij! Kłuj!

Magrat uderzyła głową o ścianę szopy.

— W ulu może być tylko jedna królowa — dokończył spokojnie pan Brooks.

Magrat spojrzała na ule. Zawsze uspokajał ją ten widok — aż do dzisiaj.

— Wiele razy po kilku deszczowych dniach znajdowałem martwą królową przed ulem — ciągnął z zadowoleniem pan Brooks. — Nie mogą znieść innej w pobliżu. A bitwa toczy się jak zawsze: stara królowa jest sprytniejsza, ale nowa naprawdę ma o co walczyć.

— Nie rozumiem.

— Jeśli chce się rozmnażać.

— Aha.

— Ale naprawdę ciekawie robi się jesienią — mówił dalej pan Brooks. — Ul nie potrzebuje zimą darmozjadów, rozumiesz, a trutnie tylko fruwają i nic właściwie nie robią. Więc robotnice ściągają wszystkie trutnie na dół, do wejścia ula, i odgryzają…

— Proszę przestać! — zawołała Magrat. — To okropne! Myślałam, że pszczelarstwo jest… no, miłe.

— Oczywiście, tak się dzieje o tej porze roku, kiedy pszczoły się zużywają. Widzisz, taka zwykła pszczoła, znaczy, ona pracuje, aż już nie może. I widzi się dużo starych robotnic pełzających przed ulem, bo…

— Dość! Naprawdę, tego już za wiele. Wie pan, że jestem królową. Prawie.

— Przepraszam, panienko. — Pan Brooks trochę się zmartwił. — Myślałem, że chcesz się czegoś dowiedzieć o pszczelarstwie.

— Tak, ale nie tego!

Magrat dumnie wyszła z szopy.

— No, nie wiem — mruknął pan Brooks. — Dobrze jest zbliżyć się do natury.

Z uśmiechem pokręcił głową, patrząc, jak Magrat znika za żywopłotem.

— W ulu może być tylko jedna królowa — mruknął. — Tnij! Kłuj! Hę, hę…

Gdzieś z daleka dobiegł krzyk Hodgesaargha, do którego właśnie zbliżyła się natura.

* * *

Kręgi zbożowe otwierały się wszędzie. Teraz wszechświaty ustawiły się w linii. Zaprzestały swego tańca gotowanego spaghetti i aby pokonać szykanę historii, pędziły łeb w łeb w swym wyścigu po gumowej membranie nieopanowanego czasu.

W takich chwilach — co Myślak Stibbons niejasno przeczuwał — wpływały na siebie nawzajem. Strugi rzeczywistości strzelały tam i z powrotem, a wszechświaty przepychały się w walce o jak najlepszą pozycję.

Ktoś, kto ćwiczyłby umysł, żeby stał się najlepszym możliwym odbiornikiem, i w takiej chwili uruchomił go, podkręcając wzmocnienie aż do urwania gałki, mógłby odebrać naprawdę niezwykłe sygnały…

* * *

Tykał zegar.

Babcia Weatherwax siedziała przy otwartym pudełku i czytała. Od czasu do czasu przerywała, zamykała oczy i szczypała się w nos.

Nie wiedzieć, co niesie przyszłość, to dostatecznie nieprzyjemne uczucie, ale przynajmniej rozumiała przyczynę. Teraz jednak doświadczała przebłysków dejami. Trwały już od tygodnia… Tyle że nie były to jej deja vu. W takiej formie przytrafiały jej się po raz pierwszy — obrazy wspomnień, które nie mogły istnieć. Nie mogły. Była przecież Esme Weatherwax, osobą rozsądną i solidną jak cegła, zawsze była, nigdy przecież… Ktoś zapukał do drzwi.

Zamrugała, zadowolona, że może uwolnić się od tych myśli. Sekundę czy dwie zajęło jej skoncentrowanie się na teraźniejszości. Potem złożyła kartkę papieru, wsunęła ją do koperty, włożyła kopertę do pliku innych, a plik do pudełka, zamknęła pudełko na mały kluczyk, który zawiesiła nad kominkiem, i dopiero wtedy podeszła do drzwi. Przeprowadziła jeszcze szybką kontrolę, czy przypadkiem w roztargnieniu nie zdjęła z siebie ubrania ani nic w tym rodzaju, po czym otworzyła.

— Dobry wieczór — powiedziała niania Ogg. Trzymała misę przykrytą ściereczką. — Przyniosłam ci trochę…

Babcia Weatherwax patrzyła ponad jej ramieniem.

— Kto to jest? — zapytała.

Trójka dziewcząt była wyraźnie zakłopotana.

— Widzisz, przyszły do mnie i… — zaczęła tłumaczyć niania.

— Nie mów — przerwała jej babcia. — Pozwól, że sama zgadnę. — Wyszła za próg i zmierzyła wzrokiem całą trójkę. — No, no… coś podobnego! Trzy dziewczęta, które chciałyby zostać czarownicami, mam rację? — Jej głos zabrzmiał falsetem. — „Och, prosimy, pani Ogg, wiemy już, że błądziłyśmy, chcemy nauczyć się prawdziwego czarownictwa”. Tak?

— Tak — przyznała niania. — Coś w tym rodzaju. Ale…

— Tu chodzi o czarownictwo — powiedziała surowo babcia. — To nie… to nie… nie gra w kasztany. Za co mnie to spotyka? Przeszła wzdłuż krótkiego szeregu drżących dziewcząt.

— Jak się nazywasz? — spytała.

— Magenta Frottige, proszę pani.

— Złożę się, że mama woła na ciebie inaczej. Magenta spuściła głowę.

— Woła na mnie Violet, proszę pani.

— To ładniejszy kolor niż magenta — uznała babcia. — Chciałaś być trochę tajemnicza, co? Żeby wszyscy myśleli, że poznałaś okultyzm. Potrafisz czarować? Twoja przyjaciółka nauczyła cię czegoś? Zrzuć mi kapelusz.

— Co, proszę pani?

Babcia Weatherwax odstąpiła o krok i obróciła się powoli.

— Zrzuć go. Nie będę ci przeszkadzać. No, dalej. Magenta w odcieniu fioletu przeszła w czerwień.

— Tego… Nigdy jakoś sobie nie radziłam z tym psychoczymśtam…

— Co za pech. No cóż, zobaczmy pozostałe. Jak ci na imię?

— Amanita, proszę pani.

— Jakie śliczne imię. Pokaż co potrafisz. Amanita rozejrzała się nerwowo.

— Ja, tego… Chyba nie potrafię, kiedy pani na mnie patrzy…

— Jaka szkoda. A ty, na końcu?

— Agnes Nitt — odpowiedziała Agnes, która orientowała się szybciej niż jej koleżanki i zrozumiała, że nie warto się upierać przy Perdicie.

— No dalej. Spróbuj. Agnes skoncentrowała się.

— Co za nieszczęście, co za nieszczęście — westchnęła babcia. — A kapelusz wciąż mam na głowie. Pokaż im, Gytho.

Niania Ogg westchnęła także, podniosła kawałek ułamanej gałęzi i cisnęła w stronę babcinego kapelusza. Babcia złapała patyk w locie.

— Ale… Ale… — jąkała się Amanita. — Mówiła pani, że mamy użyć czarów.

— Nie, nie mówiłam.

— Przecież każdy mógłby to zrobić — zaprotestowała Magenta.

— Owszem, ale przecież nie o to chodzi. Problem w tym, że wy nie zrobiłyście. — Babcia uśmiechnęła się, co było u niej czymś niezwykłym. — Słuchajcie, nie chcę być dla was niemiła. Jesteście młode. Świat pełen jest rzeczy, którymi możecie się zająć. Wcale nie chcecie być czarownicami. Nie chciałybyście, gdybyście wiedziały, co to oznacza. A teraz idźcie już. Wracajcie do domu. Nie próbujcie się bawić paranormalnym, dopóki nie wiecie, co jest normalne. No już. Uciekajcie.

— Ale to zwykłe oszustwo! — zaprotestowała Magenta. — Tak jak mówiła Diamanda! Pani używa tylko słów i sztuczek…

Babcia podniosła rękę. Ptaki w drzewach umilkły nagle.

— Gytho!

Niania Ogg obronnym gestem chwyciła oburącz rondo swojego kapelusza.

— Daj spokój, Esme, dałam za niego całe dwa dolary…

Huk gromu odbił się echem wśród drzew. Strzępki podszewki spłynęły łagodnie z nieba.

Babcia wyciągnęła palec w stronę dziewcząt, które usiłowały się odsunąć.

— Moje drogie — powiedziała. — Dlaczego nie odwiedzicie swojej przyjaciółki? Przegrała. Zapewne nie jest w tej chwili szczęśliwa. To nieodpowiedni moment, żeby zostawiać ludzi samych sobie.

Wciąż wpatrywały się w nią nieruchomo, jakby zafascynowane wyciągniętym palcem.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)