Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 72
Перейти на страницу:

— Przed chwilą poprosiłam, żebyście wracały do domu. Całkiem spokojnym głosem. Czy wolicie, żebym krzyknęła? Odwróciły się i pobiegły. Niania Ogg wsunęła rękę w rondo trafionego kapelusza.

— Całe wieki szykowałam to lekarstwo dla świń — mamrotała. — Potrzebne jest osiem rodzajów liści. Liście wierzby, liście wrotycza, liście portków starucha… Zbierałam je cały dzień. W końcu liście nie rosną na drzewach…

Babcia Weatherwax patrzyła za znikającymi w lesie dziewczętami. Niania Ogg umilkła.

— Jak za dawnych czasów, co? — odezwała się po chwili. — Pamiętam, gdy miałam piętnaście lat i stałam przed starą Biddy Spective, a ona mówiła tym swoim głosem: „Chcesz zostać… kim?”. Byłam tak przerażona, że prawie…

— Ja nigdy przed nikim nie stałam — odparła chłodno babcia Weatherwax. — Biwakowałam w ogrodzie starej niani Gripes, dopóki nie obiecała, że nauczy mnie wszystkiego, co wie. Ha… Trwało to tydzień, a i tak miałam wolne popołudnia.

— Chcesz powiedzieć, że nie zostałaś wybrana? — zdumiała się niania.

— Ja? Nie, sama wybrałam. — Babcia zwróciła ku niej twarz, którą niania nieprędko zdoła zapomnieć, choć pewnie będzie próbować. — Ja wybrałam, Gytho Ogg. I chcę, żebyś o tym wiedziała. Cokolwiek się stanie, nigdy niczego nie żałowałam. Nie żałowałam ani jednej decyzji. Jasne?

— Skoro tak mówisz, Esme…

* * *

Czym jest magia?

Istnieje tłumaczenie magów, dostępne w dwóch wersjach, zależnie od wieku maga. Starsi magowie mówią o świecach, kręgach, planetach, gwiazdach, bananach, inkantacjach, runach i znaczeniu spożywania przynajmniej czterech solidnych posiłków dziennie. Młodsi magowie, zwłaszcza ci bladzi, którzy prawie przez cały czas przesiadują w budynku Magii Wysokich Energii[15], długo opowiadają o zawirowaniach w morficznej naturze wszechświata, o własności zasadniczej niepermanencji nawet najbardziej z pozoru sztywnych struktur czasoprzestrzeni, nieprawdopodobieństwie rzeczywistości i tak dalej. Oznacza to tylko, że trafili na coś gorącego i wymyślają fizykę po drodze…

* * *

Zbliżała się północ. Diamanda biegła w górę w stronę Tancerzy; ciernie i wrzosy czepiały się jej sukni. Dręczyło ją nieustępliwe uczucie poniżenia. Głupie, złośliwe staruchy! I głupi ludzie! Przecież wygrała. Zgodnie z zasadami to ona zwyciężyła. Ale wszyscy tylko się z niej śmiali.

To bolało. Wspomnienie tych szeroko uśmiechniętych, głupawych gąb. I wszyscy poparli te okropne staruchy, które nie miały pojęcia o istocie czarownictwa ani o tym, czym może się stać. Jeszcze im pokaże.

Przed nią wyrastali Tancerze — czarne sylwetki na tle rozjaśnionych księżycem chmur.

* * *

Niania zajrzała pod łóżko, na wypadek gdyby chował się tam jakiś mężczyzna. A nuż sprzyjałoby jej szczęście? Zamierzała wcześniej się dziś położyć. Miała za sobą wyjątkowo ciężki dzień.

Obok łóżka stal słój ze słodyczami i butelka przezroczystej cieczy ze skomplikowanego destylatora za szopą na drewno. Ściśle biorąc, nie była to whisky, i ściśle biorąc nie był to gin, ale za to przezroczysta ciecz miała dokładnie 90° zawartości alkoholu i dawała pocieszenie w przykrych chwilach około trzeciej nad ranem, kiedy człowiek budzi się i nie pamięta, kim jest. Po szklaneczce przezroczystej cieczy wprawdzie dalej nie pamiętał, ale to już nie przeszkadzało, bo i tak był kimś innym.

Niania poprawiła cztery poduszki, kopnęła w kąt ciepłe bambosze i naciągnęła na głowę pierzynę, tworząc niedużą, ciepłą i lekko cuchnącą jaskinię. Ssała cukierka. Niania Ogg miała już tylko jeden ząb, który od wielu lat znosił wszystko, czego od niego żądała. Na pewno nie przejmie się jakimś cukierkiem przed snem.

Po kilku sekundach uczucie nacisku na stopy poinformowało ją, że kot Greebo zajął swoje zwyczajowe miejsce w nogach. Greebo zawsze spał w łóżku niani; co rano przyjaźnie usiłował wydrapać jej oczy, co działało jak najlepszy budzik. Zawsze jednak zostawiała otwarte okno, na wypadek gdyby w nocy chciał wyjść i wypruć czemuś flaki. Bogowie z nim.

Tak, tak… Elfy (nie słyszały, jeśli wypowiadało się to słowo w myślach, przynajmniej dopóki nie znalazły się naprawdę blisko). Szczerze mówiąc, sądziła, że już ich więcej nie zobaczy. Ile to już? Pewnie setki lat, może i tysiące. Czarownice nie lubiły o tym wspominać, ponieważ popełniły wielki błąd w sprawie elfów. Owszem, w końcu przejrzały drani, ale niewiele brakowało. A było w tamtych czasach wiele czarownic. Powstrzymywały elfy na każdym kroku, sprawiły, że świat stał się dla nich zbyt gorący. Walczyły z nimi żelazem. Nic elfickiego nie zniesie żelaza. Ono je oślepia albo coś w tym rodzaju. Oślepia je całe.

Teraz czarownic pozostało już niewiele. Prawdziwych czarownic. Ale co gorsza, ludzie chyba jakoś zapomnieli, co to znaczy mieć wokół siebie elfy. Życie było wtedy o wiele ciekawsze, ale zwykle dlatego, że było krótsze. I barwne, jeśli ktoś lubił barwę krwi. Doszło do tego, że ludzie bali się nawet otwarcie wspominać tych drani.

Mówiło się: Promienni. Mówiło się: Piękny Lud. A potem się spluwało i dotykało żelaza. Ale po kilku pokoleniach wszyscy zapomnieli o pluciu i żelazie, zapomnieli, dlaczego tak nazywali te istoty. Pamiętali tylko, że były piękne.

Tak, za tamtych czasów żyło wiele czarownic. Zbyt wiele kobiet znajdowało pustą kołyskę, zbyt wielu mężów nie wracało z polowania… na którym to oni byli zwierzyną.

Elfy! Te dranie! A jednak…jednak… robiły jakieś sztuczki z pamięcią.

Niania Ogg przewróciła się na drugi bok. Greebo zamruczał z oburzeniem.

Weźmy na przykład takie krasnoludy i trolle. Ludzie mówią: Nie można wierzyć tym trollom. Są w porządku, jeśli widzi się je przed sobą. Niektóre, owszem, są w miarę przyzwoite na swój sposób, ale i tak tchórzliwe i głupie. A co do krasnoludów, to chciwe i chytre z nich pokraki. Fakt, trzeba przyznać, że czasem spotyka się któregoś z tych małych łobuzów, który nie jest taki zły, ale ogólnie nie są lepsze od trolli, a właściwie to…

…są takie jak my.

Ale nie wyglądają pięknie i brakuje im stylu. A my jesteśmy głupi i pamięć płata nam figle, więc pamiętamy urodę elfów, pamiętamy, jak się poruszały, ale zapominamy, kim były. Jesteśmy jak myszy, które powtarzają: „Mówcie co chcecie, ale koty naprawdę mają styl”.

Ludzie nigdy nie trzęśli się w łóżkach ze strachu przed krasnoludami. Nie przed trollami chowali się w komórkach pod schodami. Czasem rzeczywiście przeganiali je z kurników, ale krasnoludy i trolle nie były niczym więcej niż piekielnym utrapieniem. Nie były grozą wśród nocy.

Pamiętamy tylko, że elfy śpiewały. Zapominamy, o czym były te pieśni.

Niania Ogg odwróciła się znowu. Z końca łóżka dobiegł cichy szelest i stłumiony jęk, gdy Greebo spadł na podłogę.

Niania usiadła.

— Zakładaj mocne łapy, mój mały — powiedziała. — Wychodzimy.

W kuchni zatrzymała się, zdjęła jedno z żelazek grzejących się na piecu i przywiązała do niego kawał sznura do bielizny.

Przez całe życie chodziła nocą po Lancre i nigdy nie przyszło jej do głowy, by nosić ze sobą jakąś broń. Owszem, na ogół była rozpoznawalna jako czarownica i natrętny intruz pewnie uciekłby po chwili, niosąc swoje kluczowe elementy w papierowej torbie. Ale poczucie bezpieczeństwa dotyczyło wszystkich kobiet w Lancre. Zresztą mężczyzn także.

Teraz wyczuwała własny strach.

Elfy rzeczywiście wracały, rzucając przed sobą długie cienie.

вернуться

15

Właśnie tutaj udało się wykazać, że thaum — uznawany dotąd za najmniejszą możliwą cząstkę magii — składa się z resonów[41], czyli fragmentów rzeczywistości. Najnowsze badania sugerują, że każdy reson z kolei zbudowany jest z co najmniej pięciu „smaków”, znanych jako „górny”, „dolny”, „boczny”, „seksapil” i „peppermint”.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)