Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 72
Перейти на страницу:

— Dzień dobry, Jim. Co tam dzisiaj mamy?

— Ehm… Mogą być kłopoty — odparł woźnica. — Jedzie paru magów. I krasnolud. I małpa. — Poskrobał czuprynę i skrzywił się. — Tak. Stanowczo małpa. A nie żadne inne ze stworzeń podobnych z grubsza do ludzi, ale porośniętych sierścią.

— Dobrze się czujesz, Jim?

— Wiozę ich od samego Ankh-Morpork. Tylko mi nie opowiadaj o pigułkach z suszonej żaby. Herszt uniósł brew.

— Dobrze. Nie będę.

Zastukał w drzwiczki. Okno zsunęło się w dół.

— Nie chciałbym, żebyście myśleli, że to rabunek — powiedział herszt. — Myślcie raczej o tym zdarzeniu jak o barwnej anegdocie, którą z przyjemnością będziecie opowiadali wnukom.

— To on! — zawołał jakoś głos z wnętrza. — Ukradł mi konia! Przez okno wysunęła się laska maga. Herszt wyraźnie zobaczył gałkę na jej czubku.

— Po co te nerwy? — odezwał się spokojnie. — Znam zasady. Magom nie wolno używać czarów przeciwko ludności cywilnej, chyba że w sytuacji bezpośredniego zagrożenia ży…

Błysnęło oktarynowe światło.

— Właściwie to nie jest zasada — wyjaśnił Ridcully. — Raczej ogólna wskazówka. — Zwrócił się do Myślaka Stibbonsa. — Interesujące wykorzystanie Morficznego Rezonatora Stacklady’ego, zauważył pan, mam nadzieję.

Myślak wyjrzał z powozu.

Wódz bandytów zmienił się w dynię, choć — zgodnie z regułami uniwersalnego humoru — wciąż miał kapelusz.

— A teraz — rzekł Ridcully głośniej — byłbym zobowiązany, gdyby wszyscy, którzy chowają się za kamieniami i różnymi takimi, wyszli teraz na drogę, żebym mógł ich zobaczyć. Bardzo dobrze. Panie Stibbons, niech pan i bibliotekarz przejdą się z kapeluszem.

— Ale to przecież rozbój! — zaprotestował woźnica. — I zmieniliście go w owoc!

— W warzywo — sprostował Ridcully. — Zresztą przejdzie mu za parę godzin.

— A mnie są winni konia — przypomniał Casanunda.

Bandyci płacili, niechętnie przekazując pieniądze Stibbonsowi i niechętnie, ale bardzo szybko, przekazując pieniądze bibliotekarzowi.

— Zebrałem prawie trzysta dolarów, nadrektorze — poinformował Myślak.

— I jeszcze koń. Nie zapomnijcie. A właściwie to dwa konie. Właśnie sobie przypomniałem o tym drugim.

— Doskonale. Podróż nam się zwróciła. Gdyby więc ci panowie zechcieli usunąć blokadę, moglibyśmy ruszać dalej.

— Tak naprawdę to były trzy konie! Zupełnie zapomniałem o tym trzecim!

— Nie tak powinniście się zachowywać! — protestował woźnica. — Mieliście być obrabowani!

Ridcully zepchnął go z kozła.

— Jesteśmy na wakacjach — wyjaśnił.

Dyliżans potoczył się dalej. Bandyci usłyszeli jeszcze cichnący krzyk:

— I cztery konie, pamiętajcie!

Po chwili powóz zniknął za zakrętem.

W dyni uformowały się usta.

— Pojechali?

— Tak, szefie.

— Przetoczcie mnie do cienia, dobrze? I żeby nikt nigdy nie wspominał o tej historii. Może ktoś ma pigułki z suszonej żaby?

* * *

Verence II szanował czarownice. To one oddały mu tron. Był tego właściwie pewien, choć nie całkiem rozumiał, jak to się stało. A wobec babci Weatherwax żywił lęk. Podążał za nią pokornie w stronę lochów, podbiegając co chwilę, by dotrzymać jej kroku.

— Co się dzieje, pani Weatherwax?

— Muszę ci coś pokazać.

— Wspominała pani o elfach.

— Zgadza się.

— Myślałem, że elfy występują w baśniach.

— Tak?

— Znaczy… no wie pani… w bajaniach starych kobiet.

— I co?

Babcia Weatherwax zdawała się generować pole żyroskopowe — jeśli człowiek zaczął być wytrącony z równowagi, pilnowała, żeby w tym stanie pozostał.

Spróbował jeszcze raz.

— Nie istnieją. To właśnie chciałem powiedzieć.

Babcia dotarła do drzwi lochu. Były zbudowane głównie z poczerniałego od starości dębu, ale sporą część górnej połowy stanowiła żelazna krata.

— Tam.

Verence zajrzał do środka.

— Wielcy bogowie!

— Kazałam Shawnowi otworzyć nam te drzwi. Nie sądzę, żeby ktoś zauważył, jak wchodzimy. Nikomu nie mów. Gdyby krasnoludy i trolle coś odkryły, wyrywałyby kamienie z murów, żeby go wyciągnąć.

— Po co? Żeby go zabić?

— Oczywiście. Mają lepszą pamięć niż ludzie.

— A co niby ja mam z nim robić?

— Na razie trzymaj go tutaj pod kluczem. Skąd mam wiedzieć? Muszę pomyśleć.

Verence raz jeszcze spojrzał na elfa, który leżał zwinięty w kłębek na środku celi.

— To ma być elf? Przecież… Przecież to tylko wysoki, chudy człowiek z lisią twarzą. Mniej więcej. Myślałem, że one powinny być… piękne.

— Są piękne, jeśli są przytomne. — Babcia machnęła ręką. — Promieniują tym… no… Kiedy ludzie na nich patrzą, widzą piękno, widzą coś, czemu chcieliby sprawić przyjemność. One mogą wyglądać dokładnie tak, jak chciałbyś je widzieć. To się nazywa urok. Od razu można poznać, kiedy w pobliżu zjawią się elfy. Ludzie dziwacznie się zachowują. Przestają jasno myśleć. Czy ty o niczym nie wiesz?

— Myślałem… że elfy to tylko bajka. Jak Zębowa Wróżka.

— Nie ma co lekceważyć Zębowej Wróżki. To ciężko pracująca kobieta. Nigdy nie mogłam zrozumieć, jak sobie daje radę z drabiną i w ogóle. Nie. Elfy są rzeczywiste. Jak by to… Posłuchaj.

Odwróciła się i wystawiła palec.

— System feudalny. Jasne?

— Co?

— System feudalny! Uważaj, co mówię. Król na szczycie, potem baronowie i kto tam jeszcze, a niżej cała reszta… Czarownice trochę z boku — dodała dyplomatycznie. Złożyła dłonie. — System feudalny. Jak te szpiczaste budowle, w których kazali się chować pogańscy królowie. Rozumiesz?

— Tak.

— No właśnie. Tak widzą to elfy. Kiedy przedostaną się do świata, wszyscy znajdują się na samym dole. Niewolnicy. Gorzej niż niewolnicy. Gorzej nawet niż zwierzęta. Elfy biorą, co chcą, a chcą wszystkiego. Ale najgorsze, zupełnie najgorsze jest… że czytają w myślach. Słyszą, co myślisz, więc w samoobronie myślisz to, czego by chciały. Urok. A to oznacza okratowane nocą okna, jedzenie dla elfów, trzy obroty, zanim zacznie się o nich mówić, i podkowy nad drzwiami.

— Myślałem, że to wszystko to takie, no, wie pani… — Król uśmiechnął się niepewnie. — Zwyczaje ludowe.

— A jak myślisz, dlaczego ludzie się do nich przyzwyczaili? Oczywiście, że zwyczaje ludowe, głupku jeden.

— Tak się składa, że jestem królem — przypomniał z wyrzutem Verence.

— Ty głupi królu, wasza wysokość.

— Dziękuję.

— Chciałam powiedzieć, że to jeszcze nie znaczy, że to nieprawda. Może z latami historia zaczyna się plątać, ludzie zapominają szczegóły, zapominają, dlaczego coś robią. Tak jak z tymi podkowami.

— Pamiętam, że u babci wisiała taka nad drzwiami.

— No właśnie. To nie ma nic wspólnego z kształtem. Ale kiedy się mieszka w starej chacie i jest się biedakiem, to właśnie najłatwiejszy sposób zdobycia kawał żelaza z dziurkami.

— Aha.

— Z elfami chodzi o to, że brak im… no… — Babcia z irytacją pstryknęła palcami. — Zaczyna się na M.

— Manier?

— Hm… To prawda, ale nie.

— Muskułów? Mięsa? Mistyki?

— Nie. Nie. Nie. To jakby… rozumieć punkt widzenia kogoś innego.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)