Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Gazeta Lokalna - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gazeta Lokalna

Электронная книга - «Gazeta Lokalna». Краткое содержание книги:

Podczas wystawnego przyjęcia wydanego na cześć sędziego okręgowego Pinchasa Hornsztyka zostaje zamordowana jego żona Aleksandra, ambitna kobieta interesu. Uczestnicząca w przyjęciu Lizzi Badihi, księżniczka miejscowego brukowca, postanawia podjąć prywatne śledztwo. Rozwikłanie zagadkowego zabójstwa staje się dla niej sprawą prestiżową. Frapująca intryga kryminalna, która zadowoli najwybredniejszych koneserów tego gatunku powieści, nie jest jednak jedyną zaletą książki. W miarę rozwoju akcji ciekawym przeobrażeniom podlega też sama jej bohaterka, głównie za sprawą niekonwencjonalnych przygód erotycznych. Czytelnik znajdzie tu też sporo ciekawych obrazków z życia współczesnej izraelskiej prowincji.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 52
Перейти на страницу:

– Z rachunku bankowego kibucu zniknęło pół miliona dolarów przeznaczone na budowę nowych domów. Gdzie one są? – zaatakowała go Lizzi.

– Dajcie mi spokój.

– Wiem, że razem z Aleksandrą Hornsztyk zainwestowaliście te pieniądze nielegalnie, żeby więcej zarobić. Wiem też, że człowiek pożyczający na procent was oszukał. Zamordował pan Aleksandrę, żeby nie wykryto tych manipulacji. Gdzie są pieniądze?

– Daj mi pomyśleć.

– W jakim stopniu był w to zamieszany Szajke Achinoam? Komu jesteście winni pieniądze? Czy jest nakaz konfiskaty majątku? Kim są wasi dłużnicy? Czy Bank Izrael-Luksemburg poręczył za was?

– Szibolet – rozkazał Gabrielow – zabierz stąd tę kretynkę.

– Kretynka zaraz sama stąd wyjdzie i powie policji, gdzie można pana znaleźć. Ma pan prywatne konto w banku, panie Gabrielow. Już na nie trafili.

– Oszalałaś! Jakie konto?

– To, które otworzyliście razem z Aleksandrą Hornsztyk. Tam wpłacaliście nielegalnie zarobione pieniądze. Mieliście wspólny rachunek w Banku Izrael-Luksemburg i drugi, dodatkowy, wasz prywatny. W ten sposób praliście brudne pieniądze.

– Nasza księgowość jest w porządku. Wszystkie transakcje mamy zapisane.

– Z miesięcznym opóźnieniem. Wszystko jest zapisane z miesięcznym opóźnieniem.

– Kto tak mówi?!

Był przerażony. W istocie, potwierdził się jeden fakt: Ido Gabrielow był wspólnikiem Aleksandry Hornsztyk w jej finansowych machinacjach. Czy te pieniądze szły do jego kieszeni? Czy też wpadł w kłopoty, starając się zarobić dla kibucu więcej, niż to było osiągalne?

– Szibolet! – krzyknął Ido. – Przyprowadź tutaj Szajkego. Ty zostań! – rozkazał Lizzi.

Szibolet zawahała się. Chciała usłuchać Gabrielowa, lecz jednocześnie nie chciała zostawiać Lizzi.

– Nic mi nie zrobi – uspokoiła ją Lizzi. – Nie powiedziałam niczego takiego, czego policja już by nie wiedziała.

Szibolet wyszła.

Ido otworzył plastikową torbę i zaczął w niej grzebać. Kiedy nie udało mu się znaleźć tego, czego szukał, wysypał jej zawartość na podłogę i sam ukląkł obok, przerzucając papiery. Były między nimi książeczki czekowe, poświadczenia wpłat i wydruki komputerowe z kont przeróżnych banków. W którymś z pokoi w biurze kibucu z pewnością znajdowała się dokumentacja bardziej uporządkowana niż ta upchnięta w torbie z Myszką Miki.

– Policja podejrzewa, że zamordował pan Aleksandrę Hornsztyk. Oddał jej pan pieniądze kibucu, wpadła w kłopoty, pieniądze znikły. Żądał pan zwrotu, ale ona tylko pana zbywała i usiłowała zyskać na czasie, motając się w ten sposób jeszcze bardziej. Jedynym ratunkiem było obwinić ją wobec członków kibucu. Dlatego umarła.

Lizzi była niezwykle z siebie dumna. Sądziła, że jej hipoteza jest logiczna i robi wrażenie. Gabrielow jednak puszczał jej słowa mimo uszu. Pochylony, grzebał i grzebał w papierach, przeglądając każdy z osobna i wpychając z powrotem do torby te nieużyteczne.

Usłyszeli, jak otwierają się drzwi i do budynku wchodzą jacyś ludzie. Po chwili do małego magazynu wkroczył Szajke, za którym podążał Bencijon Koresz, pochód zaś zamykali Ilan Bahut, Mike Zilha i Szibolet.

Benci ujął Lizzi za ramię, podprowadził ją do żelaznych drzwi i wypchnął na zewnątrz.

Aby oddać mu sprawiedliwość, należy zaznaczyć, że Szibolet poprosił, aby stamtąd wyszła.

– Myślisz, że to Ido zabił tę Hornsztyk? – zapytała dziewczyna z oczami rozszerzonymi ze strachu, kiedy już stały na zewnątrz.

– To możliwe.

Szibolet zalała się łzami.

Lizzi zrobiło się jej żal. W redakcji Szibolet zawsze tryskała radością. Odkąd jednak przyjechały do Sade Oznai, spotykały ją same przykrości, a tak bardzo chciała sprawić Lizzi przyjemność. Zdążyła już odkryć, że za plecami nazywają ją „Lizzi Słowik”, i uważała, że to niesprawiedliwe. Jej zdaniem Lizzi była mądrą kobietą i świetną dziennikarką, w ogóle była super. Zapraszając ją do kibucu, chciała wyrazić swój podziw i szacunek. Tymczasem wszystko się popsuło. Nawet wizyta u jej rodziców okazała się niemiła.

– Nie powiedziałam, że to on zamordował – pocieszała ją Lizzi. – Powiedziałam tylko, że to możliwe.

– Jego córka, Jedida, którą nazywamy Didi, była ze mną w harcerstwie. Jest na niego wściekła, że rzucił jej matkę, i niezbyt dobrze się ostatnio dogadywali. Ale to w końcu jej tata, no nie? To ją załamie, nas wszystkich to załamie. Co z nim zrobią?

– Zabiorą go na przesłuchanie. Jeśli jest niewinny, to go uwolnią. Jeśli okaże się podejrzany – aresztują go. Ten policjant, co tak wrzeszczy, to mój szwagier. Jest przerażający, ale nie bije przesłuchiwanych.

– Nie bije? – Szibolet była zaszokowana. Przez myśl jej nie przeszło, że ktokolwiek mógłby podnieść rękę na Idona.

Nad ich głowami krzyczały ptaki. Mieszkańcy i mieszkanki kibucu, w większości rówieśnicy Gabrielowa, podchodzili – niektórzy z wahaniem, inni zdecydowanie – do budynku, w którym mieściła się fabryka śrub. Popatrywali na Lizzi spode łba. Cieszy się z cudzego nieszczęścia – można było wyczytać w ich oczach. Ech, ta przyjaciółka Szibolet, ta dziennikarka, niech ją diabli wezmą!

Rozdział 22

Ktoś podpalił dwa przystanki autobusowe na osiedlu C i Lizzi zdążyła zebrać i przekazać materiały do redakcji, zaledwie strażacy zakończyli akcję. Arieli był zadowolony. Zmęczony tłumaczeniami Lizzi, która zasłaniała się zawsze niesprawnością swojego pagera, postanowił nagrodzić ją japońskim telefonem komórkowym i pagerem, który był ostatnim krzykiem mody: piszczał i zapisywał wiadomości, zapamiętywał i przypominał, tańczył kozaka i przyrządzał koktajle. Jeżeli, nie daj Boże, go nie usłyszała, wyświetlał informację na małym ekraniku. Od tej chwili Lizzi Badihi nie będzie mogła powiedzieć „nie słyszałam”. Informacja o pożarze pojawiła się w wiadomościach radiowych, co częściowo osłabiło zadowolenie Arielego. Postanowił jednak, być może powodowany względami dydaktycznymi, że zamieści materiał Lizzi w krajowym wydaniu „Czasu”. Mała informacja, mała premia – nie od razu podbijamy świat.

Lizzi wchodziła ciężko po schodach, stopień za stopniem, tęskniąc do gorącej kąpieli. Już teraz zaczynała się złościć na zdradzieckie krany. Na osiedlu C pojawiła się praktycznie razem ze strażakami. Razem z nimi też przeklinała wariata, który podpalił przystanki, i zimowe niebo, które akurat dzisiaj nie dało ani kropli deszczu. Brodziła w kałużach czarnej wody, wędrując między brygadą strażaków, kierowcą autobusu a kobietą, która widziała – a może i nie – podpalacza. Był ortodoksyjnym Żydem, Arabem albo wariatem, albo kombinacją wszystkich trzech. Rozmawiała też z Eliezerem Hawojnikiem, przypadkowym przechodniem, który cudem ocalał. Wyglądało na to, że ów Hawojnik za każdym razem był cudem ocalałym przechodniem. Czyżby własna wyobraźnia płatała jej figle? Czy może to doświadczenie dziennikarskie, spiętrzające się bez żadnej logiki czy porządku? Lizzi czuła w ustach smak dymu, który unosił się z jej włosów i wyciskał z oczu łzy. Usłyszała dzwonek telefonu, jeszcze zanim przekręciła klucz w zamku.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 52
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)