Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 258 259 260 261 262 263 264 265 266 ... 508
Перейти на страницу:

- Ty... ja... to jest... takie inne. - Pokręcił głową i oparł się rękami o umywalkę,

starając się uspokoić. Wypłukał usta i odetchnął głęboko. Uśmiechnął się do swojego

odbicia w lustrze i zauważył, że Severus, który najwyraźniej w międzyczasie zdążył

skończyć się golić, znowu przypatruje mu się tym dziwnym wzrokiem. Teraz, kiedy

widział odbicia ich obu w lustrze, był w stanie zauważyć tę ogromną różnicę wzrostu.

Zawsze był niski, ale przy Severusie wydawał się jeszcze niższy, a przez to także

młodszy. Ledwie sięgał mu do ramienia. Jego skóra była jasna, ale lekko opalona.

Można powiedzieć, że brzoskwiniowa, podczas gdy skóra Snape'a wyglądała na zbyt

bladą i nieco niezdrową, jakby nigdy nie była wystawiana na działanie promieni

słonecznych albo jakby zbyt długo nasączała się oparami eliksirów. Ale była jedyna

w swoim rodzaju. Nikt inny nie miał takiej skóry, jak on. I nikt inny, poza Harrym, nie

mógł jej dotknąć

Severus miał teraz na sobie te same czarne spodnie i rozpiętą na piersi koszulę, co

ostatnio. I pomimo tego, że wszystko na co Harry patrzył, było rozmyte i niewyraźne,

widział ciemny pas włosów ciągnących się od pępka w dół i znikający pod materiałem

luźnych spodni. Przełknął ślinę i zmusił się do oderwania spojrzenia od tego intymnie

męskiego fragmentu ciała Severusa. Spojrzał na własną, idealnie gładką klatkę

piersiową i poczuł ukłucie wstydu. Nie golił się, nie miał zarostu na ciele, poza

niewielką kępką włosów okalających jego penisa, i nadal był tak wkurzająco

chłopięcy, podczas gdy Severus był... cóż, był po prostu mężczyzną. Mężczyzną,

który stał tuż obok i pachniał tak zniewalająco piżmowo-korzenną wodą po goleniu,

że Harry dla samego tego zapachu chodziłby za nim na kolanach.

Dlatego też, niewiele myśląc, stanął za nim i oplótł go ciasno ramionami, przytulając

twarz do odzianych w czerń pleców. Zamknął oczy i po prostu rozkoszował się

chłodnym materiałem pod palcami i drobnymi, kłującymi włoskami, kiedy przesuwał

dłonie w dół brzucha.

- Będę za tobą tęsknił - powiedział cicho. Musiał to zrobić, musiał to powiedzieć, po

prostu musiał. Myśl, że to koniec ich wspólnych chwil, że będą mogli widywać się

tylko wieczorami podczas szlabanów, że już nigdy nie będzie mógł zostać tutaj na

noc, wprawiała go w przygnębienie. - Te święta, cały ten czas, to wszystko, co

robiliśmy... było takie wspaniałe i... dziękuję za każdą chwilę.

- Potter... - zaczął Snape i na chwilę zawiesił głos, tak jakby rozważał, co powinien

odpowiedzieć. - Przecież nie rozstajemy się na zaw... to znaczy, przecież nadal

będziemy się widywać. A jeżeli będziesz grzeczny, to może nawet zastanowię się

nad tym, czy nie pozwolić ci na częstsze wizyty.

- Grzeczny? - zapytał Harry, wyczuwając podstęp.

- Radzę zajrzeć do słownika, jeżeli nie wiesz, co to znaczy, ale dla twojej

wiadomości: nie będziesz zachowywał się jak pyskujący, irytujący Gryfon, którym...

- ...zazwyczaj jestem? - dokończył Harry, uśmiechając się do pleców mężczyzny.

- Doskonale. Miło, że w końcu zrozumiałeś swoje...

- ...zalety? - spróbował ponownie Harry i wstrzymał oddech.

- No proszę, jacy jesteśmy dowcipni - mruknął Severus.

- Widzisz, ilu rzeczy się od ciebie uczę. - Wyszczerzył się. Czy mu się wydawało, czy

ramiona Snape'a przez krótki moment zadrżały? Westchnął i jeszcze mocniej wtulił

się w czarny materiał pachnący Severusem. Zatrzymał dłonie na brzuchu mężczyzny

i bawił się kłującymi włoskami, muskając je opuszkami palców. Zrobiłby wszystko,

aby zatrzymać ten moment, aby kolejna chwila nigdy nie nadeszła. I podejrzewał,

kiedy poczuł większą, chłodniejszą dłoń, przykrywającą jego własną, że Severus był

tego samego zdania.

***

Ciemna, wysoka postać z białą maską w dłoni podeszła do biblioteczki i pociągnęła

za jedną ze znajdujących się na półce książek. Ciszę pogrążonego w półmroku

salonu przerwało kliknięcie i cichy warkot, kiedy ściana odsuwała się na bok. Severus

wszedł do swego laboratorium i bez wahania skierował kroki ku stojącej w rogu

myślodsiewni. W jej wnętrzu wirowały złote wstęgi wspomnień. Gęste i ciężkie, jakby

upchnięto ich w niej zbyt wiele.

Mężczyzna wyciągnął różdżkę i przyłożył do swojej skroni. Po chwili po czarnym

drewnie zaczął spływać złoty blask, owijając się wokół niego, jakby opuszczenie

bezpiecznego wnętrza umysłu było zbyt przerażające i musiał się czegoś trzymać,

aby nie rozpaść się i nie rozpłynąć. Severus skierował różdżkę w dół, opierając ją o

krawędź misy i z nieodgadnionym wyrazem twarzy przyglądał się, jak wspomnienia

spełzają z różdżki i zagłębiają się w głębokim morzu innych. Na kilka chwil na

różdżce zadrżały obrazy: Severus zlizujący z palców spermę, zachłannie

przyciskający do siebie drobną postać, przyciągający ją do siebie w łóżku, nawet

wtedy, kiedy drobnym ciałem wstrząsało łkanie. Obrazy zatrzęsły się i zniknęły pod

powierzchnią innych, zadziwiająco podobnych, których fragmenty czasami przebijały

się na samą powierzchnię: Severus stawiający na stole gwiazdkowy prezent dla

Pottera, zapominający się w pocałunkach składanych na gładkim ciele, przyciskający

do siebie rozdygotanego chłopca przy drzwiach do łazienki...

Oderwał wzrok od misy i odwrócił się w stronę wyjścia, a w jego oczach płonęło coś

niebezpiecznego. Opuścił laboratorium i z jednej z półek w swoim gabinecie zabrał

butelkę z przyklejoną doń etykietą Eliksir Wielosokowy. Wsunął ją w poły swej szaty

razem z maską i zdecydowanym krokiem opuścił gabinet. Jego długie kroki jeszcze

przez jakiś czas odbijały się echem w pogrążonych w ciemności korytarzach lochów.

* "Taste" by Lorna Vallings

--- rozdział 44 ---

44. Back to school

Everyone that you teach al day

But you're looking at me in a different way

I can see those tel -tale signs

Telling me that I was on your mind

I can see that you wanted more

That's what I go to school for

That's what I go to school for*

Ferie zimowe dobiegły końca i błogosławioną ciszę zamku wypełniły

podekscytowane głosy setek uczniów, na nowo tchnąc w stare mury młodzieńczą

żywotność i ciepło. Harry cieszył się, że znów miał możliwość zobaczyć się z Ronem

i Hermioną, ale z drugiej strony odczuwał ogromny żal, że nie będzie już mógł

widywać się tak często z Severusem. I nie będzie mógł zostawać na noc. Właśnie

teraz, kiedy nareszcie miał na to pełne pozwolenie. I kiedy w końcu zaczęło się

pomiędzy nimi układać.

Pozostały im tylko szlabany. Trzy godziny, dwa razy w tygodniu. To mało. Bardzo

mało, uświadomił sobie z bólem serca. No i oczywiście okazjonalne spotkania,

podczas których - jak wmawiał przyjaciołom - "przesiadywał w Pokoju Życzeń, aby

porozmyślać i pobyć sam". Ale chwilowo taka opcja nie wchodziła w rachubę, skoro

miał prawie dwa tygodnie na to, aby "porozmyślać w samotności". Nie, będzie musiał

wymyślić coś innego.

Jego przyjaciele, a w szczególności Ron - mieli mu tyle do opowiedzenia, że Harry

podejrzewał, iż nieprędko zobaczy dzisiaj swoją poduszkę. Udało mu się wcisnąć w

paplaninę Rona coś od siebie dopiero wtedy, kiedy Hermiona zapytała go o to, jak

1 ... 258 259 260 261 262 263 264 265 266 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)