Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 251 252 253 254 255 256 257 258 259 ... 508
Перейти на страницу:

- Ja... ee... - dukał, nie potrafiąc zmusić swojego umysłu do normalnego

funkcjonowania. Nie, kiedy Severus przez cały czas wbijał w niego [i]takie[/i]

spojrzenie. No i kiedy trochę za bardzo kręciło mu się w głowie od wypitego alkoholu.

- Mógłbym sobie jeszcze nalać? - zapytał i pomachał pustym kieliszkiem.

- Nie krępuj się. - Mistrz Eliksirów wskazał w stronę barku.

- Nie zamierzam - odparł i uśmiechnął się promiennie. Oczy mężczyzny rozszerzyły

się na moment i Harry odniósł wrażenie, że Severus niemal pochłania wzrokiem jego

uśmiech.

Podniósł się i podszedł do blatu, obok którego znajdował się barek. Postawił kieliszek

na ciemnym drewnie i otworzył drzwiczki szafki.

- Jak to się nazywało? - zapytał, spoglądając na rząd różnego rodzaju butelek.

- Dom Pérignon - usłyszał cichą odpowiedź. Pochylił się, mrużąc oczy i odczytując

nazwy na etykietach. Chianti, Chablis, Jack Daniels, Absinthe, Martini, Bourbon,

Tequila... Jest!

Wyjął z szafki ciemną, błyszczącą butelkę i postawił ją na blacie, aby wyciągnąć

korek, ale wtedy poczuł ruch za plecami i tuż obok niego pojawiła się odziana w

czarny materiał ręka Severusa, która zanurzyła się w szafce i złapała kwadratową

butelkę z czarną etykietą Jack Daniels.

- Ja też się napiję. - Głos mężczyzny był dziwnie zduszony i zachrypnięty. Harry

obserwował, jak szczupła ręka stawia butelkę na blacie i zaciska się na niej nieco

zbyt mocno. Słyszał za sobą ciężki, przyspieszony oddech i niemal wyczuwał na

sobie dotyk ciemnego, intensywnego spojrzenia. Lecz zanim zdążył odwrócić głowę,

zanim zdążył wykonać jakikolwiek ruch, zobaczył, jak ręka mężczyzny odtrąca nagle

butelkę i - o bogowie! - obejmuje go w pasie, podczas gdy druga oplata się wokół

jego klatki piersiowej niczym wąż, zaciskając się z taką siłą, jakby zamierzała

pozbawić go tchu. Severus przyciągnął go do siebie i objął mocno, niemal łapczywie,

wtulając twarz w jego włosy i głęboko wciągając w nozdrza ich zapach.

Zaległa absolutna cisza, a Harry słyszał jedynie głośne bicie własnego serca, które

wydawało się krzyczeć o cholera o cholera o cholera w rytmie uderzeń.

Severus przyciskał go do siebie z taką siłą, jakby obawiał się, że Harry mógłby w

każdej chwili wyrwać się i uciec, jakby nigdy nie zamierzał wypuścić go ze swych

objęć. Było w tym zachłannym uścisku coś takiego... jakaś nieodparta potrzeba

bliskości, nagła i najwyraźniej nie do końca uświadomiona, impuls, który kazał

Severusowi złapać, przygarnąć, dotknąć, poczuć... Tak blisko...

I Harry poddał się temu, chłonąc zapach szeleszczących wokół siebie ciemnych szat,

gorący oddech owiewający jego włosy i siłę oplatających go szczelnie ramion... I

wiedział, że od teraz wszystko już będzie dobrze. Że wraz z jego wczorajszym małym

zwycięstwem wszystko się zmieniło... Poczuł, jak do jego serca wlewa się ciepło, a

oczy zaczynają go nieznośnie szczypać.

Z trudem udało mu się przełknąć ślinę, ponieważ miał wrażenie, że coś kwaśnego

ulokowało się w jego gardle, nienaturalnie je zwężając. Westchnął głęboko,

zatapiając się jeszcze bardziej w uścisku ramion Severusa.

Ale wtedy mężczyzna poruszył się. Impuls wycofał się, zastąpiony chłodną

świadomością. Severus odchrząknął i wypuścił Harry'ego, odsuwając się od niego.

Wziął do ręki butelkę i bez słowa skierował się z powrotem do stolika. Chłopak stał

przez chwilę, próbując walczyć z zatapiającym jego wnętrzności gorącem, z tym

niemożliwie skręcającym się w żołądku pragnieniem, by ponownie poczuć to ciepło.

Odkorkował butelkę i bez zastanowienia przyłożył ją do ust, biorąc kilka solidnych

łyków. Och tak, poczuł gorąco... rozlewający się po ciele żar, który kazał mu

zapomnieć o szampanie, zapomnieć o kolacji, zapomnieć o wszystkim i skierować

swoje kroki do fotela, w którym siedział Severus, wpatrzony w swoją szklankę i

najwyraźniej zastanawiający się nad czymś. To właśnie ten żar kazał mu złapać tę

szklankę i wyjąć mu ją z dłoni, ignorując zaskoczone spojrzenie ciemnych oczu, a

później usiąść mu na kolanach i opleść rękami szczupłe ramiona, przywierając do

niego całym ciałem. Całym drżącym, pożądającym bliskości ciałem.

Krążący w jego żyłach alkohol zdawał się nim kierować i krzyczeć mu do ucha, jak

bardzo pragnie tego mężczyzny. I Harry czuł to pragnienie całym ciałem, pozwalał

mu sterować sobą i jedyne, co go w tej chwili obchodziło, to zaspokojenie go, to

czucie Severusa swoją skórą, ustami i wypełnienie nim swoich lędźwi. Przywarł

wargami do chłodnej szyi, zamknął oczy i zaczął ją całować, wchłaniając jej smak

wszystkimi zmysłami. Przycisnął usta do miejsca, w którym wyczuwał przyspieszony

puls i pozostawił je tam przez kilka chwil, rozkoszując się każdym łagodnym

uderzeniem przepływającej pod skórą krwi. Po chwili jednak porzucił to miejsce,

zamykając w rozpalonych wargach miękki płatek ucha.

- Mmm... - mruknął Severus, odchylając nieco głowę i pozwalając Harry'emu sięgnąć

głębiej. Chłopak słyszał jedynie szaleńcze bicie własnego serca, kiedy pozwolił

swojemu językowi wędrować po ciepłym wnętrzu i lizać przestrzeń za uchem,

podczas gdy czarne kosmyki łaskotały jego twarz, muskały nos i wpadały za okulary.

Pomruki, które wydawał z siebie mężczyzna, były dla niego niczym najpiękniejsza

muzyka i tylko on, do diabła, tylko on wiedział, jak je z niego wydobyć.

- Lubisz, kiedy to robię? - zapytał cicho, łapiąc w zęby płatek i pociągając go lekko,

niczym niesforny szczeniak, który dorwał ulubioną zabawkę.

- Uhm... - wymruczał Severus, sztywniejąc na moment i zaciskając dłonie na

biodrach Harry'ego. Chłopak uśmiechnął się do siebie i zaczął nieznacznie poruszać

biodrami. Zduszony jęk, który wyrwał się z pomiędzy cienkich warg mężczyzny, był

dla niego najlepszym zapewnieniem, że Severus jest równie podniecony, jak on sam.

Czuł to podniecenie, kiedy przesuwał biodrami po twardniejącej z każdą chwilą

wypukłości w spodniach mężczyzny, kiedy ocierał się o nią swoją własną uwięzioną i

twardą erekcją.

Kręciło mu się w głowie, ale nie wiedział, czy to z powodu alkoholu, czy krążącej w

żyłach ekscytacji. I chciał więcej. Chciał czuć ją na skórze, w każdym zakamarku

swojego ciała. I chciał, aby Severus także ją czuł.

- Lubisz mnie pieprzyć? - zapytał wprost w ucho mężczyzny, owiewając je gorącym,

przyspieszonym oddechem.

- Owszem. Muszę przyznać, że jest to całkiem przyjemne - odparł cicho Snape,

wsuwając chłodne dłonie pod jego bluzkę i dotykając rozgrzanej skóry, a Harry

oczami wyobraźni zobaczył krążący po cienkich wargach uśmieszek.

- O czym myślisz, kiedy to robisz? O czym myślisz, kiedy mnie rżniesz? - Harry

przesunął nieco twarz, aby zerknąć na oblicze mężczyzny. Severus gryzł wargi. Och,

czyżby podobała mu się ta świńska gadka?

- O twoich okrągłych pośladkach - odparł nieco zdyszanym głosem, błądząc

drżącymi dłońmi po plecach Harry'ego, który mruczał cicho z przyjemności. - O tobie,

klęczącym przede mną z wypiętym tyłkiem i rozstawionymi szeroko nogami. O tym, w

jaki sposób jęczysz moje imię. O tym, jak twoje ciało otwiera się, kiedy w ciebie

wchodzę i uderzam w ten punkt w tobie, a ty wtedy niemal roztapiasz się w moich

1 ... 251 252 253 254 255 256 257 258 259 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)