Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Ja... ee... - dukał, nie potrafiąc zmusić swojego umysłu do normalnego
funkcjonowania. Nie, kiedy Severus przez cały czas wbijał w niego [i]takie[/i]
spojrzenie. No i kiedy trochę za bardzo kręciło mu się w głowie od wypitego alkoholu.
- Mógłbym sobie jeszcze nalać? - zapytał i pomachał pustym kieliszkiem.
- Nie krępuj się. - Mistrz Eliksirów wskazał w stronę barku.
- Nie zamierzam - odparł i uśmiechnął się promiennie. Oczy mężczyzny rozszerzyły
się na moment i Harry odniósł wrażenie, że Severus niemal pochłania wzrokiem jego
uśmiech.
Podniósł się i podszedł do blatu, obok którego znajdował się barek. Postawił kieliszek
na ciemnym drewnie i otworzył drzwiczki szafki.
- Jak to się nazywało? - zapytał, spoglądając na rząd różnego rodzaju butelek.
- Dom Pérignon - usłyszał cichą odpowiedź. Pochylił się, mrużąc oczy i odczytując
nazwy na etykietach. Chianti, Chablis, Jack Daniels, Absinthe, Martini, Bourbon,
Tequila... Jest!
Wyjął z szafki ciemną, błyszczącą butelkę i postawił ją na blacie, aby wyciągnąć
korek, ale wtedy poczuł ruch za plecami i tuż obok niego pojawiła się odziana w
czarny materiał ręka Severusa, która zanurzyła się w szafce i złapała kwadratową
butelkę z czarną etykietą Jack Daniels.
- Ja też się napiję. - Głos mężczyzny był dziwnie zduszony i zachrypnięty. Harry
obserwował, jak szczupła ręka stawia butelkę na blacie i zaciska się na niej nieco
zbyt mocno. Słyszał za sobą ciężki, przyspieszony oddech i niemal wyczuwał na
sobie dotyk ciemnego, intensywnego spojrzenia. Lecz zanim zdążył odwrócić głowę,
zanim zdążył wykonać jakikolwiek ruch, zobaczył, jak ręka mężczyzny odtrąca nagle
butelkę i - o bogowie! - obejmuje go w pasie, podczas gdy druga oplata się wokół
jego klatki piersiowej niczym wąż, zaciskając się z taką siłą, jakby zamierzała
pozbawić go tchu. Severus przyciągnął go do siebie i objął mocno, niemal łapczywie,
wtulając twarz w jego włosy i głęboko wciągając w nozdrza ich zapach.
Zaległa absolutna cisza, a Harry słyszał jedynie głośne bicie własnego serca, które
wydawało się krzyczeć o cholera o cholera o cholera w rytmie uderzeń.
Severus przyciskał go do siebie z taką siłą, jakby obawiał się, że Harry mógłby w
każdej chwili wyrwać się i uciec, jakby nigdy nie zamierzał wypuścić go ze swych
objęć. Było w tym zachłannym uścisku coś takiego... jakaś nieodparta potrzeba
bliskości, nagła i najwyraźniej nie do końca uświadomiona, impuls, który kazał
Severusowi złapać, przygarnąć, dotknąć, poczuć... Tak blisko...
I Harry poddał się temu, chłonąc zapach szeleszczących wokół siebie ciemnych szat,
gorący oddech owiewający jego włosy i siłę oplatających go szczelnie ramion... I
wiedział, że od teraz wszystko już będzie dobrze. Że wraz z jego wczorajszym małym
zwycięstwem wszystko się zmieniło... Poczuł, jak do jego serca wlewa się ciepło, a
oczy zaczynają go nieznośnie szczypać.
Z trudem udało mu się przełknąć ślinę, ponieważ miał wrażenie, że coś kwaśnego
ulokowało się w jego gardle, nienaturalnie je zwężając. Westchnął głęboko,
zatapiając się jeszcze bardziej w uścisku ramion Severusa.
Ale wtedy mężczyzna poruszył się. Impuls wycofał się, zastąpiony chłodną
świadomością. Severus odchrząknął i wypuścił Harry'ego, odsuwając się od niego.
Wziął do ręki butelkę i bez słowa skierował się z powrotem do stolika. Chłopak stał
przez chwilę, próbując walczyć z zatapiającym jego wnętrzności gorącem, z tym
niemożliwie skręcającym się w żołądku pragnieniem, by ponownie poczuć to ciepło.
Odkorkował butelkę i bez zastanowienia przyłożył ją do ust, biorąc kilka solidnych
łyków. Och tak, poczuł gorąco... rozlewający się po ciele żar, który kazał mu
zapomnieć o szampanie, zapomnieć o kolacji, zapomnieć o wszystkim i skierować
swoje kroki do fotela, w którym siedział Severus, wpatrzony w swoją szklankę i
najwyraźniej zastanawiający się nad czymś. To właśnie ten żar kazał mu złapać tę
szklankę i wyjąć mu ją z dłoni, ignorując zaskoczone spojrzenie ciemnych oczu, a
później usiąść mu na kolanach i opleść rękami szczupłe ramiona, przywierając do
niego całym ciałem. Całym drżącym, pożądającym bliskości ciałem.
Krążący w jego żyłach alkohol zdawał się nim kierować i krzyczeć mu do ucha, jak
bardzo pragnie tego mężczyzny. I Harry czuł to pragnienie całym ciałem, pozwalał
mu sterować sobą i jedyne, co go w tej chwili obchodziło, to zaspokojenie go, to
czucie Severusa swoją skórą, ustami i wypełnienie nim swoich lędźwi. Przywarł
wargami do chłodnej szyi, zamknął oczy i zaczął ją całować, wchłaniając jej smak
wszystkimi zmysłami. Przycisnął usta do miejsca, w którym wyczuwał przyspieszony
puls i pozostawił je tam przez kilka chwil, rozkoszując się każdym łagodnym
uderzeniem przepływającej pod skórą krwi. Po chwili jednak porzucił to miejsce,
zamykając w rozpalonych wargach miękki płatek ucha.
- Mmm... - mruknął Severus, odchylając nieco głowę i pozwalając Harry'emu sięgnąć
głębiej. Chłopak słyszał jedynie szaleńcze bicie własnego serca, kiedy pozwolił
swojemu językowi wędrować po ciepłym wnętrzu i lizać przestrzeń za uchem,
podczas gdy czarne kosmyki łaskotały jego twarz, muskały nos i wpadały za okulary.
Pomruki, które wydawał z siebie mężczyzna, były dla niego niczym najpiękniejsza
muzyka i tylko on, do diabła, tylko on wiedział, jak je z niego wydobyć.
- Lubisz, kiedy to robię? - zapytał cicho, łapiąc w zęby płatek i pociągając go lekko,
niczym niesforny szczeniak, który dorwał ulubioną zabawkę.
- Uhm... - wymruczał Severus, sztywniejąc na moment i zaciskając dłonie na
biodrach Harry'ego. Chłopak uśmiechnął się do siebie i zaczął nieznacznie poruszać
biodrami. Zduszony jęk, który wyrwał się z pomiędzy cienkich warg mężczyzny, był
dla niego najlepszym zapewnieniem, że Severus jest równie podniecony, jak on sam.
Czuł to podniecenie, kiedy przesuwał biodrami po twardniejącej z każdą chwilą
wypukłości w spodniach mężczyzny, kiedy ocierał się o nią swoją własną uwięzioną i
twardą erekcją.
Kręciło mu się w głowie, ale nie wiedział, czy to z powodu alkoholu, czy krążącej w
żyłach ekscytacji. I chciał więcej. Chciał czuć ją na skórze, w każdym zakamarku
swojego ciała. I chciał, aby Severus także ją czuł.
- Lubisz mnie pieprzyć? - zapytał wprost w ucho mężczyzny, owiewając je gorącym,
przyspieszonym oddechem.
- Owszem. Muszę przyznać, że jest to całkiem przyjemne - odparł cicho Snape,
wsuwając chłodne dłonie pod jego bluzkę i dotykając rozgrzanej skóry, a Harry
oczami wyobraźni zobaczył krążący po cienkich wargach uśmieszek.
- O czym myślisz, kiedy to robisz? O czym myślisz, kiedy mnie rżniesz? - Harry
przesunął nieco twarz, aby zerknąć na oblicze mężczyzny. Severus gryzł wargi. Och,
czyżby podobała mu się ta świńska gadka?
- O twoich okrągłych pośladkach - odparł nieco zdyszanym głosem, błądząc
drżącymi dłońmi po plecach Harry'ego, który mruczał cicho z przyjemności. - O tobie,
klęczącym przede mną z wypiętym tyłkiem i rozstawionymi szeroko nogami. O tym, w
jaki sposób jęczysz moje imię. O tym, jak twoje ciało otwiera się, kiedy w ciebie
wchodzę i uderzam w ten punkt w tobie, a ty wtedy niemal roztapiasz się w moich