Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]
Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]

Электронная книга - «Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]». Краткое содержание книги:

Mieszkaniec planety Anarres, fizyk imieniem Szevek, nigdy nie potrafi zrezygnować z prawa do odrębności, do osobistej wolności, dlatego czuł się nieszczęśliwy będąc członkiem społeczeństwa ludzi całkowicie równych. Idealnym wyjściem w tej sytuacji wydaje się emigracja na sąsiednią, wrogą planetę Urras. Szevek otrzymuje zaproszenie i opuszcza ojczyznę, lecz już na pokładzie statku kosmicznego zdobywa pewne niepokojące informacje o Urras. Statek niebawem wyląduje…

Powieść otrzymała nagrodę Nebulę w 1974 i Hugo w 1975.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 95
Перейти на страницу:

Osadę Anarres ewakuowano, a wśród zamętu, w jakim pogrążyło się Thu, wysłano pośpiesznie kilka rakiet, żeby wywiozły z księżyca górników wydobywających złoto. Nie wszyscy zgodzili się wracać. Niektórzy polubili jałową pustynię.

Dwanaście statków przyznanych odońskim osadnikom przez Radę Rządów przez ponad dwadzieścia lat kursowało między obu światami, dopóki nie przewiozły one przez jałową otchłań miliona osób, które zdecydowały się na nowe życie. Potem zamknięto port dla imigrantów — otwarto go dopiero dla statków towarowych Paktu Handlowego. Do tego czasu Osada Anarres osiągnęła liczbę stu tysięcy mieszkańców i zmieniła nazwę na Abbenay, co w nowym języku nowego społeczeństwa oznaczało Umysł.

Odo, kreśląc plany społeczeństwa, którego powstania nie dożyła, kluczową rolę przypisywała decentralizacji. Nie leżała w jej zamiarach próba odurbanizowania cywilizowanego życia. Sugerowała, co prawda, że naturalna granica obszaru danej wspólnoty winna zależeć od tego, ile żywności i energii mogły dostarczyć społeczności okoliczne regiony, zakładała jednak przy tym, że wszystkie wspólnoty połączone będą siecią komunikacyjną i transportową, aby idee i towary mogły docierać tam, gdzie będą potrzebne, aby zarządzanie mogło przebiegać szybko i sprawnie i by żadna gmina nie została odcięta od możliwości wymiany. Sieć owa nie miała być jednak zarządzana odgórnie. Nie miało być centrum zarządzającego ani stolicy — tej gleby dla machiny biurokracji oraz przywódczych zapędów jednostek, którym się marzą role przywódców, szefów, głów państwa.

Plany Odo stworzone wszakże zostały na szczodrym gruncie Urras. Na jałowej Anarres wspólnoty musiały rozproszyć się w poszukiwaniu środków do życia i tylko kilka z nich mogło sobie pozwolić na samowystarczalność — niezależnie od tego, jak bardzo ludzie zredukowali swoje wyobrażenia o wystarczalności. Zredukowali je zaś w istocie znacznie, do pewnego jednak minimum, poza które nie zamierzali wykraczać: nie zamierzali mianowicie cofać się do przedurbanistycznej, przedtechnologicznej wspólnoty plemiennej. Zdawali sobie sprawę, że ich anarchizm jest produktem wysoko rozwiniętej cywilizacji, skomplikowanej i zróżnicowanej kultury, stabilnej gospodarki i zaawansowanej technologii, zdolnej zapewnić wydajną produkcję i szybki transport towarów.

Nie bacząc na wielkie odległości dzielące osady, trzymali się ideału struktury organicznej. Najpierw zbudowali drogi, potem dopiero domy. Dobra naturalne i produkty każdego regionu podlegały stałej wymianie na zasoby innych w zawiłym procesie równowagi — tej równowagi w różnorodności, która jest charakterystyczną cechą życia, naturalnej i socjalnej ekologii.

Ale — jak to ujmuje tryb analogiczny — nie można mieć systemu nerwowego, nie mając przynajmniej ganglionu, a jeszcze lepiej mózgu. Jakieś centrum powstać musiało. Komputery koordynujące zarządzanie, podział pracy, rozdział dóbr, a także zrzeszenia większości związków pracowniczych skupiały się od początku w Abbenay. Od początku też zdawali sobie Anarresyjczycy sprawę, że ta nieunikniona centralizacja będzie stanowiła ciągłe zagrożenie, któremu należy przeciwstawić nieustanną czujność.

O Anarchio, dziecino, wieczna obietnico i trosko nieustająca, oto ucha nadstawiam wśród nocy u kołyski głębokiej jak noc, czy dzieciątku nie trzeba pomocy.

Pio Aiean, który w języku prawickim przybrał imię Tober, napisał te słowa w czternastym roku po Osiedleniu. Sztywne, niezgrabne i wzruszające były pierwsze wysiłki odonian nagięcia nowego języka, nowego świata, do poezji.

I oto rozpościerało się przed sterowcem na rozległej zielonej równinie Abbenay — centrum, mózg Anarres.

Ta błyszcząca, głęboka zieleń pól — kolor nieprzyrodzony Anarres — przyciągała wzrok. Tylko tutaj, i jeszcze na ciepłych wybrzeżach Morza Kerańskiego, przyjmowały się zboża ze Starego Świata. Wszędzie indziej podstawową uprawą zbożową były karłowate holum i wątła psiatrawka.

Kiedy Szevek miał dziewięć lat i mieszkał we wspólnocie w Równinnem przez kilka miesięcy opiekował się (popołudniami, Po lekcjach) roślinami ozdobnymi — delikatnymi, egzotycznymi, które trzeba było karmić i wystawiać na słońce jak dzieci. Pomagał w tym zadaniu, cichym i wymagającym staranności, pewnemu staremu człowiekowi, którego polubił — jak zresztą same rośliny, brud i swoją pracę. Barwa równiny Abbenay przypomniała mu tamtego staruszka, zapach nawozu z tranu i kolor pierwszych pączków na nagich gałązkach — czystą, soczystą zieleń.

W dali, wśród bujnych pól, dojrzał drugie pasmo bieli, które wraz ze zbliżaniem się sterowca rozkruszyło się na kryształki, niczym rozsypana sól.

Zamrugał — przed oczyma latały mu przez chwilę czarne płatki — oślepiony skupiskiem świateł płonących na wschodnim obrzeżu miasta: były to wielkie zwierciadła paraboliczne, zaopatrujące rafinerie Abbenay w słoneczne ciepło.

Sterowiec wylądował w porcie towarowym na południowym krańcu miasta i Szevek wyszedł na ulice metropolii tego świata.

Były szerokie i czyste. Nie kładły się na nich cienie, Abbenay leżało bowiem poniżej trzydziestego stopnia szerokości północnej, wszystkie zaś budynki — poza potężnymi, rzadko rozmieszczonymi wieżami turbin wiatrowych — były niskie. Na rozpalonym, ciemnym, błękitno-fioletowym niebie żarzyło się białe słońce. Powietrze było czyste i przejrzyste, wolne od dymu i wilgoci. Przedmioty rysowały się wyraziście, odcinając się ostro kątami i krawędziami; panowała jaskrawa jasność. Każda rzecz jawiła się osobno, oddzielnie.

Elementy składowe Abbenay były te same co w innych wspólnotach odońskich, tyle że zwielokrotnione: warsztaty, fabryki, bloki mieszkalne, noclegownie, ośrodki kształceniowe, hale ludowe, rozdzielnie, magazyny, stołówki. Większe budowle zgrupowane były przeważnie wokół otwartych placów, nadając miastu komórkową zasadniczo strukturę: podwspólnoty i wspólnoty sąsiedzkie skupiały się jedna obok drugiej. Przemysł ciężki i zakłady żywnościowe ciążyły ku obrzeżom miasta, pokrewne zaś sobie branże przemysłu często powtarzały ów komórkowy wzór, sytuując się wspólnie przy danym placu czy ulicy. Pierwszy taki, zajmujący ciąg placów, okręg na drodze Szeveka należał do branży tekstylnej; składały się nań fabryki produkujące włókna holum, przędzalnie, tkalnie, farbiarnie, rozdzielnie materiałów i ubrań; pośrodku każdego z placów wyrastał mały las masztów, obwieszonych od góry do dołu chorągiewkami i proporczykami we wszystkich kolnrarh ialrimi zdolna jest barwić tkaniny sztuka farbiarska, głoszącymi chwałę miejscowego przemysłu. Większość miejskich budowli była do siebie podobna — surowe, solidne, zbudowane z kamienia albo lanego piankowca. Niektóre z nich wydały się Szevekowi ogromne, choć niemal wszystkie — z powodu częstych trzęsień ziemi — były ledwie parterowe. Z tej samej przyczyny okna miały małe i oszklone mocnym, nietłukącym tworzywem silikonowym. Były małe, za to było ich dużo, ponieważ na godzinę przed świtem wyłączano sztuczne oświetlenie, zapalano je zaś dopiero w godzinę po zachodzie słońca. Kiedy temperatura na dworze przekraczała 55 stopni Fahrenheita, nie włączano ogrzewania.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 95
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)