Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]
Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]

Электронная книга - «Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]». Краткое содержание книги:

Mieszkaniec planety Anarres, fizyk imieniem Szevek, nigdy nie potrafi zrezygnować z prawa do odrębności, do osobistej wolności, dlatego czuł się nieszczęśliwy będąc członkiem społeczeństwa ludzi całkowicie równych. Idealnym wyjściem w tej sytuacji wydaje się emigracja na sąsiednią, wrogą planetę Urras. Szevek otrzymuje zaproszenie i opuszcza ojczyznę, lecz już na pokładzie statku kosmicznego zdobywa pewne niepokojące informacje o Urras. Statek niebawem wyląduje…

Powieść otrzymała nagrodę Nebulę w 1974 i Hugo w 1975.
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 95
Перейти на страницу:

Cisza, martwa cisza Anarres: rozmyślał o niej nocami. Nie zakłócał jej śpiew ptaków. Prócz ludzkiego nie słyszało się innych głosów. Cisza — i ugory.

Trzeciego dnia stary Atro przyniósł mu plik gazet. Pae, najwytrwalszy towarzysz Szeveka, nic na to nie powiedział, gdy jednak Atro wyszedł, ostrzegł Szeveka:

— Te gazety to potworne szmatławce, sir. Bywają zabawne, ale proszę nie wierzyć ani jednemu ich słowu.

Szevek wziął tę, która leżała na wierzchu. Była źle wydrukowana, na szorstkim papierze — pierwszy marnej jakości produkt, z jakim się zetknął na Urras. Prawdę mówiąc, wyglądała jak biuletyny KPR lub regionalne sprawozdania, spełniające na Anarres rolę gazet, zdecydowanie jednak różniła się stylem od tamtych zamazanych, przyziemnych, praktycznych publikacji. Obfitowała w wykrzykniki i zawierała zdjęcia. Jedno z nich przedstawiało Szeveka na tle statku kosmicznego oraz trzymającego go pod ramię nachmurzonego Pae. PIERWSZY CZŁOWIEK Z KSIĘŻYCA! — głosił wielką czcionką napis nad fotografią. Szevek czytał zafascynowany:

Jego pierwszy krok na Ziemi! Dr Szevek, pierwszy od czasu Osiedlenia na Anarres, od 170 lat, gość na Urras, sfotografowany wczoraj w Porcie Kosmicznym Peier po przybyciu na pokładzie frachtowca regularnym kursem z Księżyca. Wybitny naukowiec, laureat nagrody Seo Oen za zasługi, jakie na polu naukowym położył dla wszystkich narodów, przyjął profesurę na Uniwersytecie feu Eun, zaszczyt, jakiego nie dostąpił nigdy dotąd przybysz z innego świata. Zapytany o swe pierwsze wrażenia na Urras, odznaczający się imponującym wzrostem wybitny fizyk powiedział: „Zostać zaproszonym na waszą piękną planetę to ogromny zaszczyt. Mam nadzieję, że teraz, gdy dwie Bliźniacze Planety połączy we współdziałaniu duch braterstwa, otworzy się nowa era panceteńskiej przyjaźni”.

— Ależ ja niczego podobnego nie mówiłem! — zaprotestował Szevek.

— Oczywiście, że nie, nie dopuściliśmy do pana tej zgrai. Ale to ani o włos nie uszczupla wyobraźni tych pismaków! Podadzą, że powiedział pan to, co chcieliby, aby pan powiedział, niezależnie od tego, co pan naprawdę powiedział bądź czego nie mówił.

Szevek zagryzł wargę.

— No cóż — mruknął w końcu — gdybym istotnie coś powiedział, brzmiałoby to z grubsza właśnie tak… Ale co to znaczy „panceteński”?

— Terranie nazywają nas „Ceteńczykami”. Od ich nazwy naszego słońca, jak przypuszczam. Prasa brukowa podchwyciła to ostatnio, zrodziło się coś na kształt mody na to słowo.

— Więc „panceteński” oznacza Urras i Anarres razem?

— Tak sądzę — potwierdził Pae z wyraźnym brakiem zainteresowania.

Szevek zagłębił się w lekturze gazet. Dowiedział się z nich, że jest człowiekiem olbrzymiego wzrostu; że sienie goli i nosi „grzywę” siwiejących włosów; że ma lat 37,43, to znów 56; że napisał znakomite dzieło z dziedziny fizyki zatytułowane (w zależności od gazety): Zasoby jednoczesności bądź Zasady jednoznaczności; że jest ambasadorem dobrej woli odońskiego rządu, wegetarianinem, wreszcie, jak wszyscy Anarresyjczycy, nie pije. W tym miejscu nie wytrzymał i zatrząsł się od śmiechu, aż rozbolały go żebra.

— Do licha, ale też mają fantazję! Czy oni myślą, że my żyjemy parą wodną jak skalny mech?

— Tu chodzi o to, że nie pijecie napojów alkoholowych — wyjaśnił Pae, wtórując mu śmiechem. — Jedyna rzecz, jaką wszyscy, jak sądzę, wiedzą na temat odonian, to że nie pijacie alkoholu.

Swoją drogą, czy to prawda?

Odonianie piją alkohol ze sfermentowanych korzeni holum — twierdzą, że umożliwia im to wolne skojarzenia, podobnie jak szkolenie encefalograficzne. Większość woli jednak zwykłe szkolenie, jest łatwiejsze i nie wpędza w chorobę. Czy to u was powszechne?

— Picie tak. O chorobie nie słyszałem. Jak się nazywa?

— Alkoholizm, jak sądzę.

— Ach tak, rozumiem… Więc co robią na Anarres ludzie pracy, chcąc się rozerwać, uciec wieczorem w zacnej kompanii od trosk tego świata?

Szevek zdawał się nie rozumieć.

— No cóż, my… nie wiem. Być może od naszych trosk nie ma ucieczki.

— To czarujące — uśmiechnął się ujmująco Pae.

Szevek kontynuował lekturę gazet. Jedno z czasopism posługiwało się językiem, którego nie znał, inne — obcym alfabetem. To pierwsze pochodziło z Thu, objaśnił go Pae, drugie z Benbili, państewka na zachodniej półkuli. Gazeta z Thu była starannie wydrukowana i oszczędna pod względem formatu; Pae wyjaśnił, że to publikacja rządowa.

— Widzi pan, tu, w A-Io, ludzie wykształceni czerpią wiadomości z telefaksu, radia, telewizji i tygodników. Te zaś gazety czytują niemal wyłącznie klasy niższe — pisane są, jak pan widzi, przez półinteligentów dla półinteligentów. Cieszymy się w A-Io pełną swobodą prasy, co skazuje nas nieuchronnie na zalew śmiecia. Ta thuwiańska gazeta jest znacznie lepiej napisana, ale przynosi jedynie te fakty, które kwalifikuje do publikacji Thuwiańskie Prezydium Centralne. W Thu obowiązuje surowa cenzura. Państwo jest wszystkim, wszystko służy państwu. Nie najprzyjemniejsze miejsce dla odonianina, prawda, sir?

— A ta gazeta?

— Pojęcia nie mam. Benbili należy do krajów zacofanych.

Wciąż nim wstrząsają rewolucje.

— Na niedługo przed moim wyjazdem z Anarres grupa osób z Benbili przysłała nam wiadomość na długości fal Syndykatu.

Przedstawili się jako odonianie. Czy podobne grupy istnieją tu, w A-Io?

— Jeśli nawet tak, nie zdarzyło mi się o nich słyszeć, doktorze Szevek.

Mur. Znal go już i rozpoznawał, gdy się nań natykał. Zbudowany był z czaru, uprzejmości i obojętności tego młodego człowieka.

— Wydaje mi się, że ty się mnie boisz, Pae — powiedział znienacka, łagodnym jednak tonem.

— Boję się pana, sir?

— Bo samym swym istnieniem zaprzeczam konieczności istnienia państwa. Czego tu się bać? Nie zrobię ci krzywdy, Saio Pae, jestem, jak widzisz, zupełnie nieszkodliwym osobnikiem… Proszę posłuchać, nie jestem żadnym doktorem. My nie używamy tytułów. Zwą mnie Szevek.

— Wiem, przepraszam, sir. Ale wedle naszych norm, widzi pan, to uchodziłoby za brak uszanowania. To po prostu nie wypada.

Usprawiedliwiał się przymilnie, oczekując wybaczenia.

— Czy nie możesz uznać mnie za równego sobie? — spytał Szevek, badając go wzrokiem, w którym nie było ani wybaczenia, ani gniewu.

Tym razem Pae naprawdę ogarnęło zakłopotanie.

— Ależ sir… pan jest, widzi pan, bardzo ważną osobistością…

— Nie ma powodu, abyś miał dla mnie zmieniać swe zwyczaje rzekł Szevek. — To bez znaczenia. Sądziłem jedynie, że będziesz rad uwolnić się od tego, co zbędne, to wszystko.

Po trzech dniach spędzonych w zamknięciu rozpierała go energia, kiedy więc odzyskał swobodę poruszania się, wymęczył opiekunów, pragnąc jak najprędzej zobaczyć wszystko, co się da.

Oprowadzili go po Uniwersytecie — mieście samym w sobie, liczącym szesnaście tysięcy studentów i pracowników naukowych.

Z sypialniami, jadalniami, teatrami, aulami i tym podobnymi instytucjami, nie różnił się zbytnio od odońskiej wspólnoty, jeśli nie brać pod uwagę jego wiekowości oraz tego, że przeznaczony był wyłącznie dla mężczyzn, niebywale zbytkowny, zorganizowany zaś nie na zasadzie federacji, ale hierarchicznie — z góry na dół.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 95
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)