Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М., Кларк Артур Чарльз
- Год: 2001
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7245-544-9
- Переводчик: Piotr W. Cholewa
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]». Краткое содержание книги:
WILLOUGHBY COTT (SPOZA EKRANU): …znowu widzimy bramkę, pędzimy na ramionach Staedlera, z dostępnym wyłącznie w OurWorldzie systemem „Oczami sportowca”.
Przed Staedlerem widzą państwo ostatnią linię obrońców. Spodziewają się pewnie, że spróbuje podania, a wtedy Cramer znajdzie się na spalonym. Jednak Staedler wybiega ze skrzydła na środek pola, mija jednego obrońcę, potem drugiego — bramkarz nie wie, którego z napastników powinien obstawiać, Staedlera czy Cramera. A tutaj widzą państwo szczelinę, którą dostrzegł Staedler, otwierającą się przy bliższym słupku. Przyspiesza gwałtownie i strzela!
A teraz dzięki technice obrazowania, którą dysponuje wyłącznie OurWorld, pędzimy stromym łukiem wraz z piłką zmierzającą w stronę górnego okienka. Tłum widzów na pekińskim stadionie wpada w ekstazę…
SIMON ALCALA (SPOZA EKRANU): …w następnym wejściu pokażemy państwu kolejne sceny zza kulis, gdy rosyjska caryca Irina odwiedza modny butik w Johannesburgu, a także co córka Madonny robiła ze swoim nosem w ekskluzywnej klinice chirurgii plastycznej w Los Angeles.
OurWorld Paparazzi: wprowadzamy was w życie stawnych gwiazd — czy im się to podoba, czy nie!
A teraz: ONZ, jaki chętnie oglądalibyśmy jak najczęściej. Wczoraj w porze obiadowej Halliwell, sekretarz generalna Narodów Zjednoczonych, zrobiła sobie krótką przerwę w obradach Światowej Konferencji Inicjatyw Hydrologicznych UNESCO na Kubie. Halliwell sądziła, że ogród na dachu jest bezpieczny, l miała rację. Prawie. Cały dach pokrywa półprzepuszczalne lustro przepuszcza ciepłe promienie słońca, ale nie pozwala zajrzeć wścibskim oczom. To znaczy oczom innym niż nasze!
Zjedźmy teraz przez dach — tak, przez dach — i oto ona, miły widok dla zmęczonych oczu, kiedy au naturel korzysta z przefiltrowanego karaibskiego słońca. Mimo zwierciadlanego dachu Halliwell jest ostrożna — widzimy, jak się osłania, kiedy w górze przelatuje samolot. Cóż, powinna wiedzieć, że przed OurWorldem nie może się ukryć!
Jak widzimy, grawitacja była łaskawa dla sekretarz generalnej. Halliwell wygląda równie wspaniale, jak wtedy, kiedy czterdzieści lat temu wkroczyła na sceny świata. Lecz warto zadać pytanie, czy to wciąż oryginalna Halliwell, czy też ktoś jej pomógł…?
9. Agent
Kiedy FBI wreszcie dotarło do Hirama, Kate poczuła ulgę. Owszem, była zadowolona, że może szukać sensacji na całym świecie, ale robiła to i tak, nawet bez WormCamu. Coraz bardziej irytowała ją świadomość, że tak potężna technika znalazła się w rękach takiego egoistycznego, megalomańskiego kapitalisty jak Hiram Patterson.
Całkiem przypadkiem była w gabinecie Hirama tego dnia, kiedy prawda wyszła na jaw. Ale wydarzenia nie potoczyły się tak, jak się spodziewała.
Kate krążyła po gabinecie tam i z powrotem. Jak zwykle kłóciła się z Hiramem.
— Na miłość boską, Hiram, jak bardzo chcesz być trywialny? Hiram zastanowił się nad odpowiedzią. Rozpierał się w swoim fotelu z syntetycznej skóry i wyglądał przez okno na Seattle.
Kate wiedziała, że kiedyś był to apartament prezydencki jednego z lepszych hoteli w mieście. Wprawdzie okno widokowe pozostało, ale Hiram nie zachował żadnej z imponujących ozdób. Miał liczne wady, ale nie był pretensjonalny. Pokój stał się teraz zwykłym miejscem pracy, a jedyne umeblowanie stanowił długi stół konferencyjny i zestaw prostych krzeseł oraz eskpres do kawy i pojemnik z wodą. Krążyły plotki, że Hiram ma tutaj łóżko schowane w ściennej szafie. Jednak widać tu brak zwykłego ciepła, pomyślała Kate. Nie było nawet jednego zdjęcia kogoś z rodziny — na przykład jego dwóch synów.
Może zresztą nie potrzebuje obrazów, pomyślała niechętnie. Może sami synowie są wystarczającym trofeum.
— A więc, Manzoni — powiedział wolno Hiram — teraz chce pani popracować jako moje sumienie.
— Daj spokój, Hiram. To nie jest kwestia sumienia. Zrozum, dysponujesz technicznym monopolem, którego zazdroszczą ci wszystkie agencje informacyjne na planecie. Nie rozumiesz, że urządzenie się marnuje? Plotki o rosyjskiej rodzinie królewskiej, zdjęcia z ukrytej kamery czy boiskowe ujęcia z meczu piłki nożnej… Nie mówię nawet o fotografowaniu cycków sekretarz generalnej ONZ.
— Te cycki, jak to pani określiła — odparł oschle — przyciągnęły miliard ludzi. Moim głównym celem jest pokonanie konkurencji. I to właśnie robię.
— Ale zamieniasz się w krańcowego paparazzo. Czy to jest kres twojej wizji? Masz przecież moc, by czynić dobro.
— Dobro? — Uśmiechnął się. — Co dobro ma z tym wspólnego? Muszę dawać ludziom to, czego chcą, Manzoni. Jeśli ja tego nie zrobię, zrobi to jakiś inny skurwiel. Zresztą nie wiem, na co się pani uskarża. Puściłem ten pani materiał o Anglii atakującej Szkocję. To była prawdziwa porządna sensacja.
— Ale strywializowałeś ją, owijając w brukowe śmieci! Tak jak trywializujesz całą tę sprawę wojen o wodę. Przecież konferencja hydrologiczna ONZ stała się tematem żartów…
— Nie potrzebuję kolejnego wykładu o sprawach dnia dzisiejszego, Manzoni. Jest pani pompatyczna, ale tak mało pani rozumie. Przecież to oczywiste. Ludzie nie chcą wiedzieć o „sprawach”. To dzięki pani i pani piekielnemu Wormwoodowi ludzie zrozumieli, że sprawy nie mająjuż znaczenia. Nieważne, jak przepompujemy wodę dookoła planety, ani też cokolwiek innego, bo i tak Wormwood skasuje wszystko. Ludzie chcą tylko rozrywki. Zabawy.
— I to jest kres twoich ambicji? Wzruszył ramionami.
— A co jeszcze można zrobić? Prychnęła z pogardą.
— Wiesz przecież, że ten monopol nie potrwa wiecznie. W filmie i w mediach ciągle się spekuluje, w jaki sposób zdobywamy te sensacje. Prędzej czy później ktoś odgadnie prawdę i powtórzy twoje badania.
— Mam patenty…
— Jasne, patenty cię ochronią. Jeśli dalej będziesz tak działał, nie zostanie ci nic, co mógłbyś przekazać Bobby’emu.
Zmrużył oczy.
— Proszę nie mówić o moim synu, Manzoni. Codziennie żałuję, że panią tu sprowadziłem. Owszem, trafiła pani na kilka niezłych tematów. Ale nie ma pani wyczucia równowagi, żadnego wyczucia.
— Równowagi? Tak to nazywasz? Wykorzystywanie WormCamu, żeby różnym sławom robić zdjęcia bez majtek?
Rozległ się cichy brzęk dzwonka. Hiram uniósł głowę.
— Mówiłem, żeby mi nie przeszkadzać.
W powietrzu zabrzmiał dyskretny głos wyszukiwarki:
— Obawiam się, że zakaz został unieważniony, panie Patterson.
— Przez kogo?
— Chce się z panem widzieć Michael Mavens. I z panią także, pani Manzoni.
— Mavens? Nie znam żadnego…
— Jest z FBI, panie Patterson. Z Federalnego Biura…
— Wiem, co to jest FBI. — Hiram walnął pięścią w biurko. — Jedna cholerna komplikacja po drugiej.
Nareszcie, pomyślała Kate. Hiram spojrzał na nią.
— Proszę tylko uważać, co pani mówi temu dupkowi. Zmarszczyła czoło.
— Masz na myśli tego dupka z rządowej agencji śledczej? Nawet ty podlegasz prawu, Hiram. Powiem to, co uznam za najlepsze.
Zacisnął pięść, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, ale tylko pokręcił głową. Podszedł do okna; przefiltrowane przez barwione szkło błękitne niebo budziło błyski na jego łysinie.