Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Современные любовные романы » Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules
Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules

Электронная книга - «Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules». Краткое содержание книги:

Olivia jest dziennikarką specjalizującą się w tropieniu drobnych potknięć ludzi show-biznesu. Nie może jednak doczekać się, aż trafi na prawdziwą aferę… Bo czyż jej nowy, nieziemsko przystojny znajomy nie ma w sobie czegoś z wojownika Al-Kaidy? Tylko jak o tym przekonać naczelnego?
1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 73
Перейти на страницу:

– Skąd znasz Travisa?

– Travisa? – Michael Monteroso roześmiał się. – Travisa?

– Co cię tak bawi?

– Travis odbiera z salonu gotówkę i odnosi do banku. Pracuje w firmie ochroniarskiej. Czy masz stałą kosmetyczkę?

– Nie, w zasadzie nie – odpowiedziała, na chwilę zapominając o interesującym ją temacie rozmowy.

– Jeżeli chcesz, dam ci przy wyjściu swoją wizytówkę. W zasadzie nie powinienem pracować poza salonem, ale specjalnych klientów mogę odwiedzać w domu.

– Bardzo to miłe z twojej strony, ale ja tu nie mieszkam na stałe.

Bunsenowskie palniki nagle się wyłączyły, a ona poczuła, jak pod wpływem kojącego zapachu olejku eukaliptusowego i bezsensownej paplaniny Michaela powoli ogarniają senność. Z wysiłkiem zaczęła z nią walczyć, chciała bowiem zachować przytomność umysłu.

– Mógłbym odwiedzić cię w hotelu.

– Nie. Powiedz mi, skąd się wszyscy znacie… mam na myśli wszystkich tych ludzi na przyjęciu?

– W zasadzie to ich nie znam. Po prostu robię im zabiegi przed imprezami. Sądzę, że część z nich poznała się w Hondurasie – Feramo ma tam posiadłość, gdzie można wspaniale ponurkować. Teraz nakładam ci eukaliptus i olejek rycynowy. Wykorzystuję szereg organicznych elementów testowanych dermatologicznie. Są całkowicie organiczne, bez żadnych dodatków. Dam ci trochę.

– Ile to kosztuje?

– Dwieście siedemdziesiąt pięć dolarów.

Olivia spróbowała się nie uśmiechnąć.

– Myślę, że wystarczy mi sam zabieg, dziękuję ci – powiedziała zdecydowanie.

Po wejściu do przebieralni spojrzała na siebie w lustrze i aż jęknęła z przerażenia. Całą twarz pokrywały jej niewielkie czerwone kółka, jak gdyby padła ofiarą ataku jakiegoś stworzenia uzbrojonego w macki lub maleńkich pasożytów, które wymachując ogonkami, rzuciły się ssać ją żarłocznie. Cóż, w zasadzie tak właśnie było.

Do szóstej pozostał kwadrans. Za czterdzieści pięć minut miała iść na kolację z Feramo. Ogarniał ją coraz większy strach, a twarz w dalszym ciągu szpeciły czerwone placki. Bogu niech będą dzięki za korektor. Piętnaście po szóstej placki stały się prawie całkowicie niewidoczne. Olivia ubrana, uczesana i starannie pomalowana, w zasadzie gotowa była do wyjścia, lecz były to tylko pozory zewnętrzne. Dłonie jej się pociły, a żołądek kurczył co chwilę w paroksyzmie strachu. Starała się opanować, oddychać, myśleć, zachować spokój. Próbowała wymyślać pozytywne scenariusze: Feramo nie miał pojęcia ojej telefonie ani o podsłuchu w jej pokoju. Może krył się za tym wścibski, nadmiernie gadatliwy boy hotelowy o wielkich muskułach i dziwacznym zaroście.

Może pracował dla jakichś brukowców i doszedł do wniosku, że w pokoju Olivii może zjawić się któraś z gwiazd, założył więc pluskwę, żeby potem donieść o wszystkim Melissie. Istniała też ewentualność, że Feramo wiedział o telefonie i chciał jej powiedzieć, iż doskonale rozumie jej podejrzenia, po czym wyjaśni jej, że tak naprawdę jest pół Sudańczykiem, pół Francuzem, naukowcem łamane przez doktor, produkcję filmów traktującym jako hobby, znużonym całym tym bezsensem i marzącym jedynie, by wraz z nią podróżować po Trzecim Świecie, leczyć ludzi i nurkować.

Gdy nadeszła pora wyjścia, zdołała całkowicie przekonać samą siebie, że wszystko jest w zupełnym porządku. Nic złego się nie działo. Spędzi miło wieczór, po czym wróci do Londynu, by ratować nędzne resztki swej dziennikarskiej kariery.

Wyszła z pokoju i znowu ogarnęła ją panika. Co ona najlepszego wyprawia? Czy już kompletnie zwariowała? Wybierała się na kolację, sama jedna, nie wiadomo dokąd, z terrorystą z Al-Kaidy, który na dodatek wiedział, że żywi wobec niego podejrzenia. Nie było mowy o pozytywnym scenariuszu. Feramo nie chciał zjeść z nią kolacji, on chciał na kolację zjeść j ą. No, przynajmniej czerwone placki przestały być widoczne.

Otworzyły się drzwi windy.

– O mój Boże, co ci się stało z twarzą?

Pytanie padło z ust Carol, pomarszczonej nauczycielki dykcji.

– Nic takiego. Byłam na zabiegu kosmetycznym – wyjaśniła Olivia, wchodząc do windy. – Pracowałaś z aktorami na przesłuchaniu?

– W zasadzie tak. Ale nie tylko z nimi.

Olivia obrzuciła ją szybkim spojrzeniem.

– Naprawdę? To znaczy, zajmujesz się nie tylko aktorami? – Postanowiła zaryzykować. – Z resztą zespołu także?

Carol popatrzyła jej prosto w oczy. Wyglądało na to, że nie może powiedzieć na głos tego, co myśli.

– Zawsze mi się wydawało, że tylko aktorzy potrzebują na- uczycieli dykcji – rzuciła Olivia niby to swobodnie.

– Jest wiele powodów, dla których ludzie chcą zmienić swój akcent, nie sądzisz?

Winda zatrzymała się na parterze. Przez otwarte drzwi ujrzały przechodzącą holem Surayę, która wspaniale prezentowała się na tle białych ścian.

– A o niej co myślisz? – spytała konspiracyjnie Olivia, gestem wskazując na hinduską piękność. – Malibu z lekką domieszką Bombaju?

– Hounslow – odparła Carol.

Nie miał to być żart.

– A Pierre Feramo? – szepnęła Olivia, gdy wychodziły z windy. – Kair? Chartum?

– Chyba nie mnie o tym sądzić – powiedziała Carol, ani na chwilę nie odrywając wzroku od Olivii. – Zresztą nieważne. Baw się dobrze. – Uśmiechnęła się przelotnie i zarzucając na ramiona sweter, ruszyła ku obsługującemu parking.

18

Olivia podeszła do recepcji i poprosiła, żeby wszystkimi kosztami, od jej przyjazdu poczynając, nie obciążano „Elan”, lecz ją. Podróż nie zapowiadała się tanio, lecz w końcu ma swoją dumę. Gdy czekała, nie wiadomo skąd wyrósł przy niej wścibski boy hotelowy z kozią bródką i okazałą muskulaturą.

– Opuszcza nas pani, panno Joules? – spytał.

Na boya hotelowego to on nie wyglądał zupełnie. Był zdecydowanie zbyt bystry i opanowany. Może to błyskotliwy młody matematyk zarabiający na studia. Nie: za stary.

– Jeszcze nie.

– Podoba się pani u nas?

– Tak, może z wyjątkiem mikrofonu w moim pokoju – powiedziała, bacznie mu się przyglądając.

– Nie rozumiem?

– Słyszałeś.

Wróciła recepcjonistka i w tej samej chwili dziwnie znajomy, paskudnie słodki zapach uderzył Olivię w nozdrza. Obróciła się. Zjawił się Alfonso, z bujnym owłosieniem wyzierającym spod koszulki polo, tym razem różowej.

– Olivio, już się bałem, że nigdy nie zejdziesz. Właśnie miałem dzwonić do ciebie do pokoju.

Nagromadzony przez wiele godzin stres dał w końcu o sobie znać wybuchem irytacji.

– Bo co? Ty także idziesz na kolację? – warknęła.

Alfonso najwyraźniej poczuł się dotknięty, co na krótką chwilę odmalowało się na jego twarzy. Zabawny był z niego gość. Fanfaron, cały wypomadowany, w głębi duszy chyba jednak cierpiał z powodu niskiej samooceny.

– Oczywiście, że nie. Mam tylko dopilnować, żebyś bezpiecznie dotarła. Pan Feramo prosił mnie o to. Samochód czeka.

– Och. Dobrze. Bardzo dziękuję – powiedziała, czując się podle.

– Mój Boże, co ci się stało z twarzą?

Zanosiło się na długi wieczór.

Alfonso wyprowadził ją przed hotel i z dumą wskazał czekający „samochód”. Była to biała, długa limuzyna, jakimi ludzie spoza miasta, przystrojeni we wściekle kolorowe peruki szaleją w wieczory kawalerskie po Sunset Boulevard. Szofer otworzył przed nią drzwiczki i Olivia wsiadła lub raczej wpadła do wnętrza, potykając się o coś sterczącego na samym środku, i stwierdziła, że na wprost oczu ma parę szpilek od Gucciego. Jej wzrok podążył w górę, wzdłuż smukłych i delikatnych oliwkowych kostek i jedwabnej sukni w kolorze zgaszonego różu, by stwierdzić, że wraz z nią limuzyną podróżować będzie również Suraya. Co jest, do cholery?

1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 73
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)