Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 113
Перейти на страницу:

Otworzyła oczy i zgrzytnęła zębami. Tej niepewności nie mógł złagodzić nawet Nimitz. Próbowała, ale nie potrafiła znaleźć właściwej odpowiedzi, i jej odbita w szybie twarz doskonale to pokazywała: była blada i spięta.

— Nie jestem… pewna, czy nadal powinnam być oficerem, admirale Matthews — wykrztusiła w końcu.

Była to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie w życiu zrobiła, ale wiedziała, że musi to powiedzieć.

— Dlaczego? — spytał spokojnie i bez śladu jakiejkolwiek oceny.

— Nie jestem dokładnie… — urwała, odetchnęła i zaczęła od nowa, odwracając się ku niemu. — Oficer musi najpierw być w stanie kierować samym sobą, zanim będzie mógł kierować innymi. Musi wiedzieć, że będzie w stanie wykonać swe obowiązki, zanim je weźmie na siebie. A ja wcale nie jestem tego pewna.

Wesley Matthews pokiwał głową, przyglądając się jej uważnie brązowymi oczyma. Dziś przez maskę dowódcy, którą tak długo i wytrwale nosiła, przebijały się uczucia — i było mu wstyd, że to spowodował, bowiem niepewność i smutek nie są miłymi rzeczami. To nie była ta sama skupiona kobieta-wojownik, zdecydowana umrzeć, byle obronić jego ojczystą planetę przed pięciokrotnie silniejszym okrętem fanatyków. Wtedy też się bała i oboje o tym wiedzieli, choć udawali, że tak nie jest. Ale teraz co innego napawało ją strachem. Wtedy bała się tylko śmierci i tego, że nie uda jej się zrealizować tego beznadziejnego zadania. Teraz bała się, że zabraknie jej odwagi niezbędnej do bycia dowódcą okrętu.

Spojrzała mu prosto w oczy i nie spuściła wzroku, nie próbowała niczego udawać i wiedział, że dotąd nie spotkała się z tym rodzajem strachu. Była o trzy lata starsza od niego, choć wyglądała tak młodo, a trzy lata w ich zawodzie niewiele znaczą, i w tym momencie wyglądała, jakby była tak młoda, jak sugerował to jej wygląd. Wszystko zaś za sprawą oczu — ich błagalnego wyrazu i szczerości, gdy przyznała się, że sama nie potrafi znaleźć odpowiedzi, więc prosi go o pomoc. Było jej wstyd za ten brak zdecydowania, za „słabość”, zupełnie jakby nie rozumiała, ile siły wymaga przyznanie się do braku pewności, a nie udawanie, że problem nie istnieje.

Przygryzł wargę, bowiem zrozumiał, że Protektor miał rację, powstrzymując go przed złożeniem tej propozycji parę miesięcy temu. Wtedy na pewno nic by z tego nie wyszło i to nie dlatego, że jego rozmówczyni nie mogła, ale dlatego, że obawiała się, że może nie móc wypełnić obowiązków dowódcy. I dlatego odmówiłaby, a ta odmowa na zawsze zakończyłaby jej karierę oficerską. Niemożność bowiem, obojętne czy prawdziwa, czy urojona, wykluczała dowodzenie, jeśli oficer wystarczająco silnie był o niej przekonany. Praktycznie zawsze był to proces nieodwracalny, gdyż nikt inny poza samym zainteresowanym nie mógł go uzdrowić, czyli przekonać, że jest inaczej.

Teraz Honor nie miała tej pewności, ale nie ulegało wątpliwości, że jej rany wewnętrzne wcale się nie zaleczyły i że daleko było do tego. Mimo to nie opuściła wzroku i zrozumiał, że ostateczna ocena należy w równej mierze do niego, jak i do niej. To on zmusił ją do podjęcia decyzji i wypowiedzenia na głos wszystkiego, czego się obawiała. Nagle zapragnął cofnąć czas.

— Milady, mogę jedynie podziwiać odwagę potrzebną oficerowi pani kalibru do przyznania się do podobnych wątpliwości — powiedział cicho. — Uważam też, że jest pani wobec siebie zbyt ostra i niesprawiedliwa. Oczywiście, że „nie była pani sobą”, bo jakże by mogło być inaczej? Cały pani prywatny i zawodowy świat został wywrócony do góry nogami bądź zniszczony, a pani znalazła się w całkowicie odmiennym środowisku i to nie jako turystka, ale jako jedna z przewodzących mu osób. Zna pani nasze przekonanie, że Bóg testuje swych wyznawców i że jedynie przez udział w największym teście: teście życia, możemy rozwinąć się i stać się godnymi Go. Pani test był brutalniejszy i bardziej wymagający niż większość, ale zdała go pani tak jak wszystkie poprzednie, z odwagą, której nie może nie podziwiać nikt, kto nie jest zaślepiony przez fanatyzm religijny czy strach przed zmianami. Być może w tej chwili pani sama tak tego nie widzi, milady, ale proszę ten jeden raz mieć więcej zaufania do naszej oceny niż do swojej.

Honor nie odezwała się, nadal wpatrując się w jego oczy i analizując słowa. Wiedziała, dzięki Nimitzowi, że mówił prawdę: Nimitz dołożył wszelkich starań i dużo wysiłku, by przekazać jej jak najdokładniej nawet najdrobniejsze emocje Matthewsa.

— Powiedziała pani, że wątpi we własną zdolność „kierowania samą sobą” — dodał admirał. — Sposób, w jaki wypełnia pani swe obowiązki jako patronka Harrington, jest najlepszym dowodem, iż wątpliwość ta jest bezzasadna, milady. W krótszym czasie doprowadziła pani tę domenę do większego rozkwitu niż zrobił to ktokolwiek z jakąkolwiek domeną w całej naszej historii. Wiem, że miała pani pomoc, lord Clinkscales jest nadzwyczajnym zarządcą, a dostęp do nowych technologii stworzył okazje, jakie miało niewielu patronów. Ale to pani je wykorzystała. A kiedy durnie pełni nienawiści i strachu zaczęli panią atakować tylko za to, jaka pani jest, ani nie powstrzymali pani, ani nie sprowokowali. Działała pani cały czas i we wszystkich kwestiach rozważnie i z pełną odpowiedzialnością, choć nie zawsze było to łatwe. Durnie także potrafią zranić, wiem coś o tym. Nie widzę żadnego powodu, by wątpić, że w przyszłości zachowa się pani tak samo. Prawdę mówiąc, wątpię, czy pani wiedziałaby, jak można zachować się inaczej.

Honor nadal milczała. Matthews wierzył święcie w to, co mówił. Mógł się naturalnie mylić, ale mówił to, o czym był dogłębnie przekonany, a nie to, co powinien czy co uważał, że nakazują względy uprzejmości. Odchrząknęła i odwróciła wzrok, po czym powiedziała:

— Może ma pan rację, admirale… chciałabym, by ją pan miał. Może nawet w to wierzę, a na pewno jest sporo prawdy w starym powiedzeniu o powrocie na siodło… — umilkła i uśmiechnęła się zaskoczona. — Z powrotem w siodle… wie pan, całe życie używam tego powiedzenia, a nigdy nie widziałam prawdziwego siodła ani nie byłam bliżej niż sto kilometrów od żywego konia… No dobrze. Fakt pozostaje faktem — jestem patronką. Czy naprawdę jest dla pana ważniejsze mieć do dyspozycji jednego więcej kapitana, zwłaszcza że nie jest do końca pewne, iż podoła on swym obowiązkom, niż dobrze wywiązującą się ze swych zadań patronkę?

— Pani, lord Clinkscales pokazał, że potrafi zarządzać domeną podczas pani długiej nieobecności, jeśli musi. Teraz nie będzie pani dalej niż o kilka godzin, jeśli chodzi o zwłokę w kontakcie, kilkadziesiąt zaś, jeśli chodzi o dolot do planety, obojętne w którym miejscu w systemie Yeltsin by się pani znajdowała. Oznacza to, że nadal może pani wypełniać swe obowiązki wobec domeny, a chyba nie w pełni rozumie pani, jak desperacko Marynarka Graysona pani potrzebuje, milady.

— Desperacko? — zdziwiła się, unosząc brwi.

Matthews uśmiechnął się bez cienia wesołości.

— Właśnie: desperacko. Proszę się zastanowić, milady. Wie pani, jak niewielka była nasza flota przed ostatnią wojną z Masadą i ile okrętów ją przetrwało. Przeżyło zaledwie trzech naszych kapitanów, a żaden nie miał doświadczeń z nowym uzbrojeniem i taktyką, które oficerowie Royal Manticoran Navy znają, nim zostaną dowódcami. Sądzę, że nieźle sobie radzimy, ale poza takimi wyjątkami jak kapitan Brentworth posiadający doświadczenia z akcji antypirackich, żaden z naszych kapitanów ani razu nie dowodził w bitwie, a wszyscy są nowi na stanowiskach i dopiero zapoznają się z okrętami i zakresem obowiązków. Co więcej: nagle okazało się, że mamy większą flotę, niż ktokolwiek śmiał marzyć, i jeśli chodzi o ludzi, to znajdujemy ich z najwyższym trudem. Żaden z moich oficerów, ani nawet ja, czyli naczelny dowódca Marynarki Graysona, nie mamy nawet drobnej części pani doświadczenia i wiedzy, milady. Nie wierzę, by Królewska Marynarka długo pozostawiła panią bez bojowego przydziału: wasza Admiralicja nie jest aż tak głupia, nawet jeśli tępi są politycy. Dlatego naprawdę niezwykle ważne dla nas jest, by objęła pani dowodzenie i przekazała nam ile się da ze swego doświadczenia.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)