Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 113
Перейти на страницу:

— Naturalnie. — Mistrz Thomas także opuścił maskę i przyjął stosowną pozycję.

Wymienili saluty bronią, ale nim zaczęli walkę, rozległ się uporczywy brzęczyk do drzwi sali gimnastycznej.

— Kogo tu… — burknęła Honor, opuszczając miecz. — Wygląda na to, że dzwonek pana uratował, mistrzu Thomasie.

— Kogoś z nas z pewnością uratował, milady — zachichotał fechmistrz, obserwując, jak James Candless podchodzi do drzwi, uruchamia interkom i słucha zwięzłej wiadomości.

A potem odwraca się, nie kryjąc zaskoczenia.

— Ma pani gościa, milady — odparł Candless nieco dziwnym tonem.

Honor przekrzywiła głowę i spojrzała nań pytająco.

— Gościa? — spytała, gdy nie wywarło to na nim wrażenia.

— Tak, milady. Admirał Matthews pyta, czy może go pani przyjąć.

Honor zaskoczona uniosła brwi, nie bardzo rozumiejąc, co też sprowadza w jej progi dowódcę Marynarki Graysona. Żywiła dla niego wielki szacunek, bowiem poznali się i polubili w czasie ataku fanatyków z Masady, zwanego potem Pierwszą Bitwą o Yeltsin. Równie ważne było pytanie drugie — dlaczego nie uprzedził jej, że przybędzie.

Otrząsnęła się z zaskoczenia i z wątpliwości — jak by nie było, sprowadzić go musiało coś pilnego a niespodziewanego, toteż uznała, że szkoda marnować czas na przebieranie się w oficjalny strój.

— Poproś go, żeby wszedł, Jamie.

— Oczywiście, milady.

Candless odryglował i otworzył drzwi, a Honor zwróciła się do mistrza Thomasa:

— Mistrzu… — zaczęła i urwała, gdyż ten skłonił się i skierował do szatni ze słowami:

— Nie będę pani przeszkadzał, milady. Resztę dzisiejszej sesji możemy bez problemu przełożyć na inny dzień tygodnia, jeśli będzie to pani odpowiadało.

— Dziękuję, naturalnie, że mi to odpowiada. Mistrz Thomas zniknął w szatni w chwili, w której Candless wprowadził Wesleya Matthewsa.

— Admirał Matthews, milady — zaanonsował z ukłonem i zajął właściwe miejsce o krok za i krok z boku Honor.

Nimitz ześliznął się z drabinki, toteż Honor oddała gwardziście miecz i maskę i pochyliła się, by treecat mógł wskoczyć w jej objęcia.

— Admirale — podała mu prawą dłoń, trzymając Nimitza w zagięciu lewej.

— Lady Harrington — Uścisnął jej rękę. — Dziękuję, że przyjęła mnie pani tak szybko. Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem w niczym ważnym.

— Skądże znowu. — Przez moment przyglądała mu się bacznie, po czym zwróciła się do Candlessa. — Dzięki za wprowadzenie admirała, Jamie.

— Drobiazg, milady.

Co prawda członek ochrony osobistej nie powinien zostawiać swego patrona z nikim obcym, ale kontyngent ochrony Honor musiał pogodzić się z niektórymi przynajmniej jej dziwactwami. Candless zasalutował i wyszedł, a Honor spojrzała na gościa i spytała:

— Co mogę dla pana zrobić, admirale?

— Przybyłem złożyć pani propozycję, lady Honor. Mam nadzieję, że rozważy ją pani nader głęboko.

— Propozycję?

— Tak, milady. Chciałbym, by przyjęła pani patent oficerski i dowództwo w Marynarce Graysona.

Honor wytrzeszczyła oczy, a Nimitz zastrzygł uszami. Otworzyła usta, zastanowiła się i zamknęła je bez słowa. Zyskała parę sekund, przenosząc treecata na ramię, gdzie usiadł wyprostowany, obejmując ogonem jej szyję w obronnym geście. Oboje przyglądali się uważnie twarzy Matthewsa. Cisza przeciągała się.

— Nie jestem pewna, czy byłby to dobry pomysł — odezwała się w końcu.

— Mogę zapytać dlaczego, milady?

— Z paru powodów. Po pierwsze i najważniejsze, jestem patronką, a to zajęcie na pełen etat i to z nadgodzinami, tym bardziej w tak nowej jak ta domenie, a zwłaszcza przy raczej intensywnej dyskusji publicznej, czy powinnam mieć prawo czy też nie do noszenia klucza.

— Ja… — Matthews umilkł, potarł czoło i spytał: — Mogę mówić szczerze?

— Naturalnie.

— Dziękuję. — Admirał przestał pocierać czoło. — Przedyskutowałem sprawę z Protektorem i uzyskałem jego zgodę. Jestem pewien, że nim jej udzielił, rozważył pani obowiązki jako patronki Harrington.

— Nie wątpię, że to zrobił, ale to ja muszę to przede wszystkim rozważyć. A są jeszcze inne kwestie.

— Wolno spytać jakie?

— Jestem oficerem Royal Manticoran Navy. — Honor skrzywiła się, ale dodała: — Jestem teraz co prawda na połowie pensji, ale to się może zmienić w każdym momencie. Co będzie, gdy Admiralicja przywróci mnie do czynnej służby?

— W takim razie naturalnie, milady, zostanie pani natychmiast zwolniona z Marynarki Graysona. Jeśli można, chciałbym też przypomnieć, że RMN ma długoletnią tradycję oddelegowywania oficerów do pomocy sojuszniczym flotom i wypożyczyła nam już sporo zarówno oficerów, jak i personelu niższych rang. W tych okolicznościach sądzę, że Pierwszy Lord Przestrzeni zgodzi się bez problemów na moją prośbę oddelegowania pani do Marynarki Graysona.

Honor ponownie się skrzywiła i przygryzła dolną wargę. Propozycja kompletnie ją zaskoczyła, a jedynie nieco mniej zaskakująca okazała się własna reakcja. Z jednej strony chciałaby natychmiast wrócić do tego, co naprawdę umiała, lubiła i rozumiała, z drugiej czuła niespodziewaną panikę i instynktownie chciała się wycofać. Spojrzała w oczy Matthewsa, jakby w nich była w stanie odkryć to, co naprawdę czuje, ale nie znalazła odpowiedzi — Matthews po prostu jej się przyglądał: uprzejmie i nieustępliwie.

Rozejrzała się po sali gimnastycznej, próbując zrozumieć, co jest z nią nie w porządku. Właśnie zaproponowano jej to, czego najbardziej pragnęła we wszechświecie. Fakt, nie w Królewskiej Marynarce, ale była przecież obywatelką Graysona, podobnie jak poddaną Korony. A Matthews miał rację — polityczne zamieszanie mogło nadal uniemożliwiać Admiralicji powierzenie jej dowództwa, ale właśnie dlatego powinna cieszyć się z oddelegowania do sojuszniczej floty. Dla Admiralicji będzie to doskonale wyjście z sytuacji. Więc dlaczego miała tak ściśnięte gardło i tak szybki puls?

Wpatrzyła się w okno, za którym rozciągał się starannie utrzymany teren posiadłości, i zrozumiała, w czym rzecz. Po prostu się bała.

Bała się, że już nie potrafi tego robić. Nimitz miauknął cicho i poczuła jego wsparcie, ale tym razem to nie pomogło. Nie była zdenerwowana w taki sposób jak wówczas, gdy miała objąć nowy okręt czy nowe obowiązki w służbie Korony. To było normalne — każdy obawia się nieznanego, tym bardziej że każde kolejne zadanie stawiało przed nią większe wymagania. I normalne było, że gdzieś w głębi duszy czaiła się obawa, czy tym razem także im sprosta. Ten strach był inny — głębszy, mroczniejszy i większy.

Zamknęła oczy, zawstydzona sama przed sobą, gdy wreszcie przyznała się do prawdy. Została… uszkodzona. Przed oczyma stanęły jej niepewność, koszmary, ataki paraliżującego żalu i depresji markującej obraz kalekiej i niepewnej samej siebie. Oficer nie potrafiący kontrolować własnych uczuć nie miał prawa dowodzić okrętem wojennym. Kapitan topiący się w żalu nad samym sobą nie był w stanie podejmować właściwych decyzji i trzeźwo oceniać sytuacji. Taki dowódca był dla swego okrętu i załogi groźniejszy od nieprzyjaciela. A poza tym pozostawało pytanie, czy była na tyle silna, by ryzykować dalsze emocjonalne straty. Czy zdoła przeżyć to, że zginą kolejni ludzie, wykonując jej rozkazy, albo co gorsza: czy zdoła wydać takie rozkazy, mając świadomość, że przyniosą one śmierć i zniszczenie. W wojnach zawsze ginęli ludzie, ale nie wiedziała, czy ona zdoła żyć ze świadomością, że skazała swoich ludzi na śmierć, kolejny raz. Mogła nie wykonać zadania tylko dlatego, że będzie zbyt przerażona liczbą ludzi, których musiałaby poświęcić…

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)