Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 135
Перейти на страницу:

– Gdy się ucieka, nie pora myśleć o odpoczynku. Zresztą ja też jestem zmęczony, księżniczko. Może masz rację.

Lans patrzył na nas wstrząśnięty. Księżniczka rzuciła niedbale w jego stronę:

– Nie zwracaj uwagi na tę drobną rodzinną kłótnię. Lord ma prawo się ze mną spierać.

– Tak jest, księżniczko.

Próbowałem się odprężyć, każdą komórką ciała wchłaniając sekundy odpoczynku. Czyste światło gwiazd i porywy chłodnego wiatru. Ciemna sylwetka kutra i postać opartego o maszynę Lansa. Zmęczony oddech księżniczki i odległy, przeciągły świst…

– Co to za dźwięk, Lans?!

Zerwałem się na równe nogi. Tam, skąd zbliżał się świst, mignęła gwiazda, na sekundę zasłonięta sunącym w powietrzu cieniem. I jeszcze jedna, znacznie bliżej horyzontu.

– To flaer – oznajmił zakłopotany Lans. – Flaer lądujący z wyłączonymi silnikami.

Księżniczka dotknęła mojej ręki i powiedziała drżącym głosem:

– Ktoś zaryzykował i poszedł tą samą drogą co my. Tylko jeden człowiek mógł się porwać na awaryjny start bez przygotowania.

– Shorrey – odparłem bez wahania. – Naturalnie. Niepotrzebnie zaufaliśmy polu neutralizującemu.

Spodziewałem się czegoś takiego. Zbyt łatwo nam szło. Nie można tak po prostu wykraść księżniczki. Ktoś będzie musiał za to zapłacić.

A tym kimś będę ja.

– Możemy ukryć się w pomieszczeniach bazy – zaproponował Lans. – Znam wszystkie przejścia i kryjówki. Nie znajdą nas.

– Nie znajdzie nas Shorrey, ale za godzinę pole zniknie i żołnierze przeczeszą tu każdy metr.

Księżniczka odwróciła się do mnie i powiedziała cicho:

– Przegraliśmy, lordzie. Dziękuję, że próbowałeś mi pomóc.

– Dlaczego przegraliśmy? – Poczułem, jak ogarnia mnie wściekłość. – We flaerze nie może być wielu żołnierzy! Przyjmiemy walkę!

– Tam w ogóle nie będzie żołnierzy – wyjaśniła łagodnie księżniczka. – Shorrey przyleciał sam. Ale ani ty, ani Lans, ani my we trójkę ani nawet pluton najlepszych żołnierzy planety nie zdoła go pokonać.

– Dlaczego?

– To największy szermierz we wszechświecie – powiedziała po prostu. – Niektórzy uważają, że – spróbowała się uśmiechnąć – nie do końca jest człowiekiem. Shorrey to łajdak i kanalia, ale najlepszy miecz świata.

Lans patrzył na nas. Odwróciłem się do chłopca.

– I co ty na to, kursancie Lansie Dari?

Chłopiec powiedział z uporem:

– Moja krew, mój miecz, mój honor należą do was.

Znowu spojrzałem na księżniczkę. Przyciągnąłem ją do siebie, zajrzałem w niebieskie jak ziemskie niebo oczy. Ten kawałek ziemskiego nieba będzie przy mnie pośród tej obcej nocy.

– Pamiętasz, co powiedziałem ci w pałacu? – zapytałem i usłyszałem w moim głosie zdradziecką, pożegnalną czułość. – Warto umrzeć za miłość, księżniczko. Kocham cię. Zawsze cię kochałem.

Dziesięć metrów od nas rozległ się łoskot. Shorrey nie miał zamiaru tracić czasu na długie wytracanie szybkości na gładkim lądowisku. Zmusił swoją maszynę do złożenia skrzydeł i spadł obok nas.

Odsunąłem się od księżniczki. Widziałem, jak skrzydła-amortyzatory miażdży ciężar flaera, jak otwiera się luk, jak wyskakuje na beton wysoki barczysty mężczyzna ubrany w biały, lekko błyszczący kombinezon. Do diabła, do tego jeszcze pozer! Miecz w czerwonej pochwie, półtora raza dłuższy od zwykłego, długie jasne włosy rozrzucone w artystycznym nieładzie, twardy krok… Hollywoodzki reżyser zaprzedałby duszę diabłu, żeby tylko dostać tego człowieka do następnego filmu akcji. I zrobiłby dobry interes.

Shorrey był coraz bliżej. Zrobiłem krok w jego stronę, ale on jakby mnie nie widział. Odezwał się, a jego głos, który słyszałem już przez radio, pasował do postaci. Łagodny, ale silny, niemal hipnotyzujący…

– Cieszę się, że was tu zastałem. Nie warto przenosić naszej małej sprzeczki na teren Świątyni. Jak rozumiem, właśnie tam zdążaliście, księżniczko?

Milczała. Odpowiedziałem ja, daremnie usiłując nadać swojemu głosowi spokojne brzmienie:

– Nie próbuj nas powstrzymać, Shorrey. Nie uda ci się.

Popatrzył na mnie po raz pierwszy i uśmiechnął się pobłażliwie.

– A więc to ty jesteś ziemskim lordem… Co za towarzystwo:

moja przyszła żona, zarozumiały dzikus i wystraszony chłopiec. Właśnie, mały może odejść. Nie lubię zabijać dzieci. Lans skoczył do przodu i krzyknął z nienawiścią:

– Obraziłeś mnie! Twoi żołnierze zabili mojego ojca! Groziłeś imperatorowi i księżniczce! Wyzywam cię na pojedynek!

Powinienem był go powstrzymać, ale nie zdążyłem. Ruszył już na Shorreya z mieczem w ręku. Shorrey tylko wzruszył ramionami.

– Każdy sam wybiera swoją drogę, chłopcze…

Wyciągnął miecz tak szybko, że nawet nie zdążyłem dostrzec ruchu. Błysnęło światło pola ostrzącego. Lans zadał cios – wspaniały, śmiertelny cios w odsłonięte nogi Shorreya… i krzyknął z bólu.

Nigdy więcej nie chciałbym oglądać czegoś takiego. Teraz ja miałem ochotę krzyknąć, że tak nie należy zabijać. Nawet poza dobrem i złem istnieją pewne granice, których nie wolno przekraczać.

Shorrey nie uchylił się ani nie sparował ciosu. Niewiarygodnie szybkim ruchem zaatakował sam – i odciął Lansowi dłoń. Miecz, którego rękojeść nadal ściskały smukłe chłopięce palce, upadł na beton. A Shorrey dalej ciął po rękach, każdym uderzeniem odcinając kilka centymetrów żywego ciała. Jego miecz wirował jak ostrze w tokarce, skracając ręce chłopca aż do ramion. Beton pokrył się rozbryzgami krwi, które szybko przemieniły się w ciemne kałuże. Lans upadł. Był martwy. Zabił go ból, znacznie przewyższający wszystko, co może znieść człowiek.

Shorrey włączył ostrzenie miecza i wsunął broń do pochwy.

– Wybrał swoją drogę i umarł z czystym sumieniem – powiedział w zadumie. – Nie każdemu dana jest taka śmierć.

Milczeliśmy. Twarz księżniczki była biała jak kreda; aż dziw, że dziewczyna jeszcze trzymała się na nogach.

– Powinnaś się odwrócić, księżniczko – powiedział łagodnie Shorrey. – Dlaczego chcesz oglądać takie sceny? Jeszcze widać po tobie awaryjny start.

Shorreyowi przeciążenia najwyraźniej nie zaszkodziły. Wyjąłem płaszczyznowy dysk i wyszeptałem:

– Umrzesz. Musisz umrzeć…

Potem cisnąłem niezawodny pocisk w Shorreya. Shorrey machnął ręką, jakby odganiał natrętną muchę, i zauważyłem, że jego palce zaciskają się na dysku.

– Potworna, barbarzyńska broń – rzekł ze smutkiem. – Rok temu kazałem stracić trzech uczonych, którzy wymyślili coś podobnego. Nie wolno sprowadzać sztuki władania bronią do chytrych rzutów zza węgła. Ale ty wprowadziłeś ją do użytku i na tym polega twoja wina. Usprawiedliwia cię tylko to, że jesteś mądry i śmiały.

Płaszczyznowy dysk wbił się w burtę kutra.

– Zabiję cię uczciwie, mieczem – ciągnął Shorrey. – Księżniczko, jesteś świadkiem, że przestrzegam reguł pojedynku. W odróżnieniu od lorda.

Szedł niespiesznie w moją stronę. A mnie nogi same niosły do tyłu.

– Pojedynku nie będzie – powiedziałem, wyjmując pistolet. – Będzie egzekucja. Zasłużyłeś na nią.

Pistolet zareagował na naciśnięcie spustu i wystrzelił serię miniaturowych dysków, cały magazynek. Rój dwudziestu czterech małych śmierci…

Postać Shorreya rozmazała się, straciła zarysy. Jakby taśmę z nagraniem szybkiej muzyki puszczono w podwójnym albo potrójnym przyspieszeniu. Wydawało rai się, że dyski znalazły swój cel, że to, co oglądam, to agonia, drgawki rozrywanego na części ciała. Ale wtedy Shorrey wyprostował się i spokojnie popatrzył na swoje ramię.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)