Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Migotliwy swiat
Migotliwy swiat - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Migotliwy swiat

Электронная книга - «Migotliwy swiat». Краткое содержание книги:

Aleksander Grin, właściwie Gryniewski (1880–1932), jest pisarzem znanym i chętnie czytanym w Polsce. Przełożono już na język polski sporo jego opowiadań, opowieści i niemal wszystkie powieści („Biegnąca po falach”, „Droga donikąd”, „Złoty łańcuch”). Polskiemu czytelnikowi została wreszcie udostępniona jedna z najciekawszych powieści tego pisarza rosyjskiego „Migotliwy świat”, która może przykuć uwagę swoją sensacyjno-przygodową fabułą, utopijną futurologią, nietypową fantastyką i tajemniczością.
1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 47
Перейти на страницу:

Jednocześnie razem z tymi wszystkimi pojawią się pana zwolennicy, agenci i kapitały; najbardziej różnorodne, sprzeczne wzajemnie pragnienia będą zmierzały do znalezienia w panu punktu oparcia. Gazety w pogoni za zyskiem będą drukowały wszystko — i to, co pan im przekaże, i to, co stworzą inni przewyższając być może pod względem bezsensowności doświadczenia minionych stuleci. Pan też napisze książkę, która będzie opublikowana w takiej ilości egzemplarzy, żeby każda rodzina na ziemi mogła ją przeczytać. W tej książce napisze pan o sobie, wszystkiemu przydając jeden jedyny sens, że tajemnica i warunki szczęścia zależne są od woli i rąk pana, w co uwierzą wszyscy, ponieważ pod pojęciem szczęścia pojmują to, co jest nieosiągalne.

Później pojawi się u pana jeszcze więcej ludzi i będzie pan rozmawiał z nimi, ukazując się im nieoczekiwanie. Najbardziej proste pańskie słowa wywołają nie mniejsze wrażenie, aniżeli przemówiłby kamienny sfinks. I z niczego, z pustej frazy pozbawionej konkretnego sensu, wybuchną legendarne obietnice mknące jak lawina, zmiatające po drodze stare wyobrażenia.

Stare wyobrażenie powiada: „Góra i upór”. Nowe będzie brzmiało: „Cud i szczęście”. Ponieważ po dziś dzień problem szczęścia nie został rozwiązany przy pomocy dostępnych środków, to ludzie zechcą go rozwiązać środkami niedostępnymi, a rozwiązanie pozostawią panu. W tym czasie w klubach pańskiego imienia, w czasopismach, gazetach i książkach notujących każdy pański krok, każde pańskie słowo czy wrażenie, w prywatnych rozmowach, kalkulacjach, sporach, w przejawach nienawiści, w okrzykach zachwytu pojawi się bezprzedmiotowa wiara, która od dawien dawna nieumiejętnie wskrzeszana jest w sposób zasługujący tylko na uśmiech politowania.

Wówczas to bez dynamitu, strzelaniny i skomplikowanych czynności mózgowych jasna świadomość prawdziwego cudu — uosobionego w panu — uczyni każdą władzę na tyle wiotką, że z chwilą wyraźnie postawionego żądania „ja lub oni” cała ziemia powie „ty”. Nic jej nie powstrzyma. Będzie myślała, że posiadła skrzydła.

Dziewczyna cała ogarnięta uniesieniem i promieniującym blaskiem umilkła; potężna ale i cudowna siła porywających ją gigantycznych planów nie znikła z jej oblicza, lecz mimo to coraz ciszej i wolniej rozlegały się ostatnie słowa Runy. Wówczas zrozumiała, że Drud odwrócił się od niej, że jej słowa zostały odrzucone z jeszcze większą siłą. Była u kresu wytrzymałości nerwowej. Jeszcze nie zdążyła odczuć całej potęgi ciosu, gdy rozległo się ostre i zimne słowo:

— Nie.

Drud ciągnął dalej:

— Musiałem pani przerwać. Proszę posłuchać. Oczywiście, za pomocą pewnych wielkich dokonań mógłbym zniewolić wszystkich, ale cel ten napawa mnie wstrętem, przeszkadza mi żyć. Nie jestem zarozumiały. Pani spyta, co mi to daje? Odpowiem: uśmiech. A oprócz tego jestem namiętnie przywiązany do kwiatów, morza, podróży, zwierząt i ptaków; do pięknych tkanin, marmuru, muzyki i niezwykłości. Poruszam się z szybkością wiatru, ale lubię także spacerować po uroczych ścieżkach. Z lubością przeglądam książkę z ilustracjami i sprawia mi zadowolenie, gdy nocą spuszczę się na statek, wywołując zdumienie w mesie: „Skąd ten tu się wziął?” Czyż ja mam tasować tę zdartą, starą talię kart, co zwie się ludzkością? Nie podoba mi się ta gra. Ale niech pani spojrzy na kształt mojego świata, a ja wyjaśnię jego cały złożony kod. Proszę spojrzeć; tam jest cień; rzuca go róg stołu, fotel i zagięcie portiery, zarys domniemanej istoty o ludzkich kształtach z osobliwym nieziemskim wyrazem twarzy. Już jutro, gdy cień ten będzie zapomniany, pewna myśl bliska jemu i z nim spokrewniona zacznie życie nieśmiertelne, wyraziwszy dla nieobliczalnie znikomej odległej przyszłości pewną swoją demonstrowaną teraz siłę. Róże, które rozdzielają nas, zaczynają rozwierać swoje płatki. Dlaczego? Ponieważ wnet nastąpi świt i one o tym wiedzą. Zanim pożegnamy się, powiem, jakich słów oczekiwałem od pani. Oto te nienarodzone dzieci, oto ich zwłoki, proszę je pochować: „Proszę wziąć mnie na ręce i pokazać wszystko z góry. Z tobą będzie mi niesamowicie dobrze”.

Drud podniósł się, zbliżył do okna i zaczął patrzeć, jak unosi się ciemna poświata poranna, a gwiazdy drżąc szykują się, by stoczyć za horyzont.

— Przysięgam, — powiedział Drud — że nie odczuwam ani złości ani urazy, lecz tylko smutek. Ja mogłem panią kochać. — O! — wypowiedziała Runa z odcieniem tak niejasnym, ale na tyle zrozumiałym, że zbladł i szybko odwrócił się do niej, dostrzegłszy już inne, zimne i dumnie uniesione oblicze. Nic nie przypominało w niej teraz pałającej przed chwilą uniesieniem istoty. Wydawało się, że siłą niesamowitego opanowania błyskawicznie wykorzeniła nawet wspomnienie o tych chwilach, gdy w porywie namiętności pragnęła postawić swą dumną nogę na szczycie szczytów. I Drud zrozumiał, że rozstali się już na wieki wieków. Dziewczyna zaś mierzyła go wzrokiem pełnym zimnej ciekawości, w którym było coś wstrząsającego. Tak patrzy się na pajaca.

Drgnął, zamarł, potem szybko zbliżył się ku niej, wziął za ręce i zmusił do powstania.

Wówczas coś drgnęło w jej rysach bladym i smutnym ciepłem, ale znikło szybko jak iskra.

— Patrz więc — powiedział Drud, obejmując ją za talię. Jej serce zadrżało, ściany poruszyły się, wszystko zafalowało wijąc się obok, salę odciął masywny zarys okna. — Patrz — powtórzył Drud mocno przyciskając przerażoną dziewczynę. — Od tego oddalasz się!

Znaleźli się wkrótce wśród wspaniałych zarośli — tak wydawało się Runie, w gruncie rzeczy zaś pośród wierzchołków drzew z pobliskiego sadu, które nagle uleciały w dół. Zaczęło świtać; przestrach, chłód i zdziwienie zmusiły ją do uczepienia się rękami piersi Druda. Omal nie oderwała się, z dziwnym zadowoleniem oczekując na bliską i szybką śmierć, ale Drud przytrzymał ją.

— Głuptasku! — zawołał surowo. — Mogłabyś oglądać ziemię jak kielich kwiatu, ale ty chcesz być tylko upartą gąsienicą.

Jednak tym żartem nie zdołał pozbyć się uczucia ciężaru i szybko zaczął opadać.

— Jeśli nie ma tutaj władzy, to pozostanę na dole. — Runa wypowiedziała te słowa ledwie dotknąwszy ziemi, gdzie też od razu oparła się o drzewo, opanowując drżenie nóg, a potem nie oglądając się ruszyła po stopniach w górę tarasu. Drud stał na dole i patrzył na oddalającą się Runę.

— A więc? — powiedział.

Dziewczyna odwróciła się.

— Wszystko lub nic — powiedziała — Chcę władzy.

— A ja — odrzekł Drud — chcę widzieć w każdym lustrze swoją twarz. Niech ci wybaczy poranek.

Kiwnął i znikł. W oddali zapaliło się światło, ukazując niejasny zarys chłodnych już alei. Runa stała jeszcze tam, gdzie przystanąwszy powiedziała: „wszystko”, ale to „wszystko” było wokół niej, było nieodłączne i właściwe dla każdego człowieka, czego też nie rozumiała.

Światło zajaśniało mocniej, oświetliło kwiaty, pozłociło szpary zasłon i rozcięło mglistą ciszę pałacowych sal gęstym blaskiem porannego ognia. Wówczas dziewczyna, płacząc — po jej znieruchomiałej twarzy powoli spływały ku kącikom ust łzy, jak rosa błyszcząca na dumnym kwiatku — napisała do ministra kilka zdań pełnych chłodnej i nieco zdawkowej serdeczności. A w ostatnim wierszu zauważyła:

„Widziałam i poznałam go. Nic strasznego. Proszę się nie obawiać; to — marzyciel.”

1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 47
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)