Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 144 145 146 147 148 149 150 151 152 ... 253
Перейти на страницу:

— Zabawny jesteś z tym klarownym wyobrażeniem na temat tego, do czego zdolne są istoty świadome. Ale zobaczmy… — Wziął do ręki rąbek zawoju. — A to? Jakbyś to opisał?

— Skoro udało mi się opisać styk ciała i powietrza, tak samo mogę objaśnić, w jaki sposób materia zawoju różni się od jednego i drugiego, i dodać, że Orolo jest tą materią owinięty.

— Czyniąc po drodze nieuprawnione założenia!

— Jakie?

— Przypuśćmy, że Geometra, z którym rozmawiasz, jest zwolennikiem istniejącego w jego cywilizacji odpowiednika myśli krakerskiej. I odpowie ci tak: „Zaraz, zaraz, tego nie wiesz. Nie możesz wypowiadać się o naturze rzeczy, tylko o tym, jak ją postrzegasz”.

— Istotnie.

— Spróbuj wyrazić to, co przedtem, w kategoriach dostępnych ci danych.

— Dobrze. Zamiast mówić, że Orolo jest owinięty materią zawoju, powiem tak: „Kiedy patrzę na Orola z miejsca, w którym stoję, widzę głównie zawój, z którego wystają tylko kawałki Orola — jego głowa i dłonie”. Nie rozumiem jednak, dlaczego to takie ważne.

— Dlatego, że Geometra nie stoi tu gdzie ty. Znajduje się gdzie indziej i ma inny punkt widzenia.

— Co z tego? Przecież zawój okrywa cię całego!

— Skąd wiesz, że nie mam odsłoniętych pleców?

— Widziałem sporo zawojów i wiem, jak działają.

— Ale gdybyś był Geometrą i widział zawój pierwszy raz w życiu…

— To i tak mógłbym się domyślać, że nie masz nagich pleców, bo widzę, jak zawój się układa.

— A gdybym zrzucił zawój i stanął przed tobą nagi?

— Co wtedy?

— Jak opisałbyś mnie Geometrze? Co byś zobaczył?

— Zacząłbym tak: „Z miejsca, w którym stoję, widzę tylko skórę Orola. Z twojego punktu widzenia, o Geometro, prawdopodobnie wygląda to tak samo”.

— Dlaczego prawdopodobnie?

— Bo gdybyś nie miał skóry, krew by ci się wylała, a wnętrzności rozsypały. Nie widząc na ziemi kałuży krwi i bebechów, domyślam się, że twoja skóra jest na swoim miejscu.

— Tak samo jak domyślasz się, że mój zawój otula mnie całego, co wnioskujesz z ułożenia jego widocznej dla ciebie części.

— Zasada jest ta sama.

— W takim razie wygląda na to, że proces, który nazywasz świadomością, jest nieco bardziej skomplikowany, niż początkowo myślałeś. Istota świadoma musi umieć przyjmować dane z próżni przyprószonej falami prawdopodobieństwa…

— Czyli musi widzieć.

— Otóż to. Musi również umieć przetwarzać te dane w trwałe obiekty, które mogłaby zachować w świadomości. Nie koniec na tym. Postrzegasz tylko jedną stronę mojej osoby, ale pozwala ci to wyciągać wnioski na temat drugiej strony: że mój zawój okrywa mnie całego, że mam skórę… Takie wnioski zdradzają zrozumienie praw teorycznych; nie udałoby ci się ich wyciągnąć bez przeprowadzania w głowie małych eksperymentów myślowych: „Gdyby zawój nie oblekał Orola od tyłu, inaczej by się układał”; „Gdyby Orolo nie miał skóry, wypadłyby mu wnętrzności”. W obu wypadkach wykorzystujesz znajomość praw dynamiki do eksploracji małego wszechświata istniejącego w twojej głowie, w którym nie używam zawoju albo nie mam skóry. Przewijasz ten wszechświat do przodu w przyspieszonym tempie, jakbyś oglądał szpil, i patrzysz, co się wydarzy.

Orolo napił się wody i mówił dalej:

— Nie jest to zresztą jedyna aktywność twojego umysłu, kiedy opisujesz mnie Geometrom. Cały czas pamiętasz o tym, że znajdujecie się w różnych miejscach, różnie mnie widzicie, odbieracie różne dane. Ty na przykład widzisz pieg na moim lewym policzku, ale jesteś przy tym dostatecznie bystry, żeby zdawać sobie sprawę, że Geometra nie może go widzieć. To kolejny przejaw tego, że twój umysł nieustannie konstruuje wszechświaty kontrafaktyczne: „Gdybym stał tam, gdzie Geometra, nie widziałbym tego piega”. Empatia, umiejętność postawienia się w sytuacji innej istoty, nie jest zwyczajnym przejawem uprzejmości, lecz naturalnym, wrodzonym procesem odbywającym się w twojej świadomości.

— Zaraz… Chcesz powiedzieć, że nie jestem w stanie przewidzieć, że Geometra nie zobaczy twojego piega, dopóki nie zbuduję w wyobraźni kopii całego wszechświata?

— To nie jest dokładna kopia, tylko przybliżenie. W tamtym wszechświecie stoisz w innym miejscu.

— Mam wrażenie, że ten sam efekt można by uzyskać w znacznie prostszy sposób. Mogę na przykład pamiętać, jak wyglądasz oglądany z drugiej strony. Wystarczy, że przywołam z pamięci taki obraz i stwierdzę: „Hmm, nie ma piega”.

— Bardzo rozsądne spostrzeżenie. Muszę cię jednak ostrzec, że nie na wiele ci się przyda, jeśli szukasz prostego i zrozumiałego modelu funkcjonowania umysłu.

— Dlaczego? Mówiłem tylko o pamięci.

Orolo parsknął śmiechem, spoważniał i spróbował taktownie mi to wytłumaczyć:

— Do tej pory rozmawialiśmy tylko o przestrzeni w teraźniejszości. Pomijaliśmy czas. A ty znienacka próbujesz włączyć do dyskusji kwestię pamięci. Przywołujesz wspomnienie nosa Orola widzianego w innym miejscu i innym czasie: „Kiedy siedziałem z nim na kolacji, z prawej strony, nie widziałem tego piega”.

— To całkiem proste.

— A nie jesteś ciekawy, co dzieje się w twoim mózgu, że możesz robić takie rzeczy?

— Jakie rzeczy?!

— Jeden zestaw danych przyswajasz sobie wieczorem przy kolacji. Drugi zestaw przyjmujesz teraz, przed sekundą, przed minutą, mniejsza z tym; tak czy inaczej, jest to teraźniejszość. I twierdzisz, że jeden i drugi opisują tego samego człowieka, Orola.

— Nie rozumiem, co ci w tym przeszkadza. To zwykłe rozpoznanie wzorca. Nawet syntakty to potrafią.

— Czyżby? Daj mi jakiś przykład.

— No dobrze… Coś prostego… — Rozejrzałem się i mój wzrok padł na ślad aeroplanu na niebie nad naszymi głowami. — Radar śledzący aeroplan na ruchliwym niebie.

— Opowiedz mi, jak działa taki radar.

— Ma obrotową antenę, która emituje impulsy i odbiera je, kiedy się od czegoś odbiją. Znając opóźnienie między wysłaniem i odebraniem impulsu, wylicza odległość do przeszkody. Zna również kierunek, w którym znajduje się aeroplan: to dziecinnie proste, wystarczy sprawdzić, gdzie jest skierowana antena, kiedy odbiera echo.

— Antena może patrzeć tylko w jednym kierunku w danym momencie — zauważył Orolo.

— Rzeczywiście, ma bardzo ograniczone pole widzenia. Kompensuje to ruchem obrotowym.

— To trochę podobnie do nas. — Zaczęliśmy zejście z góry, idąc ramię w ramię. Orolo mówił dalej: — Nie patrzę we wszystkie strony jednocześnie, ale od czasu do czasu zerkam w bok i upewniam się, że idziesz obok mnie.

— Rzeczywiście wygląda to trochę podobnie. Tworzysz sobie w głowie model otoczenia, który uwzględnia mnie idącego po twojej prawej stronie. Masz go w pamięci, ale od czasu do czasu musisz dostarczać mu nowych danych, aktualizować go, synchronizować ze światem rzeczywistym.

— A w jaki sposób radar sobie z tym radzi?

— Podczas jednego obrotu antena zgarnia echa wszystkich znajdujących się na niebie obiektów i zapisuje ich położenie. Znowu się obraca i odbiera drugi zestaw ech, podobny do pierwszego, ale jednak inny, bo wszystkie obiekty się przemieszczają: każdy z inną szybkością i w innym kierunku.

— I rozumiem, że człowiek-obserwator, widząc je na ekranie, wypracowuje sobie w głowie model, który pozwala mu opisywać i przewidywać ruch aeroplanów — wtrącił Orolo. — My w taki sam sposób łączymy w całość poszczególne kadry szpilu, który w naszym umyśle przemienia się w nieprzerwaną historię. Ale jak to robi sterujące radarem urządzenie syntaktyczne? Dysponuje przecież tylko aktualizowanym regularnie ciągiem liczb.

1 ... 144 145 146 147 148 149 150 151 152 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)