Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 253
Перейти на страницу:

— Mógłbyś się na chwilę oderwać od datonomii evenedryckiej? Chciałbym pomówić o ważnych sprawach sekularnych.

— Ależ oczywiście.

— Kilkanaścioro naszych deklarantów zostało powołanych na konwoks w Tredegarhu — zacząłem. Orolo nie wyraził nawet cienia ciekawości, jak to się stało, że zawitałem do Oritheny. Nie mieściło mi się to w głowie. — Był wśród nas fraa Jaad, tysięcznik. Pojechałem z nim, Arsibaltem i Lio na Kopiec Bly’a…

— I tam zobaczyliście arkusze poprzypinane do ścian mojej celi.

— On… to znaczy Jaad… szybko cię rozgryzł. Podejrzanie szybko. Domyślił się, że udałeś się na Ecbę. Chyba podejrzewał też, że możesz mieć coś ciekawego do powiedzenia o Geometrach.

— W jego domysłach nie było niczego podejrzanego. Wszystkie te sprawy łączą się ze sobą i wystarczył mu rzut oka na moją celę, żeby to zrozumieć.

— Ale jak? Jak wy się porozumiewacie? Musicie przecież łamać Dyscyplinę!

— Co rozumiesz przez „wy”? Masz chyba jakieś melodramatyczne wyobrażenia na temat Dynastii. Mam rację?

— Rozejrzyj się, Orolo! Co tu się dzieje?!

— Gdybym zainteresował się meteorologią, poświęcałbym dużo czasu na obserwowanie pogody. Miałbym wiele wspólnego z innymi meteorologami, mimo że nigdy ich nie spotkałem; myślelibyśmy w podobny sposób, ponieważ nasze wnioski wypływałyby z analizowania tych samych zjawisk. W ten sposób można wyjaśnić dziewięć z dziesięciu zbiegów okoliczności, które ty przypisujesz potajemnym machinacjom Dynastii.

— A różnica jest tylko taka, że zamiast meteorologii zainteresowałeś się datonomią evenedrycką?

— Mniej więcej.

— Ale ściany twojej celi nie miały nic wspólnego z Evenedrykiem ani datonomią! Były tam tylko materiały nawiązujące do Oritheny i wykres Dynastii.

— To, co nazywasz wykresem Dynastii, to w rzeczywistości specyficzne drzewo genealogiczne obejmujące wszystkich tych, którzy próbowali w przeszłości zrozumieć Hylaejski Świat Teoryczny. Okazuje się, że gdyby prześledzić jego rozwój i odciąć, jeśli można się tak wyrazić, gałęzie obsadzone przez fanatyków, entuzjastów, deolatrów oraz wszystkie ślepe zaułki, zostanie nam coś, co już wcale nie przypomina drzewa, tylko raczej kołek. Zaczyna się od Cnoüsa, przechodzi przez Metekoranesa i Protasa i w połowie długości napotykamy Evenedryka.

— Dlatego fraa Jaad, widząc twoje drzewo przycięte do postaci kołka, od razu się domyślił, że zajmujesz się datonomią evenedrycką.

— Oraz że usiłuję w ten sposób zrozumieć funkcjonowanie umysłów Geometrów.

— A Ecba? Skąd wiedział, że popłyniesz na Ecbę?

— Ten matem założyli ludzie pochodzący z tych samych cel, w których fraa Jaad spędził całe życie. Wiedział, albo przynajmniej się domyślał, że jeśli tu dotrę, wpuszczą mnie za bramę, nakarmią i zapewnią mi dach nad głową, a to więcej, niż miałem na Kopcu Bly’a.

— W porządku. — Kamień spadł mi z serca; kamień, który ciążył mi od dnia wizyty w Sambie. — Nie ma żadnego spisku. Dynastia nie porozumiewa się za pomocą szyfrowanych wiadomości.

— Porozumiewamy się nieustannie — powiedział Orolo. — W opisany przeze mnie sposób.

— Jak meteorologowie obserwujący tę samą chmurę.

— Takie porównanie na tym etapie rozmowy w zupełności nam wystarczy. Nadal jednak nie zrzuciłeś z barków okrutnego brzemienia tej niezwykle istotnej misji, która przywiodła cię do bram Oritheny. Jakie zadanie wyznaczył ci fraa Jaad?

— Powiedział „Idź na północ tak długo, aż zrozumiesz”. Tę część chyba wykonałem.

— Czyżby? Miło mi słyszeć, że rozumiesz. Bo ja, niestety, nadal mam mnóstwo pytań.

— Przecież wiesz, co mam na myśli! — burknąłem. — Kazał mi potem jechać do Tredegarha i obiecał, że dopilnuje, żebym nie miał kłopotów. Chyba chciał, żebym cię przywiózł. Na konwoks.

— Na wypadek, gdyby się okazało, że mam jakieś ciekawe i użyteczne pomysły na temat Geometrów — domyślił się Orolo.

— Taka idea przyświeca konwoksom, prawda? Użyteczność.

Wzruszył ramionami.

— Obawiam się, że mam za mało danych do rozważań na temat Geometrów.

— Jestem przekonany, że wszystkie możliwe dane czekają na ciebie w Tredegarhu.

— A ja podejrzewam, że ci, którzy się tam spotkali, gromadzą nieistotne informacje.

— No to jedź tam i powiedz im, co jest istotne! Fraa Jaadowi na pewno przyda się twoja pomoc.

— Dla mnie, fraa Jaada i innych, którzy myślą tak jak my, próby wpłynięcia na tę sekularno-matemową hybrydę, jaką jest konwoks, niepokojąco przypominają politykę. Ja zaś słynę z tego, że polityk ze mnie beznadziejny.

— Mogę pomóc. Opowiedz mi o tym, nad czym tu pracujesz, a ja pojadę na konwoks i znajdę zastosowanie dla twojej wiedzy.

Najuprzejmiejsze określenie spojrzenia, jakim uraczył mnie Orolo, brzmiałoby „czułe, lecz zatroskane”. Czekał, aż mój mózg dogoni mój język.

— No dobrze — przyznałem. — Pewnie sam nie dałbym rady.

Przypomniałem sobie, o czym rozmawialiśmy z Tulią przed kwalifikiem.

— Nie mogę ci doradzać, co powinieneś zrobić na konwoksie — odparł w końcu Orolo, — Chętnie jednak wyjaśnię ci, czym się zajmuję.

— Niech będzie. To mi wystarczy.

— Ale na konwoksie ci nie pomoże. Ba, może nawet zaszkodzić. Pomyślisz, że zwariowałem.

— Nie sądzę. Przyzwyczaiłem się, że przez ten cały HŚT ludzie biorą nas za wariatów.

Orolo uniósł brwi.

— Wiesz co…? Jak się tak zastanowić, to to, o czym chcę z tobą porozmawiać, wcale nie jest aż takie szalone. Natomiast HŚT… — Ruchem głowy wskazał wykopaliska. — To łagodna i znajoma forma obłędu. — Zawiesił głos i spojrzał na mnie. — Z kim rozmawiasz?

Dziwaczne pytanie zbiło mnie z pantałyku. W pierwszej chwili pomyślałem wręcz, że musiałem się przesłyszeć.

— Z Orolem.

— Czym jest ten Orolo? Gdyby nagle wylądował tu jakiś Geometra i zaczął z tobą rozmawiać, jak opisałbyś mu Orola?

— Jako człowieka, czyli niezwykle złożoną, dwunogą, rozpaloną i ożywioną istotę, która stoi przede mną.

— Nie wiesz, w jaki sposób Geometra postrzega rzeczywistość. Mógłby ci przecież odpowiedzieć: „Ja tam widzę tylko próżnię z lekka przyprószoną falami prawdopodobieństwa”.

— Określenie „próżnia z lekka przyprószona falami prawdopodobieństwa” może odnosić się do dowolnego miejsca albo zjawiska we wszechświecie — zauważyłem. — Gdyby Geometra nie potrafił precyzyjniej opisywać rzeczywistości, wahałbym się, czy zasługuje na miano istoty rozumnej. Skoro wdał się w konwersację ze mną, musiał dostrzec we mnie coś więcej niż…

— Nie rozpędzaj się. Powiedzmy, że komunikujesz się z nim za pośrednictwem piszczka albo podobnej aparatury. Jesteś dla niego tylko ciągiem cyfr i za pomocą tych cyfr musisz teraz przekazać rozpoznawalny opis Orola. Albo nawet siebie samego.

— W porządku… Musielibyśmy zacząć od ustalenia zrozumiałego dla obu stron opisywania przestrzeni. Potem powiedziałbym tak: „Rozważmy wycinek przestrzeni znajdujący się w odległości pięciu stóp ode mnie: sześć stop wysokości, dwie stopy szerokości i dwie stopy długości. Fale prawdopodobieństwa, które nazywamy materią, są w tym wycinku przestrzeni bardziej zagęszczone niż poza jego obrębem”. Jakoś tak by to szło.

— Fale są bardziej zagęszczone, bo w tym wycinku znajduje się całkiem sporo ciałka. — Orolo poklepał się po brzuchu. — A na zewnątrz tylko powietrze.

— No właśnie. Każda istota świadoma powinna umieć wykryć granicę między ciałem i powietrzem. Wszystko, co znajduje się po wewnętrznej stronie tej granicy, jest Orolem.

1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)