Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 163
Перейти на страницу:

– Nie wstyd ci? – jej głos był twardy i głęboki, oczy jej się zaczerwieniły, mówiąc wykręcała sobie dłonie. – Takie małżeństwo? I to po kryjomu? Przynieść taki wstyd twoim rodzicom, twojej siostrze i bratu? „.

Don Fermín ciągle siedział ze spuszczoną głową, pochłonięty oglądaniem własnych butów, a Popeye zdobył się na uśmiech i wyglądał jak kretyn. Gary patrzyła na nich domyślając się, że coś się stało, pytając spojrzeniem, co takiego, a Chispas skrzyżował ramiona i z surową miną spoglądał na Santiago.

– Teraz nie pora na to, mamo – powiedział Santiago. – Gdybym wiedział, że tak się zachowasz, w ogóle bym nie przychodził.

– Wolałabym, żebyś nie przychodził – powiedziała pani Zoila podniesionym głosem. – Słyszysz mnie? Słyszysz? Tysiąc razy bym wolała nie widzieć cię w takim związku, ty chyba oszalałeś!

– Ciszej, Zoila – don Fermín ujął ją za ramię, Popeye i Chispas przestraszeni patrzyli w stronę schodów, Cary szeroko otworzyła usta. – Bardzo cię proszę, dziecko.

– To nie widzisz, z kim on się ożenił? – zaszlochała pani Zoila. – Nie rozumiesz, nie widzisz? Jak ja mogę się z tym pogodzić, że mój syn wziął sobie za żonę dziewczynę, która mogłaby być jego służącą?

– Zoila, nie bądź idiotką on też zbladł, Zavalita, on też się przestraszył. – Nie opowiadaj głupstw, moje dziecko. Ta mała cię usłyszy. To jest żona Santiago, Zoila.

Zachrypnięty, ogłupiały głos ojca, Zavalita, i ich usiłowanie, jego i Chispasa, żeby uspokoić, uciszyć mamę, która płakała i krzyczała. Twarz Popeye’a była purpurowa i usiana piegami, Cary skurczyła się na krześle, jakby ją ogarnął polarny chłód.

– Nigdy więcej jej nie zobaczysz, ale teraz już przestań, mamo – powiedział w końcu Santiago. – Nie pozwolę jej obrażać. Ona ci nic nie zrobiła i…

– Nic mi nie zrobiła, nic, nic? – krzyknęła pani Zoila starając się wyrwać z objęć Chispasa i don Fermina. – Omotała cię, zawróciła ci głowę i ty jeszcze mówisz, że ta kreatura nic mi nie zrobiła?

Meksykański, myśli, jeden z takich, jakie ci się podobają. Myśli: brakowało tylko mariachis i kapeluszy charro, kochanie. W końcu Chispas i don Fermín niemal siłą wyprowadzili panią Zoile do gabinetu, a Santiago wstał. Patrzyłeś w kierunku schodów, Zavalita, mierzyłeś odległość od łazienki, obliczałeś: tak, słyszała. I wtedy to oburzenie, jakiego od lat nie odczuwałeś, ta święta nienawiść z czasów Cahuide i rewolucji, Zavalita. W głębi domu słychać było jęki mamy, zrozpaczony, karcący głos ojca. Chispas w chwilę później wrócił do salonu, rozgniewany, niewiarygodnie wściekły:

– Mama przez ciebie zemdlała – wściekły, myśli, Chispas wściekły, biedny Chispas wściekły. – Zawsze z czymś wyskoczysz, nie ma z tobą spokoju, można by pomyśleć, że nic tylko kombinujesz, jakby tu rozgniewać starych.

– Chispas, daj spokój – błagała Cary podnosząc się z krzesła. – Chispas, ja cię proszę, ja cię proszę.

– No już dobrze, kochanie – powiedział Chispas. – Tylko ten wariat zawsze wszystko robi nie tak. Tatuś jest taki delikatny, a ten…

– Mogę ścierpieć to czy owo od mamy, ale nie od ciebie – powiedział Santiago. – Nie od ciebie, Chispas, uprzedzam cię.

– Ty mnie uprzedzasz? – powiedział Chispas, ale już Cary i Popeye go przytrzymali i odciągnęli do tyłu: z czego pan się śmieje, paniczu? mówi Ambrosio. Nie śmiałeś się, Zavalita, patrzyłeś na schody i za plecami słyszałeś zduszony głos Popeye’a: nie awanturujcie się, spokój, już dobrze, stary. W końcu pojawiły się na szczycie schodów i Teté patrzyła na nich tak, jakby w salonie ukazały się nagle diabły i widma, ale ty byłaś wspaniała, skarbie, myśli, jak Maria Félix w tym meksykańskim, jak Libertad Lamarque w tym drugim. Powoli zstępowała ze schodów, trzymając się poręczy, patrząc tylko na Santiago, a kiedy znalazła się na dole, powiedziała głośno:

1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)